USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Na fali humoru
 Strona:  ««  1  2  ...  75  76  77  78  79  ...  95  96  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#2281 - Wysłana: 6 Lip 2014 21:58:06
Odpowiedz 
Kolejny z Federacyjnych programów wymiany według ekipy Farraguta:

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=6952667405 08224
Niby wszystko pięknie, ale dali im antycznego Constitutiona do latania i oddali ich pod srogie dowództwo Rikera:

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=6952690038 41331

I nawiązanie do (nie)sławnego finału ENT:

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=6952668771 74877

(Zdaje się, mówiąc już serio, że są to scenki z ich zeszłorocznych dni otwartych.)
MarcinK
Użytkownik
#2282 - Wysłana: 11 Lip 2014 16:36:52 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Już wszystko jasne:
http://demotywatory.pl/4364596

Toudi
Użytkownik
#2283 - Wysłana: 11 Lip 2014 17:07:33
Odpowiedz 
pirogronian
Użytkownik
#2284 - Wysłana: 11 Lip 2014 17:11:48
Odpowiedz 
Toudi:
Zawstydził ekipę ze Star Treka i teleportował się z Katowic do Bielska-Białej

Przypominam, że napęd WARP również wynalazł ochlaptus...
MarcinK
Użytkownik
#2285 - Wysłana: 11 Lip 2014 17:31:17
Odpowiedz 
Skojarzyło mi się to z pewną miejską legendą:
kuzyn mojej koleżanki wybrał się z kumplami samochodem na koncert z Gdańska do Warszawy. Ponieważ nie mieli zbyt wiele czasu, z góry zaplanowali wrócić zaraz po koncercie do domu. Gdzieś niedaleko Warszawy zauważyli leżącego w rowie pijanego rowerzystę. Ponieważ jechali minibusem, postanowili, że jeśli w drodze powrotnej wciąż będzie leżał w tym rowie, to pomogą biednemu człowiekowi i podrzucą go do domu.

Koncert się skończył, więc wyruszyli w drogę powrotną. Oczywiście okazało się, że rowerzysta leży tam gdzie leżał. Tak jak postanowili, zapakowali go do samochodu razem z rowerem. Facet nawet się nie obudził. Sprawdzili jego dokumenty, żeby spisać adres. Okazało się, że mieszka całkiem niedaleko w jednej z okolicznych wiosek.

Jednak zaraz jak ruszyli, zaczęli rozmawiać na jakiś nie związany z całą historią temat, tak że zupełnie zapomnieli, że wiozą dodatkowego pasażera. Przypomnieli sobie o nim dopiero wjeżdżając do Gdańska. Uznali, że nie będą się wracać tyle kilometrów, więc po prostu zostawili go przy wjeździe do miasta. Postanowili przy najbliższej okazji jakoś go przeprosić (w końcu mieli jego adres). I tak też się stało. Następnym razem jak jechali do Warszawy, kupili pół litra i podjechali z butelką pod zapisany adres. Gdy zapukali do drzwi, otworzyła im jakaś kobieta. Powiedzieli, że przyszli do męża z prezentem.

Ona spojrzała na nich, potem na butelkę i powiedziała: — Mąż nie piję, odkąd raz po pijaku dojechał na rowerze do Gdańska

http://atrapa.net/legendy/podroz-pijaka.htm
Q__
Moderator
#2286 - Wysłana: 11 Lip 2014 17:55:39 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi
pirogronian

Toudi:
Zawstydził ekipę ze Star Treka i teleportował się z Katowic do Bielska-Białej

pirogronian:
Przypominam, że napęd WARP również wynalazł ochlaptus...

Panowie, ale to jest niekanoniczne. Nie ten czas jeszcze, no i facet nie wygląda ani jak Colin Blakeney:

http://memory-beta.wikia.com/wiki/Colin_Blakeney
Ani jak Emory Erickson:

http://en.memory-alpha.org/wiki/Emory_Erickson
Poza tym nie piszą o sprzęcie. Bez sprzętu to on się mógł jauntować najwyżej:

