Opis
USS Discovery, w drodze po następną poszlakę, zostaje sabotowany tajemniczą bronią wywołującą skutki czasoprzestrzenne.
Kapitan Burnham, Rayner i Stamets są jedynymi członkami załogi, którzy mogą uratować okręt na czas.
Polski tytuł: Prosto w twarz
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Ledsbourne, 5.05.2024, Discord Star Trek
Najlepszy odcinek Discovery od... dawna. Może dlatego, że pierwsze skrzypce, na równi z Michasią, gra tutaj Rayner, który ma pole do popisu. Oczywiście wszystko zaczyna się od wezwania na dywanik, bo nie okazał należytego szacunku komuś z mostkowej biomasy, ale potem znajduje wspólny język z Michasią, która – może w obliczu kogoś, kto faktycznie stara się grać – też nie jest tak wkurzająca jak zazwyczaj.
Skoki czasowe i skupienie się na „przyziemnej” historii zamkniętej w jednym odcinku wychodzi w każdym razie na dobre. Nie obywa się bez niepotrzebnych rozmów o uczuciach w najmniej odpowiednich momentach, a to jak udaje im się przekonać w finale załogę, żeby pozwoliła im dokończyć misję, jest dość słabe, ale odcinek fajnie się ogląda i jakoś idzie przymknąć oko na te klopsy.
Walka Michasi z Michasią wypada bardzo fajnie, ale to tyleż przez choreografię, co przez fakt, że wreszcie ktoś jej skopał tyłek. Nawet Stamets tutaj daje radę! 7/10.
***
Autor: Toudi, 18.04.2024, Forum USS Phoenix
Po czwartym odcinku...
Zaczęło się standardowo beznadziejnie, po Discovery łazi sobie jakiś szpiegujący robak, nikt nic nie widzi, żaden system nie działa.... Kapitan i pierwszy oficer zamiast zrobić kilka kroków do pokoju narad, to się teleportują. No syf totalny. O dziwo to tylko kilka pierwszych minut. Potem wreszcie zaczęło się ciekawie. Pojawił się temporalny robak. Przerzuca bohaterów w czasie przez całe istnienie Discovery. I tu po raz pierwszy nasi bohaterowie z pre TOS nie wiedzą co się dzieje, nie rozumieją problemu. I nasz EXO z przyszłości/teraźniejszości tłumaczy, że to zabawka z czasów wojen temporalnych. To był moment, kiedy wreszcie poczułem jakbym oglądał Treka. Gdzie poprawnie nas wprowadzają w świat.
Przygoda niezgorzej rozpisana. Dalej nie było co prawda jakoś odkrywczo, ale też ciężko w dzisiejszych czasach zrobić tu jakieś wielkie niespodzianki, kiedy już tyle odmian dnia świstaka przeżyliśmy. Ale było naprawdę przyzwoicie i dobrze rozpisana rola dla Pierwszego.
Z przykrością muszę to stwierdzić, nie mam się czego czepiać. (o jakbym chciał, aby tak było w każdym odcinku).
Po prostu dobrze nakręcony odcinek. Na tle pierwszych trzech naprawdę perełka.
I sama końcówka, gdzie cała załoga straciła 6 godzin z życia. Muszę przyznać, że to była zajebista broń temporalna. Takich rzeczy powinno być więcej, odkąd bohaterowie przenieśli się w przyszłość.
