Opis
Niegdysiejszy bohater Gwiezdnej Floty, kapitan Garth, obecnie pacjent szpitala psychiatrycznego Federacji na planecie Elba II, przejmuje władzę nad ośrodkiem.
Wkrótce Kirk i Spock stają się więźniami Gartha, który, dzięki niezwykłej umiejętności zmieniania swojego zewnętrznego wyglądu, może zająć miejsce każdego.
Polski tytuł: Szaleństwo / Opuszczeni przez Boga
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Fluor, dyskusja: Rayna, RedHatMeg, 16.11.2021, Pierwsza Dyrektywa Fluora FB, reblog
Kirk i Spock zostają zakładnikami najgroźniejszego przestępcy w Federacji.
TOS: Whom Gods Destroy
To jest pewien paradoks, bo odcinek mi się zdecydowanie nie podobał, ale uważam, że ma w sobie coś.
Zacznijmy od pozytywów:
⭐️ Różnorodność. Uwielbiam jak Star Trek pokazuje, że Federacja to nie jest "homo sapiens only club". Najbliższymi towarzyszami Gartha są Orionka, Andorianin i Tellaryta. Gorzka konstatacja mogłaby być taka, że w przeciwieństwie do mostków okrętów, Federacja dba o odpowiednią reprezentację swojego społeczeństwa w więzieniach. 😉
👮 Podoba mi się fakt, że kapitan Kirk spotyka swojego idola. Jest to spotkanie tragiczne, bo kiedyś genialny kapitan i wzór do naśladowania jest teraz groźnym przestępcą.
💉 Epilog. Cały odcinek opowiada o okrucieństwach i urojeniach Gartha. Jest tego sporo i przykro patrzeć, ale Kirk i Spock są w stanie wytrwać, a później... Enterprise dostarcza leków i nasz villain staje się zagubionym, potulnym starszym panem.
🎭 Humor. Znajdzie się kilka scen, które są autentycznie zabawne, zwłaszcza gdy obserwujemy, gdy Garth stara się podszywać pod Kirka i Spock go demaskuje.
A teraz kwestia problematyczna – większość odcinka to patostreamerski rant w wykonaniu postaci, które nie są poczytalne i znajdują się w podwójnej roli kat-ofiara.
👑 Uczestniczymy w koronacji Gartha na Władcę Wszechświata.
🎡 Ludzie są torturowani na przerobionym fotelu do psychoterapii.
🚫 Dochodzi do okrutnego morderstwa. Widzimy jak Orionka prosi o pomoc, dusząc się w toksycznej atmosferze planety. Wtedy Garth detonuje silny ładunek, który umieścił na jej szyi.
Tego rodzaju skrajna przemoc kojarzyć się może z niektórymi motywami z współcześnie produkowanych seriali trekowych (tak, sceny wydłubywania oczu patrzę na Was 👀). Dzięki Star Treku, wiadomość odebrana – bardzo chcesz, żebym znienawidził Gartha i to, co robi. Tylko dlaczego, jaki stoi za tym cel?
Myślę, że mój największy zarzut do tego odcinka jest taki, że pozbawia godności ofiary choroby. Jest jak reporter, który skupia się na scenach przemocy i wszystkim, co skrajne, natomiast zupełnie nie interesuje go zrozumienie złożonego tematu.
Choroby psychiczne to wciąż temat społecznego tabu, w latach 60. gdy kręcono odcinek, na pewno było o wiele trudniej przedstawić rzetelnie temat w kulturze popularnej.
Na końcu Garth nie jest potępiany za swoje czyny i to jest plus. Wciąż zabrakło refleksji w ostatnim akcie na temat poczucia sprawiedliwości i wszystkich ofiar tego wypadku.
Czy Federacja dopilnuje, aby podobne przypadki się nie wydarzały w przyszłości?
Dyskusja
Fluor:
Przerywamy wizytę na kolonii karnej Tantalus, aby odwiedzić... inną kolonię karną, tym razem Elbę. Kto wymyśla nazwy dla tych ośrodków, czy jest jakiś dział public relations w Federacji?
Kolejny odcinek zawiera Andorianina, co prawda w pobocznej roli, ale bardzo lubię ten gatunek. Tym razem uznano, że nie wystarczy ubrać go w czerwoną piżamkę, musi mieć boa. Bardzo szanuję ten wybór estetyczny. 😀
Sam dialog w tej scenie jest mistrzowski, tak idzie dalszy ciąg:
GARTH: Upon the firmest of foundations, Mister Spock. Enlightened self interest. You, Captain, are second only to me as the finest military commander in the galaxy.
KIRK: That's very flattering. I am primarily an explorer now, Captain Garth.
GARTH: And so have I been. I have charted more new worlds than any man in history.
KIRK: And tried to destroy Antos Four.
SPOCK: Why?
GARTH: Well, I could say because they were actively hostile to the Federation.
KIRK: Yes, you could say, but that would be untrue.
