Startrek.pl

USS Phoenix

A Case of Chiaroscuro

Opis

Una zostaje przypadkowo uznana za szlachetną przywódczynię ruchu oporu przeciw Klingonom na okupowanej planecie.

Polski tytuł: Między światłem a cieniem

Recenzje

Autor: WVR_23PH, 15.08.2026, Discord USS Phoenix

SNW znowu bierze na tapet kolejną konwencję gatunkową – tym razem kino noir. I robi to przede wszystkim wizualnie - mamy czarno-białą fotografię (nieważne, że technobabble kiepskie), mocne kontrasty światła i cienia, miasto wyglądające jak skrzyżowanie *Metropolis*, przedwojennego SF i dekoracji z filmu noir, do tego kostiumy będące mieszanką lat 30., 40. i retrofuturystycznego Treka.

Scenariusz jest już znacznie bardziej standardowy: okupacja, ruch oporu, szpiegostwo, podwójna tożsamość i kolaboracja. Wszystko to już widzieliśmy, często wielokrotnie. Ale jako zabawa gatunkiem działa.

1. Zdjęcia na planecie – wspaniała plastyka. Światło, cienie, kontrast, kompozycja kadrów. Chiaroscuro nie jest tu tylko tytułem – cała planeta jest zbudowana wokół kontrastu światła i ciemności. To oczywiście jeden z podstawowych wizualnych języków noir. Tutaj został wykorzystany naprawdę dobrze.

2. Kostiumy – świetny mix noir i lat 30./40. z jakimś takim retrofuturystycznym sznytem. To nie jest próba zrobienia realistycznej rekonstrukcji epoki. Raczej „jak wyglądałyby lata 30., gdyby zaprojektowali je ludzie z przyszłości”. I bardzo dobrze.

3. Design miasta – *Metropolis*. Tła wyglądają chwilami jak stare ilustracje albo dorysówki z klasycznego SF. I właśnie ta sztuczność działa na korzyść odcinka. Miasto nie wygląda jak kolejny cyfrowy świat z serialu, tylko jak dekoracja do filmu, który mógłby powstać w 1935 roku...

4. Scenariusz – niestety znów lekko poszlakowy i oklepany. Ale w końcu to kolejne zabawy gatunkiem. Mamy śledztwo, tajne spotkania, podejrzanych ludzi, ruch oporu, kolaborantów, podwójną grę i pomyloną tożsamość. Wszystko zgodnie z instrukcją obsługi. Problem w tym, że noir to jednak trochę więcej niż „czarno-białe zdjęcia + detektyw + zdrada”. Klasyczne noir opiera się również na paranoi, fatalizmie, moralnej niejednoznaczności i poczuciu, że bohater zostaje wciągnięty w system, którego nie jest w stanie kontrolować. Tutaj dostajemy głównie rekwizyty noir. Ale bardzo ładne rekwizyty.

5. Pomylona tożsamość Uny i jej „podwójna agentowość” – spoko klisza, wykorzystana sensownie. Una może jednocześnie być sobą, osobą, za którą ją biorą, i oficerem Starfleet, który musi lawirować pomiędzy tymi rolami. To daje Romijn sporo do grania i dobrze, bo Una wreszcie kradnie show. Należało jej się. Natomiast po co znowu odwołania do dzieciństwa na Illyrii? Wiemy, skąd Una pochodzi, wiemy, co ją ukształtowało i wiemy, że jej illyryjska tożsamość jest ważna. Nie trzeba przy każdej okazji dopisywać kolejnego kawałka traumy.

6. M'Benga – mało przydatny w odcinku. Trochę taki wypełniacz. I znowu szkoda, bo mamy lekarza, który jest weteranem wojny z Klingonami, a robimy historię o okupacji, ruchu oporu i Klingonach. To aż się prosiło o coś więcej. M'Benga mógł tutaj dostać naprawdę mocny moment. Nie dostał.

