Startrek.pl

USS Phoenix

The Survivors

Opis

Załoga przybywa na Ranę 4, odosobnioną kolonię, gdzie tylko dwoje z jedenastu tysięcy mieszkańców cudem przeżyło niszczycielski atak obcych.

Polski tytuł: Ocaleni

Zwiastuny

Playlista

Streszczenie

Po przesłaniu się na Rana IV, grupa zwiadowcza odkrywa, że cała planeta została zrównana z ziemią, oprócz małego kawałka lądu, na którym stoi nienaruszony dom. W środku poznają ostatnich ocalałych po ataku - Kevina i Rishon Uxbridge, starszą parę, która nie potrafi wytłumaczyć, czemu przeżyli zniszczenie - odmawiają też opuszczenia kolonii.

Tymczasem na Enterprise, umysł doradcy Troi zostaje w niewytłumaczalny sposób wypełniony muzyką, która się ciągle powtarza, dniem i nocą. Doradca zwierza się z problemu Picardowi i przyznaje, że w wyniku tego nie może odczytać emocji Uxbridge'ów.

Nagle powraca obcy okręt, który zaatakował wcześniej Ranę IV i ostrzeliwuje Enterprise, uszkadzając układy obronne staku. W ambulatorium, doktor Crusher próbuje usunąć nieustającą muzykę z mózgu Troi środkami uspokajającymi, później wywołując śpiączkę, ale nic nie działa - Troi nadal cierpi.

Ufając przeczuciu, które podpowiada mu, że obcy okręt w jakiś sposób odpowiada na życzenia Uxbridge'ów, Picard spotyka się z ocalałymi. Chociaż Kevin upiera się, że on i jego żona nie potrzebują pomocy załogi, Picard mówi parze, że Enterprise pozostanie na orbicie dopóki oni pozostają przy życiu.

Chwilę później, obcy okręt zaczyna ostrzeliwać dom Uxbridge'ów. W odpowiedzi, Enterprise niszczy obcą jednostkę. Chociaż załoga nie znajduje śladów życia na Rana IV, Picard nalega na obserwację planety.

Po kilku godzinach Geordi zgłasza, że dom Uxbridge'ów ponownie pojawił się na planecie - co więcej, para żyje i jest w środku! Picard przesyła ich na okr3t i zmusza Kevina do przyznania się, że jego dom, rodzina i okręt są tylko reprodukcjami oryginałów, które zostały zniszczone w pierwszym ataku.

Kevin przyznaje, że nie jest Ziemianimem, tylko Douwdem - nieśmiertelną istotą, potrafiącą przybierać różne formy i tworzyć sztuczne otoczenie. Wyjaśnia, że po przyjęciu ludzkiej formy, 50 lat temu, odwiedził Ziemię i zakochał się w Rishon, która przez całe życie pozostała nieświadoma jego prawdziwej tożsamości i niezwykłych mocy.

Niestety, kiedy agresywni obcy, znani jako Husnockowie, zaatakował Ranę IV, Kevin odmówił walki i zabijania - nawet w samoobronie. Jednakże jego żona walczyła i została zamordowana przez Husnocków, wraz z resztą mieszkańców kolonii.

Rozwścieczony śmiercią żony, Kevin użył swoich mocy - samą myślą zniszczył cały gatunek Husnocków, liczący 50 miliardów istot. Po przybyciu Enterprise, Uxbridge obawiał się, że Troi odkryje jego prawdziwą tożsamość, więc umieścił muzykę w jej umyśle, chcąc zablokować jej telepatyczne zdolności.

Oszołomiony zeznaniem Uxbridge'a, Picard mówi Kevinowi, że nie jest on w stanie osądzić jego zbrodni i odsyła go na planetę. Wcześniej jednak, Kevin przywraca Troi do normalnego stanu.

Tłumaczenie: Nestor the Q
Uzupełnienia: Piotr Pajerski
Źródło: Startrek.com

Recenzje

Autor: xetnoinu, Discord Star Trek, reblog

Odcinek dziś trochę krytykowany, że mnoży byty i gatunki - tu tworząc istotę na wzór Q.

Uważam, że jest to nieuzasadniona krytyka. Odcinek pozornie ma dwa wątki: czyli dochodzenie kapitana wiedzionego przeczuciem, że coś z tymi ocalałymi nie wiadomo z czego ludźmi jest nie tak oraz wątku drugiego, czyli melodii umieszczonej w umyśle Troi. Szybko jednak okazuje się, że oba wątki są częścią tej samej układanki.

