Startrek.pl

USS Phoenix

Datalore

Opis

Bliźniaczy android Daty tworzy diabelski plan, który może zniszczyć Enterprise.

Polski tytuł: Pełnia człowieczeństwa

Zwiastuny 

Muzyka

Streszczenie

Załoga USS Enterprise bada tajemnicę otaczającą zniknięcie ziemskiej kolonii w systemie słonecznym Omicron Theta 26 lat wcześniej, która zbiegiem okoliczności zdarzyła się w tym samym czasie, co znalezienie komandora porucznika Daty.

Odwiedzając rodzinną planetę Daty, grupa zwiadowcza odkrywa laboratorium zawierające części ciała androida. Kiedy dr Crusher i Główny Mechanik Argyle łączą części, ożywiają duplikat Daty! Prawdziwy Data dowiaduje się, że tak samo wyglądający android, nazwany Lore, był już raz "żywy", lecz został rozmontowany przez kolonistów na planecie, którzy byli zazdrośni o perfekcję Lore'a. W wyniku czego został stworzony mniej idealny Data.

Nieświadomie dla załogi, Lore zemścił się na mieszkańcach planety, zanim został rozmontowany. Wypuścił żarłoczną krystaliczną istotę na kolonistów. Istota ucztowała na wszystkich inteligentnych formach życia, niszcząc całe życie na planecie.

Jako część jego planu wpuszczenia istoty na Enterprise, Lore udaje Datę, który w tym czasie jest nieprzytomny i uwięziony. Chwilę przed powiedzeniem się jego planu, Wesley poznaje Lore'a i zmusza jego matkę do znalezienia Daty. Z powrotem na nogach Data przenosi Lore'a w otwartą przestrzeń podczas spektakularnego pojedynku androidów.

Tłumaczenie: Nestor the Q
Źródło: Startrek.com

Recenzje

Skrócony opis odcinka:

Przeszłość Daty, dwaj bracia i zanik komórek mózgowych. Aaa, i jest jeszcze Gigantyczny Płatek Śniegu™.

Wydłużony opis odcinka:

Jesteśmy na sezonie pierwszym, a ponieważ TNG dobrze się jeszcze nie rozkręcił, to sezon ten obfituje w babole, jest strasznie nierówny. Oczywiście są też dobre odcinki, które się ogląda z przyjemnością. A czy „Datalore” do nich należy? Hmm… Na IMDB zdobył, wraz z „Conspiracy” najwyższą notę w tym sezonie. A więc czy jest tak źle?

Ujmę to tak. Nie jest najgorzej, ale ilością buraków, jaką nas ten odcinek raczy, można by obsadzić całe pole 😉.

To może rozłóżmy epizod na czynniki pierwsze i sami się przekonajmy…

Odcinek się zaczyna od wpisu kapitana, że są w drodze na Omicron Theta, planetę, na której załoga Tripoli znalazła Datę 26 lat temu. Po doleceniu na miejsce stwierdzają, że mimo że planeta jest klasy M, nie widać na niej śladów życia, żadnej flory czy fauny. Tripoli niby opisywało pola uprawne, ale… musieli tam dotrzeć jak już planeta była nieżywa, więc nie wiem, co tak naprawdę opisywali.

Tymczasem głównego zainteresowanego (Daty) nie ma na mostku, gdyż postanowił pozostać w swojej kwaterze i ćwiczyć do lustra kichanie. Ciekawe w ogóle po co mu to, czy to naprawdę zbliżyłoby go do bycia bardziej ludzkim? Ale Data ma swoje schizy, więc już się go nie czepiajmy 😉. Wesley co prawda był także zdziwiony, ale co tam. Ważne, że powiedział Dacie, że przybyli na miejsce.

Na mostku Data, patrząc na planetę, wydaje się nawet mocno zaaferowany. Riker zbiera swoją Drużynę Pierścienia do zejścia na powierzchnię (on, Data, Tasha i Worf) i udają się w drogę.

