Startrek.pl

USS Phoenix

Life, Itself

Opis

Kapitan Burnham jest uwięziona po drugiej strony tajemniczego pozaziemskiego portalu, gdzie nie obowiązują znane ludziom zasady fizyki czasu, przestrzeni i grawitacji.

Tam też bohaterka musi walczyć z Moll, ale również z samym otoczeniem, aby zlokalizować technologię Protoplastów i zabezpieczyć ją dla Federacji.

W tym samym czasie Book naraża życie, by pomóc Burnham w przetrwaniu, a Rayner dowodzi USS Discovery w epickiej bitwie kosmicznej z flotą Breenów.

Polski tytuł: Istota życia

Protoplastka

Zwiastuny

Finał serialu.

Recenzje

Autor: Toudi, 2.06.2024, FB Toudi SajFaj

Star Trek: Discovery 5x09, 5x10, finał sezonu oraz finał serialu.

Wreszcie kończymy przygodę z najgorszym serialem spod znaku Star Trek.

Dzielna Michasia i załoga dociera wreszcie do artefaktu, którym okazuje się niewielki pojemnik umieszczony 800 lat wcześniej w punkcie równowagi między dwoma czarnymi dziurami. Oczywiście dziwnym trafem nasi bohaterowie nie wiedzieli, gdzie wylądują. Bo w końcu te czarne dziury nie wisiały tam od ponad 800 lat i wcale nie byli przez 6 godzin 20 lat świetnych od celu, więc na pewno nie mieli technologii, by choć w przybliżeniu określić, w co będą skakać...

Nagle z transwarp wychodzi okręt Breen - ciekawe czy zbudowali własną sieć transwarp, czy jakoś odzyskali tę opinię od Borg? To choć trochę tłumaczy tempo ich poruszania się (ale, nie w świetle finałowego odcinka) - i bez problemu bierze pojemnik na hol.

Nasza dzielna załoga postanawia zinfiltrować okręt wroga, mimo że cały czas się nam wmawia, że nic o nim nie wiedzą. Dziwnym trafem ten wielki i supermocny drednot ma oczywiście lukę w osłonach taką, że każdy może się przez nią niezauważony teleportować - gdzieś tam przy dyszach napędu impulsowego. Sama infiltracja pełna takich absurdów, że nie będę jej komentować.

A pojemnik? Pojemnik okazał się być tylko osłoną na jakiś portal... Z plusów odcinka, to chyba tylko taranowanie hangaru Breen przez Discovery.

Finałowy odcinek, strasznie długi i nudny - rozumiem, że zakończenie, ale nic w tym dodatkowym czasie nie pokazali.

Portal przenosi w jakiś inny wymiar, poza czasem i przestrzenią. Jest tam jakaś Pradawna, która mówi, że to nie ich robota, że to był ktoś przed nimi, a oni byli sami i nie chcieli być sami, więc zasiali życie w galaktyce (sic!).

Discovery walczy z Breen, Saru przekonuje innych Breen, by się wycofali. W sumie ten jego blef był jedynym sensownym prowadzeniem akcji.

Rayner prowadzi okręt i znajdują cudowny manewr, by wysłać drednota Breen do galaktycznej bariery. Skąd będzie wracać parę dekad (i tu ciekawe, że nagle ten ich super szybki napęd przestał działać).

No a technologia Pradawnych, co to ją szukali cały sezon? Ano w sumie to ją chyba niszczą, uznając, że jeśli ta prapradawna rasa, co ją zrobiła chce, by ktoś ją użył, to ją stworzy drugi raz... Bo co prawda może stworzyć nowe życie, ale nie może dać im starej duszy, tylko nową i będzie musiał tworzyć sobie ten osobnik nowe ja...

No i skaczemy nagle znowu w przyszłość, gdzie Admirał Michasia postanawia udać się w ostatnią misję, a odprowadza ją jej syn, co będzie służył na DSC-A, mimo że DSC nie został ani zniszczony ani wycofany ze służby (sic!).

Obejrzałem te odcinki, ale ani nie trzymają w napięciu, ani nie wnoszą nic ciekawego. Do tego usilnie próbują tak bez ładu i składu wprowadzać rzeczy z kanonu jak ta galaktyczna bariera, czy dodanie literki A do nazwy okrętu.

Ale to nic, historia Kovicha - co to w ogóle miało być? To miała być jakaś kpina z widzów? Naprawdę można było tu stworzyć tysiące różnych mniej lub bardziej ciekawych historii. Ale stwierdzili, że wsadzą tu Danielsa? To miałoby sens, gdyby kiedykolwiek wcześniej jakieś aluzje do tego tworzyli, ale oni po prostu wcisnęli to bez ładu i składu na sam koniec, bo pewno ktoś sobie pomyślał, że to będzie miłe dla widza. No nie było ani ciekawe, ani nostalgiczne. Od taki wkręt bez znaczenia.

***

Autor: xetnoinu, 4.06.2024, Discord Star Trek, reblog

O finale piątego sezonu – z przymrużeniem oka.

Ostatni sezon i jego finał. To jest dla nastolatków! Nie dla nas.

Twórcy ewidentnie w tym sezonie przestawili grupę docelową. Tu już nie ma ujęcia seksu i piersi przyszłej Matki Klingonów ani jasnej sugestii o skonsumowanym związku Adira Gray przed wejściem na pokład. Nie ma maszyn tortur. Tu mamy platoniczne rozstanie dorosłych  ... nastolatków i zero scen łóżkowych i zero namiętnych pocałunków.

