Opis
Komandor Unie grozi sąd wojskowy, sroga kara więzienia i niehonorowe zwolnienie z Gwiezdnej Floty.
Jej obrończynią okazuje się przyjaciółką z dzieciństwa a obecnie renomowana adwokatka. Nad ich relacją ciąży konflikt z przeszłości.
"Per aspera ad astra" to dosłownie po łacinie "przez ciernie do gwiazd" a w przenośni "przez trudy, cierpienia do sukcesu".
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Ledsbourne, 29.04.2024, Discord Star Trek, reblog
Lubię odcinki z procesami sądowymi w Treku, bo to zwykle bardzo dobre odcinki – i nie inaczej jest tym razem.
Sytuacja związana z federacyjną bigoterią i uprzedzeniami dotyczącymi genetycznych modyfikacji wybrzmiewa tutaj na całego, podoba mi się, że rozwiązanie ostatecznie nie wynika tylko z płomiennej przemowy adwokat, ale właściwie na trzy różne sposoby są poszukiwane rozwiązania. Happy end może i osiągnięty jest trochę zbyt prosto, ale w bardzo trekowym duchu, no i jednak nie jest to do końca taki happy end, bo nikt nawet nie myśli o złagodzeniu czy zmianie przepisów, po prostu Una zostaje potraktowana ulgowo, bo wszystkim to jest na rękę, a Neera znalazła kruczki prawne, które na to pozwalają.
Wolkanin-prokurator ma zadatki na solidnego złola z tą aparycją. Scenka z „agresywnym wybuchem” Spocka podczas rozmowy z nim – świetna 🙂
Podoba mi się jeszcze pojawiający się wątek łamania Pierwszej Dyrektywy przez admirała Aprila i kompletne przymykanie oka na to przez wszystkich – znak czasów Kirka, z Picardem pani adwokat nie poszłoby tak łatwo! 9/10.
***
Autor: xetnoinu, 8.10.2023, Discord Star Trek, reblog
Ten epizod to z jednej strony miły powrót do misyjności Treka. Czyli pokazuje jakąś niesprawiedliwość i walkę o czyjeś prawa a w tle przyjaźń i lojalność itp.
Problem polega na tym, że powalony jest drugi a już szczególnie trzeci plan tej historii.
Drugi plan to koncepcja tego sądu. O ile w TOS uzasadnienie ma koncepcja takiego trybunału ze składem z kilku kapitanów z pobliskich okrętów lub akurat jednoosobowego rodzaju arbitrażu jak w słynnym The Measure of a Man - bo to były instytucje potrzebne natychmiast na miejscu. O tyle koncepcja sądu w ramach UFP i Gwiezdnej Floty, gdzie mamy wielomiesięczne dochodzenie i planową rozprawę, jest absurdalna. Struktury, które zrzeszają setki światów i kultur, no nie mogą mieć takiej anglosaskiej amerykańskiej formy.
Ale to nic. Najgorszy jest trzeci plan tego odcinka.
Mamy Federację, która setki lat temu przeszła (ściśle Ziemia) traumy Wojen Eugenicznych i problemów z Augmentami, co zaowocowało rygorystycznym prawodawstwem przeciw modyfikacjom genetycznym.
Z tego odcinka wynika, że jest ono wręcz dyskryminujące, bo Augment nie może pełnić funkcji we Flocie.
A tymczasem świat rodzimy Uny sobie wstąpił do Federacji. Świat, gdzie ten gatunek nie terraformuje planet, tylko zgodnie z tradycją modyfikuje swój gatunek pod daną planetę. I modyfikacja genomu dzieci jest normą i tradycją pielęgnowaną przez rodziców!
Jest to idiotyzm niespotykany.
To jakby Trzecia Rzesza z całym ustawodawstwem antyżydowskim trwała sobie w rozkwicie setki lat. A tu nagle Izrael zgłosił swój akces i się przyłączył i wprowadził sobie sam z własnej woli ustawy norymberskie i dyskryminował swoich Żydów a ci musieli się ukrywać z tym przez całe życie.
No i w finale prawo azylu. Owszem błyskotliwe rozwiązanie w ramach tej historii. Ale ponownie grajdołek anglosaskiej myśli prawnej rodem ze średniowiecza - a nie jakiś realny pomysł w ramach struktury UFP i Floty, które są domeną prawa międzyplanetarnego.
***
Autor: Q__, dyskusja: RedHatMeg, xetnoinu, 30.09.2025, Forum USS Phoenix, reblog
Żeby nie stracić kompletnie wiary w SNW odświeżyłem sobie zeszłosezonowe, następujące po sobie, należące do najwyżej ocenianych na IMDB - odcinki "Ad Astra per Aspera" i "Tomorrow and Tomorrow and Tomorrow".
Pierwszy faktycznie ma wszechobecny wspominany już norymberski problem (co dziś bodaj bardziej razi niż wymachiwanie karą śmierci w niektórych odsłonach TOS). Pewne wątki traktowane są też po łebkach (jak choćby to, że Una de facto nie zataiła swojego stanu przed GF), rozstrzygnięcie zaś musi być na zasadzie jednostkowego wyjątku (bo potem, acz może w innej linii czasu, mamy sprawę Bashira). Ale - choć brak elegancji wykończenia w stylu klasycznego ST, a rzecz - modnie - rozstrzygana jest raczej na płaszczyźnie emocji, niż argumentacji, odcinek wypada bardzo przyzwoicie.
Przy czym ciekawy jest tam pomysł, że pani adwokat - pokazana z jednej strony jako arogancka prawniczka (znam ten typ
), a z drugiej jako bojowa, krzykliwa wręcz SJW (irytująca, ale mająca przecież rację, zniuansowanie godne dawnego ST) - tak naprawdę dostarcza sędziom legalnego pretekstu - co z tego, że naciąganego - by zrobić coś moralnie słusznego.
