Startrek.pl

USS Phoenix

Skin of Evil

Opis

Misja ratunkowa kończy się tragedią, gdy jeden z oficerów Enterprise zostaje zabity przez złowrogiego obcego.

Polski tytuł: Diabeł wcielony

Zwiastuny 

Armus powraca w Star Trek: Lower Decks

Muzyka 

Streszczenie

Kiedy USS Enterprise jest na drodze do spotkania z wahadłowcem Troi, dziwaczna usterka powoduje rozbicie się transportowca na planecie Vagra II. Jedyną formą życia na planecie jest Armus, złowroga istota, która czeprie przyjemność z ludzkiego cierpienia.

Picard rozkazuje komandorowi Rikerowi, dr Crusher, Dacie i porucznik Yar wyruszyć na planetę na ratunek Troi. Po przybyciu odkrywają, że dziwna istota otoczyła miejsce wypadku polem siłowym, uniemożliwiając pomoc dla grupy zwiadowczej. Nagle, bez widocznej przyczyny, Armus zabija Yar.

Kapitan Picard przenosi się na powierzchnię z resztą grupy zwiadowczej na próbę negocjacji wypuszczenia ofiar wypadku. Jednakże Armus odpowiada, wykpiwając załogę i dręcząc ich dziecinnymi psikusami.

Kiedy Picard próbuje zrozumieć Armusa, Worf i Wesley odkrywają, że kiedy Armus jest sprowokowany, osłabia się pole siłowe wokół wahadłowca. Picard drwi z Armusa, podczas, gdy Worf i Wesley przenoszą się na USS Enterprise.

Picard rozkazuje załodzs zniszczyć wahadłowiec fazerami i deklaruje, że planeta jest zakazana dla przyszłych podróżników Federacji, pozostawiając Armusa samego na jałowej, pustej planecie, na zawsze.

Po powrocie na USS Enterprise, załoga jest przygnębiona, żyjąc bez Porucznik Yar. Kiedy pojawia się przed nimi jej holograficzny obraz, następuje pożegnanie się Tashy z każdym z członków załogi.

Tłumaczenie: Nestor the Q
Źródło: Startrek.com

Recenzje

Autor: er'Din, 20.07.2024, Discord Star Trek

Odcinek, w którym ginie Tasha nie jest wybitny. Ocena na IMDB 6.8, to jest 121. pozycja ze 176 odcinków. Wiadomo, że Denise Crosby nie chciała już dłużej grać w TNG, podobno przewidywała, że serial okaże się klapą i nie chce w tym uczestniczyć - możliwe. Scenariusz odcinka wydaje się robiony na siłę i w pośpiechu, jakby jej decyzja była nagła i trzeba było ją jakoś wkomponować w fabułę. Śmierć Tashy nastąpiła w pierwszej ćwiartce odcinka, bez ostrzeżenia i zbudowanego wcześniej napięcia. Nie jesteśmy nawet przy końcu pierwszego sezonu, nie było czasu przywiązać się do tej postaci. Z tego powodu pokłosie jej śmierci (oszołomienie, smutek, przerażenie załogi; późniejsze pożegnanie w holodeku i ciepłe wiadomości od Tashy dla załogi) jako widzowi/fanowi wydaje mi się sztuczne, wyolbrzymione.

Między innymi z tego powodu nie lubię Yar, bo wydaje mi się, że serial na mnie naciska, żebym ją lubił i żebym się przejął jej śmiercią. Nie przejąłem się.

Są też elementy ratujące odcinek: pomysł na porzuconą na jałowej planecie istotę będącą ucieleśnieniem "zła" (podłości, sadyzmu, egoizmu) jest ciekawy, chociaż wydaje mi się bardziej z gatunku fantasy niż sci-fi. Dialog Troi z Armusem również fajnie poprowadzony, tak naprawdę to jej unikalne zdolności pozwoliły odkryć motywacje istoty i wymyślić sposób na ucieczkę od niej.

Ostatni plus: inteligencja i zdolności dyplomatyczne Picarda pokazane w jego rozmowie z Armusem, która ostatecznie wyprowadziła istotę z równowagi i umożliwiła ucieczkę załodze.