"„Gdzież są nowe granice poznania?” – wołali Romantycy, nie wiedząc, że oto na przełomie dwudziestego trzeciego i dwudziestego czwartego wieku w laboratorium na Callisto przed umysłem ludzkim otworzyły się nowe horyzonty. Uczony nazwiskiem Jaunte zaprószywszy (niechcący) ogień na swym stole laboratoryjnym sam stanął w płomieniach i wzywając pomocy wydał okrzyk adresowany głównie do gaśnicy przeciwpożarowej. Jakież było zdziwienie samego Jaunte i jego kolegów, kiedy znalazł się on przy wspomnianej gaśnicy, przeniesiony na odległość siedemnastu stóp od swego stołu.
Ugaszono czym prędzej nieszczęsnego Jaunte i przystąpiono do wyjaśniania okoliczności jego momentalnej, siedemnastostopowej podróży. Zjawisko teleportacji – przenoszenia się w przestrzeni wysiłkiem samego umysłu – było już od dawna pojęciem teoretycznym i istniało nawet kilkaset niejasno udokumentowanych relacji, iż zdarzało się w przeszłości. Obecnie po raz pierwszy miało miejsce na oczach profesjonalnych obserwatorów.
Badano Jauntego bezlitośnie. Zjawisko to miało zbyt przełomowy charakter, aby zabierać się do niego w rękawiczkach, a i sam Jaunte zdawał sobie sprawę, że może swe nazwisko uczynić nieśmiertelnym. Spisał ostatnią wole i pożegnał się z przyjaciółmi. Wiedział przecież, że idzie na śmierć, gdyż jego koledzy po fachu w razie potrzeby zdecydowani byli go zabić. Co do tego nie było żadnych wątpliwości.
Powołano dwunastoosobowy zespół obserwacyjny, w którego skład wchodzili psycholodzy, parapsycholodzy i neurometryści. Eksperymentatorzy zamknęli Jauntego w szczelnym zbiorniku z nietłukącego się kryształu. Odkręcili kran, przez który zbiornik napełniany był wodą i na oczach Jauntego zmiażdżyli kurek. Otwarcie zbiornika było niemożliwe; niemożliwe było zamkniecie przepływu wody.
Koncepcja eksperymentu sprowadzała się do tego, że jeśli za pierwszym razem do teleportowania się sprowokował Jauntego głównie strach przed śmiercią, to znowu trzeba śmiertelnie go nastraszyć. Zbiornik napełniał się szybko. Obserwatorzy zbierali dane z napiętą precyzją kamerzystów rejestrujących zaćmienie słońca. Jaunte zaczął się topić. W następnej chwili, ociekając wodą i zanosząc się kaszlem, był już na zewnątrz zbiornika. Teleportował się ponownie.
Eksperci przebadali go i zarzucili pytaniami. Studiowali wykresy i zdjęcia rentgenowskie, stan układu nerwowego i narządów wewnętrznych. Zaczęli się powoli domyślać, w jaki sposób Jaunte się teleportował. Pocztą pantoflową (sprawę trzeba było utrzymać w tajemnicy) rozesłano apel do samobójców–ochotników. Ciągle jeszcze znajdowano się na prymitywnym etapie badań nad teleportacją: jedynym bodźcem do niej, jaki znano, była zaglądająca w oczy śmierć.
Ochotników dokładnie przeszkolono. Sam Jaunte prowadził z nimi wykłady o tym, co zrobił i jak, według niego, do tego doszło. Następnie przystąpiono do mordowania nieszczęśliwców. Topiono ich, wieszano, palono żywcem, wynaleziono nowe sposoby zadawania powolnej i kontrolowanej śmierci. Żaden z poddawanych eksperymentom osobników nie miał nigdy najmniejszej wątpliwości, że stawką jest tu jego życie.
Osiemdziesiąt procent ochotników wyzionęło ducha, a męczarnie, w jakich konali i wyrzuty sumienia dręczące ich morderców złożyłyby się na fascynujące i straszliwe w swej treści studium. Sprawa ta nie mieści się jednak w ramach niniejszej relacji, a fakty przytacza się jedynie gwoli podkreślenia potworności tamtych czasów. Osiemdziesiąt procent ochotników poniosło śmierć, ale dwadzieścia procent jauntowało się (nazwisko to stało się niemal natychmiast synonimem teleportacji).
„Wróćmy do czasów romantyzmu” – błagali Romantycy – „kiedy to ludzie mogli ryzykować swym życiem w imię wielkiej przygody”.
Bagaż wiedzy rósł gwałtownie. W przeciągu pierwszej dekady dwudziestego czwartego wieku ustalono zasady jauntingu, a sam Charles Fort Jaunte, wtedy już pięćdziesięciosiedmioletni, unieśmiertelniony i wstydzący się przyznać, że nigdy więcej nie odważył się jauntować, otworzył pierwszą szkołę jauntingu. Prymitywne czasy były już jednak przeszłością. Teraz nie trzeba było straszyć człowieka śmiercią, aby pobudzić go do teleportacji. Wiedziano już jak nauczyć człowieka rozpoznawać, wykształcić w sobie i wykorzystać inne jeszcze możliwości swego nie znającego granic umysłu.
Jak właściwie teleportował się człowiek? Jednego z najmniej satysfakcjonujących wyjaśnień udzielił w wywiadzie prasowym rzecznik Szkoły Jauntego – Spencer Thompson.

