Startrek.pl

USS Phoenix

What You Leave Behind

Opis

Rozpoczyna się ostatecznie uderzenie sił Kwadrantu Alfa na Dominium, jednocześnie z rozprzestrzenianiem się powstania na Kardasji.

Sisko zamierza raz i na zawsze rozprawić się z Widmami Pagh. Od powodzenia działań całej załogi Deep Space Nine zależy dalszy los galaktyki...

Polski tytuł: Co po sobie zostawisz

Zwiastuny

Recenzje

Autor: Ledsbourne, Discord Star Trek

Recenzja podsumowująca cały serial DS9

Po prostu najlepszy Star Trek, chociaż ponad nowatorskie pomysły sci-fi stawia ludzkie problemy doskonale wykreowanych postaci. Jak to jest genialnie napisane!

„Stacjonarna” stacja kosmiczna zamiast okrętu wydaje się nie dawać takiego pola do popisu, jakie miały inne seriale z serii, jednak wszystko to nadrabia konsekwencją całościowego podejścia do tematu, ścieżki obranej odkąd Ira Steven Behr przejął stery.

Rozwój postaci na przestrzeni siedmiu sezonów jest wprost niesamowity – i to nie tylko tych głównych, ale też pobocznych czy wręcz trzecioplanowych, które są doskonale napisane, nawet jeśli późno pojawiają się w fabule (Damar, Martok, Nog, Ezri, Weyoun…).

Oczywiście dalej pozostaje tu sporo miejsca na eksplorację bardziej abstrakcyjnych wątków – jak mnogie osobowości połączonych z symbiontami Trillów, zmiennokształtni łączący się w jedną całość i uważani za bogów, Prorocy żyjący poza liniowym czasem…

…czy bardziej typowe dla Treków podróże w czasie, klony i zmiany świadomości czy lustrzany wszechświat (tutaj z całą własną, równoległą historią!). I oczywiście sporo całkiem oryginalnych fabuł, które zainspirowały szereg innych filmów sci-fi („Incepcja”)

Mamy też świetnie pokazane różne pozaziemskie cywilizacje i ich ewolucję na skalę dużo większą niż kiedykolwiek wcześniej – Klingoni czy Ferengi zyskują bardziej ludzkie twarze, nawet „złych” Kardasjan czy nawiedzonych Bajoran można zrozumieć.

Dwa pierwsze sezony bardziej wprowadzają w historię i dają widzowi czas na zapoznanie się z bohaterami, w trzecim rozkręca się główny wątek związany z Dominium, a od czwartego rozpoczyna się istna uczta, która w szóstym i siódmym sezonie osiąga apogeum.

Najbardziej jednak kupują mnie wątki ludzkie (i nie tylko…), budowanie postaci i ich relacji – przyjaźnie (Bashir i O’Brien) czy związki (Worf i Jadzia) powstają na przestrzeni wielu odcinków i są po prostu wiarygodne. Samych bohaterów też łatwo polubić.

Tutaj nikt nie jest idealny, z każdym w jakiś sposób da się utożsamiać, a zwykłe i przyziemne problemy poruszane są subtelnie i dogłębnie. Oprócz spójnej i logicznej fabuły względnie bez dziur, scenarzyści serwują nam też bardziej wyrafinowane atrakcje…

…bardzo podoba mi się na przykład zestawienie dwóch pozornie zupełnie niezwiązanych ze sobą wątków o kompletnie różnej skali, mających jednak ten sam mianownik (często wspomniany w tytule – np. „Strange Bedfellows”). Mistrzowsko napisany serial!

Federacja zostaje pokazana też od innej, ciemnej strony – jest Sekcja 31, ale są też wzorcowi kapitan Sisko, który jak przychodzi co do czego, jest w stanie złamać reguły, doktor Bashir ze swoim sekretem czy Worf stawiający coś ponad honor i karierę.

Trzeba jeszcze podkreślić dobrą dynamikę serialu – nawet kiedy trwa wyniszczająca wojna, co jakiś czas dostajemy odcinki „na wytchnienie”, o błahej tematyce (jak polowanie na kartę baseballisty czy rabowanie holo-kasyna), które nie są tylko wypełniaczami.

