Opis
Na powierzchni karnej kolonii Tantalus przeprowadzane są niepokojące eksperymenty. Dyrektor kolonii, dr Tristan Adams, używa do kontroli skazanych i personelu urządzenie służące do prania mózgu. Wkrótce kapitan Kirk staje się kolejnym celem maszyny.
Polski tytuł: Zabójcze myśli / Ostrze umysłu
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Fluor, dyskusja: Rayna, 25.11.2021, Pierwsza Dyrektywa Fluora, reblog
Szarlatańskie praktyki rzekomego geniusza federacyjnej psychiatrii zostają zdemaskowane.
TOS: Dagger of the Mind
Z początku wszystko wydaje się dość typowe. Jest zły geniusz dr Adams, który przeprowadza eksperymenty na więźniach i kapitan Kirk, który mu się przeciwstawia. Zaczynają kulturalną dyskusją, ale to tylko wstęp do konfrontacji. Klasyka.
Na misję z kapitanem Kirkiem udaje się dr Helen Noel, okrętowa specjalistka od psychiatrii i resocjalizacji.
Cóż można powiedzieć o jej zachowaniu:
🤔 Flirtuje z kapitanem w trakcie misji.
🔴 Wykorzystuje sytuację, aby wszczepić mu fałszywe romantyczne wspomnienia o niej.
🤷♀️ Niespecjalnie interesuje się stanem pacjentów ośrodka.
😐 Przytakuje dr Adamsowi, nie dostrzega sygnałów świadczących o nadużyciach.
Krótko mówiąc: nieprofesjonalna i nieetyczna.
Tylko że to byłoby zbyt proste. Myślę, że intencją twórców było pokazanie, że ona zna się na swoim fachu i po prostu... w tej rzeczywistości psychologia działa jak magia.
Kiedy weźmiemy na to poprawkę, to wszystko nabierze o wiele więcej sensu. Przecież mamy w Star Treku telepatię, zlanie jaźni, różnego rodzaju postrzeganie pozazmysłowe ("Where No Man Has Gone Before"). W takim otoczeniu nie jest specjalnie dziwne, że wykwalifikowani terapeuci wymazują swoim pacjentom traumatyczne wspomnienia i wszczepiają pozytywne. I że czasem zdarzają się przypadki jak dr Adamsa, który nadużywa swojej pozycji.
Wróćmy do Helen Noel, nie tak zła, jakby pierwotnie to mogło wyglądać. Co więcej, okazuje się całkiem nieźle wyszkoloną dywersantką 💣 i to właśnie jej działanie umożliwia uwolnienie kapitana Kirka.
Wszystko ok, gdyby nie ta czerwona flaga: Helen wykorzystuje podatność Kirka na sugestie, aby mu wszczepić fałszywe wspomnienie ich romantycznej schadzki. Jeśli ktoś nie czuje jak problematyczne to jest, to niech sobie wyobrazi podobną sytuację z zamienionymi rolami.
Wielkim plusem odcinka jest scena wolkańskiego zlania jaźni, pierwsza jaką pokazano na ekranie 🖖
Dyskusja
Rayna:
Dla mnie to jest jeden z najmocniejszych, najstraszniejszych odcinków TOS. Dzisiaj może nie ma już takiego wydźwięku, ale lata 60. to jednak w psychiatrii wciąż był czas terapii (?) równie kontrowersyjnych co działających na masową wyobraźnię. Zarówno A Clockwork Orange Burgessa (która ma dość dużo wspólnego z tym odcinkiem), jak i "One Flew Over a Cuckoo's Nest" Keseya zostały wydane w 1962 i opisują terapie tak kontrowersyjne jak warunkowanie awersyjne (które można by częściowo opisać jako "pranie mózgu"), elektrowstrząsy oraz lobotomia. Pacjentka poddana lobotomii, Helen Mortensen (Helen!), zmarła (podobno) w wyniku tejże operacji jeszcze w 1967 roku. O warunkach panujących w psychiatrykach i podejściu do pacjenta nawet nie ma co pisać (a i dziś ono kuleje).
