Opis
Uzupełnić tekst, krótka zajawka całego odcinka. Uzupełnić tekst, krótka zajawka całego odcinka.
Zwiastuny
Ciekawostki
Recenzje
Autor: Marek Mdabek, dyskusja: Borguś, Ledsbourne, 7.08.2025, Discord Star Trek, reblog
Po obejrzeniu pieciu odcinków, jako osoba ignorancka, w stosunku do TOS, bawię się świetnie. Nie jestem fanem TOS, próbowałem oglądać i jednak nie przetrwał próby czasu. Nie chodzi nawet o technologię, ale o relacje panujące w załodze. Z tego powodu, na pewno nie łapię wielu smaczków z SNW. Niemniej jestem zachwycony nową sezonem, mimo pewnych dziur.
Dawno nie miałem do czynienia z serią, gdzie postaci zachowują się tak, jakbyśmy od nich oczekiwali.
Spock - chłodno kalkulujący naukowiec, podchodzący do problemów logicznie i trochę zagubiony, gdy logika zawodzi - w tym odcinku, kiedy odwrócił się związek przyczynowo skutkowy chwilę mu zajęło zrozumienie, co się stało - bardzo dobry smaczek.
La'An - jak prawdziwa szefowa ochrony, ostrożna, odradza pochopne działania i w mig odkrywa, że znaleźli się w więzieniu a nie laboratorium.
Korby - widać awanturniczą duszę archeologa, chociaż można było pociągnąć trochę bardziej ten motyw, niż tylko końcowe wahanie, czy ryzykować zabranie fantów z wyprawy.
M'Benga - prawdziwy lekarz i mentor, mimo że w poprzednich odcinkach nie wahał się zlikwidować wroga, to w przypadku Gamble'a odwlekał decyzję do ostatniej chwili. Możnaby te przykłady mnożyć.
Jedyny zgrzyt to Chapel, która jest jednak za bardzo ogarnięta, w porównaniu do tego, co pamiętam z TOS i poprzednich odcinków - spodziewałbym się, że większą część jej roboty wykonałby Korby.
Miejsce akcji - na początku trochę przypomina świat z końcówki Discovery, ale okazuje się czymś zupełnie innym. Wielofazowość to znany pomysł (chyba mocno eksploatowany w Voyu), ale powrócił w świetnym stylu. Gdy okazało się, że to nie świątynia a więzienie, to dodatkowo wzbudziło moją ciekawość.
Z początku fabuła wygląda jak dość klasyczny odcinek TNG - lecimy na planetę, zbadać ruiny cywilizacji i mamy nieprzewidziane problemy. Natomiast część z Gamblem, Batel i Pelią daje ekstra połysk i dość zaskakujące rozwiązania. Nie mogę się doczekać, jak rozwiną wątek z Batel, bo z każdym odcinkiem jest coraz ciekawiej. Aha, jeszcze sama końcówka z monitorem bufora, daje nadzieję na kontynuację wątku Vezdy.
Dyskusja
Borguś:
Mi podobały się też nawiązania do serii o Indiana Jones. Od tego tubylca, wyglądającego całkiem tak, jak Ci z pierwszych scen Poszukiwaczy Zaginionej Arki, przez rozstrzelanie owego nieostrożnego tubylca przez pułapkę, aż do niewidzialnego mostu z wypisz wymaluj Indiana i Św Grall.
Marek Mdabek:
O tak! To zapomniałem o tym, bardzo mocny vibe Indiana Jones, czekałem na toczącą się kulę. 😉
Ledsbourne:
Tutaj nie ma wielofazowości, tylko niestabilność kwantowa - co chyba ma większy sens. Obcy są jednocześnie żywi i martwi wg tricordera, bo ich cząstki są jednocześnie w kilku stanach, ale potrafią ogarnąć, żeby były w "żywym" jednocześnie(?)
Marek Mdabek:
OK, dzięki za wyjaśnienie.
***
Autor: Ledsbourne
Czas na dłuższą (bardzo pozytywną) recenzję piątego odcinka.
Piąty odcinek odpowiada chyba na wszystkie zarzuty do trzeciego sezonu, jakie tu widziałem. Mamy naukową misję na obcy (naprawdę obcy!) świat, nowy i zupełnie nieznany gatunek, relacje i chemia między postaciami kwitnie, Spock ma pole do popisu jako naukowiec, jest konflikt i dramat, wreszcie jest jeden z najlepszych i najoryginalniejszych pomysłów sci-fi od dawna!
Zacznę od tego ostatniego - na początku mamy trochę solidnie brzmiącego technobełkotu o starożytnych obcych, którzy odkryli sposób na nieśmiertelność (co fascybuje Korby'ego) poprzez wprowadzenie kwantowych niestabilności na poziomie molekularnym. Brzmi fajnie i jak coś, co będzie generycznie pokazane w fabule - ale nie jest, bo ten pomysł jest fenomenalnie rozwinięty.
[Xetnoinu mode] Mamy jeden pokój, który koegzystuje w kilku stanach, a bohaterowie parami przenoszą się do różnych z tych stanów - i to jest klucz do tej nieśmiertelności. Spock zauważa ranę na swojej ręce przed tym, jak się skaleczył (w innej "fazie" pokoju), tricorder nie jest w stanie stwierdzić, czy istota żyje czy nie (bo sprzęt najwyraźniej nie wychwytuje tych fazowych fluktuacji - technologia dotyczy tylko żywych komórek?).
Czyli nieśmiertelność tych starożytnych obcych nie polega/nie polegała ani na jakimś zapisie swojej świadomości do maszyny, ani na zastopowaniu procesu starzenia, tylko na tym, że efekty tego starzenia/obumierania dzieją się w innym stanie kwantowym niż ten, w którym przebywają, są de facto jakby zamiatane pod dywan, a użytkownik tego nie odczuwa. Oczywiście jak to bywa z idealnymi technologiami, jest haczyk - pasażerowie na gapę w postaci "złych istot", które z jakiegoś powodu są znane również Gornom (czyżby to świadczyło o tym, że i dla Gornów będzie ratunek na odkupienie?).
Oczywiście początek w postaci loga od Gamble'a sugeruje, że postać zginie i tak się dzieje - w końcu. Relacja M'Bengi z nim może odrobinę przesadzona, bo mieliśmy tylko parę odcinków, które mogły jakoś nakreślić ją...ale zagrana na tyle dobrze, że można ją kupić.
Jest też rysa na związku Chapel z Korbym, rewelacyjna chemia między La'an i Chapel, rozwój szorstkiej przyjaźni Spocka i Korby'ego oraz ciąg dalszy romansiku Uhury z braciszkiem Ortegas. Nawet Pelia dostaje swoje pięć minut i to nie jako inżynier, a jako przedstawiciel innego prastarego gatunku, niczym Guinan.
Wreszcie mamy dziką walkę między Batel i Gamblem, gdzie nawet zaprawiony w bojach M'Benga pada od strzału. No i "nieeuklidesowe" wnętrze świątyni/więzienia obcych... Wszystko zagrało w tym odcinku. 9/10
Dyskusja
Eiree:
A ja właśnie też przed momentem obejrzałem i jestem zachwycony znowu odcinkiem. Dużo medycyny, dużo starożytnych technologii i dużo dziwnych międzygatunkowych trele morele. Oby więcej takich odcinków. Plus problemy relacyjne.
RedHatMeg:
Ale ktoś na tumblrze spodziewał się, że Gamble będzie pierwszym użytkownikiem VISORa, a tu się okazało, że jednak nie.
