Startrek.pl

USS Phoenix

Fight or Flight

Opis

Dwa tygodnie po rozpoczęciu misji eksploracji kosmosu, część załogi Enterprise zaczyna się śmiertelnie nudzić. Kosmos jest rozległy i wcale niełatwo trafić na coś ciekawego. Do czasu...

Polski tytuł: Łowcy niewolników

Zwiastuny

Recenzje

Autor: mdabek, 19.07.2024, Discord Star Trek, reblog

Po mocnym starcie, drugi odcinek zaczyna się jak typowa zapchajdziura. Gdy Hoshi płacze nad ślimakiem a Phlox "mówi coś po lekarsku", wchodzi Trip, i po krótkim komunikacie technicznym, naśmiewa się z Sato, że to ... tylko ślimak.

Potem jest dużo ciekawiej. Odkrycie okrętu-widma, spór Archera z T'Pol o procedury (a raczej ich brak) nadają punkt zaczepienia fabule odcinka. Motyw z pierwszym wejściem na obcy pokład jest rodem z horrorów SF, może nawet lekko po linii Obcego czy Ukrytego wymiaru, ale rozwiązany jest dość sztampowo w momencie krzyku Sato.

Później jest typowy Star Trek, próbujemy coś zrobić nie do końca potrafiąc aka wysłać ostrzeżenie w nieznanym języku, walczymy w z góry przegranej walce i deus ex machina - ratują nas Wielkie Orły... tzn. inni obcy, którym oczywiście musimy wytłumaczyć, o co chodzi. Fabularnie jest kilka dziur, z czego głównym moim zarzutem jest zniszczenie okrętu Żniwiarzy przez jakąś małą jednostkę Axanarów. Mimo wszystko, bardzo przyjemny odcinek, ogląda się go z zaciekawieniem, co będzie dalej.

Dobry jest wątek z wątpliwościami Hoshi, czy nadaje się do służby, można było go jednak trochę bardziej rozwinąć. Jeśli chodzi o Archera, to tutaj jeszcze bardziej podkreśla swoją amerykańską mentalność: najpierw zrobię, potem pomyślę.

Większość problemów załoga ma przez niego i kowbojską, yehhhaw! postawę, podkręcaną jeszcze przez Florida-mana Tripa. Kapitan, niby słucha, co T'Pol mówi do niego, ale ma to kompletnie w czterech literach i decyzję już podjął wcześniej, co oznajmia swoim ironicznym uśmiechem i docinkami. To taki trochę amerykańsko-januszowsko-politykierski szef, co uroił sobie coś w głowie i, jak eksperci mówią, że nie zadziała, to zmienia ekspertów. Najgorsze jest to, że jak jego błędy kumulują się do tego stopnia, że prawie kończy się to tragedią, to wtedy nagle "motywuje" krzykiem innych do pracy nad wyjściem z sytuacji. Oczywiście, "przepraszam" nie pada z jego ust.

Na miejscu T'Pol, pisałbym do Dowództwa Wolkańskiego, żeby zabrali mnie z tego okrętu i pozbawili Archera stołka, zanim ten kowboj wszystkich pozabija.

Odcinek kończy się piękną sceną, jak Sato i Phlox wypuszczają ślimaka na obcej planecie, na której zapewne umarł z braku pożywienia albo stał się gatunkiem inwazyjnym, który zniszczył cały ekosystem. Ehh.. głupi ci ludzie i Denobulanie.

Nie wiem czy to jest zabieg celowy, ale Enterprise dość dobrze oddaje moje wyobrażenie o początkach ekspansji ludzkości (zwłaszcza tej z amerykańskiego kręgu kulturowego) w kosmosie. Wiemy wszystko najlepiej, ostrzeżenia są dla niedójd a nie dla nas. Procedury, którymi kieruje się Gwiezdna Flota Kirka i Picarda, są zapewne pokłosiem tego okresu błędów i wypaczeń (pod banderą Archera).

PS

Piotr: Ależ bogata analiza. Ciekawe czy po latach tak samo spojrzę, bo ten etap odkrywania kiedyś wydawał mi sie taki pozytywny.

mdabek: Samo odkrywanie jest pozytywne, głównie przez to, że wszystko jest nowe, załoga ma wyidealizowany obraz "pierwszego kontaktu", każdy chce być "tym pierwszym" i ludzie są bardzo ciekawi nieznanego . Akurat w tym odcinku, Archer chyba doznał amnezji i nie pamięta, jak wyglądało spotkanie z Sulibanami i nadal nie rozumie, że kosmos niekoniecznie jest fajnym miejscem.

***

Autor: Daniel 'Stoper' Chorążewicz (11.10.2001)

Konsternacja...

Po dość dużym entuzjazmie, jaki towarzyszył premierze pilota nowego serialu, przyszedł czas na ostudzenie emocji.
Wielu z nas oczekiwało na ciąg dalszy z niecierpliwością - jak dalej rozwinie się nasz nowy serial? Jaką drogę wybiorą scenarzyści? Czy zobaczymy fabułę naśladującą klasyczną drogę TNG, nowatorskie podejście DS9, czy może coś zupełnie nowego? Upragniony odcinek pojawił się na ekranach naszych komputerów i przyszło nam zobaczyć, z czym zmierzył się Archer w kolejnej przygodzie. I cóż?

