Startrek.pl

USS Phoenix

Star Trek IV: The Voyage Home

Star Trek IV: Powrót na Ziemię

Opis

Admirał James T. Kirk gotowy jest ponieść konsekwencje za uratowanie Spocka oraz kradzież, a następnie utratę okrętu kosmicznego Enterprise, ale nowe niebezpieczeństwo naraża samą Ziemię. Kirk i jego załoga muszą cofnąć się w czasie starym klingońskim Bird-of-Prey, aby naprawić przeszłość w nadziei ocalenia Ziemi i Federacji przed pewną zagładą.

Fabuła czwartego filmu kinowego dotyczy tym razem podróży w czasie, gdyż Kirk i jego ludzie muszą cofnąć się do 1986 roku, aby powstrzymać zagładę humbaków i w efekcie uratować Ziemię w swoich czasach.

Atutem Star Trek IV: The Voyage Home jest spora dawka humoru. Ogromny sukces kasowy skłonił producentów do stworzenia nowego serialu.

Film był wyświetlany premierowo w polskich kinach. Poza tym pokazywano go w telewizji TVP1 i TVN (1998). Obecnie dostępny w streamingu.

Oryginalny polski plakat Star Trek IV autorstwa Wiesława Wałkuskiego z 1988 roku. W tym okresie było nagminne, że autor plakatu nie znał filmu ani jego streszczenia a musiał wykonać zamówioną pracę, dodatkowo dostosowaną do słabej ówczesnej polskiej poligrafii.

Niektóre nakręcone wieloryby były naprawdę 120-centymetrowymi modelami. Stworzono cztery takie modele, a ich jakość była tak dobra, że twórcy filmu zostali skrytykowani przez ekologów za zbytnie zbliżanie się do żywych wielorybów podczas kręcenia ujęć.

Film przyniósł 133 miliony dolarów (110 w USA), a wpływy z wypożyczeń wyniosły prawie 57 milionów. Otrzymał nominacje do następujących nagród: Oscara za zdjęcia, Oscara za efekty dźwiękowe i ich montaż, Oscara za muzykę filmową, Oscara za dźwięk, ASC (American Society of Cinematographers) za nadzwyczajne osiągnięcie, Hugo za najlepszy film.

Twórcy oryginalnie planowali, aby zamiast Catherine Hicks wystąpił Eddie Murphy. Miał on grać profesora, który zauważa rozmaskowujący się klingoński okręt i tylko on nie wierzy, że jest to specjalny efekt z okazji meczu Super Bowl. Paramount ostatecznie nie zgodziła się na takie rozwiązanie z dwóch powodów: nie chciała łączyć dwóch serii przynoszących jej największe zyski (Beverly Hills Cop i Star Trek), a Murphy pracował już przy filmie The Golden Child.

W filmie miała być zawarta scena przypadkowego spotkania Sulu z jego dawnym przodkiem (tutaj dzieckiem). Jednak chłopiec wynajęty do tej roli rozpłakał się i nie mógł grać, tak więc scenę wycięto.

Film był poświęcony załodze promu kosmicznego Challenger, który rozbił się 73 sekundy po starcie rankiem 28 stycznia 1986 roku.

Rada Federacji.

To pierwszy projekt Star Trek, w którym stwierdza się wprost, że Federacja nie ma systemu monetarnego. Gene Roddenberry nalegał, aby włączyć to do filmu, mimo że zaprzeczało to wzmiankom we wcześniejszych serialach Star Trek. Koncept ten był często wspominany w TNG. Na DS9 Federacja musi uznawać międzykulturową walutę w kontaktach z kulturami spoza Federacji.

Majel Barrett po raz ostatni pojawia się w roli Christine Chapel. Rok później przyjęła rolę Lwaxany Troi w TNG i DS9.

Bus punk returns!

Po latach serial Picard nawiąże bezpośrednio do kultowej sceny z punkiem słuchającym boomboxa w autobusie. Zagra go ta sama osoba Kirk Randolph Thatcher, współproducent Star Trek IV: The Voyage Home.