THOMPSON: Jaunting jest jak zmysł wzroku; to naturalne uzdolnienie każdego niemal organizmu ludzkiego, ale można je rozwinąć tylko w drodze treningu i zbierania doświadczeń:
REPORTER: Chce pan przez to powiedzieć, że nie widzielibyśmy gdyby nie praktyka?
THOMPSON: Na pewno jest pan albo kawalerem, albo nie ma pan dzieci… najprawdopodobniej i jedno, i drugie.
(Śmiech)
REPORTER: Nie rozumiem.
THOMPSON: Zrozumiałby to każdy, kto obserwował noworodka uczącego się korzystać ze swych oczu.
REPORTER: Ale czym jest teleportacja?
THOMPSON: Teleportacja to przeniesienie się z jednego miejsca do drugiego wysiłkiem samego tylko umysłu.
REPORTER: Chce pan przez to powiedzieć, że możemy przemyśleć się z… powiedzmy… Nowego Jorku do Chicago?
THOMPSON: O to właśnie chodzi; pod warunkiem, że będziemy sobie zdawali jasno sprawę z jednej rzeczy. Dokonując jauntingu z Nowego Jorku do Chicago, teleportująca się osoba musi dokładnie wiedzieć gdzie się znajduje startując oraz dokąd zamierza się udać.
REPORTER: Jak to?
THOMPSON: Jeśli znajdowałby się pan w ciemnym pokoju i nie wiedział gdzie jest, bezpieczny jaunting do jakiegokolwiek miejsca przeznaczenia nie byłby możliwy. Natomiast jeżeli zdawałby pan sobie sprawę ze swego miejsca pobytu, ale zamierzał jauntować się do miejsca, którego nigdy przedtem nie widział, nie dotarłby pan tam żywy. Nie można jauntować się z nieznanego punktu wyjścia do nieznanego miejsca przeznaczenia. Jedno i drugie musi być znane, zapamiętane i plastycznie wyobrażone.
REPORTER: Jeśli jednak wiemy gdzie się znajdujemy i dokąd zamierzamy się udać…
THOMPSON: Wtedy możemy być pewni, że zdołamy się jauntować i przybyć na miejsce przeznaczenia.
REPORTER: Czy przybędziemy nadzy?
THOMPSON: Jeśli wystartujecie państwo nago.
(Śmiech)
REPORTER: Chodziło mi o to, czy nasze ubrania teleportują się razem z nami?
THOMPSON: Gdy ludzie teleportują się, teleportują się również ubrania, które mają na sobie i wszystko co zdołają unieść. Nie chciałbym pana rozczarować, ale ubrania pań przybywają na miejsce przeznaczenia razem z nimi.
(Śmiech)
REPORTER: Ale jak to robimy?
THOMPSON: A jak pan myśli?
REPORTER: Za sprawą naszych umysłów.
THOMPSON: A jak myśli umysł? Czym jest proces myślenia? W jaki właściwie sposób zapamiętujemy, wyobrażamy sobie, dedukujemy, tworzymy? Jak działają komórki naszego mózgu?
REPORTER: Nie wiem. Nikt tego nie wie.
THOMPSON: I nikt na dobrą sprawę nie wie, w jaki sposób się teleportujemy, wiemy natomiast, że potrafimy to robić – tak samo jak wiemy, że potrafimy myśleć. Słyszał pan kiedyś o Kartezjuszu? Powiedział on: Cogito ergo sum – Myślę, więc jestem. My mówimy: Cogito ergo jaunteo – Myślę, więc jauntuję.
Q__
Moderator
#2287 - Wysłana: 11 Lip 2014 17:59:54
Odpowiedz 
Jeśli ktoś uzna wyjaśnienia Thompsona za irytujące, niech zapozna się z raportem dotyczącym mechanizmu jauntingu, przedłożonym przed Royal Society przez Sir Johna Kelvina:
„Ustaliliśmy, iż zdolność do teleportacji związana jest z ciałkami Nissla, czyli Substancją Tigroidalną występującą w komórkach nerwowych. Substancję Tigroidalną wydziela się najprościej za pomocą metody Nissla, stosując w tym celu 3,75 grama błękitu metylenowego i 1,75 grama mydła weneckiego, rozpuszczonych w 1000 cm3 wody. Tam gdzie nie pojawia się Substancja Tigroidalna, jaunting jest niemożliwy. Teleportacja jest funkcją Tigroidalną”.
Każdy człowiek był zdolny do jauntowania pod warunkiem, że rozwinął w sobie dwie cechy: pamięć wzrokową i zdolność do koncentracji. Musiał przecież precyzyjnie i ze wszystkimi szczegółami wyobrazić sobie miejsce, do którego chciał się teleportować; a żeby się tam dostać, musiał skoncentrować całą utajoną energię swego umysłu w pojedynczy udar woli. Przede wszystkim jednak musiał wierzyć… wierzyć, że Charles Fort Jaunte na zawsze zachował zdolność do jauntingu. Musiał wierzyć, że jaunting się powiedzie. Najmniejsza wątpliwość zablokowałaby niezbędny przy teleportacji impuls napędowy umysłu.
Wady, z którymi rodzi się każdy człowiek ograniczały zdolność do jauntowania. Jedni potrafili świetnie wyobrazić sobie miejsce, do którego zamierzali się udać i precyzyjnie ustalać jego współrzędne, ale brakowało im siły woli, która by ich tam przeniosła. Inni posiadali tę siłę, ale nie potrafili, jak gdyby, „zobaczyć” dokąd się jauntują. Ostatnie natomiast ograniczenie nakładała przestrzeń, bowiem żaden człowiek nie jauntował się nigdy dalej jak tysiąc mil. Mógł podróżować skokami lądem i wodą z Nome do Meksyku, ale żaden skok nie mógł przekroczyć tysiąca mil."


