Opis
Lustrzany Archer dąży do przejęcia władzy w Imperium. A USS Defiant z alternatywnej przyszłości pomaga mu osiągnąć ten cel.
Polski tytuł: W ciemnym zwierciadle: część 2
Zwiastuny
Recenzje
Autorzy: Fluor, RedHatMeg, 4.07.2024, Pierwsza Dyrektywa Fluora FB, reblog
Fluor:
Entkowe lustro – znów krótko, bo powtarzam sobie wykłady przed zbliżającym się egzaminem, więc nie mam czasu na dłuższą recenzję.
Obejrzałem lustrzany dwuczęściowiec i mam pewien kłopot – nie znajduję w nim nic interesującego.
A może inaczej: oglądając TOS-owe i DS9-owe lustro za każdym razem czułem, że jest ono pretekstem, aby dowiedzieć się czegoś więcej o naszych postaciach (tych z właściwego uniwersum).
Tym razem dostaliśmy pełne widowisko, w którym pojawiły się krótkie migawki z Prime universe (które można tłumaczyć przerośniętą ambicją Mirror Archera), a jedynym Prime bohaterem był USS Defiant. Niezbyt pasjonujący bohater, if you ask me.
Oczywiście obsada ENT jest obsadzona w nowych, mrocznych rolach; robią sobie nawzajem różne przykrości, są twisty i przewroty trochę jak w Grze o Tron, tylko... dlaczego miałoby mi zależeć na tych postaciach? Za kogo trzymać kciuki?
Oczywiście jest masa nawiązań, są kabiny agonii, Wolkanie z brodami, TOS-owe mundury i świeżo zabici załoganci USS Defiant, ale jakieś to takie puste gesty, bez wyrazu. Brakowało mi też odpowiedniego humoru i dystansu, który sprawia, że Mirror universe jest strawny.
Piszę o tym też w pewnej nadziei, że pojawi się ktoś, kto powie "ej, a mi się podobało, bo XYZ", bo jestem ciekawy też innej perspektywy.
I żeby nie wracać do wykładów. 😃
RedHatMeg:
"Piszę o tym też w pewnej nadziei, że pojawi się ktoś, kto powie "ej, a mi się podobało, bo XYZ", bo jestem ciekawy też innej perspektywy." To jest moja chwila chwały XD.
Już przy wcześniejszym wpisie wspominałam, że moim zdaniem w tym two-parterze najlepsze jest to, że jest on właśnie całkowicie z perspektywy Lustrzanego Uniwersum. Wydaje mi się, że skoro ENT jest prequelem, opowiadającym o początkach Gwiezdnej Floty i Federacji, "In The Mirror, Darkly" powzięło się zadania, aby z kolei pokazać początki Imperium Terrańskiego... a przynajmniej kilku jego elementów. Ponieważ jest to też odcinek robiony w pełni z perspektywy mieszkańców Mirror Universe, mamy okazję przyjrzeć się temu, jak ci ludzie (a także Phlox) myślą.
Pragnę jeszcze zwrócić Ci uwagę na dwa szczegóły, które uznałam za bardzo interesujące:
1. Phlox w pewnym momencie wspomina o tym, że zapoznał się z biblioteką na statku. Ze sposobu, w jaki mówi o ziemskiej literaturze - o tym, że jest w niej pełno "słabych", okazujących współczucie bohaterów - można wywnioskować, że w Lustrzanym Uniwersum ten typ nie jest tak powszechny.
2. Zauważ jakiej rasy jest lustrzany Porthos. W linii oryginalnej jest on beaglem, a ta rasa znana jest z tego, że jest bardzo przyjacielska. Tymczasem w linii lustrzanej Porthos to rottweiler czyli rasa raczej zaliczana do tych groźniejszych, a do tego kiedyś stosowana przez rzeźników do prowadzenia zwierząt na ubój. To wiele mówi o charakterze lustrzanego Archera.
Fluor:
Przyznaję, że liczyłem na to, że dasz się skusić na komentarz 🙂 Kupuję te argumenty, bo takich ciekawych motywów jest więcej:
1. Inteligentny Gorn naukowiec, który stawia żądania i stara się przechytrzyć Terran, ale tak naprawdę po prostu chce uciec i przeżyć.
