USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czy Borg jest taki idealny?
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Qura
Użytkownik
#1 - Wysłana: 22 Sty 2006 11:41:37 - Edytowany przez: Qura
Odpowiedz 
Ktoś gdzieś pisał, że kolektyw to bardzo dobra forma organizacji społeczeństwa, oczywiście w aspekcie jego wydajności i dążenia do jakiegoś celu.

Hmm ... z tym że Borg zaszedł tak daleko, że pojedyncza drona nie może funkcjonować samodzielnie. Gdy w FC ginie królowa (rozumiem, że nie w jakiś sposób zostaje wyłączona komunikacja), wszystkie drony "padają". Fakt ten można wykorzystać do walki z nimi zakłócając lub eliminując ich kanały łączności. Tu nasuwa się pytanie jak drony się porozumiewają, bo nie jest to telepatia; jakiś zakres fal elektromagnetycznych? Raczej też nie bo wydaje się, że działa to także bardzo szybko na duże odległości.

Kolejny słaby punkt Borg, jest powiązany z poprzednim. Cały kolektyw działa trochę jak komputer. Liczy, analizuje, bez żadnych uczuć, pojedyncza jednostka jest tylko trybikiem w maszynie. Skoro jest to swoisty komputer, to może wprowadzić mu wirusa (skąd my to znamy ) Wtedy może nawet byłaby możliwość manipulowania Borgiem (podobnie gdyby zacząć nadawać na ich falach) i wykorzystania ich do walki z Dominium.

Wash & Go i do tego jeszcze tania siła robocza. Wyobraźcie sobie: Borg w każdym domu! ... pozmywa, odkurzy, ugotuje, odprowadzi dziecko do szkoły :]

PS.
1. Założyłem ten topic, nie pisząc w „Borg”, bo tamten temat zszedł całkowicie w kierunku spraw całkowicie marginalnych (numeracja gatunków ) Oj Barusz Barusz
2. Nie znam jeszcze całego Treka więc wybaczcie, jeżeli nie znam jakiś faktów, które powyższe pomysły wykluczają.
przypominacz
Anonimowy
#2 - Wysłana: 22 Sty 2006 13:34:58
Odpowiedz 
Już jest temat " Mity o możliwościach Borga " .
WarLock II
Użytkownik
#3 - Wysłana: 22 Sty 2006 14:19:39
Odpowiedz 
Tu nasuwa się pytanie jak drony się porozumiewają, bo nie jest to telepatia; jakiś zakres fal elektromagnetycznych? Raczej też nie bo wydaje się, że działa to także bardzo szybko na duże odległości.

Wydaje mi się, że komunikacja Borg opiera się na łączności, podprzestrzenej (może to jakaś mocno rozwinięta forma radia podprzestrzennego...?).

Skoro jest to swoisty komputer, to może wprowadzić mu wirusa (skąd my to znamy )

Na pomysł z wirusem wpadła już kapitan Janeway

może nawet byłaby możliwość manipulowania Borgiem (podobnie gdyby zacząć nadawać na ich falach)

Jestem przekonany, że komunikacja Borg jest zakodowana w taki sposób, że złamanie owego kodu było by praktycznie nie możliwe, (chociaż kto wie... Może gdyby Data się postarał...? ), więc podszywanie się pod królową odpada...
Pah Wraith
Użytkownik
#4 - Wysłana: 22 Sty 2006 14:48:25 - Edytowany przez: Pah Wraith
Odpowiedz 
Wydaje mi się, że komunikacja Borg opiera się na łączności, podprzestrzenej (może to jakaś mocno rozwinięta forma radia podprzestrzennego...?).

Jak mówił Data w BoBW - jest to rodzaj skomplikowanej łączności podprzestrzennej podobnej do tej, wykorzystywanej w technologii transportera. Borg nie mogą odłączyć żadnego członu, tak jak nie mogą odłączyć ręki, czy nogi (dr Crusher, tamże). Konsekwencje śmierci Królowej znajdują wyjaśnienie w jej opisaniu swojej postaci w FC: "wnoszę ład do chaosu".

