USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Na fali humoru
 Strona:  ««  1  2  ...  81  82  83  84  85  ...  95  96  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#2461 - Wysłana: 23 Kwi 2015 22:37:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Guauld

Guauld:
ale znalazłem wyjątek

A bo Data, MB tak go opiewa:

Data was composed of 24.6 kilograms of tripolymer composites, 11.8 kilograms of molybdenum-cobalt alloys and 1.3 kilograms of bioplast sheeting. (TNG episode: "The Most Toys")

His upper, spinal support is a polyalloy designed to withstand extreme stress. His skull is composed of cortinide and duranium. This composition makes him resistant to most forms of stress and virtually bullet proof. (TNG episodes: "The Chase", "Thine Own Self"; TNG movie: Star Trek: First Contact)

Data was built with an ultimate storage capacity of eight hundred quadrillion bits (approximately 100 petabytes) and a total linear computational speed rated at sixty trillion operations per second. (TNG episodes: "The Measure of a Man", "The Offspring")
/.../
Data has an ability to "spacewalk", for a limited amount of time, outside the pressurized confines of a vessel's hull-without an environmental suit. He also has acrobatic skills necessary to perform tasks in zero-gravity. (TNG comic: "A Piece of Reaction"; TNG movie: Star Trek: Nemesis)


Kapitan Data (uznaję tu "Countdown" za kanon, stoję też, przynajmniej częściowo, po stronie linii czasu STO*) - komodor nawet (w powieści "Imzadi" i linii czasu z niej) - to jest w ogóle - przynajmniej potencjalnie - najtwardszy, najzdolniejszy i stosujący najelegantsze, najskuteczniejsze, rozwiązania oficer GF**, chętnie bym zobaczył jakieś jego nowe przygody, choć może za nudne by były, bo każdy problem, z którym Kirk, Picard czy Janeway zmagali się przez odcinek, a Sisko pod koniec nawet przez sezon, on by załatwiał z wdziękiem bezbłędnej maszyny w parę minut.

To jest debeściak*** (i jego mafia też).

* http://sto.gamepedia.com/Data

** linkowałem kiedyś scenki, dorzucę kolejną:
http://www.youtube.com/watch?v=fP31D6ae7tI
http://www.youtube.com/watch?v=9E2_iCVIjJ4

*** http://www.youtube.com/watch?v=L6i5Jko-Lw4

(Swoją drogą, teraz już serio: jest w tej scence b. wiele ducha klasycznego, roddenberry'owskiego Treka, w którym elagancka, cywilizowana, GF, spuszczała bez trudu łomot tym, którzy do cywilizowanych standardów nie dorośli.
Jest w takim tryumfie opanowanego wyrafinowania nad brutalnym prostactwem coś krzepiącego.)
Korrd
Użytkownik
#2462 - Wysłana: 24 Kwi 2015 00:16:35
Odpowiedz 
Gdy mistrz Yoda był jeszcze żwawym 200latkiem uwieczniono jego wizerunek w XIVwiecznej księdze. Na dole jest też akcent trekowy

http://mashable.com/2015/04/23/yoda-star-wars-manu script/
JDM
Użytkownik
#2463 - Wysłana: 24 Kwi 2015 13:57:40
Odpowiedz 
J.J. Abrams & Chewbacca Take the #TwizzlerChallenge.

https://www.youtube.com/watch?v=tjvYsC89JNU
Seybr
Użytkownik
#2464 - Wysłana: 24 Kwi 2015 18:46:51
Odpowiedz 
JDM
Użytkownik
#2465 - Wysłana: 25 Kwi 2015 23:35:35 - Edytowany przez: JDM
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#2466 - Wysłana: 26 Kwi 2015 17:15:07
Odpowiedz 
Tak mam
[imgs]https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xp f1/v/t1.0-9/10406817_10205576411481626_14690978741 35191099_n.jpg?oh=6374b8b72169d668e51370f823964a3a &oe=55DA3F19[/imgs]