Ten sezon jest na wiek 6+. Krwi czerwonej nie ma. Kanibalizmu nie ma. Podwójnego fajfusa i parzystej pochwy nie ma. To totalnie dla dzieci.

Jest rodzinnie do bólu. Stamets i Doktor to rodzice dla młodej dorosłej Adiry. Mamy rodzinę Michasi i Booka i ich syna. Mamy małżeństwo Saru i prezydentki. Moll wielbi męża i nosi jego ... trupa ze sobą. Normalnie brakuje Radia Maryja i haseł „Rodzina Bogiem Silna!” 😉 .

A Protoplastka jest  mocno zniecierpliwiona rozmową z Michasią, bo już czas „robić dzieci” – czyli odpalić siewnik i niech Michasia produkuje humanoidy.

Jeżeli można wywnioskować cokolwiek z komentarza społecznego w tym finale i sezonie, to jest to taka idea. Zakładajta rodziny, rodziny z dziećmi, nieletni nie bzykać się tylko miłować platonicznie na odległość, wielbić zmarłych ojców i wszechwszystkie matki. Na koniec oświeci was trójkąt, czyli symbol stwórcy.

Tam się coś odjaniepawliło na bogato w piątym sezonie. Żartuję z tym przerysowaniem, ale finał nie jest woke heeee. To konserwatyzm zachodni na bogato. Rzekomy realizowany tu lewacki spisek  w tym sezonie zdechł 😉!

Trzeba tylko pamiętać, że konserwatyzm zachodni to prymat rodziny. Obojętnie czy jednopłciowej czy nie. Ma być formalna, stabilna, ma wychowywać dzieci do kolejnego związku i mają być tam dzieci. I to mamy w tym sezonie.

Sisko olał rodzinę i zostawił żonę w ciąży. Crusherka oszukała Picarda i odebrała mu ojcostwo. Kaśka czy Kirk też rodzin nie zaznali. Pike to też, była ładna planeta i szybko wskoczył innej do łóżka. Cesarzowa to też nie był wzór rodzinny.

Matka Kingonów wyjęła płód i dziecko urodzone jest nie z jej ciała, bo przeszkadzało jej w karierze. A potem upozorowała jego śmierć i oddała do klasztoru. Dla dobra Imperium. Ja serio tego nie zmyślam. To było w tym serialu!

A ten piąty sezon to odwrotność tych wątków. Więc całe lewactwo w finale unieważniono.

W finale mamy jedną rodzinę po bożemu. Kobieta i mężczyzna z miłości. I mają syna i cudownie im było. Żona dba o ogródek i ogrodzenie i czule wita męża, gdy ten wstanie z wyra.

Druga rodzina to współczesny konstrukt prawa wyboru. Ta rodzina sama się wybrała i sama stworzyła i jest szczęśliwa. To Doktor, Grzybiarz i Adira. To spełnienie marzeń całego pokolenia, które umarło wykluczone na AIDS z serialu Pose (2018) i to ono rozpoczęło budowanie rodzin z wyboru, gdzie wykluczeni nieletni wygnani z biologicznych rodzin wybierają sobie nowych też wykluczonych rodziców i tworzą trwałe i szczęśliwe tzw. domy czyli rodziny wbrew ówczesnym uwarunkowaniom prawnym.

No i mamy wielki romans zakończony ślubem z miłości.

Sielanka trzech rodzin w finale Disco to serio nie jest rewolucja feministyczna ani skrajne lewactwo. To turbokonserwatyzm zachodni.

Im bardziej nad tym myślę, tym bardziej z tej mojej żartobliwej hiperboli wychodzi, że serio tak to napisano. Piąty sezon jest do bólu rodzinny, konserwatywnie uładzony i infantylny pod nastolatków. 🙂

***

Autor: Q__, 4.08.2025, Discord USS Phoenix, reblog

Gdybym miał w paru zdaniach bronić Discovery.

Dołożyło nieco wewnętrznej dynamiki do historii rodu Sareka, dało nam całą nową, wysuniętą w przyszłość, epokę (nawet, jeśli pokazało ją naiwnie), wprowadziło - jak się Roddenberry'emu (z Gerroldem w pierwszym wypadku, samemu w drugim) marzyło soczysty homo-wątek (tzw. Culmets to chyba jedyna dobrze pokazana para w całym ST), ale też wątek dbałości o dobrostan psychiczny załogi (piękne rozwinięcie wzmianek z Manuala i wczesnej wersji biblii scenarzystów TNG).

Poza tym jego twórcy chcieli całkiem sporo powiedzieć od siebie - jak nie z zakresu nowszych ustaleń mykologii (dla pasjonata biologii, jakim jestem, realny materiał kryjący się za nie zawsze udanymi fabularnymi rozwiązaniami był naprawdę fascynujący), to bliskiej im lewicowej ideologii, tylko jakby nie potrafili z sensem.

No i czwarty sezon był całkiem ok, choć fabułę w nim rozciągnięto w sposób, na który Toudi narzeka w kontekście obecnych seriali.

Mam wrażenie, że z wszystkich serii ST obecnej ery, DISCO - mimo swoich wad - będzie jednak tą, o której najwięcej będzie się dyskutować za kilka czy kilkanaście/kilkadziesiąt lat.

 

Cytaty

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v