Startrek.pl

USS Phoenix

Wej Duj

Opis

Boimler usiłuje znaleźć towarzysza na mostek, a reszta załogi odpoczywa podczas długiej podróży.

Polski tytuł: Wej Duj

Zwiastuny

Recenzje

Autor: Dreamweb, 7.10.2021, Forum Trek pl

Owszem, bardzo dobry odcinek. W ścisłej czołówce serialu.

LD spisuje się najlepiej, gdy do humoru dodaje wątki jak najbardziej poważne - tak było w finale pierwszego sezonu, tak było i teraz. O wiele to lepsze niż takie żartowanie dla żartowania, które czasem mu się zdarza.

Też obstawiam, że Wolkanka zostanie stałą załogantką Cerritosa od trzeciego sezonu (w następnym odcinku pewnie dołączy do załogi). (...)

I znowu mamy ten nieszczęsny antropocentryzm ST - Wolkanka zostaje przeniesiona do Gwiezdnej Floty, bo pasuje do bycia wśród ludzi. Tylko że Flota to nie tylko ludzie. 🙂

Poza tym chyba mamy buraczka - do tej pory holodek na Cerritosie zawsze wyglądał jak na Enterprise D: czarne ściany w żółtą "kratkę". A tu, w scenie treningu ewidentnie inspirowanej Voyagerem widzimy holodek typowo voyagerowy:

PS. Schneider. Tak coś czułem, że da 9. 🙂

Ale owszem, to chyba najlepszy odcinek jak dotąd (choć wciąż waham się między nim, a No Small Parts).

No nic, oby finał był na 10-tkę, czego i sobie życzę. 🙂

***

Autor: Q__, 8-12.10.2021, Forum Trek.pl

Co do całościowej oceny odcinka "Wej Duj" (szkoda, że nie da się tu chyba napisać tego klingońskimi literami), to tytuł kłamie, bo zamiast trzech oglądamy w sumie pięć statków, ale trudno mieć taką - miłą - niespodziankę za złe, gdy dostajemy definitywne(?) i dość przekonujące rozwiązanie wątku pakledzkiego, dwójkę w pełni ukształtowanych nowych bohaterów (z najbardziej ikonicznych, choć i ogranych, gatunków), fałszywy - jak się potem okaże - ale fajny przykład kosmicznej globalizacji (Benzyta-Hawajczyk) i samodzielną (kierunek "Into the Fold" wciąż aktualny, choć tu otrzymaliśmy znacznie więcej oryginalności - podobnego odcinka jeszcze w ST nie było) fabułę z niewielkimi w sumie ilościami komizmu (jak czasem w ORV może i nieco przegiętego, ale 1. mieszczącego się w pewnych granicach, 2. dającego się w sumie pominąć bez szkody dla fabuły), koncentrującego się w drugorzędnym fabularnie - tak, wszystko co istotne, rozegra się poza pokładem Ritosa 😉 - wątku szukającego możliwości zaprzyjaźnienia się z wyższymi rangą Brada*.

Przy czym - mimo braku przeładowania akcją (w końcu nikt nie gna jak szalony i niczego nie demoluje) - jest to w sumie akcyjniak nastawiony na dzianie się, nie na refleksyjność a la "Living Witness" czy klimat - jak "Calypso", ale akcyjniak nakręcony bardzo sprawnie (może nie na poziomie TWoK czy "TBoBW", ale wciąż bardzo przyzwoitym), ciut (jak na Treka nawet bardzo) eksperymentalnie, wzbogacający w dodatku obraz uniwersum o nowe, interesujące, choć być może nieco kontrowersyjne, elementy (przynosi je wątek wolkański - wygląda na to, że: 1. przynajmniej niektórzy członkowie UFP utrzymują wciąż własne floty, które wyposażają w potężne, potężniejsze niż minimum część jednostek GF, statki, patrząc zarazem na Gwiezdną Flotę cokolwiek podejrzliwie, jak na ziemską fanaberię, 2. szpiczastousi nie zmienili się wiele od czasów ENT i Discovery - wciąż są nadętymi snobami, i wciąż trafiają się między nimi jawnie emocjonalni odszczepieńcy).

Z czystym sumieniem daję zatem 3, jeśli nie 3,5/4 w skali Jammera, i poproszę o coś nawet jeszcze lepszego na finał.

* Który też miewał swoje mocniejsze momenty. Wspomnijmy jeszcze co - w ramach sceny w wyżej wspomnianym holodeku - powiedział o dynamice relacji kapitan z córką; czy zabawne Boimlerowe próby przemawiania do Kayshona po tamariańsku. Poznać miejsce urodzenia Ransoma - Księżyc - też dobrze.