Zwiastuny

Oryginalny zwiastun

Muzyka

FAQ

Streszczenie

W kierunku Ziemi zbliża się nierozpoznany przez Federację obiekt w kształcie walca, wysyłający sygnały o nieznanej częstotliwości. USS Saratoga, po nieudanych próbach nawiązania kontaktu z wysyłającym dźwięki obiektem, nadaje przekaz do dowództwa Gwiezdnej Floty. Informuje w nim, ze w sektorze 5 strefy neutralnej, napotkali dziwny okręt, nieodpowiadający na ich wezwania. Zdezorientowany prezydent Federacji potwierdza przyjęcie informacji i przekazuje, że przeanalizuje zaistniałą sytuację.

Tymczasem na zebraniu ambasadorów w sprawie osądzenia Admirała Kirka, za jego postępowanie, ambasador Klingonu domaga się jego ekstradycji, zarzucając mu próby unicestwienia Imperium Klingonów. Jego adwersarz, Vulcan wyjaśnia, że Genesis była kolebką życia. To Klingoni przelali krew, próbując odkryć tajemnicę Genesis. Udowadnia, że także oni nie są niewinni, a ponadto zarzuca im dokonanie morderstwa. Zdenerwowany Ambasador Klingonu oświadcza, iż nie będzie pokoju, dopóki Kirk żyje.

Data gwiezdna 8390; na planecie Vulcan Kirk i jego załoga, decydują jednogłośnie, że powrócą na Ziemię, mimo czekających ich tam rozprawy, m.in. za zniszczenie okrętu. W trakcie ostatnich przygotowań Bird-of-Prey, nazwanego "Bounty", przez załogę, uratowany Spock wyjaśnia swojej matce, że chce dołączyć do załogi i powrócić na Ziemię.

Ciągle zbliżający się obiekt unieruchomił większość systemów na USS Saratoga. Po bezskutecznych próbach nawiązania kontaktu, jego dowódca wysyła w kierunku Ziemi prośbę o pomoc. Prezydent po odebraniu sygnału, jest coraz bardziej zdenerwowany brakiem informacji o nieznanym obiekcie.

Scotty i pozostała załoga zgłaszają admirałowi Kirkowi możliwość odlotu klingońskiego okrętu. Na pokład również zgłasza się Spock, po czym odmeldowuje się na stanowisko. Po chwili klingoński Bird-of-Prey odrywa się od planety Vulcan i kieruje się na Ziemię.

Nieznany statek zbliżył się tymczasem do Ziemi. Krążące na okołoziemskiej orbicie statki straciły moc. Zasilanie utraciła także orbitująca stacja kosmiczna. Wysyłany przekaz przybyłego obiektu skupił się w kierunku oceanów.

Załoga kierującego się na Ziemię Bounty zdziwiona jest brakiem eskorty, powitania lub jakiegokolwiek sygnału federacyjnego okrętu.

Przybyły obiekt powoduje szereg dziwnych zjawisk atmosferycznych; intensywne parowanie, potężne burze, wysokie fale na oceanach, a w konsekwencji wysoką jonizację atmosfery. Prezydent Ziemi i ambasador Volcanu decydują na ogłoszenie najwyższego stopnia zagrożenia dla Ziemi. Wysyła planetarne ostrzeżenie, aby żaden statek nie zbliżał się do planety, ponieważ nie jest ona w stanie zapewnić bezpieczeństwa komukolwiek przed przybyłym obiektem.