Alfred Bester, "Gwiazdy moim przeznaczeniem"
pirogronian
Użytkownik
#2288 - Wysłana: 11 Lip 2014 18:18:06
Odpowiedz 
Q
Muszę przyznać, że bardzo inspirująca lektura :D
Q__
Moderator
#2289 - Wysłana: 11 Lip 2014 19:31:27
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
Muszę przyznać, że bardzo inspirująca lektura :D

To jest ze wstępu, z grubsza serio. Dalej Bester kojarzy się bardziej z naszą dwójką - jest witalnie, radośnie (mimo dramatycznych zdarzeń), ciut melodramatycznie i wylewa się z tych "Gwiazd..." niesłychana witalność, i optymizm, przekonanie, że sky is the limit...
Poza tym, jak u Meyera, potykamy się tam o literackie aluzje co krok.
Rzecz jest b. dziwna, w sumie, ale niezapomniana:
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Stars_My_Destinat ion
MarcinK
Użytkownik
#2290 - Wysłana: 12 Lip 2014 15:38:05
Odpowiedz 
Zdjęcie ukazujące pierwszy test napędu nadprzestrzennego

Mav
Użytkownik
#2291 - Wysłana: 12 Lip 2014 19:46:09
Odpowiedz 
MarcinK:
Zdjęcie ukazujące pierwszy test napędu nadprzestrzennego

Raczej przedstawia awarię romulańskiego kamuflażu
Q__
Moderator
#2292 - Wysłana: 13 Lip 2014 22:13:39
Odpowiedz 
Mav
MarcinK
mozg_kl2
I kto tam jeszcze lubi (eksterminować) xenomorphy...