Jestem przekonany, że komunikacja Borg jest zakodowana w taki sposób, że złamanie owego kodu było by praktycznie nie możliwe, (chociaż kto wie... Może gdyby Data się postarał...? ), więc podszywanie się pod królową odpada...

Data podpiąwszy się (acz faktycznie, bezpośrednio przez Locutusa) do kolektywnej świadomości Borg poruszał się po niej całkiem sprawnie. Narzekał tylko, że ważniejsze komendy są zablokowane.

Na pomysł z wirusem wpadła już kapitan Janeway

Khem, "spoiler alert" ? :|


PS A kimże jest "przypominacz"? Czyżby wrodzona skromność, a możę lęk przed posądzeniem o chęć kandydowania na moderatora powstrzymywały przed ujawnieniem się?
gaius
Użytkownik
#5 - Wysłana: 22 Sty 2006 14:57:08
Odpowiedz 
Co do przejęcia kontroli nad Borg: wydaje mi się że to tak, jakby powiedzieć że skoro dziś armia USA używa kupę komputerów to za ich pośrednictwem można przejąć nad nimi kontrolę

Ale pewnie Borgi nie są w ciemię bite i po pierwsze kodują łączność, po drugie zauważą że ktoś włamuje się do ich systemu pod drugie mogą aktywnie przeciwdziałać próbom włamania.

A odnośnie zniszczenia Królowej w FC: chyba trzeba przyjąć, że drony na Ent były jakoś odizolowane od kolektywu, skoro musiały majstrować przy deflektorze żeby zawiadomić swoich. W takim wypadku zniszczenie królowej, jako mózgu całej grupy jest gorsze w skutkach niż gdyby uderzyć tak w cały kolektyw.
Pah Wraith
Użytkownik
#6 - Wysłana: 22 Sty 2006 15:15:50
Odpowiedz 
odnośnie zniszczenia Królowej w FC: chyba trzeba przyjąć, że drony na Ent były jakoś odizolowane od kolektywu, skoro musiały majstrować przy deflektorze żeby zawiadomić swoich.

Borg z przyszłości chciał zapewne, jak sugerowała nasz dzielna załoga sprowadzić pomoc w postaci swych kuzynów z przeszłości. Wtedy były 2 królowe. Wyobrażam sobie, że drony z przyszłości pozostawały pod kontrolą bliższej królowej. Kiedy ta uległa zniszczeniu, natychmiast poszukały innej, znalazły słaby sygnał starej królowej, ale może były niekompatybilne co zaowocowało wielkim smażeniem Borg.
The_D
Użytkownik
#7 - Wysłana: 22 Sty 2006 20:47:53
Odpowiedz 
W jednym z odcinków Voyagera były pokazane drony, które straciły łączność z kolektywem. Bez większego spoilerowania powiem, że wcale nie szukały nowej królowej. Z resztą sam temat królowej/królowych jej wpływu i różnych paradoksów czasowych jest mocno kontrowersyjny i był nieraz dyskutowany.
Pah Wraith
Użytkownik
#8 - Wysłana: 22 Sty 2006 21:29:11
Odpowiedz 
były pokazane drony, które straciły łączność z kolektywem

Owszem, ale one straciły kontakt z królową nie dlatego, że jej nagle zabrakło. Niby wychodzi na to samo, a jednak może nie do końca...

jest mocno kontrowersyjny

Bo wszyscy są ograniczeni i myślą tak strasznie trójwymiarowo...
Qura
Użytkownik
#9 - Wysłana: 22 Sty 2006 21:58:31
Odpowiedz 
Z tego co się orientuję to Borg dominuje w sporej części Galaktyki, zasymilował setki, a może tysiące gatunków, w zasadzie nikt nie jest w stanie mu się oprzeć ... i nagle tak zainteresowali ich ziemianie, że przybywa sama Królowa! Bierze nawet udział w stosunkowo niebezpiecznej misji i cofa się w czasie (a co z pozostawionym kolektywem?), a potem przenosi na statek wroga.

