Opis
Enterprise odkrywa maszynę służącą do podróży w czasie - Strażnika Wieczności. Na skutek wypadku dr McCoy przenosi się w czasie i nieumyślnie doprowadza do unicestwienia Federacji.
Kirk i Spock wyruszają w ślad za nim, by zapobiec zmianom. Okazuje się jednak, że aby historia powróciła na właściwe tory, konieczna jest śmierć działaczki społecznej, w której wcześniej zakochuje się Kirk.

Polski tytuł: Naprawić historię / Miasto na skraju wieczności
Zwiastuny
Recenzje
Autorka: Madame Picard, Muzeum USS Phoenix, reblog
Minirecenzja
Odcinek ma duży potencjał. Bohaterowie odbywają jedną z pierwszych w Star Treku podróży w czasie, a konfrontacja realiów XX i XXIII wieku jest okazją do akcentów zarówno komediowych jak i dramatycznych.
Niestety oba te elementy są ze sobą wymieszane tak, że wywołują wrażenie dysonansu. Początkowe sceny sugerują, że będzie to komedia trochę podobna do ST IV, jednak dalszy rozwój wydarzeń idzie w kierunku dramatu wyboru pomiędzy życiem i własnym szczęściem a przyszłym szczęściem całej ludzkości. Dramat ten jest jednak zaskakująco nijaki. Po pierwsze dlatego, że znając heroizm bohaterów łatwo przewidzieć, jakiego dokonają wyboru. Po drugie, pomiędzy postaciami Kirka i Edith brakuje „chemii”, trudno zatem uwierzyć zarówno w ich wielką miłość jak i w dylemat Kirka.
W rezultacie epizody z udziałem Spocka i McCoya zdają się o wiele ciekawsze niż wątek główny. Podsumowując – jest to odcinek zmarnowanej szansy.
***
Autor: Fluor, dyskusja: RedHatMeg, Rayna, 26.09.2021, Pierwsza Dyrektywa Fluora FB, reblog
Niewinna osoba musi umrzeć, żeby Hitler nie podbił całego świata. Co robisz?
TOS: The City on the Edge of Forever
To ciekawy odcinek łączący w sobie wątki wybitne i okropnie niedorzeczne.
Gdy Enterprise podskakuje na kosmicznym wyboju, Bones przypadkowo zażywa lekarstwo w dawce o wiele zbyt dużej niż jest to zalecane. Doktor doznaje silnego ataku paranoi i nikt nie jest w stanie go uspokoić.
Robi najgorszą możliwą rzecz i wskakuje w portal czasowy Strażnika Wieczności, który przenosi go do lat 30. XX wieku. I nagle okazuje się, że Enterprise i Gwiezdna Flota przestają istnieć. Kirk i Spock mają szansę, aby uratować sytuację – muszą cofnąć się w czasie tuż przed przybyciem doktora i uniemożliwić mu zmianę historii.
I tu zaczyna się to, co najlepsze.
Lubię odcinki, w których załoga odwiedza przeszłość. Tutaj mamy dylemat naprawdę solidny: niewinna kobieta powinna zginąć w wypadku (takie jest jej przeznaczenie). Jeżeli śmierć ją ominie, losy świata potoczą się zupełnie inaczej. Edith Keeler jest tak dobra w pomaganiu ubogim, że wpłynie na wzrost nastrojów pacyfistycznych w całym kraju, co spowoduje, że USA opóźni swoje wejście do wojny z nazistami. Hitler stworzy bombę atomową i pozamiatane. Zaraz, ale czy Amerykanie nie dołączyli do II wojny światowej po Pearl Harbour? Nieważne, mniejsza o szczegóły.
Ok, Edith musi zginąć, ale jest jeszcze jedna komplikacja: Kirk zakochuje się w niej dość szybko i dlatego wybór przed którym staje jest dla niego podwójnie bolesny. No właśnie, czy kapitan Kirk ma tutaj wybór? Jeśli zależy mu na Federacji, Enterprise, zjednoczonej ludzkości, to musi dopilnować, aby wypadek losowy wydarzył się zgodnie z planem i nikt swoją obecnością nie zakłócić śmierci Edith.
Historia zostaje uratowana, ale Kirk jest zrozpaczony. Zupełnie nie ma ochoty myśleć o kolejnych podróżach w czasie.
Dyskusja
RedHatMeg:
Niedawno przeczytałam komiksową adaptację oryginalnego scenariusza i tam to było jeszcze mocniejsze, tytuł miał więcej sensu (no bo rzeczywiście widzieliśmy to Miasto Na Skraju Wieczności), Janice Rand ma więcej do roboty i odcinek otwiera działający w Gwiezdnej Flocie dealer narkotykowy. Dla ciekawskich.
Rayna:
W filmie o wielorybach przenieśli się w przeszłość własną "technologią", a w City byli na łasce Strażnika Wieczności, który obiecał przywrócić ich z powrotem, jeśli naprawią przeszłość, a nie naprawić ją za nich, przenosząc ludzi z przeszłości w przyszłość.
Fluor:
Bardzo mi się podoba to spostrzeżenie, faktycznie Kirk nie miał jak zabrać Edith w przyszłość. Jedyne co mógł zrobić, aby uratować Gwiezdną Flotę i życie Edith, to być może jakoś starać się ją ostrzec lub przekonać... tylko ten wybór też jest zepsuty – "nie rób tego, co kochasz, bo wychodzi Ci to wybitnie i masz wpływ na rozwój ludzkości".
Rayna:
Może dlatego ten odcinek jest uważany za tak dobry. Ten dylemat naprawdę jest jak z greckiej tragedii - w którą stronę się nie ruszysz, źle.
Tak naprawdę Strażnik Wieczności okrutnie zakpił sobie tylko z Kirka. McCoy i Spock przeżyli niemiłą przygodę, ale otrząsną się. Edith i tak "miała zginąć" - zginęła - w przeszłości, więc "wycieczka" McCoya jej nie zaszkodziła (po prostu nie pomogła). Historia wzruszyła ramionami i naprawiła się. A Kirk został do końca życia ze świadomością, że pozwolił umrzeć ukochanej kobiecie, ze wspomnieniem odgłosu zderzenia i wściekłego McCoya pytającego, czy wie, co najlepszego narobił. Bardzo nieładnie, Strażniku Wieczności. Wstydźcie się, scenarzyści. 😆
Cytaty
Spock: Time is fluid... like a river with currents, eddies, backwash.