Całość fabuły opiera się na wyczuwaniu tajemnicy i zagadki i dochodzenie do jej rozwiązania z użyciem impertynecji kapitana i załogi. To się udaje. Mamy trzeci sezon TNG. Nie znamy jeszcze dobrze ani Q ani betazoidów, stąd nie da się przewidzieć potoku zdarzeń. Ja ten odcinek dość dobrze pamiętam właśnie poprzez zaskoczenie i przyjemność z rozwikłania zagadki jaką dał przy pierwszym obejrzeniu.

Epizod jest stosunkowo tosowy. Czyli praktycznie jeden wątek, prawie omnipotentny obcy, którego jednak można przechytrzyć plus ma humorystyczną scenę walki a ściślej wnyk ogrodowy łapiący Pierwszego za nogę (niezwykłe kuriozum).

Wielkim plusem odcinka jest wybranie pleneru, czyli pięknego modernistycznego domu, który do dziś robi wspaniałe wrażenie. Wnętrze stworzono w studiu ale też jest fantastyczne. To jest rok 1989 czy jakoś blisko i dziś nadal jest to przestrzeń nowoczesna i elegancka i nie ma w niej charakterystycznego piętna wzornictwa przełomu lat 80. i 90. 

Odcinek uważam za udany.

****

Autorzy: xetnoinu, Krogulec, Ledsbourne, 20-24.01.2025, Discord Star Trek

xetnoinu: W odcinku VOY: Year of Hell z Anoraxem brakuje mowy Picarda w stylu TNG: The Survivors. Gdzie jest wprost powiedziane, że ludzki system oceny zbrodni nie jest w stanie objąć występku wymazania całej cywilizacji.

Tam jest w VOY świetna stawka. Być Bogiem, bo się ma technologię zagłady całych cywilizacji, ale brak możliwości pokonania natury czasu. Czyli alternatywy wykluczającej. Albo moi bliscy żyją a moja cywilizacja przegrywa mimo mojej technologii, albo bliscy umierają ale mój świat dzięki mnie zwycięża. I nie ma trzeciej opcji. To niezwykle trekowy motyw dylematu wprost z TOS: Miasta na skraju wieczności. Można mieć zarzut, że to dwa odcinki i za dużo Kaski. Takiej tu nieco niepotrzebnej. Ale ten dwuodcinkowiec daje po neuronach.

Krogulec: Te tematy owszem tam są, ale wykonanie jest dużo słabsze. No i Anorax sam w sobie nie jest zbyt przekonujący moim zdaniem. Wizja poświęcenia i mordowania tak głęboko posuniętego, by coś ocalić bez świadomości, że to znika, kiedy pojawia się tak wielka ofiara... To dość naiwne.

xetnoinu: Tam brakuje przemowy Picarda z odcinka TNG: Survivors. Gdzie jest wprost powiedziane, że ludzki system oceny zbrodni nie jest w stanie objąć występku wymazania całej cywilizacji. To wspaniały odcinek.

Krogulec: Survivors dużo, dużo lepsze. Ale przemowa Picarda jest naiwna i błędna. Jak najbardziej można ocenić wymazanie cywilizacji.

xetnoinu: Czekam na Twoją reckę, jak kiedyś powtórzysz 🙂. Uznaliśmy The Survivors kiedyś, jako wzór odcinka, jak jednym epizodem zachęcić do Star Treka.

Krogulec: Ten odcinek znam bardzo dobrze, bo kazałem go oglądać studentom, więc ze cztery razy widziałem. Można na usprawiedliwienie Picarda powiedzieć, że nie posiadał on narzędzi do ukarania tego bytu. Być może powiedział to tylko po to, by chronić swoją załogę wiedząc, że nie posiada instrumentów do egzekucji jakiejkolwiek kary na wszechmocnym winnym... To tak jakbyś spotkał boga odpowiedzialnego za ludobójstwo... Jakbyś mu wytknął ludobójstwo i chciał skazać zapewne by ciebie też spopielił... Nie ma równowagi między potencjalnym wymiarem sprawiedliwości a winnym, więc nie zachodzi sytuacja, w której można coś wyegzekwować. Niemniej Picard zachowuje się albo błędnie albo tchórzliwie albo zachowawczo ze strachu.

