Startrek.pl

USS Phoenix

Demons

Opis

W tajemniczych okolicznościach Trip i T'Pol dowiadują się o istnieniu ich wspólnej córeczki. Pierwsze ludzko-wolkańskie dziecko jest jednak przez niektórych postrzegane jako zagrożenie dla dalszych losów ludzkości.

Polski tytuł: Demony

Zwiastuny

Recenzje

Autor: KANE

Nadszedł czas na ostatni podwójny odcinek Enterprise. Seria numer 4 - wielki eksperyment - czy uda się zrobić serię złożoną z samych odcinków specjalnych - ostatecznie pokazał, że się nie da. Serial zdjęty został z anteny a oglądalność poleciała na łeb na szyję. Naginanie kanonu zdenerwowało chyba każdego fana, a odcinki polegające na zasadzie, co wielkiego zobaczymy dzisiaj przed napisem "To be continued..." tylko po to, żeby w następnym dowiedzieć się, iż tak na prawdę "nic wielkiego", po prostu zaczęły irytować zamiast wzbudzać zainteresowanie. Tak jak rodzynek jest dodatkiem do ciasta a nie odwrotnie, tak i podwójny odcinek jest dodatkiem do serii - gdy mamy od czynienia z samymi rodzynkami, to najwyżej można sobie popsuć zęby.

Niemniej przedstawiona w pierwszej części tegoż konkretnego "podwójniaka" historia wygląda dość ciekawie. Mamy tu do czynienia z klasycznym dla człowieka atakiem ksenofobii, gdy tylko dookoła pojawi się ktoś, kto wygląda choć trochę inaczej niż wszyscy inni. Organizacja Terra Prime spełnia swą rolę bardzo dobrze - mamy tutaj klasyczny "czarny charakter", grożący masowym zniszczeniem, porwaną "księżniczkę" (i "księcia" w sumie też) oraz wszystkie inne elementy czyniące bajkę dobrą 🙂 .

Jest nawet smok pod postacią paskudnego działa do robienia dziur w planetach. Niech czytający to nie zrozumie piszącego źle - odcinek nie był zły! Ba, trzeba nawet przyznać, że oglądało się to całkiem miło, po części za sprawą dobrej obsady - widać tutaj, że aktor aktorowi ewidentnie nie jest równy.

Intryga pomiędzy Tripem i T'Pol kontynuowana jest nadal - tym razem pod postacią tajemniczego dziecka stworzonego z użyciem ich DNA - wprawdzie motyw z podejrzliwością Tripa, co do ciąży T'Pol, był co najmniej "made in Mexico", to ogólnie wyszło to nawet nieźle. Szkoda, że na dwa odcinki przed końcem serialu - ale co tam - lepszy rydz niż nic. Dziecko wprawdzie ma trafić "do klatki" ku przestrodze ludzi, ale jak można się domyśleć z pewnych standardów amerykańskiej telewizji - zostanie uratowane, a tatuś i mamusia żyć będą z nim długo i szczęśliwie. Przynajmniej dopóki tatuś-człowiek nie umrze a mamusia-elf zostanie ze swoim potomkiem-pół-elfem sama... Ups, sory, pomyliłem gatunki ...

Niestety, nie obyło się bez zgrzytów. Pierwsza rzecz to tajemnicze działo werteronowe na powierzchni Marsa. Jakim cudem tak potężna broń się tam znalazła??? Przecież ewentualne kulki Xindi itp. nie miałyby szans z czymś takim. Zasięg i celność po prostu fenomenalna - gdzie się taki sprzęt podział, gdy do Systemu Słonecznego wlatywał kilkaset lat później Borg?!? Aż się prosi zbudować tego z 10000 i problem obrony z głowy.

Druga sprawa to grawitacja na Księżycu. O ile dobrze wiadomo to mamy tutaj 1/6 tego co na Ziemi a jak mogliśmy usłyszeć, nie wszędzie montuje się płyty do sztucznej grawitacji (co było widać w tunelu na Księżycu, gdzie na ziemi leżały po prostu... tory) - jakoś jednakże nie widać tego było w sposobie poruszania się ludzi w tychże tunelach. Teorie na temat warp w Systemie Słonecznym też zostały co najmniej nagięte - jakoś normalnie nie widzę powodów, żeby tego nie robić!!!

Na szczęście powyższe zgrzyty, pomimo iż dość kluczowe dla samej fabuły, to nie spowodowały, że odcinek stał się nieoglądalny czy chociażby nudny - wręcz przeciwnie - trzymał napięcie dość dobrze!

Podsumowując - znowu ocena połówki ale - 8/10 - nie jest źle. Niestety - to finalny bieg tegoż zawodnika, więc powodów do radości też nie ma. Co z tego, że się poprawił, skoro i tak biegnie wprost do przepaści.

 

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v