PS

Ledsbourne: Ja ten odcinek oglądałem zupełnie bezspojlerowo, tzn. nie miałem pojęcia, że dalej postaci Yar już nie będzie i przyznam, że mnie dość mocno zaskoczyło takie rozwiązanie - i właśnie ten brak zapowiedzi robi tutaj robotę, to nie był odcinek przygotowujący widza na śmierć jednej z głównych bohaterek, to nie była heroiczna śmierć, tylko w sumie przypadkowa, bo w normalnych okolicznościach to byłby randomowy redshirt. I jak dla mnie to jest główna zaleta odcinka. A Tashę zdążyłem polubić, bardziej niż Troi czy Crusher. (...)  Właśnie ta bezsensowność jej śmierci była ciekawa, bo to nie jest coś, co często zdarza się w jakimkolwiek serialu, że bohaterowie umierają "po nic" - i powiedzenie tego wprost też mi się podobało.

er'DIn: Śmierć Tashy była bezsensowna i wg mnie to nie była przemyślana decyzja scenarzysty zamierzona na zszokowanie odbiorcy. Twórcy musieli się pozbyć tej postaci, bo aktorka odchodziła, więc pozbyli się jej tak, jak wielokrotnie uśmiercali bezimiennych chorążych.

Piotr: Nawet jeśli odejście aktorki było nagłe, to ja myślę, że scenariusz nieprzemyślany nie byl. Ta bezsensowności jej śmierci tam bardzo mocno wybrzmiała.

er'DIn: Powiem tak. Zgodzę się, że ta bezsensowność miała o tyle sens, że potem została naprawiona w spektakularny sposób w Yesterday's Enterprise. A czy pierwotnie miała wyjść taka jak wyszła, to chyba wiedzą tylko twórcy. Ja mam takie odczucia jak napisałem.

Piotr: I po to o nich rozmawiamy, by poznać inne.

mdabek: Wszystko się układało w spójny obraz. Zła istota, do tego stopnia, że potrafi kogoś bez sensu pozbawić życia. Kosmos, który jest niebezpieczny. Moje zaskoczenie było duże do tego stopnia, że czekałem do końca odcinka aż cofną czas, pojawi się Q czy inne deus ex machina, które przywróci Tashę.

***

Autor: xetnoinu, Discord Star Trek, reblog

Wszystkim scenarzystom i twórcom Treka, którzy się przyłożyli do tak idiotycznego pomysłu, jak uśmiercenie Tashy oraz przeprowadzenia tego w tak idiotyczny i bezsensowny sposób powinno się rytualnie i pokazowo zaszyć każdy otwór ciała, aby na wieki jakiekolwiek ich ekstrementa/pomysły nie opuszczały ich organizmów. Po prostu tego się tak nie robi.

Przepraszam ale musiałem to napisać (to i tak tekst uładzony), bo tu na żywo, to niecenzuralnie drę się do ekranu. Mogli sobie zabrać jakiegoś czerwonokoszulowca. Ale wzięli na trupa Tashę.

Ja nie neguję sensu tego odcinka. Obcy jako niepojęte wyssane z jakiś istot jądro ciemności jest ciekawy. Uśmierca, bo może. Że widz czeka na zmartwychwstanie - a go nie ma - to też ciekawe.

Ale jak już się uparli na śmierć osoby z mostka, to serio. Mniejsza stratą na tym etapie rozwoju serii byłby Worf czy Geordi. Mogli wziąć tego głównego mechanika z odcinka z oddzieleniem spodka.

Mnie zawsze zastanawiało, czy nie było tu drugiego dna, jak w pilocie TOS, i ta postać kobieca była po prostu za mocna na czasy emisji tego serialu.

Ledsbourne napisał mi: „Przecież aktorka grająca Tashę sama chciała odejść, bo stwierdziła, że dostaje za mało czasu ekranowego”.

To akurat prawda, jak i to, że dali dwie podobne postaci i początkowy pomysł na charakter Worfa nie był udany. To jego wahanie czy nie przystąpić do renegatów. Potem de facto charakterek Tashy zaimplementowano do Worfa.

Na to Triii:” Bo generalnie - plot z zabiciem jednej z głównych postaci jest genialny. Od tego momentu zawsze masz z tyłu głowy, że to może się stać. Że nie ma plot armora. Od razu inne emocje są”.

Hmm. A powiedzcie mi. Kim był na mostku Worf zanim przejął stołek szefa ochrony po Tashy? Bo w sumie nie wiem.

Na to Triii: „Mniejszością etniczną 😉”.

PS. Aktorka grająca Tashę powróci epizodycznie w dwu słynnych odcinkach. A hologram pogrzebowy pomoże Dacie w trudnym mentalnym pojedynku w trzecim sezonie Star Trek: Picard.

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v