Startrek.pl

USS Phoenix

Context Is for Kings

Opis

Burnham trafia na pokład USS Discovery. Szybko zdaje sobie sprawę, że nic nie jest takie, jakim się wydaje, łącznie z tajemniczym kapitanem Gabrielem Lorcą.

Polski tytuł: Kontekst jest dla królów

Zwiastuny

Recenzje

Autor: Ledsbourne, 17.08.2023, Discord Star Trek

Właściwie to tutaj tak naprawdę rozkręca się historia - i chyba od razu dostałem w pigułce to, o czym wszyscy w Fandomie mówicie w kwestii DIS, czyli fajne pomysły, ale palone przez nieudolną realizacje/kiepskie pisanie. Zauważyłem w ogóle, że historię napisał m.in. Bryan Fuller, który działał już przy DS9 i VOY i jest jednym z głównych twórców Discovery, natomiast scenariusz pisali inni ludzie. Niby to dosyć częsta sytuacja w Treku, ale tutaj mam wrażenie, że jest przepaść pomiędzy konceptem a realizacją, niektóre dialogi aż kłują w uszy.

Po kolei, co mi się podoba: niesławny grzybowy napęd, o którym tyle słyszałem, okazuje się całkiem ciekawym pomysłem (oprócz tego, że przecież w zamyśle *właśnie tak* ma działać warp - czyli zagina czasoprzestrzeń wokół statku, który może się - dla obserwatora - po prostu pojawić znikąd w innym miejscu...). Mam wrażenie, że to byłby lepszy motyw na odcinek/krótki arc, pewnie z jakimiś obcymi lub szalonym naukowcem, ale niekoniecznie na główny statek w serialu. Ale wyjaśnione jest to nieźle i ja to kupuję.

Dalej - Lorca - rozumiem, czemu jest ulubionym bohaterem wszystkich. Isaacs jest o klasę lepszym aktorem od kogokolwiek w tym serialu i to widać, do tego sama postać jest ciekawa, dobrze napisana i pomyślana (jej dialogi to inna beczka - ale nawet kompletnie komiksowe kwestie Isaacs jakoś ratuje). Pytanie tylko, skąd wytrzasnął tribble'a jako zwierzątko domowe, skoro tribble dopiero później się pojawią?

Stamets z kolei bardzo średnio - nie wiem, czy to kwestia aktora czy faktycznie ta postać jest tak napisana, ale sprawia wrażenie stereotypowego/przejaskrawionego geja (rozmowa z kumplem z Glenna - "No way! I hate you!"...).

Z kolei Tilly po prostu jest irytującą postacią. Co mi się jeszcze podobało w tym odcinku to horrorowa scena na wraku Glenna, z powykręcanymi ciałami załogi i ucieczką przed potworem.

Najważniejsze wątki serialu/Treka są dosyć czytelnie (czasem aż łopatologicznie) wprowadzane/przedstawiane widzowi, co jest OK.

A teraz, co mi się nie podoba i w dużej mierze psuje odbiór tego odcinka - początek z transportem więziennym, samobiczowanie/obrażanie się na świat Michaeli, która w każdej scenie zachowuje się od czapy i inaczej - a to wszystkich przeprasza, a to unosi się dumą, a to ma tryb obrażonej nastolatki. W ogóle cały ten court martial był od czapy, jak sobie przypomnę *Menagerie*, *Measure of a Man* czy inkwizytorkę szukającą haków na Picarda - przepaść, tutaj załatwili to po łebkach, a potem oczywiście magicznym dotknięciem różdżki Lorca cofa wyrok sądu, bo może. No ten arc kompletnie nie działa. Dochodzi jeszcze oficer ochrony, która jest trepem i wyzywa więźniów od ludzkich śmieci, faktycznie tak usposobiona osoba z pewnością zrobiłaby karierę w Federacji, ale twórcy gdzieś do spotkania z Lorcą chyba zapomnieli, że piszą Star Treka i zrobili stereotypowe postacie z filmów sci-fi/wojennych, które będą mocno osadzone w naszych czasach. Nie podoba mi się też, że Michael wyraźnie zarysowuje się jako ta jedna główna bohaterka, czego nawet nie było w Picardzie z Picardem...

Ogólnie z odcinka fajnie napędzającego fabułę i wprowadzającego ciekawe koncepty wyszło takie 6/10

 

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v