Najwidoczniej Riker jest jeszcze bardziej zaaferowany niż Data, bo zgubił jedną cyferkę w dacie gwiezdnej i dostajemy kompletny nonsens 😛. No dobrze. Nasza dzielna drużyna dociera na miejsce i ich oczom ukazuje się pustkowie. To znaczy są jakieś listki na drzewach i zeschłe trawy, ale wszystko jest martwe. Swoją drogą, po 26 latach z pewnością by nie zostały stojące drzewa, ale co ja tam się znam… Okolica też nie za ciekawa, jakieś niebieskie tło i kartonowe skały. Okej, nie będę się czepiać epizodu pod względem technicznym, wiem, że to były lata 80’.

Data wskazuje miejsce, w którym go znaleziono i Geordi po zbadaniu kartonowej skałki znajduje dobrze ukryte wejście. To uruchamia jakieś Super Tajne Pliki Pamięci u Daty, który przypomina sobie coraz więcej a więcej nowych faktów. Nasi bohaterowie odnajdują laboratorium, stwierdzają również, że cały kompleks mógł pomieścić setki ludzi. Niestety nie ma żadnych ludzi, a 411 kolonistów po prostu „wyparowało” (ekhem…). Na ścianie wiszą jednak rysunki dzieci, przedstawiające jakąś istotę i uciekających przed nią kolonistów. Swoją drogą to ciekawe… Kiedy zaatakowała Krystaliczna Istota, jak rozumiem, koloniści schronili się w kompleksie pod skałami, dzieci zdążyły narysować te rysunki i później co, Istota wróciła po raz kolejny ich dobić? To się kupy nie trzyma…

No dobrze, zostawmy te rysunki w spokoju. Data przypomniał sobie właśnie, że było to laboratorium Nooniana Soonga. Trybiki ruszyły w mózgach reszty i powiązali fakty. Otóż słyszeli o tym naukowcu, który się zbłaźnił przed resztą świata naukowego i nawiał potem na Omicron Theta pod fałszywym nazwiskiem. Ciekawe w sumie jakim? Often Wrong (jak go zwykł nazywać Lore) 😉?

I teraz najważniejsze. W laboratorium odkrywają nie tylko formy, które pasują idealnie do twarzy Daty, ale również odkrywają drugiego androida, rozłożonego na części (taki mały szczególik – Lore ma fajny tyłek 😉 ). Postanawiają „to” (jak sami mówią) wziąć na pokład Enterprise i złożyć.

I znów widzimy inżyniera Argyle’a, w sumie fajny facet. Beverly natomiast prosi Datę, aby w razie czego mogli spojrzeć w jego obwody, żeby uruchomić nowego androida. Data się zgadza i pokazuje pani doktor swój Super Tajny Wyłącznik. Jak sam mówi, chciałby, aby to zostało tajemnicą. Hmm, ciekawe, jakim cudem to taka tajemnica, skoro Riker, szperając w plikach medycznych Daty bardzo szybko ten wyłącznik znalazł w „TmoaM”…

Tymczasem w sali obrad odbywa się… obrada. Wszyscy o nowym androidzie mówią „to” i strasznie mnie to wkurza. Skoro traktują Datę jako osobę, to nie kapuję, skąd to uprzedmiotowienie nowego androida. W każdym razie troszkę sobie podyskutowali, ale Data znów został wezwany na dół, aby doktor Crusher mogła zerknąć w jego obwody.

W końcu udaje się złożyć androida do kupy i wnet on ożywa. Pierwsze co robi, to sprzedaje kłamstwo załodze, jakoby miał zastąpić Datę, który był „mniej perfekcyjny”. Nie mam zupełnie pojęcia, czemu miało to służyć, wszakże za chwilę później przyznał Dacie, że było odwrotnie. Lore został rozebrany na części, bo koloniści mu „zazdrościli” i złożyli petycję do Soonga, aby stworzył w zastępstwie mniej perfekcyjnego androida. Jak już wiemy, to było również kłamstwo, co pokazuje odcinek „Brothers”, ale tutaj jeszcze nikt o tym nie wie.

Picard zaprasza Datę na rozmowę i pyta go o lojalność. Wciąż mówi na Lore’a „to”, co mu też wypomina Data. Grr… :E W końcu Data przyznaje, że jest lojalny wobec kapitana i Floty.

Załoga tymczasem wykazuje się niefrasobliwością, bo od razu zapraszają Lore’a na mostek (jak rozumiem bez zgody Picarda). Usadawiają go za sterami i zaczynają tłumaczyć, jak się kieruje statkiem. Swoją drogą, czy ktoś pytał Lore’a o zdanie, czy w ogóle chce…? Wszyscy założyli z góry, że pewnie będzie kolejnym androidem w GF, a póki co zaczęli go traktować jak chodzącą maskotkę.

