Opis
Bohaterowie nie umieją się dogadać z chorążym Jetem Manhaverem, który przejął pryczę i stanowisko Boimlera.
Tymczasem widzimy, że służba na USS Titan obfituje w znacznie cięższe przeżycia, niż spodziewał się Boimler.
Polski tytuł: Kayshon o otwartych oczach
Zwiastuny
Recenzje
Autorzy: Dreamweb, Q__, 19.08.2021, Forum Trek.pl
Dreamweb: Coby o dzisiejszym odcinku nie mówić, jest tam scena, która powinna przejść do historii. Otóż dawny Star Trek przemawia ustami Boimlera, że eksploracja jest fajna, koncerty smyczkowe na Ent-D były fajne. A nowy Star Trek w postaci ciągle zapalonej do walki załogi Titana go słucha... I zgadza się z nim. 🙂
Q__: Powinna, podobnie jak zbliżone narzekania kapitana Picarda z INS ("Can anyone remember when we used to be explorers?") i kapitana Hunta z AND. A jednak, choć wiedzą jak się powinno robić Treka, robią go, jak robią.... ;]
Dreamweb: A może to odwołanie jest jednocześnie takim ukłonem w stronę dzisiejszych setnych urodzin Gene'a Roddenberryp'ego? 🙂
Q__: Możliwe.... No i właśnie mi uświadomiłeś, że G.R. i Lem byli praktycznie rówieśnikami, których daty urodzenia różniły się bardzo nieznacznie (19 sierpnia i 12/13 września). Widać stąd zresztą, że 1921 to był bardzo dobry rok dla SF.
* 1917 też był niezły (Arthur C. Clarke + Jack Kirby).
Dreamweb: Do tego 19 sierpnia to dla trekkies data podwójnie ważna, bo to także urodziny Jonathana Frakesa. 🙂
A sam odcinek... Lepszy od poprzedniego, to na pewno. Scena na początku pod prysznicem pokazuje brak pruderii, jaki w przyszłości w sumie nie dziwi. Najsłabszy punkt całości - to, co spotkało nowego szefa ochrony, czyli przemiana w lalkę. Na coś takiego mógłby się zdobyć Q, ale nie jakiś kolekcjoner, choćby nie wiem jaką technologią dysponował.
Ano właśnie, kolekcjonerzy. Z jednej strony oczywiście nawiązanie do The Most Toys, a z drugiej - pewnie i do fanów zbierających startrekowe gadżety. Sam fakt uruchomienia się zabezpieczeń pozostawionych przez nieboszczyka od razu skojarzył mi się z DS9 Civil Defense.
Najmocniejszy punkt - wspomniany już Boimler tęskniący za "dawnym Star Trekiem". Eh, takie jest chyba Lower Decks - ma dużo rzeczy bardzo dobrych, jak właśnie ta, a przeplata je humanoidami zamienionymi w lalki, czy wielką głową Ransoma... Dlatego, choć chciałbym go polubić bardziej, ostatnio mi to skutecznie utrudnia. Tak czy siak, to bardzo mocny moment, i nawet nie wiem, czy dowodzi, że..."a jednak, choć wiedzą jak się powinno robić Treka, robią go, jak robią.... ;]".
McMahan pokazuje tu bowiem, że wie, czego wiele osób od ST oczekuje, mówi to słowami jednego z głównych bohaterów... Dajmy mu szansę, w końcu Boimler wrócił, może właśnie dalej będzie wszystko szło bardziej "po Boimlerowemu"? (oby 🙂 ). No i reakcja neo-startrekowych komandosów z załogi Rikera, którzy przypominają sobie, że przecież tak właściwie przyszli do floty studiować mchy, a nie latać z fazerem - bezcenna. Jak i samego Rikera, kiedy z sentymentem wspomina właśnie te czasy "when we used to be explorers"... To są wszystko bardzo mocne momenty, oby stanowiły swego rodzaju deklarację ideową.
Z kolei motyw potyczki Mariner z kolegą o to, kto będzie "liderem"... W sumie mało mnie porwał. Choć fakt, że w końcu przywództwo oddali Tendi i Rutherfordowi, a ci wiedzieli, co z nim zrobić - dobry. Oby więcej pokazywania bohaterów w rolach nieoczywistych, nie takich, do jakich przyzwyczaił nas sezon 1 - tu to było.
Oczywiście nawiązań co nie miara, łącznie ze szkieletem giga-Spocka z TAS, o którym przyznam dowiedziałem się z recenzji - tak tak, dotąd nie zdobyłem się na obejrzenie TAS. Oczywiście sam sposób, w jaki Boimler uratował towarzyszy, a następnie wrócił na Cerritosa, to jeden wielki hołd. 🙂
I fajny, subtelny akcent na koniec dla naprawdę obeznanych fanów - kiedy myśleli, że Jet dostał promocję, a to kawałek kukurydzy przyczepił się do jego kołnierza, plus komentarz że to się zdarza - dla mnie czytelne nawiązanie do choćby wczesnego TNG, gdzie chyba ekipa od garderoby przysypiała i dość często postacie pojawiały się ze złymi symbolami rang na kołnierzach.
A jak już przy burakach jesteśmy, to załogantka z Titana z kolorową twarzą miała plamę raz wokół jednego, raz drugiego oka. Czyli - z innych buraków się śmiejecie, ale sami padacie ofiarą własnych. 🙂 Może i zamierzonych? (...)