Powracający Kirk przechwytuje sygnał z Ziemi, po czym kontynuuje wraz z załogą nasłuchiwanie dziwnego sygnału emitowanego przez statek. Spock po chwili namysłu stwierdza, że przybyła sonda niekoniecznie ma złe zamiary. Ponadto jest przekonany, ze próbuje nawiązać kontakt z niekoniecznie ludzka rasą. Pomocne w identyfikacji dźwięku może być fakt, ze sonda kieruje swój sygnał w kierunku oceanów. Uhura modyfikuje z tego czysty sygnał, uwzględniając zakłócenia powstałe przy rozchodzeniu się fali w wodzie. Wsłuchiwując się w uzyskany efekt modyfikacji, Spock twierdzi, że jest to sygnał nadawany przez wieloryby, gatunku Humbaków, wymarłego w XXI wieku. Kirk wpada na pomysł przeniesienia się w czasie i sprowadzenie w ich wiek kilku przedstawicieli tego gatunku. Nakazując odliczanie do podróży w czasie, nadaje informację do sztabu Gwiezdnej Floty, iż zamierza cofnąć się w czasie. Po ustawieniu trajektorii lotu, włączają silniki nadświetlne i po odpowiednim torze lotu przeskakują w XXI wiek.

Po powolnym przebudzeniu się załogi i nastawieniu czujników, odbierają glos Humbaków z Ziemi, ale z centrum San Francisco. Zdziwiony tym faktem jest Admirał. Ponadto Scotty informuje, że są pewne kłopoty z kryształami dającymi moc klingońskiemu okrętowi. Ilość energii jest na statku minimalna. Przy takiej podróży niezbędne jest zdobycie dodatkowego zasilania. Spock wpada na pomysł, że potrzebną im energię zdobędą z reaktora znajdującego się w okręcie przycumowanym do zatoki San Francisco. Admirał Kirk ustanawia grupy poszukiwawcze: Uhura i Chekov mają za zadanie odnalezienie okrętu, Sulu, Mc Coy i Scotty mają zorganizować materiały i zbudować basen dla wielorybów w ładowni okrętu, natomiast on i Spock odnajdą potrzebne im Humbaki. W trakcie lądowania w parku 'Złote Wrota', nieświadomie straszą dwóch śmieciarzy. Opuszczają okręt i każda grupa realizuje swoje zadania. Po zdobyciu pieniędzy, czyli sprzedaży XVIII-wiecznych okularów, Kirk i Spock próbują odnaleźć zlokalizowane w mieście wieloryby. Po przypadkowym spostrzeżeniu reklamy, Kirk proponuje udanie się do Instytutu Ssaków Morskich. Tymczasem Sulu, Scotty i McCoy, spacerując po ulicach, poszukują odpowiedniego materiału do budowy basenu. Również oni poprzez napotkaną przypadkowo reklamę, odnajdują w Yellow Pages firmę zajmującą się produkcją potrzebnych im surowców. Uhura i Chekov wypytują napotykanych przechodniów o Bazę Marynarki Wojennej. Niestety nikt nie chce udzielić im informacji.

W trakcie autobusowej podróży do Instytutu Spock unieszkodliwia pewnego osobnika, słuchającego głośnej muzyki, za co zostaje nagrodzony owacją pasażerów. W końcu przybywają do instytutu, gdzie wysłuchują przemowy przewodniczki o straszliwym losie wielorybów. Kobieta prezentuje jednocześnie zdjęcia - sposób traktowania tych zwierząt przez ludzi, głównie ich zabijanie. Na zdziwienie Spocka, że zabijanie gatunku jest bezcelowe i nielogiczne, Amanda zauważa, że działania człowieka są pozbawione logiki. Po tych małych dygresjach zaprowadza gości Instytutu do basenu, gdzie pływają dwa Humbaki. Niestety oba okazy muszą wkrótce wrócić do oceanu; do swojego naturalnego środowiska. W trakcie oprowadzania wewnątrz budynku i pokazania wielorybów przez szyby basenu, jeden z gości zauważa, że jakiś facet pływa razem z wielorybami. Zdziwiony Kirk orientuje się, że jest to Spock, a na dodatek dokonuje zlania jaźni z ssakiem. Już na zewnątrz oburzonej i rządzącej wyjaśnień przewodniczce mówi, że chciał się z nimi porozumieć, a na osobności tłumaczy Kirkowi, że przekazał ssakom ich zamiary co do ich transportu w przyszłość. Dowiedział się także, że ten gatunek jest bardzo źle traktowany przez ludzi. Po zakończonej prezentacji, Amanda samotnie rozmyśla nad losem Humbaków po ich wypuszczeniu, głównie ze strony rybaków.