W sumie ta scena jest głupia, bo naprawdę, czy trzeba tłumaczyć androidowi, jak działają kierunki w trójwymiarowym wszechświecie? No i dochodzi do tego jeszcze to twierdzenie Pitagorasa, którego Lore nie był w stanie dokończyć. Zgrywał się na totalnego idiotę i kompletnie nie kapuję, o co w tym wszystkim chodziło?

Nieco później na korytarzu Data i Lore omawiają Wesleya. Data zauważa, że może Wes ma ciało dziecka, ale umysł potężny. Aha, mamy Roddenberry’owską wizję Wesa, jako geniuszu nad geniuszami, przy okazji taki foreshadowing, bo wiemy, że Wes w tym odcinku odegra ważną rolę 😛.

W kwaterze Daty jest rozmowa odnośnie zdolności androidów, o tym, że Data może być kimś więcej niż tylko aspirować do bycia człowiekiem. W sumie racja, ze swoim umysłem Data jest zdolny do wszystkiego, nawet do zgromadzenia danych odnośnie miliona istot czy światów. Lore o tym wie, bo oprócz uczuć ma również ambicje i poczucie własnej wartości. Swoją drogą, o ironio, nikt go nie traktował dotychczas dobrze, ale mimo wszystko chce być czymś więcej…

Data jest jednak strasznie naiwny w tym odcinku i zostawia Lore’a samego w swojej kwaterze, dając mu dostęp do kompa. Lore korzysta z okazji i ściąga wszelkie dane, jakie tam się znajdują, zapewne łącznie z biblioteką filmów na Netfliksie.

Lore, na prośbę Picarda, zdaje również raport z tego, co się stało z kolonistami. Na podstawie jego zeznań powstaje obraz Gigantycznego Płatka Śniegu™, który pożera światy, aby zaspokoić swój głód. Swoją drogą, bardzo dokładny ten obraz, stworzony tylko z opisu, bo zupełnie wygląda jak Istota na żywo…

Tymczasem Lore opuszcza kwaterę Daty i tak sobie chodzi niepilnowany po statku, ogląda jakieś narzędzie i replikuje quadratanium (hę?). Data i reszta załogi jakoś się nie przejmują.

Tasha jako jedyna trzyma jeszcze łeb na karku, tylko nie zadaje dobrego pytania. Zamiast spytać, czy można ufać Dacie powinna raczej spytać, czy Lore może sobie swobodnie chodzić bez obstawy. No ale Picard ją zbywa, mówiąc, że Dacie ufa.

Swoją drogą, nie wiem, co Denise Crosby miała do swojej postaci, że chciała odejść. To pierwszy sezon dopiero, do cholery, wszyscy są płytcy i jeszcze nie rozwinięci. Tasha miała potencjał, widać, że jest dobrym szefem ochrony, wyrażającym wprost swoje obawy. A jednak musieli ją niedługo potem uśmiercić…

Tymczasem w kwaterze Daty Lore przygotowuje dwa kieliszki i dosypuje Dacie jakąś truciznę. I też tego nie kapuję. Skąd on wziął tę substancję? Musiał jakoś zreplikować, bo nie miał nic przy sobie. Nikt się nie zorientował? Quadratanium to na pewno nie jest, bo to komponent ich ciał, więc w takim razie co?

Data, naiwniak, bierze łyk szampana i go ścina. Zaczynam wątpić, czy był to szampan, raczej ruska wódka 😛. Zastanawiałam się nawet przez chwilę, czy aby samej się czegoś nie napić, aby przebrnąć przez ten odcinek, bo zaraz zaczną się dziać dziwne rzeczy. Ale nie, trzeba to przeżyć na trzeźwo.

