Opis
Hedonistyczny sposób bycia delegacji Betazoidów zaraża załogę.
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Q__ 5.10.2023, Discord USS Phoenix
Tymczasem czas 😉 na kilka zdań o LD "Empathalogical Fallacies".
W zasadzie jest to powrót do korzeni, czyli do pilota, tylko zamiast malowniczej plagi zombies mamy średnio malowniczą indukowaną telepatycznie plagę imprezowych zachowań, o której spowodowanie - rozdzierana tęsknotą za wolkańskim poukładaniem - T'Lyn posądza goszczące na pokładzie, a zachowujące się jakby bal trwał, betazoidzkie dyplomatki.
Sporo czasu upłynie, załoga - z wyjątkiem sekcji ochrony, o czym dalej - zdąży zmienić się w bandę Tilly z wiadomego odcinka DISCO (tego z noszeniem szklanki w zębach), a oburzone posądzeniem Betazoidki zdążą ujawnić się jako agentki badające sprawę tajemniczego statku, opanować mostek i skierować Cerritosa najkrótszą drogą na swój ojczysty świat - cóż z tego, że ma ona wieść przez Romulańską Strefę Neutralną, zanim T'Lyn odkryje, że źródłem problemu jest ona sama, a Mariner - choć też imprezowością dotknięta - przekona ją, że nie ma za czym tęsknić, bo kapitan, który karnie odesłał ją do GF sam zachował się nielogicznie.
W B-plocie natomiast Boimler, zmagający się z poczuciem podporucznikowskiej odpowiedzialności, zostaje - za sprawą Rutherforda - skierowany na prowadzone w ekranowanej (widać i przed telepatią) części statku ćwiczenia dla ochrony, które okazują się mieszanką wieczorku poetyckiego i gry w kalambury, bo nigdy nie wiadomo co się w tej służbie przyda, a dbałość o dobrostan załogi to część obowiązków.
Oba wątki spotykają się w finale, gdy ochrona unieszkodliwia agentki (przydaje się tu i poezja, której powtarzanie chroni umysł przed telepatycznym atakiem). Po czym, już za porozumieniem wracających do zdrowych zmysłów stron - a ku rozczarowaniu patrolujących Romulan - Cerritos zostaje skierowany na ich ojczysty świat okrężną drogą.
Da się z tego wyciągnąć kilka typowo Trekowych morałów, można też się uśmiechnąć raz czy drugi gdy doktor Migleemo walczy z Replikatorem, ale jest to chyba najsłabszy odcinek sezonu, jak dotąd...
Z tym, że do docenienia autoironiczna wymiana zdań:
Mariner: Why am I yelling?
T'Lyn: This crew is always weird and yelling.