Nie zmienia to faktu, że finałowe dziesięć odcinków wciągnąłem ledwo odrywając wzrok od ekranu i przeżywając jak dziecko. Kilka ulubionych odcinków: „Tacking Into the Wind”, „In the Pale Moonlight”, „Sacrifice of Angels”, „Strange Bedfellows”, „When It Rains…”

„Favor the Bold”, „The Changing Face of Evil”, „Children of Time”, „By Inferno's Light”, „The Die is Cast”, „Shadows and Symbols”, dwuczęściowy „The Search”, „Rocks and Shoals”, „The Way of the Warrior”, „Whispers” i zasługujący na osobny post finał.

Tak, finał to rewelacja, która w elegancki sposób zamyka wątki jakichś 20 postaci, odnosząc się do motywów nawet sprzed kilku sezonów, nawiązuje do literatury i popkultury i jest najbardziej satysfakcjonującym fan servicem, jaki mogłem sobie wymarzyć.

***

Autor: xetnoinu, 31.05.2024, Discord USS Phoenix, reblog

Tak jakoś nie mam siły na finał Discovery. Przykro mi. To odpaliłem do snu finał DS9. Finał którego nigdy nie lubiłem. O ile pilot DS9 uważam za najlepszy pilot w dziejach Treka zrobiony jak film, to finał DS9 bolał. Nie dlatego, że jest głupi czy coś. Nie. Ale los niektórych bohaterów był taki, że złość wzbierała. No to powrót do finału po latach.

Charakteryzacja Założycielki no cóż, poniżej możliwości. Nie wiem dlaczego ona tak beznadziejnie wygląda.

Sceny z Kai aktorsko świetne. Ale aż bulwersowało wewnętrznie, co ona robi z tymi Widmami. Stary babsztyl wykrzykuje, że się czuje jak młoda dziewczyna, co czeka na kochanka. Zagrane wybornie. Aż chcę rzucić kamieniem w nią ... w ekran 😉

Widzowi też się trochę trudno przestawić. Jednym ruchem giną dwa miliony za działania Kiry i Garaka. A to dopiero początek eksterminacji. I znowu człowiek wychodzi z siebie ze złości. Tymczasem w pakiecie irytująca Ezri.

Druga część pędzi. Aż trudno ogarnąć, w jakim tempie to się odbywa. Nie czuje się tego wszystkiego złego, co się dzieje.

Kulminacja całego finału DS9, czyli gest Odo, wybrzmiewa - ale nie do końca. Bo to humanizm i wybaczenie przerastające Federację i wszystko, i jego miłość do Kiry. To paradoks. Najmocniejszy element odcinka jest w sumie w nim najbardziej zakopany.

No i wątki mistyczne. Gul ożywa i zaczyna się masakra mistyczna. Mistycyzmy działały świetnie w pilocie. Teraz Sisko telepata nawiedzony. Dukat z czerwonymi oczami. Kai nagle dobra i skok w ogień. Masakra. A Proroczka mówi do Sisko: zostaniesz z nami.

Znam to a nadal się wkurzam na ten koniec.

I pan Benjamin zostawia kobietę w ciąży. Ech... Sisko rzucił żonę nie smsem, on ją rzucił łączem do głowy.

Potem nieme pożegnanie z bohaterami dla widzów i retrospektywa starych scenek. Na koniec Odo z Quarkiem i Kirą. Kicz na bogato. Wreszcie życie na stacji wraca do normy. Ostatnie ujęcie to opuszczony syn Sisko i opuszczona Kira widziana z perspektywy korytarza podprzestrzennego.

Nadal formalnie nie mam się do czego przyczepić. Trudno zakończyć tak potężny serial i dać chwilę tyłu postaciom i pokończyć te wszystkie wątki. Ale no jakoś jak zawsze jestem zły na ten dwuodcinkowiec. Tak po prostu zły jestem, że taki świetny Trek się skończył.

 

Cytaty

Quark: The more things change, the more things stay the same.

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v