W każdym razie Lore wyjawia (nam, widowni, bo Data to raczej nie mógł go słyszeć) swój Wielki Genialny Plan, który polega na nakarmieniu Krystalicznej Istoty wszelkim życiem na Enterprise. Bardzo dziwny to plan, zwłaszcza, że nie wiemy, z jakiego w ogóle powodu Lore chce karmić Istotę. Sądzę, że po prostu wkurzył się, że wszyscy go traktują jak przedmiot i chodzącą maskotkę, chcą wcielić do Floty wbrew jego woli… Zresztą na Omicron Theta też miał powody, o czym jednak w tym odcinku się nie dowiadujemy, a dopiero dużo później. W tym epizodzie Lore jest po prostu złym bratem bliźniakiem, który bez skrupułów sprzedaje życie wszystkich Obcemu.

Lore zamienia się z Datą ubraniami i zaczyna udawać swojego młodszego brata. I w tym momencie następuje powolny zanik mózgu u całej załogi. Najpierw Wesley zostaje oddelegowany do kwatery Daty, żeby sprawdzić co on robi. Hę? Wysłali dzieciaka? A nie lepiej byłoby wysłać szefa ochrony?

Wesley jest nie w ciemię bity i zaczyna coś podejrzewać.

A przy okazji, nadzwyczaj wygodne to jest, że w tym odcinku nie ma Troi. Jak by była, to bym się zaśmiała do rozpuku. Ona na pewno by wyczuła androida i od razu wiedziała, że to nie Data.

Tymczasem załoga Enterprise wykrywa, że zbliża się do nich Krystaliczna Istota. Lore przychodzi na mostek, Wesley nadal jest podejrzliwy, a właściwie już wie. Oczywiście nie wyraża swoich myśli bezpośrednio, tylko mówi reszcie załogi, aby uważali na Datę. Kapitan i Riker zupełnie go nie słuchają.

I teraz następuje najgłupsza scenka całego odcinka. Riker, Wes i Lore idą do kwatery Daty, Lore za pomocą wyłącznika powoduje spazmy u Daty i mówi dwóm pozostałym, że „Lore chce ich zaatakować”. Ci wierzą i wychodzą. Riker, nie zgubiłeś czegoś po drodze? To się nazywa mózg, wiesz?

Wracają na mostek (swoją drogą, dlaczego oni w tym odcinku tak ciągle chodzą w tę i we w tę?), Krystaliczna Istota próbuje się do nich dorwać, ale mają podniesione osłony.

Aha, muszę wspomnieć, że Istota wygląda przepięknie. Już w wersji oryginalnej prezentowała się zacnie. To był pierwszy CGI w serialu Star Trek, a drugi w historii Star Treka. Podobno bardzo kosztowne przedsięwzięcie, a i tak nie byli zbyt zadowoleni z efektów. Ale co tam, mnie się podobało. W wersji remastered zrobili całą Istotę od początku z zastosowaniem nowych technologii. I to jest naprawdę kawał solidnej roboty. Piękna jest, co zresztą zauważa Lore, pewnie też docenia dobre CGI.

Lore porozumiewa się z Gigantycznym Płatkiem Śniegu™ i wyjaśnia zwój plan Picardowi. Plan polega na teleportowaniu drzewa (?) na zewnątrz statku i jego zniszczenie. Rany, że co?! Kto by przystał na taki plan, przecież to jest bezdennie głupie i nierozważne. Kto by opuszczał osłony, w obecności tak wielkiej i potężnej istoty, wiedząc, że pożera ona wszelkie życie?

Ach tak, Picard… Nakazuje „Dacie” wykonać plan…

Wesley znów zgłasza obiekcje, bo dość już widział i słyszał, ale nadal nie mówi wprost, o co mu chodzi. Nikt inny nie jest podejrzliwy w stosunku do „Daty”, bo najwyraźniej wszyscy po drodze pogubili szare komórki. Dochodzimy do sceny ze sławnym „Shut up, Wesley”, co jest według mnie bardzo krzywdzące i w dodatku niemiłe. Czy kapitan powinien się tak zwracać do przełożonych, nawet jak się nie zgadza z ich zdaniem? No tak, ale Wesley to tylko dzieciak i sam ma rację mówiąc, że gdyby był dorosły, wszyscy go by wysłuchali… Smutne to i przykre. Przykre jest też to, że jego własna matka każe mu się zamknąć. W życiu bym nie powiedziała tak do własnego dziecka… 🙁.

