Startrek.pl

USS Phoenix

A Quality of Mercy

Opis

Gdy Kapitan Pike myśli, że odkrył, jak uciec przed swoim fatum, spotyka siebie z przyszłości i poznaje konsekwencje takiego postępowania.

Zwiastuny

Recenzje

Autor: Ledsbourne, 23.04.2024, Discord Star Trek, reblog

„Balance of Terror” w wersji „What if?”. Na początku widząc Pike’a z przyszłości miałem dość poważne obawy, ale ten odcinek dostarcza zarówno nostalgicznie, jak i ze względu na budowanie świata. Pominę fakt, że wypadek Pike’a w TOS miał miejsce po tym odcinku i w zasadzie to Kirk na długo przed wypadkiem objął Enterprise, więc właściwie brak wypadku Pike’a nie powinien wpłynąć na to, kto akurat dowodził Enterprise – bo rozumiem, że to zabieg zrobiony dla „wygładzenia” fabuły/ciągłości, a przy okazji mamy do czynienia z rozgałęzionymi liniami czasu.

Przede wszystkim, dostajemy tutaj wreszcie Kirka z prawdziwego zdarzenia, po raz pierwszy od Generations! Dobra, trochę mi przeszkadza, że ma zbyt ciemne włosy (i przede wszystkim brwi), ale aktor widać, że wystudiował manieryzmy Shatnera i jego mimika, drobne zachowania i sposób mówienia załatwiają sprawę – gdzie ten gość był jak brali Pine’a do remake’ów (i rozumiem, że „dostawca pizzy” to będzie jego młodsza wersja?). No i ten Kirk jest Kirkiem z prawdziwego zdarzenia – nie „łobuzem z dobrym sercem, któremu wychodzi”, tylko od razu jest wprowadzony do fabuły przez swojego brata jako „top of his class”, a tutaj to pokazuje, że jako dowódca ma lepsze predyspozycje od Pike’a.

No i dostajemy inną perspektywę na tego biednego kapitana Romulan, który znowu chce dobrze, ale flota robi mu z dupy jesień średniowiecza, bo jest za miękki.

Moim zdaniem ten odcinek fajnie też łata kwestię mistycznego „przeznaczenia” Pike’a, które, pojawiając się w Discovery, trochę śmierdziało przesadzonym mistycyzmem (i tak będąc jednym z highlightów sezonu, bo to było Disco), tutaj od pierwszego odcinka ten temat był fajnie pociągnięty, a tutaj znalazł eleganckie wyjaśnienie i kulminację. A na koniec dostajemy jeszcze zajawkę z wątkiem Uny. Rewelacyjny odcinek! 10/10.

***

Autor: Toudi, 9.07.2022, FB Toudi SajFaj, reblog

Finał czyli Balance of Terror. Pike zostaje odwiedzony przez samego siebie i poinformowany, że naprawa jego sumienia doprowadzi do strasznej wojny i większych cierpień. Większych niż jego cierpienie i tych kilku osób, które chciał uratować. Co do odcinka to spoko, taki sobie średniawy plus. Bardzo fajne i ciekawe przedstawienie alternatywnych wydarzeń z TOS: Balance of Terror. Gdyby to nie był finał, to powiedziałbym, że bardzo dobry odcinek. Na finał jednak zdecydowanie za słabo.

Porzucenie przez Pike’a próby uratowania siebie i innych, gdy już poznał przyszłość jest bez sensu. Już wie, jaki błąd popełnił, więc teraz może do tej wojny nie doprowadzić. A jednak zmienia swoje postanowienie. Dziwne i nielogiczne. A przecież nawet nie ma pewności, że Kirk poradzi sobie lepiej. Nie przedstawiono mu dowodów na to.

Co mogę polecić przed seansem, to zobaczyć sobie odcinek TOS, który jest tu zmieniony. Bo dobrze poszło twórcom przeniesienie wydarzeń. Co prawda Ortegas kiepsko zastąpiła załoganta Kirka, ale dobrze się jej wreszcie oberwało. Dziwne, że Pike dopiero tu nie wytrzymał.

