Redakcja znanego portalu popkulturowego Film.org.pl przeprowadziła plebiscyt, aby ustalić listę pięćdziesięciu najlepszych seriali s-f wszech czasów pośród swoich czytelniczek i czytelników.
Wyniki są w pewnym stopniu zaskakujące. Warto je przytoczyć i zacytować, jak opisywane są produkcje Star Treka. Wiele mówi to o pozycji franczyzy na tle innych dzieł fantastyki telewizyjnej i ich odbiorze w Polsce.
[#46]

Tak oto na bardzo odległej pozycji numer 46 znajduje się serial The Orville, traktowany z miłością w fandomie jako nieoficjalny Trek. Tak Film.org.pl go opisuje:
Orville to serial, który powinien usatysfakcjonować każdego fana starych Star Treków. Być może nie znajdziemy tutaj niczego odkrywczego, ale twór Setha MacFarlane’a to samoświadoma i udana próba wskrzeszenia tego, co w serialach telewizyjnych spod znaku science fiction było najprzyjemniejsze, najciekawsze i najbardziej sympatyczne. [Przemysław Mudlaff]
[#39]

Miejsce numer 39 zajmuje serial Picard, ceniony w fandomie przez sentyment do złotej ery franczyzy. Jednak jest on na ostatnim miejscu spośród Treków w tym rankingu, co zaskakuje ze względu na pozycję jego protoplasty czyli TNG.
Stark Trek: Picard to już kolejna serialowa produkcja ostatnich lat, która stara się nadać nowy blask legendarnej serii Star Trek. Poprzednia próba nie była do końca udana. Początkowy zachwyt nad Star Trek: Discovery szybko zmienił się w totalne znudzenie i przestałam oglądać produkcję po zaledwie jednym sezonie. Na Picarda czekałam więc zaledwie z lekkim entuzjazmem, nie dając się ponieść emocjom fana startrekowych produkcji. Ta strategia opłaciła się – wciągnęłam się już po pierwszym odcinku. [Gracja Grzegorczyk-Tokarska, fragment recenzji]
[#34]

Pozycja numer 34 to kontrowersyjny w fandomie Discovery - serial, który rozpoczął współczesne odrodzenie franczyzy i budowę tego, co nosi miano multiwersum Star Treka. Zaskakuje, że pomimo ogromnej fali hejtu, wyprzedził The Orville i Picarda.
Star Trek: Discovery zdaje się nadal pełnić rolę pochwały społeczeństwa demokratycznego, skupionego wokół ideałów równości oraz pacyfizmu, sięgającego do agresji tylko w ostateczności. Choć osobiście uważam, że wartości te nie są dobrem bezwzględnym, to jednak przekonują mnie one w tym konkretnym ujęciu fantastyki naukowej. Bardzo bowiem możliwe, że w przypadku funkcjonowania międzyplanetarnej federacji dyplomacja prowadzona z innymi rasami może stanowić wyznacznik naszej siły oraz przewagi. Po przeciwnej stronie stoją bowiem radykałowie wyznający izolacjonizm, czyli faszystowscy Klingoni, którzy – choć są honorowi i wiele dobrego moglibyśmy się od nich dowiedzieć na temat wojennego rzemiosła – to jednak pozostają w kosmosie całkowicie samotni. [Jakub Piwoński, fragment recenzji]
[#30]

