Opis
Słynny naukowiec przybywa na Enterprise przeprowadzić epokowy eksperyment. Jego prawdziwe intencje pozostają jednak ukryte.
Polski tytuł: Syn Dedala
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Dreamweb, Muzeum USS Phoenix, reblog
Pierwszy po przerwie odcinek opowiada o wynalazcy transportera. Wiemy, że z tym transporterem jest pewien problem – według kanonu ustalonego zanim pojawił się ten serial, niby nie powinno go jeszcze wtedy być, choć niektórzy różnie to interpretują... To temat na osobną dyskusję, więc zostawmy to tu w spokoju.
To co mi się podobało to Bill Cobbs wcielający się w postać Ericksona – jego gra była intrygująca. Było to aktorstwo podwójne, gdyż sam Emory również grał swoją rolę przed załogą, nie przyznając się jakie są jego prawdziwe intencje. Była to jedna z ciekawszych gościnnych ról w serialu. Za to jego córeczka jakoś do mnie nie przemawiała.
Nie da się ukryć, że odcinek powtarzał parę pomysłów z wcześniejszych seriali. Większość fanów i krytyków przytacza odcinki "Ultimate Computer" i "Jetrel". I słusznie, jednak jak dla mnie było to zrobione na tyle ciekawie, że nie raziło aż tak, jak bywało dawniej, zwłaszcza w niektórych odcinkach dwóch pierwszych sezonów.
Żeby nie było jednak za różowo – odcinek co chwila sprawiał wrażenie niedopracowanego. Po pierwsze to całe pustkowie, na którym dokonywali eksperymentu, było 100 lat świetlnych od najbliższych gwiazd – jak już ktoś zauważył dotarcie tam zajęłoby masę czasu, zwłaszcza 15 lat wcześniej. Poza tym dlaczego anomalia pojawiała się zawsze akurat na okręcie? No i ręka T'Pol – sama się wyleczyła? I ta teleportowana sonda... Sporo tego. No i sam transporter znowu wydaje się być dużo bardziej zaawansowany niż ten z TOS.
Sama historia ojca pragnącego odzyskać syna jest, przyznam to, wciągająca i momentami poruszająca. Po raz kolejny brawa dla Billa Cobbsa za kilka niezłych momentów i naprawdę dramatyczną scenę ratowania syna. Oglądając tego pana można naprawdę wczuć się w tę postać i zrozumieć kierujące nią motywy.
Konflikty na linii Archer – Tucker dolewają trochę oliwy do ognia. Archer po raz kolejny podejmuje kontrowersyjną decyzję, kierując się swoimi przekonaniami i jak zwykle narażając innych. A, no i jeszcze mieliśmy T'Pol przechodzącą poważne zmiany – widać, że scenarzyści do czegoś tu dążą, ciekawe do czego.
Odcinek oglądało się z zainteresowaniem i nie przynudzał. Niektórych może razić powtarzanie już użytych pomysłów, mnie bardziej raziły te wszystkie niedociągnięcia psujące zabawę. A i jeszcze ten cały klimat odcinka – miejscami budowany ciekawie, ale miejscami niestety wpychany na siłę i sztuczny.
Ale jak dla mnie to 6/10 postawić można, duża w tym zasługa Cobbsa.
Taka mała osobista dygresja – jak tak patrzę i słucham o działaniu transportera w tym i innych odcinkach, to wydaje mi się, że niestety w realnym świecie czegoś takiego raczej nie uświadczymy i jest to bajkowy gadżet. Ale to też temat osobnej dyskusji.