Za to naprawiono największy problem pierwotnego odcinka – przedstawienie go, jakby to była walka niszczyciela z okrętem podwodnym z czasów drugiej wojny światowej. To była największa bolączka tamtym czasów. Tu tego uniknięto.

Świetnie też przedstawiono Kirka, jego błyskotliwość, odwagę i niestandardowe myślenie. Coś czego np. nie potrafiono zrobić w nowych filmach. Ten numer z dronami kopalnianymi – majstersztyk. Świetny pomysł na blef. Choć pytanie, skąd te drony miały napęd warp i jakim cudem były tak blisko? (No nie jest idealnie, ale i tak blisko).

No i USS Farragut lecący z warp 9, wydawało mi się, że w czasach TOS te okręty nie latały tak szybko...

Podsumowując, ST: SNW miało świetny początek, niestety od połowy zaliczało spadek formy. Finałowy odcinek byłby świetnym odcinkiem w sezonie, niestety jako finał wypada blado. Ogólnie serial zakończyli, jakby planowali, że nie będzie drugiego sezonu. W serialu wydaje się, że mieli ambitne plany na Gorn, czy ludzi modyfikowany genetycznie. Jednak mimo obietnic jakie dał nam start serialu i sezonu, nic nie zostało spełnione z tego, czy nawet jakoś rozruszane. A wątek Gorn wydaje się być zmarnowany i zepsuty. Mimo wszystkich tych wad, serial naprawdę góruje nad Discovery. Ale wydaje się, że trzeci sezon Orville i tak go zmiecie, tak jak zrobił to wcześniej z Discovery.

***

Autor: xetnoinu, 9.07.2025, Discord Podsluchane.pl, reblog

O co chodzi w finale pierwszego sezonu SNW?

To jest nieco zawiłe. SNW dzieje się przed TOS i przed słynnym odcinkiem TOS: Balance of Terror. W tymże odcinku Federacja nie wie, jak wyglądają Romulanie. Bo to była wojna sto lat temu ale kontakt był tylko! okręt do okrętu plus dźwięk. Bez wizji. I się nie widzieli w sensie wyglądu. Jako kanon beta jest informacja bardzo znana w fandomie, że pokój zawarto drogą radiową i na postawie tej komunikacji utworzono Strefę Neutralną.

Teraz w pierwszosezonowym finale SNW mamy okres między tamtą wojną a Kirkiem w TOS: Balance od Terror. Więc w odcinku powielona jest informacja, że nie wiadomo, jak wyglądają Romulanie, bo kanonicznie nadal nie wiadomo. Zaraz odświeżę nieco ten odcinek i dopiszę dalej.

Zobaczyłem kawałeczek i już pamiętam. Zatem. Przed pierwszym odcinkiem SNW Pike był w klasztorze Klingonoów na Boreth poprosić o kryształ dla Michael Burnham (Disco). Mnich powiedział mu, że ma to cenę, zobaczy kawałek swojego życia w przyszłości. Nie wyjaśniał detalicznie, jak to działa z tym kamieniem. Pike zobaczył, że będzie jakieś buuuum zginie mnóstwo ludzi, część on uratuje, ale kosztem tego, że będzie warzywem-inwalidą. Jak to wygląda i że medycyna federacyjna tu nic nie zdziałała, wiemy z TOS z podwójnego odcinka The Managerie.

Teraz powiem coś o krysztale, co wynika z wiedzy międzyserialowej.

Kamień pokazuje wariant przyszłości. Można spróbować go uniknąć, ale to jest przypadek kluczowego momentu historii. Były takie fabuły w TOS: Miasto na skraju wieczności. Tam pewna pacyfistka zginie potrącona przez auto, albo jeśli przeżyje, to nie powstanie za kilkaset! lat Federacja.