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1020557641 1481626&set=p.10205576411481626&type=1
JDM
Użytkownik
#2467 - Wysłana: 26 Kwi 2015 17:59:37
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#2468 - Wysłana: 27 Kwi 2015 11:51:10
Odpowiedz 
Ostrożnie z życzeniami?
pirogronian
Użytkownik
#2469 - Wysłana: 27 Kwi 2015 15:51:08
Odpowiedz 
Ja nie wiem, o co gościowi chodzi... Przecież skoro nie może umrzeć, czyli będzie żyć wiecznie, to kiedyś gdzieś wyląduje, gdzie będzie mu mniej samotnie, czyż nie?
Q__
Moderator
#2470 - Wysłana: 27 Kwi 2015 15:56:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
Ja nie wiem, o co gościowi chodzi...

O to, że zajmie mu to trochę czasu?

"W dodatku wyrzucona za burtę wołowina, zamiast ulecieć w dal, nie chciała opuścić pobliża rakiety i krążyła wokół niej jako drugi sztuczny satelita, powodując regularnie co jedenaście minut i cztery sekundy krótkotrwałe zaćmienie słońca. Aby uspokoić nerwy, obliczałem do wieczora elementy jej ruchu jak również perturbacje orbity, wywołane krążeniem utraconego klucza. Wypadło mi, że przez najbliższych sześć milionów lat wołowina będzie wyprzedzała klucz, wirując wokół statku po torze kołowym, aby potem go prześcignąć."

Lem, "Dzienniki gwiazdowe": "Podróż siódma"
JDM
Użytkownik
#2471 - Wysłana: 29 Kwi 2015 10:50:30
Odpowiedz 
JDM
Użytkownik
#2472 - Wysłana: 30 Kwi 2015 14:08:20 - Edytowany przez: JDM
Odpowiedz 
pirogronian
Użytkownik
#2473 - Wysłana: 3 Maj 2015 12:47:15
Odpowiedz 
JDM
Użytkownik
#2474 - Wysłana: 3 Maj 2015 12:48:13
Odpowiedz 
Jestem - kolejny raz - po seansie filmu "Her" . I przy okazji przypomniała sobie o tej parodii

https://www.youtube.com/watch?v=v_h_xHZylB8
MarcinK
Użytkownik
#2475 - Wysłana: 4 Maj 2015 16:14:43
Odpowiedz 
JDM
Użytkownik
#2476 - Wysłana: 5 Maj 2015 08:46:13
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#2477 - Wysłana: 5 Maj 2015 14:39:14
Odpowiedz 
JDM
Użytkownik
#2478 - Wysłana: 6 Maj 2015 15:21:46
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#2479 - Wysłana: 7 Maj 2015 19:50:03
Odpowiedz 
JDM
Użytkownik
#2480 - Wysłana: 8 Maj 2015 10:12:14
Odpowiedz 
Maveral
Użytkownik
#2481 - Wysłana: 8 Maj 2015 16:02:48
Odpowiedz 
Na portalu JoeMonster właśnie ogłoszono wyniki konkursu na prezydenta Polski. Kto wylądował na drugim miejscu? ;)
Niespodzianka

A wszystkie kandydatury tutaj - KLIK
MarcinK
Użytkownik
#2482 - Wysłana: 8 Maj 2015 17:34:05
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#2483 - Wysłana: 8 Maj 2015 17:58:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Maveral
MarcinK

Najbardziej życiowi (nie piszemy tego przez "rz", choć ręka świerzbi) kandydaci to w sumie:





A Sasha Grey - postulat głosi społecznie nośny*, ale nie przekroczyła ustawowej granicy wiekowej, by móc kandydować. Czyli Spock powinien wygrać, choć jeszcze się (taki) nie urodził.

