Opis
Tajemnicza grupa Andorian okazuje się być kluczem do powstrzymania Romulan.
Polski tytuł: Nieznana rasa
Zwiastuny
Recenzje
Autor: KANE
Ostatni odcinek z serii trzech za nami. Podchodziłem do niego z nadzieją zobaczenia nowego przymierza w akcji, pokazania Romulanom, że mają się czego bać. I co z tego wyszło?
Do najciekawszych elementów odcinka niewątpliwie zaliczyć należy Aenar. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek wspomniano coś o telepatycznym podgatunku Andorian w późniejszych Trekach no ale - tam z kolei nie było zbyt wielu Andorian.
Autorzy serialu wreszcie postanowili też ruszyć wątek Tripa i T'Pol. Wybrali jedną z tych bardziej wnerwiających metod no ale - jak wiadomo - każdy serial musi tą drogę przejść sam (chociaż wszystkie docierają na końcu do tego samego wyniku).
I to w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o pozytywne strony odcinka. Z drugiej strony barykady stanęło sporo buraków i jedno gigantyczne zniknięcie. Gdzie się podziało wielkie przymierze Ludzi, Andorian i Telarytów?!? Ta śmigająca flota ścigająca okręty0 przeciwnika wyparowała zupełnie. Dodatkowo okazuje się, że do przestrzeni Romulan to jest chyba zewsząd rzut beretem i nie dalej.
Z ciekawszych momentów odcinka - porwany brat postanawia zniszczyć dwa kontrolowane przez siebie okręty - i co? Powoduje, że zaczynają się same ganiać? Bezsens, najlepiej się rozpędzić i zderzyć na dużej prędkości albo stanąć na przeciwko siebie i strzelić w reaktory wzajemnie. To samo Archer. Obydwa okręty stają w miejscu, Archer zamiast strzelać ile się da... czeka...
Poza tym, nie podobało mi się, że kolejny wątek, który miał być czymś wielkim (początki Federacji) zredukowano do bezmyślnej 15 minutowej strzelaniny. Naiwny romulański generał nie pomógł odcinkowi w ogóle. "To tylko drobny zgrzyt!" - w którym momencie zawiązanie przymierza pomiędzy tymi, których planowało się skłócić jest drobnym zgrzytem?!?
Strasznie na siłę również wprowadzono pewne elementy w odcinku. Rozumiem, że do skutku potrzebna jest przyczyna, ale podłączanie się T'Pol pod maszynkę do teleobecności służyło chyba tylko po to, by Trip mógł na końcu stwierdzić, że chce się przenieść na Columbię. No cóż - można i tak...
Podsumowując - 5/10 - odcinek niestety nie zachwycił. Owszem, dobrze się go oglądało i nie było ochoty do przewijania, wreszcie coś tam ruszono pomiędzy Tripem i T'Pol, ale ocena jest głównie za to, że zapodziano potencjalnie naprawdę dobre zakończenie i zastąpiono je po raz kolejny kilkunastoma minutami strzelania.
Podobnie było w przypadku wątku wolkańskiego oraz dzieci dr Soonga jak i całej wojny temporalnej, Xindi i ogólnie wszystkich dłuższych wątków w tym serialu. Gdzie te wszystkie ideały trekowe się zapodziały? Pokojowa eksploracja, poznawanie nowych gatunków? Nic - photonic torpedoes - full spread!