Dla pełni odzwierciedlenia tego mogliby dodać potem scenę na końcu z Rikerem, gdzie Picard się tłumaczy, że nie mógł inaczej postąpić w obawie o los załogi. Wtedy miałoby to bardziej wprost ręce i nogi. Bo jest wiele odcinków, gdzie są potworne zbrodnie i mordowanie miliardów i nikt nie ma złudzeń ani nie wali tekstem "ojej to taka skala zbrodni że co tu zrobić panie, no co tu zrobić, nic nie można". Reakcja moich studentów na filozofii była mieszana. Część się zgadzała z Picardem ale większość nie. Fajna dyskusja była po tym odcinku, że nawet ze 20 minut nic mówić nie musiałem, bo się wszyscy kłócili na sali xD.

xetnoinu: Haaa. Z tym że ten obcy sam siebie ukarał, żyjąc w kultywowaniu zła swojego występku. Takie samobiczowanie sobie psychiczne urządził z niewiadomych przyczyn.

Krogulec: To jest byt wszechmocny, ale który postanowił egzystować na poziomie śmiertelników, odczuwając z nimi swego rodzaju braterstwo i miłość do nich. Także możliwościami jest to byt wszechmocny. Ale sposobem życia i autodefinicją uważa śmiertelników za byty dość równoprawne w stosunku do siebie. Taki swojski bóg... Reaguje też w sposób stricte emocjonalny i spontaniczny.

xetnoinu: W Treku nie ma Boga jako absolutu. To istoty co mają zdolności w wyniku ewolucji jakieś niezwykłej. Zatem w Treku on może sięgać do korzeni swojego gatunku, kiedy te moce tak nie wykształciły się. Pamięć przodków i ich moralności. Coś w ten deseń.

Krogulec: Ale w Treku są byty o boskich zdolnościach. Są po prostu opisane w sposób naukowy, czy paranaukowy.

uniontex: Tak. Dużo ich.

Krogulec: A w ogóle i w Treku i Starwarsach jest też dźwięk w kosmosie :).

uniontex: Jest i jeszcze sztuczne ognie też, w próżni! 😉 Na MA jest gdzieś karkołomne wyjaśnienie sztucznych ogni w próżni. Jakieś zmodyfikowane torpedy albo światła Zetaru z TOS. No głowach ludzie stają na MA jak załatać takie cuda 🙂.

Krogulec: W Star Wars jest mniej takich bytów. W zasadzie Moc daje dużo możliwości... Ale max to zniszczenie życia na jednej planecie, co się udało około trzem Sithom w historii... Ale tak to nie ma za bardzo bytów, które byłyby porównywalne do tego typa z Survivors czy Q...

xetnoinu: Z tym że w Treku jest tendencja zdejmowania mocy z tych istot. Q w serialu Picard to już niewiele może mocami. Bardziej wiedzą i sprytem pracuje. To już nie jest omnipotentny Q. To samo z Borg. Obiema jego odmianami w PIC.

Krogulec: [o Q] Ale na końcu znowu wszystkich wyrolował i mu wróciły moce najpewniej.

xetnoinu: Osiągnął, co chciał. Ale wiemy już, że nie wszystko on może. W nowych Trekach już nie ma gdzie indziej Q ani potęgi Borg. W Disco, SNW, LD, PRO chyba ani razu nie ma antagonisty na miarę tego z The Surviviors. Chyba że mi wyleciało z głowy. Ale teraz tak śledzę w głowie i nic mi nie przychodzi. Nie ma widać popytu na takie postaci zdaniem szefów z Paramount.

Krogulec: To słabo. Koncept umrówkowienia ludzi zawsze jest ciekawy. Borgów to już Kaśka w tym Voyagerze roluje jak sushi... Aż ich mi żal już...

xetnoinu: Tak. Dokonała się tam ich deprecjacja. 🙂

Krogulec: Picard: zrobienie ze mnie Borga to była trauma na zawsze... Janeway: hejo ekipa, borgujemy się dla beki, co wy na to XD.

xetnoinu: Haaa. Z traumą Picarda po Locutusie to dziwną rzecz zrobił Matalas czyli scenarzysta PIC3. Bo wcześniej to była trauma. Picard mijał kostkę Borg lub w niej był i coś tam slyszal. To było takie niejasne, czy to trauma i wspomnienie, że on w głowie słyszy Kolektyw? W PIC3 połączono motyw z filmu First Contact i serialu i wyszło, że królowa Borg mu wszczepiła zmianę genetyczną imitująca zespół irumodyczny. A na serio to był nadajnik/odbiornik bio. Unikalna nowość. Więc po sezonie PIC3 wiemy, że jak Picard słyszał w głowie głosy, to nie trauma, serio słyszał. No tak teraz to wyszło 🙂.

