Opis
Wypadek z eksperymentalnym polem prawdopodobieństwa kwantowego powoduje, że wszyscy na USS Enterprise w niekontrolowany sposób śpiewają zamiast mówić.
Prawdziwym niebezpieczeństwem jest jednak to, że pole się rozszerza i zaczyna wpływać na inne statki – zarówno sojuszników, jak i wrogów.
Odcinek musicalowy.
Recenzje
Autor: Ledsbourne, 2.05.2024, Discord Star Trek, reblog
No i dochodzimy do kontrowersyjnego musicalowego odcinka... Słysząc o samym pomyśle, byłem przekonany, że mi to kompletnie nie siądzie, ale wykonanie było wprost rewelacyjne!
Okazuje się, że wszyscy umieją śpiewać (oprócz aktorki grającej Chapel, przy której chyba jest playback, ale nie dam sobie głowy uciąć – a i sama piosenka najsłabsza moim zdaniem), do tego dochodzi fajna choreografia i na koniec śpiewający Klingoni, których wbrew słowom Uny wszyscy chcieli zobaczyć (chociaż spodziewałem się czegoś bardziej... podniosłego). No Space Opera z prawdziwego zdarzenia!
W dodatku odcinek ma zaskakująco dobrze dopasowaną do tego musicalu fabułę – oczywiście znowu najciekawszy okazuje się wątek La’an/Kirk (La’an i Spock moim zdaniem najlepiej śpiewają, Pike też świetnie sobie radzi i szkoda, że ma właściwie stosunkowo mało do śpiewania), zakończony w dosyć zaskakujący sposób (drobna nieścisłość – czy dobrze pamiętam, że w „The Wrath of Khan” Kirk nie wiedział, że ma syna z Carol?).
Sam pomysł na musicalową rzeczywistość to nie tylko bardzo udany eksperyment z formą, ale też sci-fi z prawdziwego zdarzenia, którego nie powstydziłby się Lem – coś zupełnie od czapy i egzotycznego, ale w zasadzie czemu nie?
Tylko finałowy numer się trochę za długo wlecze. Tak czy inaczej, dopracowanie wszystkiego jest rewelacyjne, a teksty niektórych piosenek („I solved for Y, but I am the X” Spocka ❤️ ) i reakcje załogi (zwłaszcza na początku) mnie solidnie rozbawiły. 8/10.