Uhura i Chekov informują Admirała, że znaleźli okręt atomowy z potrzebnym im źródłem zasilania. Po przypadkowym spotkaniu Amandy z Kirkiem i Spockiem, proponuje im podwiezienie samochodem. W trakcie podroży wyjaśnia, że wypuszczenie wielorybów to ogromne ryzyko, za to Spock informuje ją, że jeden z tych ssaków (Grace) jest w ciąży. Zaskoczonej kobiecie, Kirk proponuje kolację w celu wyjaśnienia całej sytuacji.

W międzyczasie Scotty i McCoy przebywają w zakładzie przemysłowym, a Sulu interesuje się stacjonującym w pobliżu helikopterem. Obecnemu inżynierowi proponują udoskonalenie materiałów. Po nieudanej próbie nawiązania kontaktu z komputerem, Scotty przedstawia superwytrzymały materiał; przezroczyste aluminium. Krótką prezentacją zdolności i wiedzy Scotty'ego zachwycony jest inżynier.

Na umówionej kolacji, Kirk proponuje Amandzie przemieszczenie wielorybów w miejsce, gdzie nic im nie będzie zagrażało. Zdezorientowanej kobiecie wyjaśnia, że jest to raczej kwestia czasu, a nie miejsca. Po komunikacie od członka załogi, wyjaśnia sceptycznej rozmówczyni, że pochodzi z XXIII wieku, przeniósł się w czasie i zamierza zabrać ze sobą te dwa ssaki, aby ocalić zagrożoną Ziemię. Jedyne co na to mówi zszokowana kobieta to to, iż Humbaki zostaną nazajutrz przetransportowane do Oceanu Lodowego. Zdenerwowany Kirk opuszcza lokal.

Uhura i Chekov właśnie przetransportowali się na okręt podwodny.

Po odwiezieniu do parku, Kirk ostatni raz proponuje swoją pomoc. Tymczasem na okręcie trwają ostatnie przygotowania do przyjęcia zdobytego (w zamian za technologię) zbiornika. W tym też czasie Uhura wraz z Chekovem pobierają z okrętu moc reaktora atomowego dla potrzeb Bird-of-Prey'a. Ich obecność zostaje wykryta. Tylko Uhurze udaje się przetransportować na pokład Bounty z cennym ładunkiem, Chekov zostaje natomiast pojmany przez załogę okrętu. W trakcie przesłuchania wyjaśnia, że jest nie z tego czasu i ukończył Akademię Gwiezdnej Floty. Dowództwo twierdzi, że jest szpiegiem i pochodzi z ZSRR. Krotka nieuwaga i Chekov wymyka się z przesłuchania. Ucieka przez okręt, ale po chwili, w wyniku upadku, zostaje pojmany.

Tymczasem na okręcie trwa rekonstrukcja dwulitu za pomocą zdobytej energii z kolektora. Czas jego zakończenia - jeden dzień - denerwuje Admirała.

