Opis
Tendi wzywa Mariner do pomocy z zadaniem dla doktor T’Any.
Rutherforda pochłania zagadka dotycząca członka załogi mostka USS Cerritos.
Polski tytuł: Zawsze będzie Tom Paris
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Dreamweb, 26-27.08.2021, Forum Trek.pl
We'll Always Have Tom Paris - no, to ja rozumiem. Bardzo dobry odcinek. Inteligentna zabawa ze schematami zarówno dawnego ST, jak i samego LD (sparowanie Tendi z Mariner, "na przekór tradycji"). Choć mamy tu scenę, która zasmuci tych, co chcą, "by kwitła miłość, między obiema parkami chorążych". Choć zawsze można oczywiście założyć, że specjalnie tak mówią, że nie, nie kręcimy ze sobą, a czas pokaże swoje.
Aha, no i mamy otwarte przyznanie się Beckett do jej - tak to należy chyba ująć - panseksualizmu. (...)
Garść spostrzeżeń:
Shaxs wraca do żywych i większość załogi przechodzi nad tym do porządku dziennego - w innych serialach (nawet w ORV) by to raziło, tu nie. To metakomentarz wykraczający daleko poza ST, bo także do świata superherosów i ogólnie sf - gdzie przecież rezurekcje są na porządku dziennym. Zresztą rozmowy załogi o tym, że lepiej w to nie wnikać, odbieram trochę jak przytyk do tego, że często takie powroty są naciągane i mało wiarygodne... A już tak bezpośrednio to mi się przypomniał powrót zza grobu Xaviera-Stewarta w przecież poważnym filmowym X-Men, gdzie na ekranie nie padło nawet wyjaśnienie, jak tego dokonał - i do dziś mnie to uwiera (wyjaśnienia zakulisowe to nie to samo).
Przy tej okazji mamy też pierwsze tak bezpośrednie nawiązanie do Discovery - wśród możliwości "zmartwychwstania" wymieniane jest zastąpienie przez odpowiednika z Mirror Universe - a więc Cesarzowa się kłania (no, ekranowo wcześniej był Vedek Bareil, ale to jednak był drobny epizod).
Co ciekawe, Kayshon nadał jest na statku (widzimy go na powitaniu Parisa) - czy to znaczy, że Shaxs dostanie nowe stanowisko? Czy też Kayshon podzieli los trąbiastego z ORV i zaraz zniknie?
Boimler nucący motyw z Voyagera - wcześniej to samo robił z melodią z TNG.
Kolejny po TOS przypadek świadomego użycia skrótu - tym razem VOY - dobry żart, nie powiem. Ciekawe jak rozwiną skrót TNG? Those nice guys? 🙂
Jak już przy VOY jesteśmy - Boimler wymienia załogę "od Janeway na górze do Kima na dole". No tak, biedny Harry, zawsze na końcu. 🙂
Jednak za najlepszą część odcinka uważam wyprawę Tendi i Mariner. Gdzieś tak w połowie odcinka domyśliłem się, że lekarka wcale się nie przejmie tą zniszczoną rzeźbą (btw, drugi odcinek z rzędu mamy jakiś seks-gadżet - po hełmie Kahlessa). Z tym, że ja podejrzewałem, że sama ją zburzy do reszty i wyciągnie ze środka jakiś schowany tam mikrochip, hypospray czy inne cóś. Oczywiście, można się zastanawiać, czy nie powinna od razu mieć tej skrzyni gdzieś pod ręką, skoro potrzebuje jej raz na rok.
Tak jak wspominałem, komentarz o tym, że zwykle występują w parach Mariner-Boimler i Tendi-Rutherford i czas to zmienić też jest oczywistym mrugnięciem okiem do widza. Perypetie dwóch załogantek oglądało się naprawdę przyjemnie.
Chyba jeszcze na Phoenixie pisałem w temacie Tendi o oriońskich feromonach wprowadzonych w ENT - i proszę, zostały wspomniane (choć Tendi wydaje się traktować je jako coś nieprzyzwoitego i nie używa).
Oczywiście nawiązań było o wiele więcej, np. do Tapestry (łącznie z atakiem nożem na Tendi - na szczęście w porę zatrzymanym - czy w podtekście mamy rozumieć, że przez to będzie dalej chorążym, nie zostanie nigdy kapitanem? 🙂 ).
Zdecydowanie najlepszy odcinek sezonu póki co, jak dla mnie pewnie jakieś 7/10.
PS. Warto jeszcze dodać, że w kolejnych posunięciach dwóch załogantek chcących naprawić rzeźbę widać jakieś echa podobnych gierek z udziałem Noga, choćby w "In the Cards" albo "Treachery, Faith and the Great River". Tylko w tamtych odcinkach skończyło się to lepiej, tutaj miały po prostu szczęście, że o skrzynkę chodziło.
Z kolei opowieść Shaxsa o tym, co go spotkało, przypominała trochę wizje załoganta podczas jego "wkraczania na wyższy poziom świadomości" w pierwszym sezonie LD.