Dodatkowy plus za pokazanie planety o atmosferze toksycznej dla Ziemian, choć - niestety - całkowicie ziemiopodobnej. No i można mieć wątpliwości co do prymitywizmu technologii oddechowej używanej przez Pike'a (nawet jeśli użył jej w określonej intencji).
Mówiąc inaczej: teoretycznie rzecz biorąc uczciwie wypadałoby dać 3- albo nawet 2+/4 w skali Jammera. Ale - dzięki kunsztowi pani reżyser - ogląda się jak solidne 3/4. I przedkładając w tym wypadku formę (i treść) nad scenariuszowe rozpisanie tego wszystkiego, taką właśnie notę dam.
Dyskusja
RedHatMeg:
Napiszę też tutaj, że trochę nie działa metafora, że Una jest "non-augment passing" o co oskarża ją prawniczka, bo prawniczka z kolei nie ma nic, co by zdradzało, że ma modyfikacje. Przez to ich konflikt średnio ma sens.
Q__:
Może wystarcza to, że jest openly augmented i dumna z tego?
RedHatMeg:
Nie, bo chodzi właśnie o to, że Una na początku nie mówiła o tym za dużo i dopiero teraz jest zdziwko, że ma modyfikacje, i prawniczka jej wypomina, że w ogóle służy w Gwiezdnej Flocie, która prześladuje augmenty. Una ma być takim "white-passing", "straight-passing" i korzystać z przywilejów, bo wygląda odpowiednio normalnie. I ja problematyczność w pełni rozumiem, natomiast ta prawniczka ma być tą, która nie może udawać nie-augmenta, ale nie różni się od innych za bardzo.
Q__:
Albo nie tyle nie może, ile nie chce, ma cojones. Zauważmy, że jawni geje często nie lubią tych krypto- zwłaszcza przybranych w konserwatywne szatki. Znana jest też - bardzo smutna, gdy pomyśleć, z czego to się bierze - instytucja tzw. self-hating Jew, czyli ukrywającego korzenie Żyda-antysemity. I koleżanka z dzieciństwa jakoś tak Unę postrzegała, na ile słusznie - nie wiemy.
xetnoinu:
Jak wywiodłeś z tej fabuły, że Una jednak nie ukrywała przed Flotą swojej augmentacji. Pamiętam, że sama mówiła, że to zataiła.
Q__:
W pewnym momencie miała dość ukrywania i sama na siebie doniosła.
xetnoinu:
To tak. Ale to ex post prawie.
Q__:
Gdy kumpela to odkryła, zmieniła stosunek do niej. Diametralnie i szybko. Widać tyle lat przełamywała traumę skłaniającą ją do ukrywania się. Albo uznała, że teraz już jej dokonania będą jej bronić. Albo jedno i drugie.
RedHatMeg:
I dla mnie to ona powinna mieć coś, co dobrze widać. Co by jej uniemożliwiło albo chociaż utrudniło znacznie udawanie, że nie jest augmentem.
Q__:
Może kluczowa jest jednak jej duma, nie - niemożność. Duma kompensacyjna z braku wyboru, to zbyt oczywiste.
xetnoinu:
To są błędy niedopracowanego drugiego planu w tym odcinku. Im dalej od premiery tym bardziej widać, że faktycznie reżyseria podnosi jego odbiór, co trafnie podkreśliłeś. Mniej się czuje absurd tego świata, gdzie żyje pani prawniczka.
Q__:
Tak, pani reżyserka jest zdolna, mogłaby i klasyczne Treki reżyserować. Druga taka zdolna to Hanelle M. Culpepper (która zaliczyła wpadkę z odcinkiem "The Red Angel", ale większość jej dorobku niczego sobie). Trzecia - Lee Rose.
xetnoinu:
Prawniczka oddycha na planecie, gdzie nieaugmenci bez wspomagania tego nie mogą. W tym sensie ma widoczną augmentację. I jak zastanowić się nad tym oddychaniem, to cofanie i zakaz augmentacji to planeta członkowska, gdzie trzeba chodzić w masce - absurdalna konsekwencja kolejna problemu nazwanego już zagadnieniem norymberskim. Już nie wspomnę, że wtedy wypadałoby zrobić jednak na tej planecie terraformację. Ja lubię ten odcinek. Ale jakakolwiek analiza tła prowadzi do konfuzji.
Q__:
Z niedołężnego scenariusza wykluwa się tam dobry Trek, za sprawą reżyserii właśnie. Bo niestety nie dialogów, te są tylko poprawne. To nie "The Immunity Syndrome", gdzie jest idiotyczna biologiczno-fizycznie istota, ale świetne interakcje. Acz chyba i w erze TOS "Ad Astra..." by uszło za przyzwoite, mimo wszystko.
xetnoinu:
Natomiast zgadzam się z uwagą RedHatMeg, że gdyby prawniczka miała jeszcze modyfikację rzucającą się w oczy na innej planecie, to miałoby to głębszy sens.
Q__:
Jeśli to jakieś efektowne skrzela czy quasi-skrzela na szyi bym poprosił. 😉
xetnoinu:
Ten odcinek po poprawkach w sumie niewielkich byłby w pierwszej lidze. Z poprawką RedHatMeg to już nawet z dodatkowymi kontekstami by był. Ech....zrobili, jak zrobili.
Q__:
Teraz niestety nie umią 😉 w scenariusze, i dialogi.
xetnoinu:
Zapomnieli, że są scenarzyści/autorzy teatralni i powinni z nich korzystać.
Q__:
I autorzy/autorki/osoby autorskie dobrej SF.