7. Uhura – podobnie. Niby jest jej mały wątek „od strachu do odwagi”, więc nie jest całkowicie bez celu, ale równie dobrze mogłoby go nie być. SNW ma ten problem, że czasami próbuje upchnąć całą obsadę do każdego odcinka, nawet jeśli historia tego nie wymaga.

8. Ruch oporu – bardzo podobny do innych wersji. *Casablanca*, *Andor*... Małe akcyjki, tajne spotkania, straty, sabotaż, trochę nadziei, trochę beznadziei, aż w końcu przyjeżdża bohater z zewnątrz i robi rzeczy, których lokalni nie byli w stanie zrobić. Oklepane. I jasne – trudno zrobić historię o okupacji bez takich elementów. Problem polega na tym, że odcinek specjalnie ich nie przetwarza... A mógłby - co pokazał *Andor*.

9. Kor – inny niż w TOS i DS9, ale nadal wiarygodnie menacing. Ma odpowiednią klingońską aurę „typa, z którym absolutnie nie chcesz zostać sam w ciemnym pokoju”. Tyle że w sumie mógł to być jakikolwiek inny Klingon. Sam fakt, że jest to Kor, nie wnosi nic oprócz fanserwisu.

10. Cały wątek drugoplanowy na Enterprise – niby spoko, że istnieje, bo to tradycja Treka. Serial zawsze lubił mieć równoległy problem na okręcie. Ale tutaj jest tak bardzo na siłę, że aż szkoda. Mamy noir, okupację, Unę, ruch oporu i Klingonów, a obok tego nagle „a teraz La'An prowadzi swoje śledztwo”. Paranoja La'An tym razem ma podstawy - niby jest szefową ochrony Enterprise, a byle pilotka z inżynierem i lekarka są w stanie robić, co chcą za jej plecami... Może po prostu ochrona na Enterprise jest do dupy?

11. Okłamała Pike'a – może i dla dobra innych, ale nie tak się to powinno robić. Pike jest kapitanem. Jeśli jego oficerowie zaczynają podejmować istotne decyzje za jego plecami, bo „my wiemy lepiej”, to jest to problem niezależnie od intencji. Star Trek może lubić łamanie regulaminu, ale zwykle pokazuje też cenę takiego zachowania... La'An ma rację, że coś jest nie tak. Ale jednocześnie robi dokładnie to samo, co zarzuca innym – podejmuje decyzje poza normalnym łańcuchem dowodzenia.

12. Największy problem odcinka jest chyba taki, że wygląda bardziej noir, niż faktycznie nim jest. Mamy wszystkie charakterystyczne elementy: cienie, śledztwo, szpiegostwo, kolaborację, podwójną tożsamość, okupację... Ale nie ma specjalnie dużo tego charakterystycznego dla noir poczucia moralnego brudu i fatalizmu. Ostatecznie to nadal bardzo trekowa historia, w której dobro zasadniczo pozostaje dobrem, a zło zasadniczo pozostaje złem.

13. Una zdecydowanie wygrywa ten odcinek. I dobrze. SNW ma bardzo dużą obsadę, ale czasami mam wrażenie, że serial boi się pozwolić jednemu bohaterowi naprawdę zdominować historię. Tutaj tego problemu nie ma. To jest odcinek Uny i Rebecca Romijn bardzo dobrze to wykorzystuje.

To jest w sumie odcinek dla fanów designu bardziej niż dla fanów noir. Jeśli lubisz kino noir, dostajesz bardzo kompetentny zestaw jego wizualnych i fabularnych klisz, ale niewiele ponad to. Jeśli lubisz Star Trek, dostajesz kolejną zabawę gatunkiem z posypką SF. I chyba właśnie design jest tutaj najważniejszy. Miasto, światło, kostiumy, fotografia – to wszystko jest na tyle dobre, że przykrywa dość przeciętny scenariusz.

6.5/10. 1.5 punktu za design.

Dołącz do spoleczności!

Wpadnij na nasz serwer Discord, pogadaj o Star Treku i innej fantastyce.
searchclosearrow-circle-o-downbarsangle-leftangle-rightellipsis-v