Tymczasem we windzie Lore atakuje Worfa. Piękna scenka. Jakkolwiek lubię Worfa, to lubię też znanego trope’a o nazwie The Worf Effect, który mówi o tym, że dana postać obrywa wciąż i wciąż od silniejszych przeciwników. Trope wziął się właśnie z TNG, gdzie Worf prawie zawsze takie walki przegrywa. I tak było tym razem 🙂. 1:0 dla Lore’a 😛.

Doktor Crusher natomiast jest jeszcze na tyle rozsądna, że, gdy Wes zostaje wyproszony z mostka, idzie z nim do kwatery Daty. Wes bez żadnych w sumie dowodów od razu stwierdza, że na podłodze leży Data. Jasnowidz, czy co? Beverly go włącza. I razem idą powstrzymać Lore’a (jakie to sztampowe...)

W ładowni zachowują się jednak jak półgłówki. Czy doktor Crusher i Data nie wiedzą, jaką bezpieczną odległość utrzymać od androida, aby w porę zareagować na jego szybkie działania? I czemu lekarka od razu nie strzeliła do Lore’a, przecież chcieli go powstrzymać? Lore bierze na zakładnika Wesa, strzela do Beverly… Hej, a gdzie jest w ogóle ochrona statku?

Następuje walka pomiędzy androidami, w efekcie której Lore zostaje przetransportowany w kosmos, gdzie, jak później się dowiemy, spędził prawie dwa lata…

Na koniec, oczywiście po wszystkim, wpada ochrona do ładowni, kapitan i Riker. Ale już jest po akcji. Pytają Datę czy wszystko okej, a ten odpowiada „I’m fine”. Luuudzie, trzymajcie mnie, bo kogoś uduszę; jedną z różnic między Lore’m a Datą jest taka, że ten pierwszy umie używać kontrakcji, a drugi nie. A tymczasem sprzedają nam takiego buraka na sam koniec. Ja bym na miejscu Picarda miała w tej chwili wątpliwości, czy przede mną stoi Data czy Lore 😉.

Na końcu jeszcze trochę starają się nam sprzedać filozofii, czy Data jest za mało ludzki czy za bardzo ludzki, niż byśmy to chcieli. Jak dla mnie, jest wystarczająco ludzki i to mi wystarczy.

Ogólnie rzecz biorąc odcinek „oglądalny”. Gdyby reszta, oprócz Wesa nie cierpiała na brak inteligencji, lepiej by to wypadło. Gdyby działania bohaterów były wyjaśnione, epizod byłby nienajgorszy. Przydałyby się lepsze dialogi, bo niektóre są bez sensu. Brakowało też zupełnie jakieś głębi i jakiegoś motywu w działaniach Lore’a. Więcej głębi będzie na szczęście później, ten odcinek to dopiero wstęp do rodzinnej dramy Daty. Niektórych głupot w tym epizodzie nie da się racjonalnie wytłumaczyć.

Dałabym mu 5/10. No dobrze, w porywach 6/10, bo jest Lore. Na plus odcinka na pewno zaliczyłabym aktorstwo. Wszyscy super grają zanik mózgu 😛. Wesley też dobrze zagrany. Na szczególe wyróżnienie zasługuje Brent Spiner, bo dał z siebie wszystko. Pomimo absurdów, znośnie się cały epizod ogląda, przynajmniej nie jest nudno.

Co ciekawe, wpierw pomysł na ten odcinek polegał na tym, że w laboratorium znajdują androidkę. Miał być jakiś romantyczny wątek między nią a Datą. Dopiero Brent Spiner sprzedał pomysł na złego brata bliźniaka. W sumie dobrze, bo dzięki temu mogliśmy dłużej gościć Lore’a na ekranie. A na kobiece androidy przyjdzie w Treku jeszcze czas 🙂.

 

Cytat dnia (dobrze podsumowujący odcinek):

Lore: And you want to be as stupid as them, dear brother?

Czego się nauczyliśmy:

Że z rodziną to dobrze się wychodzi chyba tylko na zdjęciach 😛.

Czego się nie dowiedzieliśmy:

Jaką niepisaną umowę miał Lore z Istotą Krystaliczną, co miał dostać w zamian? Czyżby chodziło tylko naprawdę o wdzięczność, chciał być doceniony?

Screenshot dnia:

„Ja cię kocham, a ty śpisz” 😉.

Autorka: Pleiades

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v