2. Szekspir tak samo mroczny w obu uniwersach.
3. Podbudowanie terrańskiego rasizmu oraz ksenofobii – te wątki nie były wcześniej tak silne.
4. Kabiny agonii określane ironicznie przez Archera i Forresta: "więc tak wygląda teraz postęp".
5. Terrańskie urządzenie maskujące, które powoduje wycieki promieniowania do maszynowni.
I pewnie tę listę można rozbudować, ale brakuje w niej jednej zasadniczej kwestii: ciekawej historii i bohaterów, którzy przyciągają uwagę.
Owszem, pod kątem światotworzenia ten odcinek wypełnia istotną lukę i pasuje, ale akcja toczy się wokół Mirror Archera i jego ambicji. Mimo tego, że jego kariera jest frustrująca, to historia walki o władzę (i upadku) nie angażuje mnie emocjonalnie. Widzę na ekranie jak Mirror Phlox i Mirror Tucker walczą ze sobą, a ja nie wiem za kogo trzymać kciuki (mimo wszystko chyba Trip jest mniej morderczy, ale co z tego, skoro jest posłuszny Archerowi).
PS
(...) Cesarzowa Sato. (...) Warto uszanować pracę, jaką wykonała zachowując dobre relacje z rywalizującymi ze sobą Archerem i Forrestem. Można powiedzieć, że przylatuje z podobną przewagą co TOS-owe Tantalus field, które gwarantowało Mirror Kirkowi posłuch, a potem Spockowi przywództwo.
Paweł Dembowski napisał: "Najlepsza część tego dwuczęściowca to sam początek z Zeframem Cochrane'em. Tak jest 🙂 i jest to gag bardzo w stylu Lower Decks, tylko dlaczego pociągnięty 100 lat do przodu i rozciągnięty na prawie dwie godziny. 😃
Okej, trochę przesadzam, no ale trochę nie.
***
Autor: KANE
Muszę przyznać, że spodziewałem się po tym odcinku najgorszego, jeśli spojrzeć na historię słomianego ognia z poprzednich, wieloczęściowych odcinków. Zazwyczaj jakoś tak to wszystko się dobrze zaczynało - ale kończyło tragicznie. Tutaj na szczęście udało się nie zepsuć tego, co pokazał poprzedni odcinek - a dodatkowo - udało się też pokazać wiele dobrego.
Przede wszystkim samo zakończenie odcinka. Kropki znów zaatakowały ale - sam moment w którym Hoshi wychodzi na mostek i mówi "Empress Sato" - genialne 🙂 . Również miło było zobaczyć załogę w klasycznych TOSowych uniformach.
Owszem, ewidentnie nie pasowały do niczego (Reed wyskakujący na Gorna w czerwonej koszulce z napisem zastrzel mnie... chyba się domyślam, czemu redshirty giną zawsze jako pierwsi) ale i tak były dobrym akcentem. Same zapędy imperialistyczne Archera i jego ludzi też nadal cieszyły oko i trzeba przyznać, że alter-Archer 🙂 dorównuje inteligencją i spostrzegawczością swojemu koledze z normalnego wszechświata...
Niestety nie obyło się bez zgrzytów. Na szczęście tylko drobnych. Nie jestem pewien ale - Defiant wydawał się strzelać "ze wszystkiego" - okien, kadłuba, itp... Scenka z początku odcinka (polowanie na Gorna) była chyba tylko po to, żeby zapełnić 10 minut, bo fabuła się na końcu nie domknęła.
Nazwa okrętu - Defiant - czy pula nazw okrętów jest na prawdę tak płytka? Czy może był znowu gdzieś tam w TOSie wspomniano taki okręt ułamek sekundy i nagle znalazł się w Enterprise? Jak ktoś coś takiego pamięta w starym Treku to śmiało... Sato - wydaje mi się, że została na końcu tym, kim została, gdyż normalnie w Entku nie ma nic do powiedzenia - wot taka nagroda pocieszenia od scenarzystów.
Podsumowując - będzie 8/10 - kurcze - gdzie się podziały TAKIE scenariusze rok, dwa czy trzy lata temu?!? Czemu musieliśmy się przebijać z maczetą przez 2.5 sezonu nędzy?!? [kawałek trzeciej serii i czwartej traktuję już jako w miarę dobre] I jak zwykle - wychodzi na to, że zdejmują z anteny serial, który akurat zaczynał się robić na prawdę dobry...