*burn*
RedHatMeg:
W sumie Elba II jako miejsce zesłania kryminalistów... zwłaszcza takich, którzy cierpią na megalomanię... to ma sens.
Fluor:
Właśnie mam pewne wątpliwości co do tego. Ten ośrodek jest więzieniem czy szpitalem? czy może jednym i drugim?
RedHatMeg:
"Asylum for a few remaining inocrrigible, criminally insane of the galaxy", czyli szpital dla umysłowo chorych przestępców (takie Arkham XD).
Fluor:
Ok, czyli nie tylko mi się kojarzyło z Arkham. 😀
Rafal spytał, czy Elba to była wyspa, na którą Brytyjczycy wysyłali kryminalistów. Tak jest, w tym Napoleona, który z niej uciekł.
Rayna:
Zgadzam się z recenzją. 🙂 Ten odcinek to głównie jedno wielkie pasmo sadystycznych poniżeń i tortur, nie pokazujące absolutnie w żadnej mierze, o co chodzi w chorobie psychicznej i pokazujące ją karykaturalnie i zgoła nieprawdziwie. Zresztą w TOS ogólnie choroba psychiczna jest z reguły tylko i wyłącznie plot device - zły szaleniec jako proste i niewywrotne źródło konfliktu, takie pisanie na skróty...
Wiele horrorów i thrillerów traktuje chorobę psychiczną podobnie, także w dzisiejszych czasach, no ale od Star Treka człowiek spodziewałby się choćby minimalnej problematyzacji tak ciężkiego tematu (zgadzam się, że ten epilog, to jest krok w dobrą stronę, choć podziwiam Kirka, że po tym wszystkim, co zniósł, był w stanie podać Garthowi rękę, nawet jeśli to nie była jego wina).
Zgadzam się, że oglądanie obelg i okrucieństw przez godzinę to średnia przyjemność. Zdecydowanie najmocniejszy moment to morderstwo Marty, ale oczywiście Kirka torturowanego ultradźwiękami też bardzo żałujemy ;-).
Na mnie też niemal równie mocno jak wyłupywanie oczu na ekranie niewinnej i sympatycznej postaci działa brutalna przemoc werbalna, i trzeba przyznać, że Garth jest w tej dziedzinie ekspertem. Oglądanie tego odcinka zwyczajnie psuje humor.
Ale czego się nie zrobi, żeby obejrzeć zmysłowy taniec Batgirl... przepraszam, Orionki Marty i popatrzeć, jak tuli się do Kapitana Kirka. Albo żeby usłyszeć, jak pan Spock - choć to chyba nie do końca logiczne... - przyznaje w niezwykle wzruszających słowach, że on i Jim są w istocie braćmi. Albo żeby posłuchać, jak Kirk ze swoją zwykłą swadą i ogniem broni etosu Gwiezdnej Floty przed swoim dawnym idolem i jednocześnie szaleńcem, który go dręczy. Oglądanie Gartha udającego Kirka - zwłaszcza na początku, gdy odkrywa istnienie hasła i dostaje dziecinnego ataku szału - to już jest sama radość.
No cóż, wiadomo, czasy się zmieniają, czas wstecz nie płynie... Im bardziej filozoficzny, uniwersalny, psychologiczny temat / element, tym mniej się starzeje; im bardziej społeczny lub politycznie / ideologicznie nacechowany, tym zestarzeje się bardziej. To jest nieuniknione.
RedHatMeg:
Niedawno - w ramach próby zainteresowania swojego staruszka TOSem - odświeżyłam sobie "Sumienie króla" i tam też mamy postać, która popada w szaleństwo. Ma ono charakter bardzo teatralny i jest częścią tragedii na miarę Szekspira.
Powiedziałabym, że szaleństwo w odcinkach TOSa ma charakter szekspirowski, w tym sensie, że jest ono rzeczywiście plot device'm, ale wynika z tego, że postaci albo zatracają się w obsesjach, albo mają przeświadczenie, że robią dobrze, albo jakaś inna ludzka namiętność oślepiła ich. To samo w sobie nie jest tak do końca złe, bo można z tego zrobić ciekawe postacie, ale jest to przedstawianie tylko jednej wizji człowieka z problemami psychicznymi.
Fluor:
Bartek napisał mi, że w czasie emisji pierwszego sezonu DISCO istniała teoria, że Garth i Lorca to ta samo osoba. Tak, podobieństwo było niezaprzeczalne. 🙂
Dyskusja 2
Przerywamy wizytę na kolonii karnej Tantalus, aby odwiedzić... inną kolonię karną, tym razem Elbę. Kto wymyśla nazwy dla tych ośrodków, czy jest jakiś dział public relations w Federacji?
Kolejny odcinek zawiera Andorianina, co prawda w pobocznej roli, ale bardzo lubię ten gatunek. Tym razem uznano, że nie wystarczy ubrać go w czerwoną piżamkę, musi mieć boa. Bardzo szanuję ten wybór estetyczny 😀