A tutaj jednak jest dość jasno pokazane, że pranie mózgu to nie jest odpowiedź, nawet na brutalność czy przestępczość. "Brzemię nieznośnych wspomnień" to jednak część tożsamości człowieka, do której nawet ktoś chory, nawet przestępca, ma niezbywalne prawo. Niesamowicie intensywnie sportretowany doktor Van Gelder pokazuje, że to lekarstwo nawet nie potrzebuje choroby. Fakt, że Kirk (bezpośrednio, w wyniku swojej niezwykłego szlachetnego i odważnego pragnienia odkrycia prawdy) oraz Spock (pośrednio, przez połączenie jaźni z udręczonym Van Gelderem, do czego dopiero wzmianka o niebezpieczeństwie dla życia Jima była w stanie go przekonać🥰) są ofiarami tej bezdusznej "psychiatrii" dra Adamsa jest (dla mnie) wyrazem solidarności z tymi, których to zło dotknęło. Lethe (bogini zapomnienia) może i nie jest już agresywna i kocha swoją pracę, ale straciła swoją duszę.
Jedyny, jak dla mnie, kontrowersyjny moment, to okropne zachowanie Kirka, gdy dowiaduje się, że jego asystentką będzie TA Helen Noel, z którą tańczył na imprezie gwiazdkowej i bredził o gwiazdach. Jeszcze jeden to ten, w którym Helen używa psychomaszyny do zaszczepienia swoich erotycznych (dobra, romantycznych :-p) fantazji Kapitanowi Kirkowi. Ale nie mogę powiedzieć, że mam jej to za złe. Dziewczyna mnie zainspirowała, i neuronowy neutralizator, wraz z siedzącym w nim Kapitanem Kirkiem, stał się dla mnie na długo bardzo stymulującym wyobraźnię obrazem 🤪 (Wybaczcie.)
Fluor:
Kilka uwag:
1. Owszem dr Gelder został przywrócony jako dyrektor (czyli stąd wniosek, że nawet ta drastyczna forma terapii jest odwracalna) oraz rozmontował neutralizator, ale wniosek, że porzucono w ogóle te metody terapii jest moim zdaniem przedwczesny.
Świadczy o tym postawa Helen, która wykazała się znajomością tego sprzętu, zapewne z innych ośrodków i cóż - jej przekonanie, że faktycznie przynosi to ulgę pacjentom. Zakładam też, że dr Noel jest etyczna (chociaż podatna na mroczne pokusy) i mimo wszystko kompetentna w swojej dziedzinie. W końcu grzechem dr Adamsa nie było to, że stosował terapię, tylko że stosował ją _niewłaściwie_.
Rayna:
Wolkańskie zlanie jaźni bardziej realistyczne od warunkowania? Burrhus Skinner by się nie zgodził. 😆 Oczywiście magiczne krzesła, warunkujące na skróty, nie istnieją, no ale zlanie jaźni też. Z drugiej strony zarówno warunkowanie jako takie (terapia behawioralna) jak i hipnoza (do której sam Spock poroównuje, choć kontrastywnie, zlanie jaźni) są stosowane w terapii do dziś, z różnym skutkiem.
Mimo wszystko uważam, że sama metoda terapii przez pranie mózgu (pustka i samotność, która potrafi zabić), jest poddana krytyce. Choć Noel zachwyca się wynikami dra Adamsa, Kirk zauważa pusty wzrok pacjentów, a urządzenie jednak jest zdemontowane. Szkoda, że oprócz Van Geldera żadna inna ofiara NN nie doczekała się jakiejś sesji odwarunkowującej (np. Kirk).
Też nie uważam, że TOS jest jakoś przełomowy czy postępowy, bardziej miałam na myśli, że podejmuje tematykę ważną dla zbiorowej wyobraźni swoich czasów i staje w tej polemice po właściwej stronie, solidaryzując się z ofiarami kontrowersyjnych terapii. Ale ja się na tym nie znam, więc to może tylko moje wrażenie.
Fluor:
2. W temacie wszczepianych wspomnień zaistniał też bardzo zły odcinek VOY 4x17 Retrospect, który ma totalnie wypaczoną wymowę i szkodliwy morał.