PS.

Wracając - na zasadzie autocytatu - do: "Roddenberry, który chciał, a nie mógł, podobne wątki wprowadzać".

https://www.youtube.com/watch?v=QIDScNOkM5M

Także, tego, jest to zgodne z wizją G.R., tylko może dosadniej, współcześniej, pokazane.

Dreamweb: Czyli Berman i Behr puszczali te teksty G.R. mimo uszu, McMahan wziął je do serca. 🙂

Ano 😉. Dodać tu trzeba, że LD, ORV, DSC i (pojedyncze) fanfilmy razem wzięte zbliżają się dopiero do poziomu śmiałości G.R. w przedmiotowym zakresie. Bo Troi np. planował nie tylko jako postać z trzema czy czterema piersiami, ale i - jak podają niektóre źródła - jako: "a four-breasted, oversexed hermaphrodite" (gdzie wszyscy Betazoidzi mieliby tak wyglądać).

A znów w - powstałym na użytek reszty ekipy - oficjalnym szkicu o Ferengi (tzw. Ferengi memo) przypisał tym Obcym: "prodigious sexual appetites". W rozmowie ze swoim ówczesnym współpracownikiem Herbem Wrightem, wchodząc w szczegóły jeszcze głębiej. Jak twierdzi H.W. (w wywiadzie dla "Cinefantastique"): "He wanted to put a gigantic codpiece on the Ferengi. /.../ He spent 25 minutes explaining to me all the sexual positions the Ferengi could go through.".

Jak widać do Moclan o prezencji samych mężczyzn (oficjalnie 😛 ) i DISCOwej wzmianki o posiadaniu przez Klingonów zdublowanego przyrodzenia droga niedaleka.

Przy czym jednak godzi się zauważyć, że było to częścią ogólnego zamiłowania Roddenberry'ego do szczególarstwa, a z seksualną śmiałością szedł u niego w parze intelektualizm* (z którym w nuTrekach znacznie gorzej), bo wymyślając Troi - jak powiedziała Marina Sirtis - "Gene had the idea of this character because he felt that in the 24th century mental health should be as important as physical health" ("SFX: The A-Z of Star Trek"), przy czym "Troi was not supposed to be the chick on the show. Gene said she was intended to be the brain on the show. /.../ She was supposed to have equal the intelligence of Spock." ("The Fifty-Year Mission: The Next 25 Years"), co potwierdza Denise Crosby stwierdzając, że Deanna miała być "almost Spock-like" (ponownie "The Fifty-Year Mission: The Next 25 Years") i dodając - w wywiadzie dla "EW" - iż "The original description of Troi was this cool, Icelandic blonde.", co - na moje oko 😉 - lepiej pasuje do hermafrodytycznej intelektualistki. Dziwne zresztą, że wspomniana bohaterka została ostatecznie tak underused (wychodzi chyba seksizm Bermana), bo jej rola w fabule była intensywnie dyskutowana przez twórców - tym razem oddajmy głos Davidowi Gerroldowi (wracając tym samym do "The Fifty-Year Mission: The Next 25 Years"): "Bob Justman and I spoke about a person aboard ship who serves the function of an emotional healer. Not a chaplain, because we have moved beyond mere ritual, but someone who serves as a 'master.' His/her job is to support those aboard the ship in the job of being the best they can be. That would eventually become Deanna Troi.".

Natomiast późniejsi rodacy Quarka zostali we wspomnianym memo opisani również jako "connivers and manipulators" i "robber barons", a znalazła się tam także informacja, że "consider themselves too civilized to employ brute force, except when they can label it 'cleverness.' The act of winning is a most important thing in their system of values. They would agree with the twentieth-century Human athletic coach who said, 'Winning isn't the important thing – winning is the only thing' /.../ that it is nature's way to reward the clever at the cost of the weak. They believe in the law of quid pro quo and believe it is dishonest to take or receive without fair payment, although their idea of 'fair' is that which profits them the most. the 'good guys' who live in perfect accord with nature's immutable laws of survival. They are honestly puzzled with humanity's concept of good and believe it means only that humans are demented.".

* Dobrym tego przykładem jest też jego słynny wywiad z Sarekiem.

Ech, chciałoby się wejść jakimś cudem w umysł Roddenberry'ego i zobaczyć świat Treka - a raczej pierwotną wersję tegoż - w całym bogactwie i złożoności - jego oczami.

 

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v