Opis
Załoga Enterprise napotyka ... swoich własnych potomków.
Polski tytuł: Spotkanie z przyszłością
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Kai
Minirecenzja
Nic czego wcześniej w DS9: Children of Time byśmy już nie widzieli. Jednak odcinek był całkiem ciekawy. Wartka fabuła, nieoczekiwane zwroty akcji, kilka naprawdę zabawnych scen. Całość naprawdę została zrealizowana bardzo dobrze, a buraków jak na odcinek temporalny było wyjątkowo mało.
***
Autor: KANE, 2004.05.06
Miałem dobre przeczucia co do tego odcinka. Słusznie. 🙂 Nie powiem - Wielki Brat tym razem jest pod bardzo dużym wrażeniem. Dlaczego?
Przede wszystkim - to co było dobre. Bardzo ciekawy wgląd w możliwą przyszłość Enterprise'a. Nie powiem - następne pokolenia były całkiem "ciekawe". 🙂 Bardzo dobrze też kontynuowany jest wątek Trip/T'Pol. "Follow your heart..." - tak trzymać!!! Nie zmieniać kursu pod żadnym pozorem! 🙂 Doktorek pokładowym rozpłodnikiem... Najs najs. 🙂
Od strony technicznej - również bardzo dobrze! Zawsze miło jest zobaczyć gościnne występy transportera w charakterze broni. Z jakiegoś powodu zawsze scenarzyści boją się go używać w ten sposób, podczas gdy pewne rozwiązania typu teleportowanie ważnych elementów okrętu wroga lub wteleporowanie bomby na pokład - nasuwają się same! Wątek zniknięcia Loriana i drugiego Enterprise'a też - wywołuje takie "Hmmm... :)". Ogólnie - przykład całkiem pomyślanego odcinka.
Mam tylko jedno pytanie... wiązka trakcyjna... Nie wiem, nie pamiętam - Entek miał takie haki magnetyczne przecież tylko. Czy może coś się zmieniło w którymś momencie? Bo nie pamiętam normalnie... A jeżeli się nie zmieniło a tylko załoga z przyszłości/przeszłości przechwyciła jakoś tą technologię - to dlaczego Archer nie był zdziwiony jej działaniem?
W każdym razie - jak to mówią - nie ważne - tak trzymać! Moja ocena 8/10 w obu skalach. Szkoda, że Enterprise nie był taki od początku... Dwa lata zmarnowane. 🙂
PS: Tak sobie z nudów zacząłem oglądać jeszcze raz trzecią serię od początku i zauważyłem kilka ciekawostek, które znacznie podnoszą jakość serialu. No, może nie znacznie - ale dobrze wiedzieć, że ktoś tam nad tym myślał trochę.
Przykładowo - podczas pierwszej sesji "Vulcan neural pressure" (czy jak mu tam) - Trip zaczął masować T'Pol a ta zareagowała stwierdzeniem, że "było jakoś lepiej, niż by się spodziewała". Tymczasem wcześniej Trip powiedział, że ma na sobie pełno tego "Trelium", gdyż trudno je domyć... Najs najs... 🙂
