Startrek.pl

USS Phoenix

The Xindi

Opis

Enterprise dociera do Delphic Expanse w poszukiwaniu Xindi. Czy uda się odnaleźć przedstawiciela tajemniczej rasy w obcej koloni górniczej?

Polski tytuł: Xindi

Zwiastuny

Recenzje

Autor: Kai

Minirecenzja

To odcinek po którym chyba wszyscy dużo sobie obiecywali. Zapowiedzi rewolucyjnych zmian były jednak wyraźnie przesadzone. Epizod niestety nie wyróżniał się niczym szczególnym poza dwoma drobiazgami - całkiem ciekawie zapowiadającym się wątkiem przewodnim oraz ... nagim biustem T'Pol 🙂 .
***

Autor: Piotr Pajerski

Panowie B&B obiecywali, że w nowym sezonie serial zostanie gruntownie wyremontowany i odświeżony. Zapewniano nas (widzów), że dostaniemy wciągającą, oryginalną i pełną świeżości fabułę oraz godną kontynuację poprzednich Treków. Zmiany miały dotyczyć obsady, dekoracji, image'u postaci, a nawet czołówki.

Co z tego zrealizowano?

Niestety, bardzo niewiele - co stwierdzam bez większego zaskoczenia.

Owszem, mamy zmiany w czołówce, chociaż jedynie w warstwie akustycznej. Zmiana aranżacji piosenki tytułowej dobrze oddaje kierunek, w którym nadal podąża serial - popowa, plastikowa szmira...
Stara aranżacja była lepsza. Tym samym producenci nieco popsuli najlepszy element Enterprise - czołówkę.

Zmiany w obsadzie to właściwie nie tyle zmiany, co drobne dodatki. Na pokładzie Entka pojawili się Marines (ich przybycie zwiastowano już w 2x26), odpowiednik Hazard Team z gier Elite Force. Tyle tylko, że w EF "Ryzykanci" mieli o niebo lepsze mundury. Tutejsi komandosi ubierają się w jakieś nie-wiadomo-co, a w dodatku mają chyba podobne kłopoty z rangami wojskowymi jak niegdyś tłumacz na TVN. Dowódca komandosów - major - odnosi się do chorąży Sato w sposób sugerujący, że Sato może mu rozkazywać... Można to pewnie wyjaśnić faktem, że Marines są na Entku niejako gościnnie, bo to okręt Floty, ale mimo wszystko dziwacznie to wygląda.

Jako ciekawostkę warto dodać, że dowódcę komandosów gra Steven Culp, czyli wycięty z Nemesis nowy pierwszy oficer Picarda, zaś jednego z jego podwładnych Daniel Dae Kim, znany jako pierwszy oficer Excalibura z "Crusade" (niestety, dobry serial mu skasowali to trafił do kiepskiego). Komandosi w akcji spisują się zgonie z oczekiwaniami (rozwalają wszystkich przeciwników bez większych trudności), pojawiają się także śladowe, jakże wyświechtane motywy "kto jest lepszy w te klocki" między Reedem i panem majorem. Żałosne.

Nie zmieniono zbytnio zachowania postaci. Archer nadal wygłasza tyrady, miotając się idiotycznie po pomieszczeniu, a rozwój postaci Tripa nadal polega na zdejmowaniu mu koszuli i nachalnych próbach spiknięcia go z T'Pol. O pozostałych postaciach powiedzieć nic nie można, bo prawie nie było ich widać. Tradycyjnie już najmniej wykorzystanym członkiem załogi był... umm... no, ten Murzyn za sterem. Już nawet nie pamiętam jego nazwiska...

Nowy image T'Pol też nie zdaje egzaminu. Wciśnięto ją po prostu w jeszcze bardziej obcisły strój i zmieniono fryzurę. O ile fryzura jest całkiem OK, o tyle taki strój na mostku okrętu wygląda nieco komicznie i pewnie jest niezgodny z przepisami BHP (w końcu męska część załogi miałaby wciąż rozproszoną uwagę).

Zapowiadano nam też większą różnorodność obcych. Tutaj słowa raczej dotrzymano - już w teaserze widzimy jakąś Radę Xindi, która siedzi i knuje - w skład rady wchodzi jeden komputerowo generowany insektoid i jakieś coś pływające w zbiorniku. OK, różnorodność jest, tylko całe to Xindi mocno zalatuje Dominium, więc element "oryginalności" można włożyć między bajki. Rada siedzi i knuje także na końcu odcinka, więc pewnie się z nią jeszcze zobaczymy (tzn zobaczycie - ja tego chłamu nie będę już chyba więcej ściągał). Knucie to ma niby być bardzo niepokojące i zachęcające do dalszego oglądania, ale do mnie jakoś nie przemawia.

Fabuła odcinka jest szarpana i ani wciągająca, ani oryginalna. Z jednej strony wydaje się, że scenarzyści mieli aż za dużo pomysłów do upchnięcia w 45 minutach, z drugiej jednak chyba niezbyt udało im się je dopasować (nic nowego dla Bermana i Bragi). W odcinku brakuje jakichś ciekawych zwrotów akcji, brakuje prawdziwie emocjonujących momentów czy po prostu interesujących wątków, a z całego odcinka praktycznie nic nie wynika.

Ucieczkę Tripa i Archera z więzienia ogląda się ziewając, owo więzienie to kolejny przykład oryginalności scenarzystów, bardzo przypominający wątki z VOY "Workforce", zaś naczelnik owego przybytku - jak i sam przybytek - strasznie kojarzył mi się z trzecim odcinkiem serialu Lexx (to nie jest skojarzenie pozytywne). A już "terapia" Tripa i T'Pol jest sceną równie żenującą jak pamiętne smarowanie się żelem...

Między bajki można też włożyć "godne podążanie drogą Star Trek", czy jak to tam było - w 3x01 nie ma tego ani śladu...

Podsumowując - 3x01 jest gorszą kontynuacją kiepskiego 2x26, która absolutnie nie zachęca mnie do oglądania dalszego ciągu. Wszystko to już niestety było, w takiej czy innej formie, a scenarzyści ponownie odgrzewają stare i zużyte kotlety zamiast zaserwować dla odmiany coś świeżego. Jeżeli B&B sądzą, że schemat 'boobs&guns' przyciągnie im do Entka nowych widzów lub ewentualnie nie odstraszy dotychczasowych, to prawdopodobnie poważnie się mylą, a trzeci sezon Enterprise rzeczywiście będzie ostatnim. Czego życzę i sobie i innym fanom Treka - dość tej kompromitującej chały!

 

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v