Opis
Mariner, Boimler i Tendi muszą się zmierzyć ze zmianą Delta. Inżynierowie USS Cerritos idą na obowiązkowy wypoczynek.
Polski tytuł: Możliwość rozwoju
Zwiastuny
Ciekawostki
Recenzje
Autorzy: Q__, Dreamweb, Smok Eustachy, 16.09.2022, Forum Trek.pl
Q__: Moja pierwsza myśl? Nawiązanie do "Masks" - odważny ruch.
Dreamweb: Ano odważny, i do tego pokazany w iście LD-owym stylu. Nasi bohaterowie nie widzą, jak do tego doszło, ani jak zostało rozwiązane. Widzą tylko niewielki fragment całego wydarzenia. No, ale za to muszą po nim sprzątać. 🙂
Acz widzę tu pewien zgrzyt, bo Mariner jeszcze niedawno gotowa była ukraść statek, by ratować matkę, a teraz jej los był jej właściwie obojętny... Chyba lepiej by ta scena zagrała, gdyby to był np. Ransom w tej masce.
Q__: (...) Ponownie - w dużym stopniu - zgoda. Tzn. nie mam wrażenia, że ten sezon zaczął się najgorzej, bo pamiętam np. arcydurne "Strange Energies" czy mocno średniawy "Second Contact", ale też jakoś nie czuję entuzjazmu. Nie wiem, czy my się wypalamy jako widzowie, bo konwencja LD fajna była przez chwilę, ale nie na dłuższą metę (na tę człowiek by chciał czegoś w stylu mocniejszych odsłon TOS-u, TNG i DS9), czy po "Wej Duj" i "First First Contact" oczekiwania nam wzrosły (bo prawie, prawie, dostaliśmy coś na miarę poprzednionawiasowych 😉 historii, a teraz nie jest tak różowo), czy może twórcy parę stracili (co było problemem np. czwartego sezonu Disxovery, czy części epizodów z drugiego ORV - i niezgorsza historia nie pomoże, jak bez pasji podana; chyba, że tak genialna, że jakoś to ograniczenie transcenduje), niemniej - jw.
A kiedyś, lata temu, czekało się na każdy odcinek (najpierw wiadomych serii, potem - nawet - fanowskich)...
Odcinek lepszy niż 2 i 3, ale gorszy niż 1 w tym sezonie... Ogółem póki co jakoś tak średnio mi te odcinki wchodzą, mam nadzieję, że sezon czymś nas zaskoczy w drugiej połowie, bo pierwsza chyba najsłabsza spośród dotychczasowych sezonów...
Smok Eustachy: Powtórka koncepcyj z poprzedniego odcinka: rywalizacja między zespołami chorążych z GFa. Trochę nudna. 2. Kapitan nic nie groziło. Dzień jak co dzień. Słabsze od The grand Tour ale o niebo lepsze od Pierścieni Władzy e4. To tak tyle. Czemu to nie ma robotów?
Q__: W sumie dobre pytanie. W świetle istnienia transporterów, replikatorów, antigravów, mniejszej czy większej rozumności pokładowych komputerów, manualowych wzmianek o zautomatyzowanym recyklingu odpadu, bormanisowych słów o inteligentnych samoczyszczących się materiałach (niby padły w kontekście ORV, ale facet przecież zaczynał od kanonicznego Treka), do czego jeszcze Discovery dorzuciło pokładowe roboty, spora część prac jakie wykonują bohaterowie LD, acz malownicza i (nierzadko) fabularnie owocna, tak w zasadzie nie ma sensu (przypomina się Lemowskie "człowiekowi nie przystoi wykonywanie pracy, którą może spełnić automat. Wiesz przecie, że to niegodne.").
(Podobnie stałym problemem są korytarzowe koje czy też kuszetki bohaterów. Na NX-ie może by to mniej raziło, chociaż - pionierski prymityw, pionierskim prymitywem, ale jakieś warunki powinno się tym zdobywcom kosmosu na czas wieloletniej misji zapewnić. Na Defiancie też może mniej, dlatego, że wedle pierwotnych założeń miał być platformą obronną operującą w stałej łączności ze stacjami czy większymi statkami, ergo da się pomyśleć planowane z góry rozwiązanie, wedle którego na dzień czy dwa można delegować część załogantów macierzystej instalacji/jednostki w gorsze warunki; a potem gwałtownie zmieniającą sytuację wojną nie takie rzeczy się wytłumaczy. Ale na pełniącym regularną służbę w luksusowym XXIV wieku Cerritosie...?)
