Opis
Załoga dolnych pokładów ma mieszane uczucia odnośnie sprzątania anomalii na Cerritosie. Kapitan Freeman usiłuje wynegocjować pokój na planecie Pakledów.
Polski tytuł: Kawał szpiega
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Q__, 16.09.2021, Forum Trek.pl
Wracając jednak do "The Spy Humongous". Obejrzałem ten odcinek i ja, i znów mi się podobało. Owszem, ponownie mamy przegięte lowerdeckizmy, z malowniczymi efektami wywieranymi przez pozaziemskie próbki i artefekty na czele, ale zasadniczo było bardzo trekowo.
Kapitan Freeman - mylona przez Pakledów z Janeway - może i nie zdołała doprowadzić do pokoju z nimi (bo też nie takie intencje mieli), ale wygrała szpiegowsko-dyplomatyczny pojedynek dzięki zrozumieniu toku ich myślenia i kulturowych zasad* (wątek stary jak Złoty Wiek amerykańskiej SF, ale wciąż cieszy).
Wyżej wymienione próbki - coby nie gadać o sposobie ich ukazania - niosły powiew klasycznego klimatu eksploracji (ileż wypchniętych poza ekran klasycznotrekowych fabuł musiało się za ich pozyskaniem kryć).
Wreszcie Boimler, dostawszy szansę dołączenia do następców niesławnych snobistycznych grup kadeckich z TNG i DS9, zwących się - hehe - Redshirts - nie tylko otrząsnał się z ich wpływu, uświadamiając sobie, albo od początku wiedząc, co w służbie w GF jest istotne**, ale i dokonał tego, co ani Wesley'owi, ani Nogowi nie wyszło - zreformował nowych kolegów (poza przywódcą).
Wreszcie - w roli bonusa - Armus poniósł w finale choć symboliczną karę za śmierć Tashy, obrócony w pośmiewisko.
I jeszcze jedno - szczerze się zaśmiałem, widząc jak załogowy Kzinti przyjmuje zgarbioną pozycję znaną z TAS-u, by zaraz potem wrócić do człekopodobnej, sprężystej, pozy.
Stanowczo, LD nie dało nam jeszcze trekowego arcydzieła, ale w dostarczaniu solidnej średnizny (poziom porównywalny z przeciętnymi odcinkami VOY i czołowych fanprodukcji) staje się coraz lepsze.
* I nawet ładnie zostało to pokazane - okazało się, że wzmianki o nie dość wielkim hełmie mają sens, a zaprezentowana struktura władzy - naczelny dowódca, królowa, król, imperator - nieźle pasuje do megalomanii, jaką zwykle cechują się mało inteligentni brutalni cwaniacy.
** Przy czym sposób poprowadzenia tego wątku - ambitni oficerowie starający się kopiować wybitnych kapitanów i wygłaszać płomienne mowy - da się czytać jako kpinę z Saru i - znacznie delikatniejszą, a hołdem podszytą - z Picarda, ale też jako komentarz do współczesnego ST, gdzie Redshirci robiliby za Discovery i PIC - powielające przemówienia o ideałach z przeszłości, ale nie czujące ich ducha, natomiast Boimler za Lower Decks - produkcję nie bojącą się śmieszności, ale tym duchem przesiąkniętą; lub jako obronę McMahana przed fanami starego zarzucającymi mu niedostatek trekowości (których symbolizowałaby w tym wypadku wyżej wymieniona grupka niesympatycznych - acz nie do przesady, bo dobre intencje mających - snobów).
PS. Swoją drogą odnotowania godne, że każda kolejna odsłona LD ma na IMDB mniej oceniających i recenzji...
***
Autor: Dreamweb, 22.09.2021, Forum Trek.pl
(...) Czyli Billups pochodzi z jakiegoś królewskiego rodu? No i Jeffrey Combs wraca! Znając zamiłowanie LD do easter eggów, zdziwiłbym się, gdyby zabrakło jakiegoś nawiązania do którejś lub kilku z jego wcześniejszych ról.
(...) Billups to taki ichni odpowiednik Milesa O'Briena, czyli "najważniejszego człowieka w historii Floty". Tym samym czynienie zeń osoby o królewskim rodowodzie bardzo tu pasuje. 🙂
Tak sobie poza tym myślę, fajnie i bardzo w duchu ST byłoby, gdyby Pakledzi, na koniec sezonu pierwszego wprowadzeni jako główni wrogowie, na koniec sezonu drugiego jakoś jednak dogadali się z Federacją i zawarli jakiś pakt czy coś w tym stylu. A może nawet, dzięki jakiejś federacyjnej technologii czy czemuś takiemu, nieco by "zmądrzeli"? (...) Z drugiej strony, czy taka ingerencja w gatunek nie byłaby naruszeniem Pierwszej Dyrektywy? 🙂 I tu mi się przypomina teoria SfDebris, że Pakledzi to Menkowie z ENT "Dear Doctor". Z kolei Valakian z tego samego odcinka utożsamiał z Breenami (że niby noszone przez nich hełmy utrzymują ich przy życiu, po tym jak Phlox i Archer odmówili im pomocy w ich chorobie).