* jak widać:
pirogronian
Użytkownik
#2484 - Wysłana: 8 Maj 2015 19:18:56
Odpowiedz 
Dathon
Użytkownik
#2485 - Wysłana: 8 Maj 2015 20:39:29
Odpowiedz 
Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na dnie oceanu, w Rowie Mariańskim są rurkowce" - Stanisław Lem
Q__
Moderator
#2486 - Wysłana: 8 Maj 2015 21:03:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Może offtopnę w mniej prowokacyjnym kierunku...

Powyższy cytat jest żartobliwym zestawieniem dwóch fałszywych, przypisywanych Lemowi cytatów (pierwszy sprokurowała jakaś rosyjska antologia złotych myśli sławnych ludzi, drugi JKM) i pochodzi - jak sądzę - stąd:
http://www.wykop.pl/link/1970926/przeglad-lgarstw- internetowych/#comment-21134786

Inna rzecz, że Korwin-Mikke nie tyle przypisał Lemowi swoją myśl (jak czasem pisano) ile słowa Mistrza przekręcił, zacytujmy:

'— Bajki ci nie opowiem, opowiem za to o bajkach. Czy słyszałeś kiedy o wrakach siarkowych?
— Nie przypominam sobie.
— Musiałeś słyszeć. Jakieś dwieście lat temu budowano pierwsze rakietory, od razu bardzo wielkie, do czterdziestu tysięcy ton masy spoczynkowej. Był tam jakiś błąd w obliczeniach, bo się te pudła fatalnie grzały — do kilkuset stopni. Wstrzymano więc produkcję, a te kilkadziesiąt pocisków, które już były, skierowano na linię Tytan — Ziemia. Miały przewozić siarkę. Już w pierwszym rejsie parę sztuk eksplodowało. Sprasowana siarka gazowała i rozrywała rakietę jak balon. Był kłopot, co z tym robić — na Ziemię nie chcieli naturalnie ściągać, ryzyko, ludzi posyłać nie można, automatów też szkoda — takie świństwo może się w każdej chwili rozerwać. Ostatecznie całą eskadrę zawrócili przez radio i pchnęli w przeciwną stronę, niech leci w świat, poza granice układu; całego kosmosu siarką przecież nie zaśmieci. Po roku przestały odpowiadać na sygnały radiowe, kosmodromiści odetchnęli — spokój. Dopiero w trzydzieści lat później, bach — pierwsza katastrofa siarkowa. Za nią druga. Pokazało się, że te przeklęte rakietory wcale nie odleciały na zawsze. Dostały się w grawitacyjną strefę Jowisza, który wykręcił je naturalnie po swojemu, poprzestawiał na jakieś ślepe orbity kometowe i puścił w drogę. No i od tego czasu kręcą się tak: na kilkanaście lat uciekają od Słońca, siedzą w afeliach i znowu wracają. Jak długo lecą daleko od Słońca, są dostatecznie chłodzone i siarka nie gazuje. Kiedy wracają, już koło orbity Marsa zaczynają się grzać, a na wysokości Ziemi pękają jak bańki mydlane. Wyobrażasz to sobie? Dwadzieścia tysięcy ton siarki przemienia się w skomprymowany gaz. Rakieta pęka, tworzy się chmura gazowa o średnicy stu tysięcy kilometrów i rozpływa się po paru tygodniach. Ale jeżeli niedaleko przejdzie jakaś asteroida, zabiera ze sobą taką chmurę i wtedy bieda ciągnie się całymi miesiącami. Powstaje kulista strefa siarkowej mgły, a raczej prochu, bo gaz krystalizuje w próżni — jak gdyby taka puszysta otoczka, a w środku diabelnie twarde, krzemienne jądro. Mgła przechodzi w próżnię tak niepostrzeżenie, że lecąc, zanim zauważysz, co się święci, już siedzisz w samym środku jak w garnku. Światło nie przechodzi, radar grzęźnie jak w cieście, nic nie widać, ani gwiazd, ani sygnałów, żadnej orientacji, prędzej czy później gotowyś władować się w jądro. Trzeba silniki od razu wyłączyć, według grawimetrów odszukać samą asteroidę, ustawić się odśrodkowo, puścić się od razu wielkim przyśpieszeniem i uciec. Naturalnie łatwo się to mówi, ale kiedy się wpadnie w taką zupę, to człowiek mimo woli traci głowę. A już najgorzej z automatami, no bo sam pomyśl, nie ma przecież na planetach „naturalnych siarkowych atmosfer” i nie może być, więc żaden pilot–robot nie jest do takich cudów przystosowany.