W Instytucie Ssaków Morskich przybyłej opiekunce, serwisant tłumaczy, że Humbaki zostały już wywiezione, a zrobili to w tajemnicy przed nią, aby nie cierpiała z tego powodu. Zdenerwowana kobieta, wyrusz do parku, gdzie ma czekać Kirk, jeśli zdecyduje się na jego pomoc. Krzycząc w poszukiwaniu Kirka, jest świadkiem dziwnego zjawiska: oto z dowodzonego przez Sulu helikoptera, wielki pakunek wraz z materiałem na basen jest opuszczany do zamaskowanego statku. Dziwi się, gdzie znika ów paczka. Jej obecność jest po chwili zauważono, po czym zostaje teleportowana na pokład. Przekazuje informację, że wielorybów w Instytucie już nie ma. Uhura informuje ponadto dowódcę, że Chekova w stanie krytycznym umieścili w Szpitalu Miłosierdzia. Kirk decyduje się odbić przyjaciela. W tymże szpitalu przebrany za lekarza Admirał, McCoy i Amanda próbują odnaleźć Chekova. Po sforsowaniu strażników dostają się na salę operacyjną, gdzie za chwilę ma być operowany ich załogant. Metody operacyjne nazywa średniowieczną inkwizycją, po czym zamyka w sali obok lekarzy. Przy pomocy XXIII-wiecznej technologii budzą ze śpiączki przyjaciela. Niestety, po tej akcji muszą uciekać przed dwoma policjantami. Teleportują się i po chwili są już przy statku. Tamże Kirk żąda od Amandy częstotliwości na których łączą się z wielorybami. Po małym podstępie, na pokład dostaje się również Amanda. Po chwili Bounty odrywa się od Ziemi i cała załoga w komplecie, dowodzona przez Kirka kieruje się na północ planety, w celu odnalezienia wypuszczonych humbaków. Po chwili są już nad Oceanem Lodowym, a po krótkich poszukiwaniach odnajdują oba wieloryby. Niestety w pobliżu jest także okręt wielorybniczy, który także je namierzył i przygotowuje się do ich zabicia. Zakamuflowany Bird-of-Prey obniża pułap, aby pokrzyżować im plany. Gdy następuje odpalenie harpunów, Bounty jest już przed dziobem statku, co skutecznie zapobiega zabiciu wielorybów - harpun odbija się od zakamuflowanego okrętu. Zaskoczona załoga trawlera wpada w panikę, kiedy statek wyłącza kamuflaż. Po tym incydencie Scotty teleportuje humbaki na pokład, a także informuje Admirała o 100% gotowości silników nadprzestrzennych. Razem z nimi w powrotną podroż udaje się także przewodniczka z Instytutu, której Kirk pokazuje umieszczone w basenie uratowane wieloryby.

Opuszczając orbitę ziemską i po rozpędzeniu okrętu, udają się w podroż powrotną. Po pewnym czasie znajdują się na orbicie Ziemi, ale w XXIII wieku.

Jednakże podróż unieruchomiła większość systemów, przez co Kirk decyduje się na awaryjne lądowanie w oceanie. Następuje ewakuacja załogi, uwięzione są natomiast wieloryby, które kolejny raz w ryzykownej akcji ratuje - przed niechybną śmiercią - admirał Kirk. Wydostają się do oceanu, a on sam wypływa obok statku. Uratowane Humbaki odpowiadają na sygnał, krążącej na orbicie sondzie. Po chwili ów obiekt deaktywizuje się i opuszcza ziemską orbitę. Zasilanie odzyskują zarówno krążące wokół planety statki, jak również stacja okołoziemska. Ustępuje także prawie całkowite zachmurzenie Ziemi, zanikają opady, wszystko wraca do normy.

W trakcie rozprawy na salę wchodzi Kirk wraz z załogą. Prezydent oskarża Admirała i załogę o wiele czynów sprzecznych z regulaminem Gwiezdnej Floty. Kirk przyznaje się do winy, ale w świetle ostatnich wypadków, zostaje uniewinniony. Odebrane zostaje mu jednak stopień admiralski. Takiego przebiegu zdarzeń gratuluje mu obecna na sali Amanda.

Po naradzie Spock spotyka się ze swoim ojcem, któremu przekazuje pozdrowienia i pożegnania. Pragnie bowiem zostać z Kapitanem Kirkiem. Cała załoga udaje się zobaczyć okręt, który otrzymał ich dowódca. Po kilku spekulacjach okazuje się nim być USS Enterprise 1701-A. Załoga jest z tego faktu zachwycona, a wraz z nią cieszy się Kapitan Kirk.

Autor: O'Campa

 

Recenzje

Autor: Q__, 23.02.2013, Muzeum Forum USS Phoenix, reblog

Nie tylko odcinki (oficjalne i nieoficjalne) oglądałem, wróciłem też do filmów. Tym razem sięgnąłem po ST IV vel TVH. Teoretycznie znajdzie się tam dość nonsensów, by był to jeden z najgorszych trekowych filmów, w praktyce jednak otrzymujemy jeden z najlepszych, tak działa słynna mgiełka.

