Opis
Finał sezonu. USS Cerritos natrafia na znanego wroga. Tendi pomaga zagubionemu rekrutowi znaleźć swoje miejsce.
Polski tytuł: Niemałe części
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Dreamweb, 8.10.2020, Muzeum Forum USS Phoenix
Spoilery! Finał sezonu bardzo udany.
Szczerze mówiąc, spodziewałem się występu jakiegoś gościa znanego z poprzednich seriali, no ale nie znowu ich.
Czy to jakaś nowa tradycja, że Riker ratuje tyłek naszym głównym bohaterom, niezależnie jaki to serial?
Za to Boimler na koniec zachował się jak d...k, a z drugiej strony można uznać że "odwdzięczył" się Mariner za to całe pomiatanie nim...
I tylko Shaxsa szkoda... W ogóle, to chyba pierwszy taki finał od czasu DS9, gdzie zaszło tyle zmian na sam koniec - Rutherford z amnezją, Boimler na Titanie (ciekawe na jak długo), Shaxs "u Proroków"... Jeśli powstanie drugi sezon, to właśnie zrobili mu dość osobliwy punkt wyjściowy...
Tak czy owak, jak dla mnie, właśnie skończył się sezon serialu kanonicznego. Za tydzień przechodzimy do serialu o wszechświecie alternatywnym. 🙂
***
Autorka: Madame Picard, 22.03.2021, Forum Trek.pl
Kto jeszcze z nowego phoenixowego zaciągu oglądał ten przecudowny serial? Jest dostępny na Amazonie, z polskim dubbingiem, zresztą znakomitym, tak aktorsko, jak i merytorycznie. Nie wiem, kto pisał po polsku te dialogi, ale nie zauważyłam tam żadnych głupot, żadnych "Klingończyków" ani nic w ten deseń, wyczuwam jakiegoś trekkera 🙂
Obejrzałam LD już dwa razy, przeczytałam dyskusje i na Phoenixie (błogosławiony niech będzie powrót forum w wersji archiwalnej), i tutaj, i naekranie.pl, rozmawiam na discordzie i wciąż nie mogę otrząsnąć się z zauroczenia tym serialem. Czas w końcu napisać o nim kilka słów i tutaj.
Serial niewątpliwie jest parodią, ale nie obliczoną na wyszydzenie, nie na bezlitosny rechot, tylko na uśmiech, na dobrotliwą kpinę, wskazanie z czułością i serdecznością różnych elementów, na które sami tyle razy narzekaliśmy. Ale każdy z nas na tym samym oddechu dodawał: ale i tak kocham Treka mimo tego. I czuć, że twórcy serialu też go kochają. Jak w starym dobrym małżeństwie, gdzie zna się na wylot wszystkie wady drugiej strony, ale przymyka się na nie oko i widzi się, że są one tylko uroczym dodatkiem do wszystkiego, co jest w nim/niej wspaniałe. Ten serial jest w gruncie rzeczy hołdem dla Star Treka.
Ile razy zrzędziliśmy na wyłączające się przy każdej okazji protokoły bezpieczeństwa w holodeku. Ataki Obcych z dzidami. Deusy ex machiny. Opały, z których okręt jest wyciągany przez bohaterów jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, oczywiście poprzedzonym stosownym technobełkotem (Kapitan: Komputer, dajesz. Komputer: daję). Obce formy energii. Nieprawdopodobne zbiegi okoliczności. Dziwne wypadki z transporterem (już wiemy, gdzie wstydliwie zamieciono ich wstydliwe efekty). I tak dalej, i tak dalej...
Mnie się bardzo podoba pokazanie tych pomijanych w dotychczasowych Trekach zwykłych członków załogi, tej drugiej strony medalu, niezbędnej, żeby istniała pierwsza. Nawiasem mówiąc, LD pokazuje, że ci Wielcy też bywali omylni, też popełniali błędy, też mieli swoje wady. Trochę tak, jak w rozmowach doktorantów o Wielkim Profesorze przyłapanym na dłubaniu w nosie (autentyk z moich wspomnień). Bohaterowie w ogóle przypominają mi takich doktorantów, bystrych i ambitnych, ale też młodych, rozbrykanych, rozchichranych i z szalonymi pomysłami. Nieprawdą jest natomiast, że nie mają w sobie żadnego etosu. Najlepiej pokazuje to scena, gdy Mariner i Ransom kłócą się o to, kto ma poświęcić życie dla załogi, zupełnie jak Spock z McCoyem. Tak, kombinują, wpadają na lepsze i gorsze pomysły, czerpią benefity z tych pierwszych i ponoszą konsekwencje tych drugich. Nieprawdą jest również, jakoby byli niekompetentni, to oni w końcu wymyślają te cudownie opakowane w technobełkot pomysły na uratowanie okrętu z opresji. Naprawdę nie trzeba mieć dupościsku, żeby być dobrze zapowiadającym się oficerem. Myślę nawet, że sam Boimler był taką kpiną z tych oficerów z dupościskiem. Też by tak chciał, ale Mariner co i rusz mu wyciąga z tyłka ten pręt od firanek. Ale podoba mi się też, że na końcu to on ją przerobił, nie odwrotnie.
Na Phoenixie rozważaliście jeszcze wkład LD w kanon ST. Otóż uważam, że nie ma żadnego wkładu. To utwór w 100% zależny od reszty ST, bez jego dobrej znajomości nie sposób by było ani zrozumieć, ani docenić treści tego serialu. Ma on raczej status fanfika. Nie chodzi w nim o to, aby wnosić coś nowego, tylko bawić się znanymi motywami. Jacyś obcy z dzidami to nie nowy gatunek, który trzeba wciągnąć do Memory Alpha, tylko beka z obcych z dzidami w TOS czy wczesnym TNG. Kochamy Star Treka z jego obcymi z dzidami, prawda? 🙂