Konsternacja. Po świetnym, moim zdaniem, pilotowym odcinku serialu dostajemy coś, co przypomina odgrzewaną wersję słabszych odcinków Voyagera.
Skąd porównanie do akurat tego serialu? Po obejrzeniu odcinka Fight or Flight, podobieństwa narzucają się same; załoga podczas klasycznej penetracji kosmosu natrafia na tajemniczy okręt obcej rasy, który tym razem jest latającą trumną. T'Pol tonem Tuvoka, który mogliśmy słyszeć w wielu odcinkach Voyagera poucza kapitana, iż nie nie powinien się zajmować się tą sprawą i spokojnie odlecieć. Po pewnym czasie rzeczywiście kontynują podróż. Jednak Archer tknięty przez swoje sumienie przypomina sobie, iż jest człowiekiem wielkiego honoru i nie może złamać swych zasad, nakazujących mu humanitarne działanie - zupełnie jak nasza kochana Janeway. Enterprise wraca do wymordowanej załogi, by zbadać przyczynę ich śmierci. I oczywiście "niespodziewanie" wplątuje się w kłopoty, z których równie "niespodziewanie i zaskakująco" wychodzi obronną ręką, zyskując przy tym nowego sojusznika w dalszej eksploracji kosmosu.

Oczywiście, odcinek obfituje również w interesujące elementy, jak skierowane do fanów wątki związane z technologią NX-01, jego wyposażeniem i działaniem niektórych gadżetów.
Mam nadzieję, że odcinek ten to tylko chwilowe potknięcie i dalszy ciąg utrzyma poziom, zbliżony przynajmniej do jakości pilota serialu. Jestem pełen nadziei i oczekiwania.

***

Autor: Kazeite, 28.02.2002

Fight or Flight to pierwszy "regularny" odcinek Enterprise.
Wrażenia? Jakby tu powiedzieć... mieszane. Tak, "mieszane" to dobre słowo.

Ministreszczenie: Enterprise natrafia na wrak obcego okrętu, zostawia go w spokoju, jednak potem wraca, wdaje się w potyczkę z Brzydkimi Obcymi, ale dzięki pomocy Dobrych Obcych ją wygrywa. Aha, i jeszcze w odcinku jest Portos.

Na wstępie zostaje nam powiedziane, że załoga Enterprise beztrosko zabrała sobie z jakiejś planety ślimaka, który z dala od domu powoli odwala kitę. Żeby więc ulżyć swoim cierpieniom duchownym, wywalają go na inną planetę, nie troszcząc się o fakt, że nie ma żadnych gwarancji, że na niej w ogóle przeżyje, a jeżeli przeżyje, to ma duże szanse na skażenie lokalnego ekosystemu.

Ale wcześniej, przez pół odcinka T'Pol i Archer - wbrew swoim deklaracjom z pilota - nieustannie biorą się za łby według schematu Ziemianie są idiotami, a Wolkanie zimnymi, logicznymi draniami. Tym razem wychodzi remis.

Z jednej strony Ziemianie wykazują, że ich podejście przyniosło nieco lepsze rezultaty, jednak dopiero po tym, jak odlatują z miejsca wydarzenia, tylko po to by powrócić do niego po pięciu godzinach.

Dodatkowo jeszcze, jesteśmy potraktowani próbką możliwości panny Hoshi "Uniwersalnej Tłumaczki" Sato. Przecząc samej sobie udaje jej się bez większych problemów dogadać z rozgniewanym obcym, składając zdania w obcym języku przy pomocy jedynie własnej pamięci (przyznam się, że przypomniało mi się tu klasyczne Oota goota, Solo? Som pitalee z Gwiezdnych Wojen). W cuda to ja mogę uwierzyć, jak są podawane w małej ilości i w sprzyjającej sytuacji, a nie, jak w tym przypadku, że w dość krótkim przedziale czasu nawet bardzo uzdolniona panienka zdoła wystarczająco opanować słownictwo i gramatykę zupełnie obcego języka na tyle, by móc pogawędzić z drugim jego użytkownikiem.

Generalnie, scenarzyści tak bardzo starali się nas przekonać o wadach załogi Enterprise, że przesadzili. Hoshi zauważa trupy, wrzeszczy i od razu chce rezygnować, Reed nie potrafi nawet dobrze skalibrować torped, Archer daje się namówić na wolkański sposób rozwiązania sytuacji, by zrezygnować z niego aż po pięciu godzinach.

Reasumując, jest to w zasadzie zwykły, rutynowy odcinek Star Treka... tyle tylko, że załoga okrętu nie jest zwykła.

I chociaż teoretycznie jest to poprawne zachowanie się ludzi, którzy nigdy jeszcze nie byli w podobnej sytuacji, to jednak odniosłem wrażenie, że było ono nieco przesadzone. Odcinek zupełnie przeciętny.

 

Cytaty

Hoshi: W skafandrze dostaję lekkiej... klaustrofobii...

Archer: Klaustrofobii? I postanowiłaś służyć na statku kosmicznym?

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v