Opis
Około trzech miesięcy po finale pierwszego sezonu, USS Cerritos wyrusza na misję, podczas której napotyka "dziwną energię".
Polski tytuł: Dziwne energie
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Dreamweb, 12.08.2021, Forum Trek.pl
No cóż, mnie ten odcinek rozczarował. Po dwóch ostatnich, na swój sposób poważniejszych, choć przecież wciąż humorystycznych, odcinkach pierwszego sezonu, ten jest bardziej w klimacie początków serialu... No i teraz nie wiem, czy tamto to był nowy kierunek, czy tylko chwilowa odskocznia od standardu. Czas pokaże.
Podejrzewałem, że Boimler nie tak od razu wróci do załogi, i to akurat przypuszczenie się sprawdziło... Ale że będzie go tak mało w odcinku - to mnie przyznam zaskoczyło.
Dość absurdalne zachowanie Tendi skojarzyło mi się z Phloxem chcącym kroić mózg Travisa w "Singularity". Tylko tam on był pod wpływem promieniowania, tu wynika to tak po prostu, z jej osobowości... Mnie to trochę uwierało, ale cóż.
***
Autor: Q__, 12.08.2021, Forum Trek.pl
Cóż, dla mnie też major disappointment. Jak napisał Dreamweb - w minionym sezonie zapowiadała się korekta kursu w kierunku zbliżonym do ORV (w zasadzie niezły Trek, tylko z humorem i - zwykle drobnymi - przegięciami), a tu na samo otwarcie dostaliśmy historyjkę, która w wielu kreskówkach gładko by przeszła, ale standardy trekowego realizmu (choć przecież w praktyce niewysokie) znacząco narusza (ta odrywająca się od tułowia Ransomowa głowa, ta nowoghostbusterska 😉 błyskawiczna odwracalność zniszczeń), używającą w dodatku liści z wieńca laurowego oryginalnego ST do kiszenia kapusty 😉 (bo posługującą się tym co generowało poważne pytania w drugim pilocie TOS-u - a dramatyzm w finale STC - w roli byle sprężyny fabularnej), i podnoszącą poziom trekowego nepotyzmu o dobrych kilka oczek (Wesley może i mógł liczyć na przychylność Łysego, ale nad Rikerem - de facto - nie stał), a zakończną w sposób - jakby go nie interpretować (bo literalnie jest to gag na poziomie cyrkowego klauna, a jeśli szukać w tym kopie w jaja głębszych sensów - że to niby cios w samo jądro 😉 toksycznej jackowej męskości, to wykładnia taka tylko ułatwia robotę alt-rightowym hejterom nowego Treka) - dość żenujący. Historyjka, której nogę postawia własny - lepszy (bo podśmiewający się z "Choose Your Pain", przynoszący kolejny kawałek Beckettowej autoterapii, nawiązujący do Roddebnberry'owskiej zasady braku konfliktów w załodze, i - mimo wszystko - bardziej realistyczny 😉 ) holo-wstęp.
B-plot z Tendi dopełnia obrazu całościowej nędzy, przynosząc przegięte "studium" (cudzysłów, bo z duże słowo) skrajnie toksycznej zazdrości. Osłodzone jednak nieco optymistycznym finałem (autorefleksja, wyznanie win i przyjaźń kwitnie nadal*).
(Inna sprawa, że w sumie każda z klasycznych serii ST ma epizody równie konfundujące.)
* Choć wolałbym, by kwitła miłość, między obiema parkami chorążych.
Aha: jedną rzecz pochwalę - wzmiankę, że obcy odcinka przejawiają liczbowe obsesje. Wątek kompletnie nierozwinięty (i chyba skopiowany z cyklu Przybysz C.J. Cherryh), ale jakoś wzbogaca universum. (...)
