Opis
USS Cerritos zostaje wysłany, by ustalić, skąd na planecie wziął się groźny Mugato.
Polski tytuł: Mugato, Gumato
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Dreamweb, 3.09.2021, Forum Trek.pl
Nowy odcinek dość mocno krytykowany, i to nawet na portalach zwykle sprzyjających LD. Owszem najwyższych lotów nie był, choć i tak lepszy od Strange Energies.
Takiej dawki chamskiego wręcz humoru w LD jeszcze nie było. I faktycznie w większej ilości zaczyna to irytować.
No i denerwująca ta michaśkowatość Mariner - druga po Burhnam najlepsza we wszystkim. Oczywiście, to ona musiała skopać tyłki w teaserze. Tak, tak, sprawę z Ferengi rozwiązali Rutherford i Boimler - chwała za to. No ale na sam koniec to już ona zaczyna pokonywać ich w tej ich grze (w którą nigdy przedtem nie grała).
Wątek Tendi i badań załogantów z absolutnie głupim zakończeniem. I ja tę całą kwestię uchylania się części załogantów od badań odbieram jako nawiązanie do aktualnego tematu unikania szczepień. Przy czym jak interpretować wówczas to, że główna lekarka również podchodzi do tego niechętnie? 🙂
***
Autor: Q__, 8.09.2021, Forum Trek.pl
Obejrzałem sobie "Mugato, Gumato" drugi raz (odcinki LD są na tyle krótkie i na tyle bezwysiłkowo się je ogląda, że zdarza mi się obcować z nimi więcej niż jeden raz, czasem nawet pod rząd), i przyznam, że - po namyśle (o ile namysł to nie za duże słowo tu) nawet mnie nie odrzuca. Jasne, jest hałaśliwe, szybko i - miejscami - wulgarnie, ale jakoś odebrałem pozytywnie zabawy z anagramowaniem nazwy tytułowego gatunku (a raczej wymienianiem wszystkich jego - ponoć kanonicznych - nazw).
Wątek T'Any (znów zachowującej się po kociemu) nawet mnie nie odrzucił, bo - raz - dostaliśmy tym sposobem trochę niehumanoidalności w jej wydaniu, dwa - nie na niej się skupiłem a na przekraczającej siebie i uczącej się poświęcać dla służby - co bardzo w duchu klasycznego ST - Tendi* (a Trekowi lekarze często przecież mieli swoje irracjonalne dziwactwa**).
Zaś kompromisowe (i proekologiczne) rozwiązanie sytuacji z Ferengi wydało mi się jeszcze bardziej trekowe, tym bardziej, że przy okazji poznaliśmy grę Diplomath (następczynię Monopoly i Gwiezdnego Kupca idealnie wpisującą się Nashowsko-Roddenberry'owski paradygmat myślowy UFP, bo zwycięstwo daje tam sytuacja zadowalająca wszystkie, nie jedną, stronę).
Do tego doszedł zabawny pod-wątek wiązki trakcyjnej rozwalającej złapaną jednostkę (co ostatecznie okazało się futurystyczną wersją numeru na stłuczkę) - zaczynam sądzić, że od dawna podświadomie chciałem to zobaczyć 😉 .
No i sugestia, iż Mariner może być agentką Sekcji 31 - niby okazująca się plotką rozpuszczoną przez samą Beckett, ale cień wątpliwości (i - poniekąd - nawiązanie do postaci River Tam) pozostaje 😉 . Oraz potwierdzenie, że pani doktor jednak z tym Shaxem.
Owszem, dostaliśmy też urwane głowy, masturbacyjno-kopulacyjne i defekacyjno-vomitacyjne żarty (gdzie jest Kolega Picard, by je pryncypialnie potępić? 😉 ), oraz - o czym już była mowa - nieprofesjonalne zachowania oficerów GF (wspomniane uchylanie się od badań), ale po wzięciu poprawki na to, że taki już urok Lower Decks, mogę chyba powiedzieć, że mi się podobało, chyba bardziej, niż wcześniejsze odsłony tego sezonu (z zachwalanym "Kayshonem..." - którego boh.tyt. wciąż widzimy w załodze 🙂 - włącznie).
* Finalna szybka regeneracja kości jej ręki ładnie współgrała z orville'owym wątkiem nogi Gordona.
** Przy czym - po sprawy przemyśleniu - nawet jeśli uznać zasadność antyszczepionkowej analogii, to antyszczepionkowość indywidualna, wstydliwa, zabobonna, pieczołowicie skrywana, i ostatecznie pokonana, jest jednak czym innym niż antyszczepionkowość jawna, zorganizowana i siejąca masową dezinformację. Zwłaszcza gdy przedstawiono ją w sposób wywołujący uśmieszek politowania.