Legendarny, założycielski serial zwany dziś The Oryginal Series zajął miejsce numer 30. To i tak wyżej niż można oczekiwać. Niezwykłe wręcz, że wszedł do pięćdziesiątki. O ile w wielu krajach to on jest domyślnie kojarzony z marką Star Trek w Polsce był emitowany bardzo późno i stanowił niejako cień popkulturowego sukcesu wielkiej trójki TNG-DS9-VOY. Jednak jego krajowa popularność wzrasta.
To jedyna seria, jaka w polskim fandomie doczekała się dwu pełnych retrospektyw dla każdego odcinka na blogach Trekkies'Log i PlanetaKapeluszy.pl. Żaden inny serial Star Treka nie ma w polskiej fanosferze takiego pełnego i wyczerpującego omówienia.
Prezentowana na platformach streamingowych zremasterowana wersja serialu, z poprawionymi efektami, pozwala współcześnie skupić się na jego często wybitnych pomysłach scenariuszowych poruszających zagadnienia futuryzmu, psychologii czy filozofii. Piętno marnego serialu z tektury zaczyna i u nas mijać. Cytowany poniżej fragment, to przykład opinii jeszcze sprzed renesansu TOS.
Serial, w którym dzielny kapitan Kirk walczy z człowiekiem-kaloszem! A przynajmniej tak nabijał się z niego mój znajomy, z którym od lat polecamy sobie różne tytuły. Ja jestem w tym serialu absolutnie zakochana. Fakt, że trąci już myszką i że efekty specjalne nie istnieją, ale te wszystkie dźwięki otwieranych drzwi, te zdania powtarzane we wszystkich odcinkach, a nawet śmierć czerwonych koszul mają swój klimat i jakiś urok. Do tego podziwiam ten serial za nowatorskość i przyszłościowe spojrzenie. Zwróćcie uwagę na to, jak zróżnicowana etnicznie jest załoga, a jest to zupełnie naturalne, nikt nie został wciśnięty na siłę, bo tak trzeba. Tam to zagrało, bo nie było wymuszone. No i technologia przyszłości – drzwi, które same się przed nami otwierają, i komórki już mamy, czekam jeszcze na możliwość teleportacji. Dla fanów serii must see, chociażby po to, aby dowiedzieć się, skąd J.J. Abrams brał bohaterów do swoich Star Treków. [Alicja Szalska-Radomska]
[#29]

Kolejny serial to Deep Space Nine na miejscu numer 29. Najwyraźniej z czasem siła tej serii bardzo słabnie, gdyż kiedyś często była podawana w gronie najlepszych a teraz jest najniżej z siedmiosezonowych przedstawicieli złotej ery franczyzy.
Tej serii Star Treka nie uważam za dobrą, jednak ma miejsce w moim serduszku. Oglądałam ją lata temu w telewizji i totalnie się w nią wciągnęłam. Kiedy zabrałam się za całą serię, aby uzupełnić braki, nie porwała mnie, ale nadal sprawiała mi frajdę. Ciekawym pomysłem jest za to przeniesienie akcji ze statku kosmicznego, na stację. To zmniejszyło dynamikę akcji, jednak zwiększyło ilość interakcji między bohaterami, skupiamy się bardziej na ludziach (i nie tylko) niż na poznawaniu kosmosu. Dla fanów serii pozycja warta polecenia. [Alicja Szalska-Radomska]
[#28]

Kolejna niespodzianka rankingu to fakt, że serial Enterprise, wyprzedził DS9, co wielu osobom wręcz może wydawać się niemożliwe. A jednak, z roku na rok sentyment do tej produkcji, niegdyś sponiewieranej jak dziś Discovery, rośnie i uplasowała się na pozycji numer 28 rankingu czytelniczego Film.org.pl.
W świecie Star Treka było już wszystko poza prequelem – postanowiono to w końcu nadrobić. Sto lat przed wydarzeniami z pierwszego serialu dzielny kapitan Archer razem z załogą przemierza kosmos i odkrywa nowe cywilizacje. Serial trafił na antenę w kiepskim momencie, bowiem w tym samym czasie nadawano w telewizji aż cztery inne produkcje z serii i w dodatku kręcono jeszcze filmy. W rezultacie został przedwcześnie skasowany i to tuż po tym, jak jego jakość zaczęła szybować wysoko w górę. Wielka szkoda. Główny wątek serialu dotyczył broni masowej zagłady, która podczas pierwszych prób zniszczyła Florydę i miała posłużyć do unicestwienia całej planety. Podróż w nieznane, by zatrzymać potencjalną rzeź, była doskonałym pomysłem na fabułę. A do interesujących, dobrze napisanych postaci aż chciało się wracać. [Gracja Grzegorczyk-Tokarska]
[#21]