3. W gruncie rzeczy Spock i Bones odpowiadają za bardziej realistyczny odcinek psychoterapii, nie korzystając z magicznego fotela, a (ok, z pomocą wolkańskiego rytuału) jedynie stymulując i badając wspomnienia pacjenta, przynoszą mu ukojenie. Przy czym to wszystko jest tylko efektem ubocznym, bo chodzi im przecież o wyciągnięcie szczegółowych informacji o grożącym Kirkowi niebezpieczeństwie.
4. W kontekście produkcji serialu i lat 60. serial nie jest specjalnie przełomowy, ze swoją psychomagią, wymazywaniem wspomnień, praniem mózgu i tymi praktykami. Pod względem wizjonerstwa znacznie bardziej podoba mi się (pod innymi względami okropny) Whom Gods Destroy, gdzie neurotyczny villain po ustabilizowaniu staje się spokojnym człowiekiem, z którym Kirk jest w stanie się pogodzić.
***
Autor: Fluor, dyskusja: Rayna, RedHatMeg, xetnoinu 9.11.2021, Pierwsza Dyrektywa FB, reblog
Mind-meld (zlanie jaźni), to starożytna wolkańska technika, którą Spock wykorzystuje po raz pierwszy w TOS: "Dagger of the Mind", aby wydobyć wspomnienia z udręczonego umysłu dra Simona Van Geldera.
Rytuał jest niesamowicie magiczny i intymny, Gelder opowiada o poszczególnych emocjach rzeczowo i spokojnie, udziela mu się wolkańskie opanowanie. Spock z kolei odpowiada euforycznym szeptem "yes", odnajduje i przeżywa te uczucia.
Scena nie jest długa, ale dla mnie to wyraźny najlepszy moment tego odcinka.
O wzlotach i upadkach federacyjnej psychiatrii i resocjalizacji już wkrótce.
Dyskusja
Rayna:
Mnie wolkańskie zlanie jaźni aż tak nie urzeka, choć jest to bardzo użyteczny plot device, który nie raz się bardzo przydał w TOS. 😃 Akurat w tym odcinku wiedza zdobyta przez Spocka, kosztem (traumatycznego?) kontaktu z uszkodzoną jaźnią van Geldera, nie na wiele się zdaje, bo Spock i spółka nie zdążyli ustrzec zwiadu przed zakosztowaniem piekielnej maszyny, a ich interwencja przychodzi w momencie, gdy Kirk już zasadniczo poradził sobie sam, wespół z Helen Noel. 🙂
Nie ukrywam też, że moje osobiste ulubione sekwencje tego odcinka (który zresztą bardzo lubię, kojarzy mi się z Mechaniczną Pomarańczą) to jednak te w kolonii karnej. 😁
RedHatMeg:
Teoretycznie to pierwszy raz, kiedy Wulkanin robi zlanie jaźni z nie-Wulkaninem... ale T'Pol i spółce też się zdarzało.
Nie zapomnij, że adroidy też umią w mind-melda!
Fluor:
Ponieważ kanon zmienia się tak często, to nauczyłem się, że wygodnie odnosić się do chronologii wg dat produkcji - "pierwszy raz na ekranie", która jest o wiele stabilniejsza. 😉 Być może nie podkreśliłem tego w tekście odpowiednio.
A z takich ciekawych przykładów to jeszcze skojarzył mi się mind-meld Sareka i Michael Burnham, którego skutkiem jest trwałe telepatyczne połączenie tych dwóch postaci.
Androidy. Masz na myśli z Picarda? Bo ja kojarzę kontakt z maszyną taki jak na ilustracji (Spock i sonda).
RedHatMeg:
Tak, w Picardzie było coś takiego, że jedna z androidek w Arkadii studiowała wolkańskie techniki umysłu i udało jej się wykonać zlanie jaźni.
xetnoinu:
Jest jeszcze w drugim sezonie Picarda urządzenie w postaci coś jak nakładka na szpiczaste ucho (od Podróżników), jakiego Tallinn używa do wniknięcia w umysł nieprzytomnego Picarda. To się nazywa: neuro-optic interceptor na MA.
Cytaty
Kirk: One of the advantages of being a captain is being able to ask for advice without necessarily having to take it.
