Opis
Komander Tucker nie mógł się doczekać okazji do zbadania obcego okrętu. Teraz wreszcie ma szansę spędzić trochę czasu wśród obcych, jednakże efekty tego mogą być... niespodziewane.
Polski tytuł: Niespodzianka
Zwiastuny
Ciekawostki
Streszczenie
Na okręcie ma miejsce seria drobnych awarii. Najpierw wysiada grawitacja na jednym z pokładów, później są kłopoty z temperaturą. Kiedy dochodzi do poważniejszej usterki, kapitan orientuje się, że coś jest nie tak i prosi Reeda o wyrzucenie i podpalenie odpadów plazmy. Nie była to bezpodstawna prośba, ponieważ jej skutkiem było zlokalizowanie autostopowicza - statku kosmicznego, który od dość dawna leciał za Enterprise „żywiąc” się jego odpadami plazmy.
Kiedy Archer postanawia wysłać Tuckera, by pomógł obcym w naprawach. Niestety, Trip musi przesiedzieć trzy godziny w komorze dekompresyjnej ze względu na drobną różnicę atmosfer na obu okrętach. Kapitan poinstruował go, by zachowywał się grzecznie i dyplomatycznie.
Po wejściu na obcy okręt, próbuje zabrać się za pracę, jednak reakcja na zmianę atmosfery i nietypowe oświetlenie rozpraszają go do tego stopnia, że kontaktuje się z Enterprise prosząc o powrót. Kapitan nakazuje mu przespać się godzinę - jeśli to nie pomoże, ma wracać.
Kiedy Trip się budzi, obca pani inżynier, Ah'len, przynosi mu jedzenie, po czym zabierają się za naprawy. Tucker doskonale sobie radzi i informuje kapitana, że za kilka godzin napęd obcych będzie chodził jak nowy. Podczas przerwy, Ah'len zabiera Tripa do pomieszczenia holograficznego. Jest to dla Tripa zupełnie nowe doświadczenie, więc podchodzi do sprawy bardzo naukowo, ale już po chwili daje się przekonać do odrobiny zabawy. Siada na łódce wraz z przedstawicielką nowo poznanej rasy i bawią się, odczytując myśli drugiej osoby przy pomocy obcego urządzenia.
Komandor wraca na Enterprise - ponowna dekompresja jest o wiele łatwiejsza. Dziękuje kapitanowi za możliwość poznania Xyrillian i zdaje szczegółowy raport z przebiegu napraw. Tuż przed odlotem, żegna się z panią inżynier i okręt obcych wchodzi w nadświetlną.
Akcja przenosi się do ambulatorium, gdzie Trip żali się Phloxowi na niezbyt dobre samopoczucie. Po chwili okazuje się, że komandor jest... w ciąży, co przejawia się wyraźną naroślą na tułowiu. Wywiązuje się dyskusja z kapitanem, na temat zachowania na obcym okręcie - Trip przypomina sobie wizytę w kabinie holograficznej i obce urządzenie, które mogło wywołać zapłodnienie. Trip póki co wraca do swoich zajęć, zaś Archer szuka okrętu Xyrillian, by zapytać ich o możliwość usunięcia płodu.
Tucker ma problemy w maszynowni - zwraca uwagę jednemu z załogantów, że zabezpieczenia windy nie są dostateczne i gdyby przebywało tam dziecko, mogłoby się zabić. Później komandor je obiad z kapitanem i doktorem, który jest bardzo zadowolony, mając okazję obserwować pierwszą międzygatunkową ciążę z udziałem Ziemianina. Archer informuje podwładnego, że musi liczyć się także z taką możliwością, że nie uda im się odnaleźć Xyrillian, więc Trip będzie musiał urodzić i wychować dziecko.
Enterprise znajduje xyrilliański okręt, który tym razem leci za klingońskim okrętem wojennym. Jedynie dzięki zasługom kapitana Archera, które znamy z odcinka Broken Bow, udaje mu się przekonać Klingonów, by nie niszczyli Xyrillian. Kapitan ustala z Klingonami, że w zamian Xyrillianie podzielą się z Klingonami techniką holograficzną.
Wszystko kończy się dobrze, płód zostaje przeniesiony z Tripa na Xyrillianina, zaś Phlox informuje na koniec komandora, że był pierwszym Ziemianinem płci męskiej, który zaszedł w ciążę.
Tekst: Katarzyna Bryja
Recenzje
Autor: mdabek, 20.07.2024, Discord Star Trek, reblog
O tak, ten odcinek jest bardzo udany!