Owszem, dezynwoltury z jaką bohaterowie podchodzą do podróży w czasie starczy na dwadzieścia filmów SF. Chyba już wiem przez kogo osiwiał kapitan Braxton i kto sprawił, że Dulmer i Lucsly byli aż tak ponurzy. Scotty może i wiedział komu "sprzedaje" patent na przezroczyste aluminium, ale te medyczne cuda McCoy'a? Bardzo in character, ale i bardzo niefrasobliwe...

Owszem, humor nie zawsze jest śmieszny, acz daleko mu do żałosności pewnych scen z V, VI, XI czy XII. Zresztą nawet śmieszne sceny nie bawią aż tak przy kolejnej powtórce.

Owszem, prawie wszystko tam jest dłużyzną - pierwszych 40 min to przydługa introdukcja, a i wydarzenia w XX wieku zmierzają sekwencją przypadkowych - nieniosących nic poza humorem i pierwszym product placementem w dziejach Treka 🙂 - obrazków do przewidywalnego końca. (Produktem lokowanym był komputer Apple Macintosh używany przez Gillian Taylor w Monterey Bay Aquarium.)

Owszem, przesłanie antywielorybnicze jest bardzo oczywiste, a wątek konfrontacji przedstawicieli UFP z "dzikusami" z XX wieku potraktowany bardzo powierzchownie.

Owszem, można się zastanawiać czemu sympatyczną panią biolog tak gładko zabrano w przyszłość, a taka np. Edith Keeler nie dostała tej szansy, ale całość doskonale broni się klasą. Ewidentnie zasługa Meyera.

Przykład filmu starzejącego się z godnością, w przeciwieństwie do np. NEM, jakością realizacji, warstwą wizualną, lekkością (nie ma chyba równie udanej humorystycznej odsłony Treka, a i GQ miał z czego czerpać). Wątek Whale Probe - choć wiemy jak się skończy - trzyma w napięciu, stanowiąc kolejny piękny przykład zderzenia bohaterów i całej Federacji z Wielką Kosmiczną Zagadką. Sam design sondy też niczego sobie. No i - dość chaotyczna, co prawda - kompozycja pozwala na wprowadzenie wszystkiego tego, co kochamy w Treku: przesłanie, nawet kilka, Zagadka, Klingoni, Wolkanie, przygoda - twórczo połączonego z elementami Spielbergowskiego kina familijnego.

Ponadto jako miłośnik AND muszę zauważyć, że to "czwórka" zapoczątkowała pewien widoczny i tam trend: tak jak Harper powołuje się na komiks o Aquamanie jako na szacowny mit przeszłości, tak Kirk i Spock wspominają z emfazą dzieła zebrane Jacqueline Susann i Philipa Rotha w roli czcigodnej klasyki.

Godny odnotowania jest też występ prawdziwego Enterprise'a (lotniskowca).

Wszystko to oznacza rzadki przypadek filmu, który drogą chłodnej analizy można zmiażdżyć w pięć sekund, ale nie ma się na to najmniejszej ochoty. Między innymi dlatego, że jego głupota nie bywa nigdy głupotą irytującą, co stanowi bodaj jedyny taki przypadek w Treku. Może dlatego, że jest tak bezpretensjonalnie podana. Chociaż nie - ten garniturek Kirka i szata Spocka są koszmarne i tego nic nie przysłoni. 😉

Coś ponad 3.5 na 4 (pod względem sensu scenariusza może 1.5-2, w oglądaniu jednak pełna 4). Gorąco polecam. Najsympatyczniejsza bodaj w oglądaniu z trekowych kinówek. I film, za pomocą którego można nawracać - cudze czy własne - dzieci na Treka. 🙂

PS
Najbardziej nietypowy jest bodaj wątek miłosny: nie dość, że dziewczyna ogrywa Kirka to i on wyraźnie bardziej nieśmiały wobec kobiet się zrobił, chyba dopadł go kryzys wieku średniego na potęgę. 😉