Łapcie:

http://angelkiller666.deviantart.com/art/XenoCat-M otivational-305685945
pirogronian
Użytkownik
#2293 - Wysłana: 15 Sier 2014 20:45:06
Odpowiedz 
SW Ep 7
Znalezione na demotywatorach. Sam nie wiem - dublerzy?
Seybr
Użytkownik
#2294 - Wysłana: 20 Sier 2014 10:05:00
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#2295 - Wysłana: 21 Sier 2014 14:31:26
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#2296 - Wysłana: 29 Sier 2014 15:18:48
Odpowiedz 
Wiem że humor niskich lotów ale...
Q__
Moderator
#2297 - Wysłana: 29 Sier 2014 16:26:25
Odpowiedz 
Pamiętacie pijanego radiotelegrafistę z "Opowiadania Pirxa"? Oto co - jak wieść głosi - po pijaku, w dostojewskiej rozpaczy, samokrytycznie wył w czarną nieskończoność Próżni:
http://www.youtube.com/watch?v=t0-XjgUpLfg

TO są dopiero niskie loty .
MarcinK
Użytkownik
#2298 - Wysłana: 30 Sier 2014 19:34:40
Odpowiedz 
Q__:
TO są dopiero niskie loty .

Pułap poduszkowca
MarcinK
Użytkownik
#2299 - Wysłana: 6 Wrz 2014 12:35:22
Odpowiedz 
Mav
Użytkownik
#2300 - Wysłana: 10 Wrz 2014 13:03:07
Odpowiedz 
http://www.tvn24.pl/us-army-na-polu-rzepaku-nie-wi edzieli-gdzie-sa-wiec-dostali-informator-o-gminie- po-angielsku,466723,s.html

Amerykańska armia zdeptała polskie pole rzepaku! Ale przekonali się, że Polska to kraj sojuszniczy, ludzie widłami ich nie pogonili
Q__
Moderator
#2301 - Wysłana: 10 Wrz 2014 13:10:19
Odpowiedz 
A ja pojadę kanonicznie i podam wyjaśnienie wielkiej tajemnicy kapitana Sisko:
http://www.youtube.com/watch?v=Dhb_ZdTRl5U
Wyciągnął wnioski z życiorysu Picarda?
Seybr
Użytkownik
#2302 - Wysłana: 10 Wrz 2014 13:13:12 - Edytowany przez: Seybr
Odpowiedz 
Mav

Rzepak świeżo posiany. Więcej szkód ludzie zrobili swoim chodzeniem. Znając rolnika to raczej nie będzie zadowolony. Wystąpi o odszkodowanie do US Army.

Trochę im się pomyliło, poligon drawski jest trochę w innym kierunku ;].
Mav
Użytkownik
#2303 - Wysłana: 10 Wrz 2014 15:36:14
Odpowiedz 
Seybr

Ciekawe, co by się stało, gdyby tak Rosjanie zabłądzili
Seybr
Użytkownik
#2304 - Wysłana: 10 Wrz 2014 17:23:04
Odpowiedz 
Mav:
Ciekawe, co by się stało, gdyby tak Rosjanie zabłądzili

Stawiam, że palili by dużo ognisk z racji ich braterskiej przyjaźni.
Q__
Moderator
#2305 - Wysłana: 18 Wrz 2014 18:41:48
Odpowiedz 
Coś ze znanego cyklu O'Brien Must Suffer*, co szczerze mnie ubawiło:

"In recognition of his skills and yrs of service O'Brien is promoted to Adm Janeway's senior coffee attaché"
https://twitter.com/alouzon/status/500480213709783 041

* https://twitter.com/MilesMustSuffer
MarcinK
Użytkownik
#2306 - Wysłana: 20 Wrz 2014 11:52:32
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#2307 - Wysłana: 21 Wrz 2014 08:33:02
Odpowiedz 
Mav
Użytkownik
#2308 - Wysłana: 21 Wrz 2014 17:27:32
Odpowiedz 
MarcinK:
http://kwejk.pl/obrazek/2124455/murica.html

Dobre Wbijanie w lód i uderzenie kosmity rewelacja
Q__
Moderator
#2309 - Wysłana: 21 Wrz 2014 17:30:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav
Użytkownik
#2310 - Wysłana: 23 Wrz 2014 01:22:31 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
 Strona:  ««  1  2  ...  75  76  77  78  79  ...  95  96  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Na fali humoru

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!