Ledsbourne: Q dalej jest w Picardzie wszechmocny, na tyle, że może umrzeć (a potem dalej żyje). Jeszcze mamy tego stwora na N z drugiego sezonu, który "bada" załogę i sobie ich zabija, bo nie wie, na czym polega śmierć.

Douwd (byt z mojego ulubionego The Survivors) to po prostu obcy z prawdziwego zdarzenia. On jest omnipotentny, ale nie omniscentny, tzn. nie do końca panuje nad swoimi mocami. I jego "zbrodni" nie można ocenić, bo trudno powiedzieć, czy to morderstwo, czy wypadek - bo on sobie tylko to pomyślał, a to się stało. I super wypada sposób, w jaki próbuje "oszukać" załogę - taki naiwny, jak dziecko. Tak samo jak oszukiwał tych najeźdźców. Tak bardzo mu zależało na byciu pacyfistą i nienadużywaniu swoich mocy, że niechcący doprowadził do zagłady swoją kolonię - a potem unicestwił jakąś cywilizację. Mógłby przecież po prostu przeteleportować statki najeźdźców na tyle daleko, że nigdy by nie dotarli do kolonii z powrotem. Ale kieruje się zupełnie inną logiką, to zupełnie inny byt od ludzi.

Krogulec: Który to odcinek? [z tym obcym N]

Ledsbourne: TNG: Where Silence Has Lease. Ciekawostka - ten stwór nazywa się Nagilum i to od nazwiska aktora Richarda Mulligana, który miał go "zagrać".

Pomysły Copilota na rozwiązanie sytuacji z Douwdem. (Wybaczcie zdjęcie ekranu, jestem leniwy).

Krogulec: A gdzie pomysł na wymierzenie kary? Dziwny pomysł że od pewnej skali zbrodni jesteś nietykalny xd.

xetnoinu: Ciekawe jest rozważanie, czy taka istota powinna podlegać karze. Ale tu nie ma tego zagadnienia, bo pomysł takiej kary jest niezgodny z pomysłem na Flotę i pomysłem na jej system prawny i dyrektywy UFP. Obcy tu nie zniszczył cywilizacji członkowskiej UFP, ani do niej nie należał. Sądzenie go, wymierzanie kary jest poza celem i kompetencją Floty.

Jest taki odcinek ze zbrodniarzem i Kirk go ściga ale tam jest to kolonia czy świat UFP. To jest wewnętrzna sprawa Federacji.

W nowym Treku jest motyw z Osyraą. W Discovery po skoku ona jest szefowa Syndykatu Oriona. Popełnia przestępstwa. Potem proponuje sensowny deal z Federacją. Ale UFP nie chce przyjąć porozumienia z nią, bo ona powinna ponieść karę. Ona się nie zgadza. Summa summarum zginie.

Krogulec: To z tą jurysdykcją to kompletny kit używany, kiedy pasuje scenarzystom. Bez przerwy w każdym prawie Treku spotykają byty, które do żadnej Federacji się nie zapisywały, a potem stosują wobec nich prawa Federacji. Poza tym sam Picard wielokrotnie działa z pułapu instancji humanistycznej, powszechnej i wcale nie jako tylko wykonawca prawa Federacji.

xetnoinu: Gdzie Picard złapał i sam ukarał zbrodniarza? Przypominam sobie tylko jeden dziwny odcinek. Ale to Riker zabił trucicielkę, która w swoim genomie miala coś, co miało zabić konkretną osobę. I tam były negocjacje jakieś, i nikt się nie przejął, że Riker ją zabił, mimo że była winna, i można ją było osadzić i przekazać do systemu prawnego miejscowych.

Ale co do ogółu, Picard ani Kaśka nie ganiają po galaktyce i nie ścigają zbrodniarzy innych planet. Kaśka poczuwa się do walki z Borg i tym gatunkiem, co ma same cyfry w nazwie, bo uznaje go za wroga szerszego ale rusza go tylko dlatego, że jej zagraża jako okrętowi. Inaczej ma w nosie.