W DS9 jest też taka fabuła. Albo Bell spowoduje zamieszki w getcie w USA albo kiedyś nie powstanie Federacja. Bell zginął i musiał go zastąpić Sisko, aby te zamieszki wybuchły.

W VOY też jest taka fabuła. Anorax, genialny naukowiec, tworzy okręt manipulujący czasem jako broń, by wymazać z historii wrogie jego ludowi imperium. Ale się okazuje, że jeśli jego maszyna zmieni czas, aby to wrogie imperium zginęło, to zawsze ginie jego rodzina. A jeśli wybierze wariant, że rodzina żyje, to imperium wroga pozostaje. Choćby zrobił milion wariantów.To się nazywa w matematyce alternatywa wykluczającą, słownie to albo albo, w logice bramka XOR.

Wracam do Pike'a. On nie wie, że widząc kiedyś ten kryształ czas, ustanowił dla siebie ową alternatywę wykluczajacą. W jednym wariancie, jaki kiedyś widział, to on uratuje tych ludzi ale będzie warzywem. Teraz w omawianym odcinku Pike chce powiedzieć chłopcu, że ten zginie, czyli Pike chce wybrać inny wariant. Wtedy przybywa jego wersja z przyszłości z tego wariantu, że powiedział chłopcu, że zginie i chłopiec pewnie nie zginął. Pomysł tego odcinka polega na tym, że w tej alternatywie to Pike będzie zamiast Kirka w tym odcinku TOS: Balance od Terror i się to nie powiedzie tak, jak Kirkowi. Nastąpi historyczna katastrofa.

No i Pike na koniec, przekonany przez samego siebie i przywieziony kryształ, aby to dosłownie zobaczył, musi się pogodzić, że kryształ w czasie ten na Boreth pokazał mu straszną jego przyszłość, ale ona jest dobra dla Federacji i Pike pogodzi się z tym, że będzie... warzywem

To skomplikowany odcinek.

Warto, oglądając SNW, zobaczyć TOS: The Cage oraz jego interesujące przetworzenie czyli The Menagerie. To fantastyczne Pike'owe odcinki.

Dla zainteresowanych fandom kiedyś, gdy nie było ostrych granic, co jest kanonem alfa a co beta, opisywał to radiowe uzyskanie pokoju i traktat. Nawet polski fandom ma tłumaczenie tego dokumentu. To Traktat z Cheron o utworzeniu Strefy Neutralnej. Na końcu jest o weryfikacji głosu, bo traktat podpisano radiowo. 🙂

Nie wspomniano o tym w odcinku SNW. Cóż. Jest taki kult odcinka TOS: Balance of Terror, że może uznano, że to oczywiste. Pamiętajmy, że w USA domyślny historycznie Trek to TOS nie tak jak w Polsce TNG. My mieliśmy bardzo późno TOS pokazany. Nie zmienia to faktu, że SNW można z marszu oglądać. To są szczególiki nerdowskie. 🙂 Można zdecydowanie SNW oglądać,  nie wiedząc absolutnie nic. Pod tym względem,  to bardzo dobrze pomyślany serial na zachętę

Jeżeli zna się TOS, to można docenić podstawowy pomysł SNW. On nam pokazuje bohaterów innych niż w TOS charakterologicznie i przygody dopiero ich wykuwają w tych, jakich zna popkultura z TOS. Jak się to wie, to serial pulsuje za pomysły.

PS

Nadpisywanie kanonu fanowskiego beta oraz tego oficjalnego np w serialu ENT doprowadziło do zniuansowania zagadnienia powstania Strefy Neutralnej. Obecnie wiadomo kanonicznie, że jest ona starsza od Federacji, powstała na koniec wojny Imperium Romulańskiego ze Zjednoczoną Ziemią wspieraną przez Andorian, Wolkan i Tellarytów (Koalicję Planet) w 2160 roku. Zjednoczona Federacja Planet została utworzona z przekształcenia Koalicji w 2161 roku.

 

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v