Enterprise gnębi seria awarii, okazuje sie, że za złą pracę systemów odpowiada zakamuflowany okręt, który ich śledzi. Okazuje się, że biednym Xyrillianom zepsuł się warp drive i przyczepili się do Enterprise, żeby wykorzystać ich pole warpowe.
Po jakimś w miarę logicznym ciągu myślowym Archer wysyła Tripa z pomocą na obcą jednostkę. Po zadokowaniu zaczyna się świetna seria scen rodem z psychodelicznego kina lat 70tych, kolorowe światła, dźwięki, falujący obraz i dziwni obcy - daję okejkę!
Potem jest wątek współpracy i nawiązywania znajomości Tripa z Ah'len, obcą inżynierką. Tak na prawdę, to coś tam od razu śmierdzi, bo niektóre sceny wyglądają jak wstęp do smarowania żelem z pierwszego odcinka. No i sensacja, po powrocie Trip jest w ciąży xD.
Mam ambiwalentne uczucia do tego pomysłu, bo z jednej strony fajny pomysł, że mężczyzna zostaje zapłodniony i nosi ciążę a z drugiej, to mierząc obecnymi standardami, ta ciąża jest wynikiem zapłodnienia bez zgody jednej ze stron. Temat też jest potraktowany, jak w polskich stand-upach: hehehe, patrzcie chłop w ciąży. Natomiast przebijają się też poważne wątki, jak huśtawka nastrojów czy wyzwania samotnego rodzicielstwa. Oczywiście, żeby pomóc swojemu gym bro, Archer rozkazuje znaleźć okręt obcych, co ostatecznie się udaje.
I tutaj, klasyka z poprzednich odcinków, jak Archer coś robi, to prawie zabija całą załogę. Z racji tego, że obcy ukryli się w śladzie klingońskiego okrętu, kapitan Enterprise postanawia pogadać z Klingonami (wywołuje to wzięcie na klatę strzału z torpedy) a potem demaskuje zamaskowany okręt obcych, których Klingoni od razu skazują na śmierć. Gdyby nie reakcja T'Pol wszystko skończyłoby się masakrą.
Ostatecznie, nikt nie ginie, Trip oddaje płód do inkubatora i wszystko kończy się pełnym sukcesem ... i obietnicą Klingonów, że następnego spotkania z nimi nasz Naczelny Gamoń nie przeżyje.
PS
Madame Picard: Niestety Klingoni swojej obietnicy nie spełnili 😖.
xetnoinu: Odcinek ciążowy z Tripem jest świetny. Cała ta historia z ich holodekiem też. Mina Tuckera jak mu T'Pol przywaliła tekstem, aby jako facet nie pchał wszędzie swoich ... łapek - bezcenna. (...) Mdabek wspomina, że to gwałt. To słuszna uwaga. Trip został tu zgwałcony przez obcą dosłownie i w przenośni kobietę. I przyjął to jak to w tych czasach (realizacji odcinka było w zwyczaju). Faceta nie można zgwałcić z definicji. Nie ma tematu. Była też druga brzydsza połowa tego poglądu wygłoszona nawet w polskim Sejmie przez nieżyjącego już posła i wicepremiera, że prostytutki z definicji też nie można zgwałcić. Jak dobrze, że te tropy myślenia o cudzej krzywdzie przeszły już do przeszłości.
Ledsbourne: A moim zdaniem nie można tego porównywać z gwałtem, bo nie wiemy, jak ten temat funkcjonuje u tych obcych - może dla nich to jest kwestia równie otwarta jak poczęstowanie kogoś kawą? No i nie dochodzi przecież nawet do stosunku pomiędzy nimi (a Trip sam wydaje się całkiem chętny na to, żeby doszło) tylko do jakiegoś grania w łapki. "Matka" też jest zaskoczona, że Trip po tym zachodzi w ciążę, ale to bardziej kwestia złapania jakiejś choroby niż zostania rodzicem, zresztą Trip potem ma kompletnie wywalone na bądź co bądź swoje dziecko.
xetnoinu: Kolejny świetny ojciec w uniwersum 🙂.
mdabek: Obca zgroomowała Tripa i doszło do kontaktu intymnego bez jego zgody. Co z tego, że u obcych to może funkcjonować inaczej, tutaj liczy się, co czuła ofiarą, która nie wyraziła zgody na zapłodnienie - to jak dla mnie jest gwałtem. (...)