Picard ma dużo górnolotnych słów ale to służbista. W pierwszym odruchu źle podejmuje moralne decyzję. Zaleta jego, że słucha innych i zmienia zdanie. W odcinku z Troi, co ona nagle jest w ciąży z obcym, to Picard ma pomysł, aby ona usunęła ciążę. Potem mu się zmienia, jak ona jasno mówi: mój brzuch i ja decyduję i ja rodzę.

To się dziesiątki razy powtarza. W odcinku sądowym nad prawami Daty, Picard na początku trzyma stronę Madoxa. W odcinku z Lal - córką Daty, to samo. Ja bym nigdy Picarda za wzór moralnych zasad nie uznał. Służbista, sprawny, etyczny w ramach jakie ma. Ale zadufany w sobie.

Problem jednak karania za poważne zbrodnie to jest ciekawy temat. Bo to ten odcinek TOS, co złol ginie na scenie a kiedyś zagłodził pół planety czy jakoś tak. Muszę to sobie przypomnieć. I problem Khana. Odpowiedzialnego za miliony śmierci chyba. I mamy jeszcze cudowne procedury naprawiające mózgi zbrodniarzy, o ile te mózgi są na to podatne w TOS. Mamy Cesarzową, która dostała amnestię za doradztwo, jak rzucić na kolana Klingonów. Wspomnianą Osyraę, która takiej oczywistej amnestii nie dostała. Przypomnijcie takie odcinki, w jakich są takie wątki. Na pewno coś jest tylko mam dziurę w głowie teraz. A przypomniało mi się. TOS: The Conscience of the King - to ten ze zbrodniarzem i przedstawieniem teatralnym (Sumienie króla - polski tytuł). 

Krogulec: Kazda ingerencja w Borgi, Vidiian, innych jest podejmowana poza jurysdykcją Federacji, bo cały Voy jest poza nią. Picard wiele razy osądza kogoś spoza Federacji, albo naprawia i rozwiązuje sytuację wedle uznania.

xetnoinu: Osądza sobie pod nosem.

Postawiłeś tezę, że odcinek The Survivors ma ten błąd scenariuszowy, że nie mówi w nim Picard czy Federacja o karze dla zbrodniarza o planetarnej czy galaktycznej zbrodni. Nie mówimy o Kaśce, co się ugania za jakimiś złodziejami narządów.  W pamięci mam niewielu zbrodniarzy pojedynczych ze skalą zbrodni planetarnej lub wielu bardzo ofiar. Są to: Khan, kat Kodos, Cesarzowa, Osyraa, Ten Klingon zabity przez M'Bengę w SNW, Charlie X zabił załogę okrętu, wreszcie Obcy z The Survivors.

Mamy w DS9 Kardasjanina, co podaje się za zbrodniarza, bo chce odkupić winy swojego narodu. Jest w Disco Gatunek 10-C, co zniszczył planetę. 

Ta mityczna jurysdykcja działa. Nie mam przykładu, gdzie fedki aresztują kogoś i poddają go sądownictwu Federacji lub, że go osadzają. 

Obcy z Tej Survivors robi, co chce. Charlie X też, jego przybrani rodzice obcy go na koniec zabierają, bo nikt w tym Kirk nie mają na niego sposobu. 10-C było nieświadome, że morduje. Nie widzę odcinków gdzie UFP chciałaby, niczym Izrael po wojnie, wykradać zbrodniarzy i sądzić ich w swoich sądach. Khana tak i kata Kodosa tak, bo są w jurysdykcji.

Ledsbourne: [Odnośnie tezy xetnoinu, że Picard nie jest wzorem moralnym] Wręcz przeciwnie - Picard to jedyny kapitan z Treka, którego można stawiać za wzór zasad moralnych i który NIE jest zadufany w sobie. Bo po pierwsze słucha porad i potrafi się przyznać do błędu, a po drugie, nie zmienia sobie zasad Floty na swoje widzimisię, tak jak to robi Kirk czy Kaśka (Michasi nawet nie wspomnę). Po coś Pierwsza Dyrektywa powstała, jeśli meteor ma walnąć w planetę pre-warp (pomijając to, czy rzeczywiście warp jest uniwersalnym wyznacznikiem rozwoju cywilizacji) i bez ingerencji się nie obędzie, to trudno, lepsze to niż ujawnić się planecie i zaburzyć jej naturalny rozwój, bo potem się pojawi Hitler z warp (vide planeta, gdzie czczą Kelly w Orville).

