Opis
Boimler prowadzi swoją pierwszą misję wyjazdową na obcej megastrukturze.
Zwiastuny
Recenzje
Autor: Q__ 18.9.2023, Forum USS Phoenix
Parę słów wieczorową porą o LD "In the Cradle of Vexilon".
Fajne to było zasadniczo, choć i błahe.
Kapitan Freeman serwisowała - po b. współcześnie informatycznemu - komputer sterujący od Nivena pożyczonej pierścieniowej megastruktury, co lokalną apokalipsą, grożącą mieszkańcom i away teamom groziło.
Boimler z oddziałem podległych sobie chorążych w tych działaniach partycypował, zajmując się kwestią zasilania, ale - jak to nadgorliwiec - sam wykonywał całą robotę za podwładnych, co póki mu T'Lyn po spockowemu do rozsądku nie przemówiła, wzmacniając zarazem jego wiarę w siebie. W końcu bohatersko zginął, ale - w duchu medycznych cudów z wczesnego TNG i ORV został ożywiony.
Pozostała trójka nowych poruczników, w ramach bycia koconymi czy też trollowanymi przez przełożonego wykonywała durną robotę, ale zdała przy tym test kompetencji, ale i empatii - naiwnie, co prawda - rezygnując z zemsty za to, do której m. in. gra Chula (wraz z gadającym betazoidzkim pudełkiem i sondą w stylu "The Inner Light") miała być użyta.
Miejscami było to wszystko naciągane i przeszarżowane, w dodatku ocierało się o (swoistą) afabularność, ale nie zabrakło ani efektownych widoków (to tu podziała się kosmiczna magia TAS ;)), ani Trekowego etosu. A bonusowo można było się dowiedzieć, że Ransom zna się na sztuce 😉 😉 ;). Natomiast tajemniczy okręt się nie pojawił.
Tak, że zasadniczo 2,5 może 3-/4, ale przyjemność oglądania iście czterogwiazdkowa (w skali Jammera) chwilami.
A kto zamiast oglądać woli biadolić, niech nadal biadoli ;).
