Opis
Kameralny i pełen optymizmu finał sezonu i serialu, w którym dzieje się mnóstwo szalonych rzeczy! Każda z osób z ekipy dolnopokładowców z USS Cerritos, jak również kadra oficerska wyższych stopni, otrzymują godne zwieńczenie ich drogi oraz nowe zadania w dalszej służbie we Flocie.
Rewelacyjne zakończenie znakomitej serii zrobione z miłością do franczyzy i sercem do jej wartości i ideałów.
Ciekawostki
Porucznik O'Connor powraca, a ściślej wypada, ze świetlistego portalu, po pięcioletniej nieobecności. W pierwszym sezonie w odcinku Moist Vessel ascendował do poziomu istoty energetycznej i zniknął. Przez ten okres prawdopodobnie przebywał w wymiarze z tajemniczym Koalą.
Zwiastuny
The Ready Room o finale LD
Recenzje
Autor: Q__, 5.06.2025. Discord USS Phoenix
Zanim wystartuje SNW, czas na parę refleksji o finale (😢) LD, czyli "Fissure Quest"/"The New Next Generation".
Na jedno - pasmo miłych niespodzianek, ale i powrotów bardziej spodziewanych: William Boimler - kapitan, potwierdzający, wraz finalnymi scenami, moją tezę o kapitańskiej buławie 😉 w Boimlerowym plecaku 😉, alternatywni Lilly Sloane (dowodząca międzywymiarowym ringshipem eksploracyjnym), T'Pol, Curzon Dax, Garak z holo-Bashirem w roli męża, cała gromadka Kimów i innowszechświatowa Mariner - spokojna (ale bardzo kompetentna) inżynier. Do tego Ma'ah z bratem i ich nowa przeciwniczka (bardzo w tradycji sióstr Durasa). Awansująca finalnie na nową DS9, pod dowództwem Carol, Starbase 80. Struktura multiversum (wyraźnie grzybowa, z Discovery, choć i pokrewieństwa względem Prodigy widać). I akcja, dużo akcji, i emocji, nie tylko pożegnalnych.
Z drugiej strony brak jednak tradycyjnych trekowych głębi, a wątki zamykane są może nawet szybciej, niż to z dwudziestominutowej, wymuszającej pewien pośpiech, struktury wynika, acz zamykane przyzwoicie, godnie, w sposób przemyślany, i baardzo trekowy, choć może ciut naciągany miejscami. Co nie znaczy, że momenty refleksji się nie znajdą, jak nie o różnicy pomiędzy eksplorowaniem nieznanych obszarów Wszechświata, i nowych wersji dobrze znanego w (bliskim) Multiversum (gdzie jednak i jedno i drugie bardzo dobrze wpisuje się w wyłożone wprost w TNG, ale i w różnych tekstach o Treku, badanie świata zewnętrznego i wewnętrznego), przypomnienie dlaczego nie wolno wyciągać daleko idących wniosków z rzeczywistości alternatywnych, monologowe pożegnanie Mariner z widownią (wskazujące mocne - a pokrewne Orville'owym - strony jej załogi, a pośrednio i serii), czy nawet pośrednio budzące wiadome skojarzenia, Garakowe Suderowanie.
Pewnie nie będę obiektywny, trudno być w momencie sentymentalnych pożegnań, ale skłonny jestem dać 3/4, zapominając 😉 o drobnym minusiku, który może dorzuciłby ktoś podchodzący bardziej na chłodno.
(Aha: wspomniany już końcowy pomysł XO w dwu osobach - i fajny, i równościowy - jak ustawienie foteli na mostkach ECV-197, Titana-A/Ent-G i Protostara-A, i zwariowany w lowerdeckowym stylu, i pasujący do pewnej wredności nowego kapitana - Ransoma, a w dodatku może okazać się funkcjonalny, i długotrwały jak wiele prowizorek. Otwarcie drzwi do bardziej erotycznej relacji Rutherford-Tendi też na plus. Tak jak i pokazanie zgodnej współpracy tej ostatniej z T'Lyn w prawie deadlockowych okolicznościach - tu zresztą i do podwójnego widoku skaczącego Discovery wracamy. Co stanowi dobrą okazję, by dodać coś o stronie naukowej, czy raczej technobełkotliwej, przegiętej ale spójnej, kojarzącej się ze znanym Adamsowym napędem, i okraszonej wiadomym żartem z tzw. Klingorków 😉.)
LD, będziemy za tobą tęsknić!
(Z dyskusji po wpisie)
xetnoinu: Fantastycznie, że wracasz do tego finału. On jest wielkim powrotem LD w nurt jednak złotej jego ery od TNG-DS9-VOY-ENT po NEM. Bo mamy przez paralelność linii Prime ze słynnego odcinka TNG opowieść o federacjotropizmie wszechświata Multiwersum. Ten wszechświat sprzyja, nie jak w naszej kosmologii jakoby nam ludziom przez antropiczność. Tu wszechświat sprzyja Federacjom. Lilly reprezentuje ten wspaniały powrót do mitycznego odkrywania, badania i zasad tu opartych o granicę wynalezienia innego typu napędu i z tego eksplorowania nie jednej linii paralelnej tylko całej ich wiązki czy też w wizualizacji T'Pol baniek Wszechmultiwersum.
Teraz wiemy, że odkrycia czasem mają cenę, czasem mimowolnie niszczą i ten Kolumbowski skutek tu mamy przez cały finałowy sezon aż do zbiorowego ratunku i zawierzenia jednej ekipie. Wiary w ekipę, która zamknie niszcząca dziurę. Czy to nie jest powrót do najlepszych ideałów?
Nie zgadzam się z Twoim sceptycznym i nieco niedoceniającym finałowy sezon tonem. Serio, przemiana bohaterów, powrót do tych lepszych ludzi przyszłości, którymi ludzkość chce się stać, powrót do wielkich wyzwań podróży i wzięcia odpowiedzialności, że może to czynić szkody i trzeba je naprawić - ale zysk współpracy wszystkich w Multiwersum jest tego wart --- no to Trek G.R. Ja też tęsknić będę za LD.
Q__: Tak, to wszystko tam jest, i dlatego łezka się w oku kręci. Ale mogło być bardziej, głębiej, jak za G.R., czy nawet Pillera. Choć dziś nawet JMS prześlizgnął się po powierzchni ostatnio. Widać duch czasu na więcej nie pozwala... Nawiasem: 3/4 to jest nota, jaką dałem i TNG-owskiemu "The Pegasusowi", więc bez przesady z tą surowością 😉.
And one more thing: jeszcze jedno mnie tam uderzyło - że kapitan Boimler zabawił się w chrześcijańskiego Boga z różnych teologicznych wyobrażeń. Zrzucił najcięższe zadanie na barki tych, którzy mu najbliżsi, bo wiedział, że podołają.
xetnoinu: Nie mam kopii aby powtórzyć. Aż tak radykalnie tego nie pamiętam. Boimler zrobił chyba, co sam mógł. Zrzucił, bo jaka była alternatywa? Ale może źle pamiętam. Ale tak. Była wiara w zespół przyjaciół. I to mi się podobało. W duchu złóg ST.
Q__: Mając do wyboru całe Multiversum wybrał swój macierzysty wszechświat, bo jego drugie ja z kolegami coś poradzą.
