Opis
Burnham i Book spieszą z pomocą, by ewakuować grupę osieroconych kolonistów znajdujących się na drodze Anomalii.
Jeden z najzdolniejszych naukowców Federacji przybywa na pokład USS Discovery, aby przeprowadzić z Saru i Stametsem niezwykle ważne badania. Stawka jest wysoka.
Polski tytuł: Przykłady
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Ledsbourne, 6.12.2023, Discord Star Trek
W tym odcinku Michasia decyduje się po kowbojsku wprowadzać prawo federacyjne w kolonii, którą muszą ewakuować z powodu nadchodzącej Anomalii.
To niestety jeden z tych odcinków, gdzie najbardziej rażąco drażni fakt, że jesteśmy na Discovery a nie w jakimś TNG. Chyba teraz do mnie dotarło, co mnie najbardziej irytuje w tym serialu - bohaterowie są właściwie zdefiniowani w 90% przez swoje problemy psychiczne, kompleksy i fobie. Każdy tutaj jest jakimś rozemocjonowanym kłębkiem problemów, z którymi sobie nie radzi - i oni wszyscy stanowią jednocześnie załogę "overachieverów" najnowocześniejszego statku w galaktyce...
Wracając do odcinka - pojawia się postać, która jak na razie jest w miarę ciekawa, czyli Ruon Tarka - nawet mimo bycia wprowadzonym też poprzez definicję tego, jakie to miał ciężkie dzieciństwo jako geniusz na Risie.
Jest też Michael Greyeyes jako czuły morderca, którego Michasia i Books chcą uratować przed zagładą. Jeszcze jakiś wątek Rhysa z czapy, który opowiada, że mu bardzo zależy na kierowaniu ewakuacją, bo kiedyś Starfleet ewakuowała jego maisto rodzinne przed huraganem (i to jest cały wątek!).
Tarka grzebie w ziemniakach i wywyższa się, ale jak każdy inny geniusz przekonuje do siebie zbuntowanego Stametsa (ta sama sytuacja co z Reno i Adirą).
Michasia z Bookiem oferują azyl i brak więzienia dla więźniów z kolonii, którą ratują, tak po prostu, na słowo - tamci mówią, że dostali dożywocie za błahe przewinienia i to wystarcza. Ten wątek mógł być zrobiony fajnie, bo wszyscy pamiętamy choćby odcinek Voyagera ze skruszonym przestępcą z jakimś guzem mózgu, ale jest jak jest.
Na plus robo-skarabeusze strzelające piłami, Cronenberg cisnący doktorka no i aktor grający Tarkę. 4/10
***
Autor: Toudi, 16.12.2021, FB Toudi SajFaj
Pora na kolejną partię newsa, dlaczego nie warto oglądać ST: Discovery, dla tych co chcą, mimo to być na bieżąco.
4x05 – widać spowolnienia ujęć grafik (statków, planet). To jest na plus, choć nadal nieakceptowalnie szybko.
W odcinku nasi bohaterowie wreszcie uświadamiają sobie, że Anomalia jest sztucznego pochodzenia. WOW. A tylko dlatego, że nagle znikła. A potem pojawiła się 1000 lat świetlnych dalej.
No i oczywiście nagle zagraża jakiejś populacji nienależącej do UFP. Więc nasza dzielna załoga musi ich ratować. Pada czas, że anomalia zniszczy jakiś świat za cztery godziny, więc Federacja śle tam wszystkie okręty jakie może. Swoją drogą 4h, ciekawe ile zdołałoby tam dotrzeć na czas? – bo na ekranie widzimy tylko USS Discovery.
No i dalej leci standardowo. Michał ratuje wszystkich (ze 4000 istnień), ale okazuje się, że w więzieniu jest sześć osób. Więzienie ma zagłuszacze, pole siłowe i zero obsady. No i oczywiście to kapitan musi ich ratować, bo nikt inny na okręcie nie może, nawet ten trzecioplanowy oficer mostka, który wziął na siebie ciężar ewakuacji tej asteroidy. (Tak, asteroidy, bo przecież nawet twórcy uznali, że planeta to za dużo na jeden okręt.) A po drodze do więzienia pojawiają się jeszcze miny, roboty robaki miny i inne pola siłowe. – Śmialiśmy się z umierającego redshirta co odcinek, ale jego brak nie jest śmieszny, jest żenujący! Oczywiście Michasia z kochankiem ratują więźniów (nota bene niesłusznie skazanych i proszących o azyl w Federacji). A i jeszcze to smutne pozostawienie jednego, nieznanego ani bohaterom ani widzom, więźnia na śmierć. Jest mi tak jego śmierć obojętna, że aż muszę o tym napisać.
No to tyle, jeśli chodzi o plot odcinka. Jeśli chodzi o plot sezonu, to już wiemy, że Anomalia jest sztuczna. Nagle znajduje się naukowiec, który to potwierdza i nawet potrafi to eksperymentalnie powtórzyć. No i jakżeby inaczej, oczywiście jak okręt jest w trakcie misji ratunkowej. Bo zaczekanie tych czterech godzin byłoby niewybaczalną stratą czasu. Ale kij tam, pobierzmy energię z jakiegoś niebezpiecznego źródła w tym czasie, bo transportery muszą działać, w końcu jest ewakuacja. Awruk. No i prawie zniszczyli Discovery – ale na szczęście Saru przerwał im eksperyment w ostatnim momencie. Jednak podziwiam, że nie spowodowało to żadnych opóźnień w ewakuacji, albo nie uziemiło okrętu na jakiś czas. Takie to niefilmowe zagranie zrobili.
A jeszcze doktorek jest z mechanikiem – nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że się rozstali kilka sezonów temu i nie wrócili do siebie po jego zmartwychwstaniu. Ale szczerze, nie śledzę tego wątku romantycznego. Za to jego problem moralny:
Naturalna Anomalia niszczy świat – ok, da się z tym żyć.
Sztuczna Anomalia niszczy świat – nie ok, z tym nie da się żyć, nie potrafię pomóc innym z tym problemem. Że co, awruk?
No ale był plus w odcinku. Ta zgryźliwa mechanik (Reno) co ją ciągle plecy bolą. Ona powinna być Szefem maszynowni, nie Stamets. Jej komentarze idealnie opisują, co człowiek czuje do tego serialu. No i to by było na tyle.