Krótko mówiąc, z Marsa na Ziemię wracała wycieczka, około trzydziestu dzieci, i rakieta ich wpadła właśnie w taką siarkową mgłę, otaczającą asteroid, bardzo mały zresztą, o średnicy kilkunastu kilometrów — to jest ważne. Pilot–automat najpierw próbował manewrować, w końcu zrobił jedyną rzecz możliwą: wyłączył silniki. W ten sposób nie ryzykował katastrofy; rakieta przyciągana przez asteroid zaczęła na niego opadać, ale naturalnie niesłychanie powoli — taki „upadek” może trwać całe tygodnie. Dzieci wyleciały z Marsa same, nauczycielka miała wsiąść na pierwszej stacji kosmodromicznej.
— Jak to, a ostrzeżenia? — spytałem.
— Nie wiem, jak się to stało. Ostrzeżenia na pewno były. Może niedokładne. Nie wiem. Zdarzają się wypadki. Rzadziej niż dawniej, ale zdarzają się. To był właśnie taki „raz na sto tysięcy”. Więc gdy łączność radarowa zaczęła szwankować, pilot–robot wyłączył silniki. Trudno opisać, co się tymczasem działo. Alarm podniósł na nogi całą północną półkulę; pogotowie szło falami, z Księżyca, z Marsa, z Ziemi, około sześciuset statków. Powiem ci, że po raz pierwszy od trzydziestu lat wstrzymano na parę godzin cały ruch towarowy w drugiej strefie Marsa. Ale zanim statki ratownicze doleciały na miejsce, znalazł się tam już jeden człowiek. Był to pilot Ośrodka Świetlnego, który przeprowadzał właśnie eksperymentalny lot rakietą przystosowaną do bardzo wielkich szybkości. Paliwo już mu się kończyło i wracał do bazy, kiedy usłyszał wezwanie radiowe, więc zboczył z kursu, a że mógł rozwinąć ogromną szybkość, już po kwadransie dał nurka w mgłę. Jakiś czas krążył, aż usłyszał płacz dzieci. Naturalnie przez radio rakiety. Pracowało na najdłuższej fali, nie mógł dokładnie wyznaczyć kierunku, mógł za to rozmawiać z dziećmi. Wyłączył zaraz silniki i zaczął opadać ku asteroidzie.
— Dlaczego nie szukał tamtej rakiety?
— Hm, a igły utopionej w oceanie próbowałbyś szukać? Mgła ogarniała dwieście miliardów kilometrów sześciennych przestrzeni, mógłby szukać przez całe życie i nie znaleźć jej. Natomiast opadając, musiał w końcu zbliżyć się do niej na kilkanaście kilometrów, bo, jak ci mówiłem, asteroid był bardzo mały. Tak więc opadał z zamkniętymi silnikami i rozmawiał z dziećmi. Miały wszystkiego pod dostatkiem — żywności, powietrza, wody — ale bały się, więc aż do nocy opowiadał im bajki. Gdy posnęły, czuwał, a rano znowu zaczął opowiadać. Lot doświadczalny trwa zazwyczaj dwie godziny, miał tylko kilka tabletek wzmacniających i parę łyków kawy, którą zwilżał od czasu do czasu gardło, żeby nie zaniemówić. Czy wyobrażasz to sobie? To nie była zwykła rakieta, lecz pocisk OSS, pilot leżał w pneumatycznej osłonie, cały obandażowany od głowy do stóp, w ciemności, z mikrofonem przyciśniętym do gardła — i opowiadał bajki. Pierwsze statki ratownicze przyleciały dopiero na drugi dzień, ale zanim odnalazły jego i dzieci, upłynęło jeszcze kilka godzin.
— To ty byłeś tym pilotem?
— Skądże, Ameta.
— Ameta?
— Tak.
— I on ci to opowiedział? — rzekłem z niedowierzaniem; to mi nie wyglądało na Ametę.
— Nie.
— Więc skąd znasz szczegóły?
— Musimy już iść, słońce zachodzi. Trzeba jeszcze przejść się po szóstej sekcji. Skąd znam tę historię? Ja właśnie byłem jednym z tych dzieci…
Gdyśmy skontrolowali postępy robót i wracali do naszego pancernego „domu”, zza horyzontu wznosił się tylko rąbek tarczy słonecznej jako grzebień pełzających płomieni. Całą przestrzeń pokryła nieprzenikliwa czerń, w której wędrowaliśmy zanurzeni po kolana, po pas, wreszcie po szyję… już tylko najwyższe odłamy skalne jaśniały nad morzem ciemności, kolejno wygaszane nocą. Zorin, milczący przez całą drogę, u wejścia przystanął i odezwał się niespodzianie:
— Znaleźli się tacy, co mówili, że postąpił nierozsądnie, nieostrożnie. Odpowiedział tak: „W oceanie, w wapiennych skorupkach, żyją sobie malutkie stworzonka — promienice — po dziś dzień nie zmieniły się od siedmiuset milionów lat. To są najostrożniejsze stworzenia na świecie.”'