W ostatnich latach wzrasta popularność nie tylko serialu Enterprise ale i lekceważonego niegdyś jako naiwny i wtórny, a dziś coraz bardziej docenianego Voyagera, zajmującego miejsce numer 21 zestawienia. Popularność tej serii ma też swoje odbicie w trekowym serialu skierowanym dla najmłodszych czyli Star Trek: Protogwiazda (Prodigy), gdzie powracają ikoniczne postaci z nim związane. Echo niegdysiejszych negatywnych opinii o tym serialu pobrzmiewa w przytoczonym przez Film.org.pl fragmencie poniższej recenzji.
Kolejna odsłona Star Treka przyniosła siedem sezonów i jeden z bardziej znienawidzonych spin-offów w historii serialu. To przede wszystkim niekompetentni bohaterowie i pani kapitan, która jest jeszcze bardziej nieodpowiedzialna niż kapitan Kirk. To także powtarzanie cały czas tych samych historii, tylko inaczej opakowanych. Wciąż pojawiają się te same problemy i wciąż rozwiązywane są w ten sam sposób. Ale z drugiej strony to dalej świetny startrekowy klimat oraz różne rasy obcych, z których każda ma swoje motywy. Muszę przyznać, że mocną stroną serialu jest też humor, choć jestem przekonana, że twórcom wyszedł on zupełnie mimochodem. W tej serii mamy także zabawę teoriami matematycznymi i fizycznymi, co pozwala zadowolić nawet najbardziej nerdowską część widowni. [Gracja Grzegorczyk-Tokarska]
[#5]

W pierwszej dziesiątce rankingu, na miejscu numer 5 znajduje się The Next Generation. Jego siła okazuje się mimo upływu lat zaskakująco silna, niepodważalna i niezagrożona. TNG w Polsce to nadal domyślny Star Trek, nie TOS, jak w całej reszcie świata. Tak wysoka pozycja bezwzględna tak starego jednak serialu zaskakuje, choć otoczenie na podium też najmłodsze nie jest. Taki fragment recenzji o TNG cytuje Film.org.pl.
Chyba pierwszy serial SF, który oglądałam, a przynajmniej pierwszy, który pamiętam z dzieciństwa. Przygody kapitana Picarda i jego załogi leciały często w telewizji, chociaż nie widziałam wszystkich, a już na pewno nie po kolei. Serię nadrobiłam dokładniej dopiero po latach, chociaż niektóre odcinki znałam już na pamięć. Co mnie najbardziej ujęło w tej serii? Chyba przygoda, spotkania z nieznanym, liczni kosmici, którzy pracowali na statku na równi z ludźmi. Było w tym coś innego, wciągającego, ale zarazem niezobowiązującego. Kocham najbardziej z całej serii, chociaż nigdy nie nauczyłam się klingońskiego. [Alicja Szalska-Radomska]
[Poza rankingiem]
Do zestawienia nie weszły trzy duże współczesne seriale:
- -Zakończony w 2024 roku pięciosezonowy, animowany Lower Decks (niedostępny w całości w Polsce).
- -Zakończony w 2024 roku dwusezonowy animowany serial dla młodszej widowni Star Trek: Protogwiazda (Prodigy).
- -Kontynuowany serial (obecnie dwa sezony) o pięknym polskim tytule Nowe Nieznane Światy (Strange New Worlds).
Fakt nieobecności SNW w wynikach plebiscytu jest niepokojący. Serial, bardzo popularny za granicą, bazuje na rozwoju postaci z TOS i być może to właśnie jest przyczyną, że trudniej jest mu się przebić do polskiej popkultury. Ale przyszłość franczyzy należy właśnie do niego i warto za to trzymać kciuki.
Pełne wyniki rankingu Film.org.pl dają też ciekawe spojrzenie na klasyfikację popularności produkcji z innych uniwersów (np. wielka nieobecność Marvela i DC i bardzo zaskakująca słaba reprezentacja liczebna Gwiezdnych Wojen) ale to już niech pozostanie do Waszej samodzielnej analizy.