Ledsbourne: [Odnośnie pytania Krogulca, co z brakiem wymierzenia kary]. W pytaniu zaznaczyłem, że ma nie narażać załogi. Próba wymierzenia kary skończyłaby się źle, po prostu. Tak jakby dziecko zniszczyło kopiec mrówek, po czym pięć mrówek podeszłyby do tego dziecka i chciały mu wymierzyć karę. Ciekawe jest to czwarte rozwiązanie IMO, "restorative justice". Oczywiście nie ma racji bytu fabularnie, bo Federacja mająca Douwda pomagającego jej we wszystkim byłaby, no, bez sensu. No i tak jak mówiłem, Douwd wydaje się nie być w pełni świadomy swoich mocy ani w stanie w pełni ich kontrolować, więc cholera wie, jakby to się skończyło.

xetnoinu: Picard słucha innych, zespołu i słucha litery i ducha prawa Federacji. To są jego cechy. O tym wspomnałe. i się nie różnimy tu we jego ocenie. Ale kiedy on nie ma tego wsparcia i litery prawa lub mu ta litera prawa nie pasuje - to ta moralność mu nie wychodzi. W odcinkach TNG to był moment początkowy jakiś jego opinii. Typu niech Troi usunie ciążę a ja jej o to nawet nie pytam itp. To też jest pokazane w pierwszym sezonie serialowego Picarda. Kiedy przyjmują jego dymisję a mu się nie podoba nowe prawo Federacji, że nie pomagamy w ewakuacji Romulanom po akcji zatvash i wysadzeniu stoczni na Marsie co on robi? Idzie do winnicy i miłościwie zatrudnia gratis dwie sztuki Romulan. Woooooow. Jako cywil, ale uznany były ważny człowiek z kontaktami, mógłby wiele zdziałać - ale to przykład właśnie kolejny, że on pierwszą myśl w głowie ma taką nie do końca cudownie etyczną krystaliczną i jezusową. No się dziad obraził i nagle to jest ważniejsze od milionów jakie za moment zginą. On złożył dymisję przez wybuchem supernowej. Zostawił tego chłopaka z kataną. Ten sam motyw. W tym sensie jego pierwotny kompas moralny, czyli ten pierwszy impuls moralny, jest taki no z dolnej półki bohaterów a nie górnej.

Natomiast problem trzech mrówek, że niby mają dywagować i karę wymierzać. Pełna zgoda. To bez sensu. Natomiast ja uważam, że Douwd jest doskonale świadomy swoich czynów. I ma nad nimi kontrolę. Inie jest aż tak omnipotentny, aby skutki niektórych swoich czynów móc odwrócić. Mi to przypomina scenę, jaką uwypuklił Kawalerowicz w Faraonie. Mamy armię. Najpotężniejszą jaka stworzono. Uosabia ona i potęgę państwa i samego Boga Faraona. Ale mamy i zasadę ochrony Skarabeusza. Myśląc realnie na pewno przemarsz tej armii ileś tych żuczków zdeptał. Ale kiedy się taki napatoczył aż tak, że nie dało się tego przemilczeć, to co się dzieje? Ta potężna armia stoi w stuporze i patrzy. To nie jest jej naiwność. To po prostu stan pomiędzy.Jeszcze nie nadeszły porządki młodego Faraona. 

Tu u nas Douwd nie jest jakiś naiwny czy dziecinny. On jeszcze jest w tym stuporze. Szkoda że nie wrócono do tej postaci, co ona zrobi z życiem swoim potem, kiedy jej ten stupor przejdzie.

Ledsbourne: [Picard] Nie jest kryształowy, bo to dobrze napisana postać. Ale przecież usunięcie ciąży z obcym przez Troi, to chyba decyzja, którą każdy by podjął, nie oglądałeś Obcego...? 😏

xetnoinu: Haaa

Ledsbourne: [Douwd] Świadomy tak, to jasne - ale kontroli do końca nie ma (albo nie umie). I kieruje się inną logiką od naszej, jak przystało na Obcego (na przykład iluzje czy pozytywka, żeby zmylić Troi zamiast rozwiązań, jakie nam wydają się oczywiste). No i faktycznie może nie do końca omnipotentny (nie może albo nie umie przywrócić do życia).

xetnoinu: Dzięki. To była świetna dyskusja o The Survivors. Przyniosę ją na portal w wiecznej budowie jako recenzję-dyskusję pod odcinkiem.

 

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v