Startrek.pl

USS Phoenix

Unification III

Opis

Zmagając się ze skutkami swoich ostatnich działań i tym, co może przynieść jej przyszłość, Burnham zgadza się reprezentować Federację w trudnej debacie na temat ujawnienia politycznie wrażliwych, ale bardzo cennych danych dotyczących Zapłonu. 

Warto zwrócić uwagę, że w tytule nie użyto współczesnego: Part 3, a zastosowano cyfrę rzymską. To nawiązanie do sposobu numerowania odcinków w TNG, gdzie znajdują się Unification (I) i Unification (II).

Polski tytuł: Unifikacja III

Zwiastuny

Recenzje

Autor: Ledsbourne, 2.11.2023, Discord Star Trek

Znieczulica może być spowodowana przez takie odcinki jak ten, który już w tytule bezczelnie wyciera sobie mordę podwójnym odcinkiem z TNG z udziałem Spocka.

Pierwsza scena z łóżkowym dialogiem Michasi i Booka, pomiędzy którymi jest chemia jak w pornosie - a i sam dialog na równie wygórowanym poziomie, zarówno scenopisarskim jak i aktorskim - zwiastuje, że to nie będzie dobry odcinek. I faktycznie - aktorka grająca Michael chyba coś przyćpała, bo tutaj gra fatalnie nawet jak na swoje standardy, każde zdanie mówi na dziwnym wydechu, z przesadnym dramatyzmem, płacze na tyle dużo i w na tyle dziwnych sytuacjach, że obdzieliłaby tym ze 3 standardowe odcinki.

W ustawicznym płakaniu wtóruje jej Tilly, która dodatkowo robi coś dziwnego z wargami w każdej scenie - coś, co w połączeniu z nagromadzonymi od pierwszego sezonu multi-podbródkami i z jakiegoś powodu czarnymi białkami oczu (albo okrutnie rozszerzonymi źrenicami?) sprawia, że przywodzi na myśl Jabbę the Hutta w rudej peruce.

Teraz przejdźmy do opisu fabuły - Michasia na podstawie pokaźnej bazy danych składającej się z 3 statków (!) i znalezionych różnich w milionowych częściach sekundy (!!) była w stanie określić, gdzie mógł mieć swoją przyczynę cały Burn - bo to przecież na pewno istotna statystycznie próba! Leci więc z tym na Wolkan, który zamienił się w Ni'Var i tutaj twórcy bardzo chcieli wrócić do chwalebnej tradycji odcinków procesowych, ale oczywiście polegli z kretesem, bo odcinek Discovery oparty o dialogi to z definicji zły odcinek.

Obrończynią Michasi zostaje jej matka, która cudownie odnalazła się w romulańskim zakonie. Proces, który miał chyba przypominać obronę pracy naukowej, jest oczywiście komiczny i kończy się waśnią między różnymi spiczastouszymi. Saru, nauczony doświadczeniem z Michasią, uznaje, że nie chce więcej niestabilnych emocjonalnie osób w roli pierwszego oficera, więc wybiera... Tilly.

Cała bridge crew jest tym zachwycona, bo to dobra psiapsióła jest. 3/10

***

Autor: Q__, 1.11.2022, Forum Trek.pl

Za sprawą listy ułożonej przez Jessie G. 😉 , którą ledwo co linkowałem, postanowiłem odświeżyć sobie odcinek DSC „Unification III”. W istocie jest to dobry – jak na standardy DISCO – a nade wszystko znaczący dla rozwoju serii epizod.

Zaczyna się mocno – postawieniem kropki nad i w sprawie relacji Burnham z Bookiem. Potem – i robi to wrażenie, nie tylko za pierwszym razem (choć jest w sumie przewidywalne), ale przy powtórce, jakimś cudem zaskoczenie Michaśki udziela się widzowi – zostajemy zastrzeleni wiadomością o przekształceniu się Wolkana w dwukulturowy Ni’Var i o jego secesji z UFP (przy czym przyczyny tego exitu są nawet inteligentnie pomyślane – przedstawiony tok rozumowania pasuje do szpiczastouchych).

Dalej nie jest gorzej – owszem, mamy dziurę logiczną, bo utajniona M.B. jest nagle znana rodakom przybranego brata i ma +/- status księżniczki, a i historia Gabrielle przedstawiona zostaje zbyt ogólnikowo, by nie generować pytań jakim cudem Romulanie przyjęli ją nagle jak swoją, i to do dość elitarnego zakonu (który nadal nie ma wielkiego sensu, ale dość fajnie został osadzony w nowej rzeczywistości; choć można też nieco sarkać, że przez tyle wieków nic się nie zmienił... z drugiej strony organizacje +/- religijne tak miewają), ale jest to bodaj jedyny moment, w którym wysłanie z misją (zbyt często) centralnej fabularnie (jeszcze) komandor ma wyraźny sens, a i jej – budząca tyle, zwykle niepozytywnych, emocji widzów – historia rodzinna logicznie wpływa na bieg zdarzeń, podobnie jak i przeszłe burnhamowe space jesusowanie. Tak, jedno i drugie udało się na chwilę przekuć w atut.

Sentymentalne wykorzystanie Spocka (prawdziwego!) też wypada wdzięcznie i naturalnie (choć za kolejnym razem już tak nie wzrusza), podobnie jak wzmianka o admirale Picardzie, i niewypowiedziana, subtelna, sugestia, że to chyba m.in. jego wysiłki uczyniły Romulan tą lepszą, bardziej otwartą, częścią ni’varskiego społeczeństwa.

Centralna fabularnie debata, nad którą unosi się duch postmodernistycznego ujęcia prawdy (że w praktyce rzadko istnieje prawda czysta – nieuwikłane w subiektywne czy społeczne uwarunkowania badanie i prezentowanie faktów) może i niczym nie powala, ale prezentuje się dość przyzwoicie jako kontynuacja-uzupełnienie-antyteza picardowego podejścia do tematu The First Duty (gdzie poszukiwanie personal truth też zachodzi). Znamienne również, że Michaśka – jak w aikido i judo – wygrała ją cofając się.

Dość dobrze wypada także czytelny, ale – ponownie – delikatnie poprowdzony, początek historii miłosnej T’Riny i Saru (o tyle, już na starcie, obiecującej, że będącej opowieścią o spotkaniu – że posłużę się tym przereklamowanym zwrotem – inteligencji emocjonalnej wiadomego kapitana z logiką reprezentowaną przez panią prezydent).

Wątek Tilly, natomiast, w zasadzie jest absurdalny (chorąży mianowana XO przy tylu komandorach?), ale i on się jakoś broni, przeradzając w ładny – choć zbyt łzawy – pokaz wzajemnego wspierania się załogi, i unaocznienie łączących ją więzi (ze znaczącą, a niespodzianą, rolą Stametsa, który wyraźnie nie jest już dupkiem z pierwszego sezonu).

Nie znaczy to, oczywiście, że nie ma minusów – pierwszym, podstawowym, jest tradycyjnie przesadzona emocjonalność Burnham (i jej mamuśki), nawet w scenach, w których do logiki się odwołują; swoje dokłada też obecny cały czas w tle ten nieszczęsny Burn, który przeszkadza nawet bardziej, gdy zna się rozwiązanie jego wątku.

Ogólnie ¾ w skali nowych Treków, i dość tradycyjne 3-/4 gdy za punkt odniesienia brać całokształt ST i przyległości 😉 . Niemniej, trzeba pochwalić, że potrafili teoretycznie kompletnie ograną planetę przedstawić jak nowość.

 

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v