Język ludzki jest ograniczony, ale analogiczna sytuacja, kiedy kobieta zostaje bez swojej zgody zapłodniona, w wyniku działania płci przeciwnej, nazywamy gwałtem.
iron1992pl: Tylko teraz problem jest trochę inny. Otóż jej rasa komunikuje się za pomocą sygnałów bio elektrycznych. W przypadku Tripa czyli człowieka działało to jak miłe kopanie prądem. To nawet nie ma co określać jako seks. Bo w ludzkim rozumieniu coś takiego nie zachodzi. W ich gatunku też pewnie nie.
mdabek: W znaczeniu ludzkim nie było seksu, tylko niegroźna zabawa z kamykami. Niestety, doprowadziło to do zapłodnienia Tripa, więc efekt jest jak po zbliżeniu i nie wyrażał na to zgody. Gdyby obca powiedziała mu, zabawmy się, to jest dla nas intymne i tak się rozmnażamy a Trip wyraziłby zgodę, nie byłoby tematu.
Triii: W moim odczuciu to był gwałt. Wydaje mi się, że gdyby na miejscu Tripa była jakaś kobieta, to byłoby bardziej widoczne.
iron1992pl: No nie za bardzo. Jeśli określić to jako stosunek, to jedyne co zaszło, to stosunek płciowy w obrębie dwóch osób niekompatybilnych genetycznie.
Ledsbourne: Ale nie wiemy, czy dla nich zrobienie dziecka jest intymne - to jest zupełnie obca rasa, może u nich to jest na zasadzie wypicia z kimś kawy. Na Ziemi zasadniczo możesz zapalić papierosa z nieznajomym, bo akurat obaj palicie i stoicie w tym samym miejscu, jeden z was może drugiemu użyczyć ognia. Technicznie to jest coś, co wpływa na wasze zdrowie, bo to szkodliwe - więc mdabek wyobraź sobie, że człowiek częstuje obcego papierosem a on to uważa potem za gwałt na tej samej zasadzie.
mdabek: Tam są wskazówki, że zabawa w holodeku jest przeżyciem dla Xyrilianki, na które nie zdecydowałaby się z każdym, dla mnie to jest hint, że to jest intymne. Po drugie, powtórzę, liczy się jak sytuację odbiera ofiara i tak jak pisała Triii, gdyby na miejscu Tripa była kobieta, to raczej nie byłoby dyskusji.
Ledsbourne: Ale Trip też na coś tam liczył chyba. Zgodził się na grę w łapki, więc spoko - Xyrilianka mogła nie wiedzieć, że nie ogarnia, że z tego są dzieci. Postacie z Treka często uprawiają seks za obustronną zgodą z obcymi rasami i zakładamy, że tamta rasa też wie, na co się pisze.
mdabek: Tak, Trip na początku - zwłaszcza podczas pojenia go tymi kostkami - był podkręcony, tylko z drugiej strony potem mówił Archerowi, że nie zmarnowałby dwunastu lat kariery przez taką lekkomyślność. Cała sytuacja jest rzeczywiście bardzo zniuansowana.
xetnoinu: Ale jest postęp w stosunku do TNG. Tam w odcinku Child Picard i reszta panów doszli do wniosku, bez omawiania z zainteresowaną, że Troi ma usunąć ciążę z obcym. Tu Archer w drugą stronę, mówi Tripowi (do niego, bez ustaleń za jego plecami), żeby się liczył z urodzeniem i karmieniem "piersią" nazwijmy to z tego nadgarstka.
Ledsbourne: Z drugiej strony, w TNG bez gadania, za gwałt uznali halucyno-fantazje obcych (znowu z Troi w roli głównej) w Violations.
***
Autor: Kazeite, 20.04.2002
W wyniku zabawy z obcą panią inżynier Trip zachodzi w ciążę. No, co można powiedzieć o tym odcinku?
Że gdyby głupota ujmowała rozmiarów, to trzeba by było go oglądać przez mikroskop.
Że zawiera kolejną porcję mniejszych i większych błędów rzeczowych (nie wspominając już o naruszeniach kanonu. Trudno się o nie czepiać, gdy cały serial nie może być traktowany inaczej jak niekanoniczny).
Że jedyną rzeczą powstrzymującą go przed zejściem w liczby ujemne na skali ocen jest w miarę dobre aktorstwo.
Nie do wiary, ale odcinek ten został nakręcony na podstawie pomysłu branego już pod uwagę przy kręceniu Voyagera, ale odrzuconego jako... zbyt głupi.
I to jest w zasadzie wszystko, co mam do powiedzenia o tym odcinku. Ocena: 2/10.