***

Autor: Matrox

Pierwszy raz oglądałem ten film gdy miałem mniej niż sześć lat i traktowałem go jako niesamowity hit. Był to zdecydowanie pierwszy film obejrzany z serii Star Trek. Oczywiście oglądałem go w kinie, a pamiętam to dobrze, gdyż przyszło na niego tylko kilka osób (co jest charakterystyczne w Polsce dla trekowych produkcji) z czego się po części cieszyłem, gdyż mogłem dowolnie wybrać miejsce 🙂 Oczywiście wówczas nie rozumiałem fabuły, a dziwny statek, który pokazywano na początku i na końcu, a określano ważnym - ja nazwałem dziwnym. Dla mnie super-ekstra był... Bird-of-Prey. Ten statek jakoś do mnie przemówił i wówczas koniecznie chciałem obejrzeć inne filmy (a wiedziałem, że są wcześniejsze części). Niestety nie mogłem ich nigdzie znaleźć 🙁 Za to za jakiś czas znalazłem trekową reklamę serialu z jeszcze dziwniejszym statkiem. Był to Galaxy. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z Trekiem. Mogę śmiało powiedzieć, że to właśnie ten film określił moją orientację s-f. Po jego obejrzeniu zacząłem budować pierwszą bazę danych o Star Treku, wówczas jeszcze w zeszycie - później na Spectrum 🙂 Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem był "słowniczek pojęć"...

Teraz, gdy oglądam go ponownie zwala mnie z nóg. Jest to chyba najbardziej przeładowany humorem film ST. Niektórzy twierdzą, że za dużo w nim dowcipów i zabawnych zwrotów. Ja jednak uważam, że to czyni go unikatem. Humor czyni go niepowtarzalną perełką, którą można oglądać na okrągło dla polepszenia humoru. Jednym z najbardziej utrwalonych momentów jest dialog Amandy z Kirkiem w restauracji: "jesteś z kosmosu?", "Nie, jestem z Iowa, tylko pracuję w kosmosie" :-)))

Warto też zwrócić na obsadę, bo poza znaną nam trekową załoga mamy prezydenta (chyba pierwszy raz, i pierwszy raz człowiek), Admirała, Sareka oraz Amandę. Jej rolę pierwotnie miał zagrać Eddie Murphy. Jednak nie mogę sobie wyobrazić jak całuje się z Kirkiem :-))))

Czwórka jest też jedynym filmem, w którym USS Enterprise nie "gra" głównej roli. Bo oto pojawia się dziwaczny, klingoński, śmierdzący gruchot 😉 Szczęście, że spodek powrócił na końcu.

Ogólnie uważam, że to jeden z najlepszych filmów serii TOS, warto go obejrzeć. I choć stanowi pewnego rodzaju kontynuację poprzednich części (II i III) to nie trzeba ich oglądać, by w pełni zrozumieć co się dzieje w The Voyage Home.

***
Autor: Ledsbourne, reblog

The Voyage Home

Fajna odmiana – Star Trek w luźniejszej, komediowej formie, która przy tym nie wypacza uniwersum. Proekologiczna fabuła w sam raz absurdalna do sposobu podania.

Żarty trzymają wysoki poziom, a przy tym wiarygodnie pasują do całego uniwersum – Czechow z rosyjskim akcentem pytający o okręty jądrowe, McCoy regenerujący nerki pacjentom szpitala czy przeklinający w każdym zdaniu Spock wypadają groteskowo, ale… realnie

Film tak naprawdę odpala po przenosinach do San Francisco w 1986. Podział na trzy równoległe wątki i spore role dla każdego członka załogi sprawdzają się świetnie, szczególnie zyskuje na tym Scotty w jednej ze swoich najlepszych scen przy komputerze.

Całość, z rozprawą przeradzającą się w ceremonię uhonorowania załogi w finale, przypomina trochę bardziej ambitną wersję „Gwiezdnych wojen” – nie sądziłem, że Star Trek idący w tym kierunku tak bardzo przypadnie mi do gustu! No i te mechaniczne humbaki…!

 

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v