"Obłok Magellana"

Otóż, prawdę mówiąc, wolałbym na naszym forum zobaczyć naukową dyskusję o promienicach niż "rurkowcowe" tematy.
pirogronian
Użytkownik
#2487 - Wysłana: 8 Maj 2015 21:26:35
Odpowiedz 
Dathon:
Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na dnie oceanu, w Rowie Mariańskim są rurkowce" - Stanisław Lem

Q__:
Otóż, prawdę mówiąc, wolałbym na naszym forum zobaczyć naukową dyskusję o promienicach niż "rurkowcowe" tematy.

Skoro o tym mowa - to bardzo ciekawe zwierzątka, a ich prawidłowa nazwa to rurkoczułkowce. Żyją faktycznie na dnie morza, poniżej 200m. Co ciekawe, wg naukowców sa spokrewnione z pierścienicami - aczkolwiek podobieństwo nazwowe do promienic, o których dyskusję chciał zobaczyć Q__, jest czysto przypadkowe.

graf

Po więcej zachęcam do odwiedzenia artykułu na wiki.
Q__
Moderator
#2488 - Wysłana: 8 Maj 2015 21:39:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
aczkolwiek podobieństwo nazwowe do promienic, o których dyskusję chciał zobaczyć Q__, jest czysto przypadkowe.

Bo promienice wyglądają zupełnie inaczej:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Promienice
pirogronian
Użytkownik
#2489 - Wysłana: 8 Maj 2015 22:11:53
Odpowiedz 
Q__:
Bo promienice wyglądają zupełnie inaczej:

I są znacznie bardziej zjawiskowe... w odpowiednim powiększeniu. Ale za to rurkoczułkowce mają œśród swoich przedstawicieli termifile, oraz zdolność do życia w symbiozie z niezliczonymi bakteriami
MarcinK
Użytkownik
#2490 - Wysłana: 15 Maj 2015 12:39:11
Odpowiedz 
 Strona:  ««  1  2  ...  81  82  83  84  85  ...  95  96  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Na fali humoru

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!