A może królowa nie jest tylko jedna? Borg, kolektyw, gdzie jednostka została sprowadzona do roli przedmiotu, może wykształcił jakąś kolektywną nadświadomość, której humanoidalne jednostki są jedynie nośnikiem? W takim przypadku świadomość Królowej może dowolnie przenosić się w kolektywie (coś jak agenci w Matrixie). Mało tego, świadomość ta mogłaby się "kopiować" i równocześnie "występować" w różnych jednostkach. Wtedy takich królowych mogłoby być wiele i bez żadnego ryzyka można ją umieścić nawet na każdym statku.

Łączność. Sądzę, że pojedyncze drony miały ograniczony zasięg w komunikacji z kolektywem i prawdopodobnie przy dużych odległościach potrzebowały swojego statku. To by tłumaczyło ich problemy z łącznością w FC. W tej sprawi trzeba by było zapytać specjalistów, może z TPSA?
Arthanis
Anonimowy
#10 - Wysłana: 17 Lut 2006 12:54:06
Odpowiedz 
Chciałem się podzielić z Wami moimi przemyśleniami na temat Borga. Po pierwsze zastanawia mnie w jaki sposób powstał twór zwany Borgiem. Z pewnością jest on dziełem jakiejś cywilizacji która osiągnęła odpowiednio wysoki poziom rozwoju. Jakie sią podstawy technologii Boga? Nanity i kolektywna świadomość. Od nich wydaje mi się że wszystko się zaczęło. Jakaś cywilizacja opracowała technologię nanorobotów i postanowiła ją wykorzystać w praktyce. Nanity zaczęły naprawiać i budować różne skomplikowane mechanizmy, dokonywały różnych skomplikowanych pomiarów i w pewnym momencie znalazły również zastosowanie w medycynie.
Dla zwiększenia ich skuteczności działały całymi grupami, myślały kolektywnie. W miarę rozwoju nauczyły się kopiowć siebie samych z dostępnych sórowców a takżeprzejmować kontrolę nad urządzeniami elektrycznymi i elementami tkanki organicznej, wpływać na układ nerwowy. Wszystko oczywiście w celu ułatwienia życia cywilizacji x. W końcu cywilizacja x postanowiła połączyć wszyskie nanity i komputery w jeden działający kolektyw, co w oczywisty sposób podniosło wydajność nanitów, których tkanka współpracowała teraz z ogromną skutecznością i na ogromną skalę. By zapanować nad ogromną ilością nanorobotów i komputerów (chaosem) wprowadzono specjalistyczny program zarządzający całością (BORG). Utopia dla mieszkańców planety x była już prawie faktem, wszystko za nich robiły roboty, w dodatku same sie reprodukowały. Wtedy też popełniono najstraszliwszy błąd: wprowadzono komendę ROZWIJAJ SIĘ i nadano jej najwyższy prorytet. W tym momencie dla Borga dobro x przetało mieć znaczenie, wszak własny rozwój kłóci się z dobrem jakiejś nie rozwijającej się już cywilizacji. Prawo ewolucji - każdy walczy o własne dobro. Ponieważ nanoboty zamieszkiwały całą planetę, jak również organizmy ją zamieszkujących (dla potrzeb medycznych), przejęcie kontroli nad tą cywilizacją miało miejsce w tej samej chwili co wykazanie że mózgi jej mieszkańców mogą mieć przydatną dla Borga moc obliczeniową. Wszysto co żywe i martwe na planecie x zostało zbadane i właczone dla kolektywu, w poszukiwaniu doskonałości oczywiście. Ale jedna planeta ograniczała Borga.

W pewnym momencie na planecie x mogło dojść do pierwszego kontaktu z cywilizacją posiadającą technologię podróży międzygwiezdnych. Goście zostali przebadani, przeskanowani i włączeni do kolektywu. Ich technologię spotkał ten sam los. No i już Borg potrafił latać tu i tam Wraz z "poznawaniem" nowych cywilizacji rozwijał swoją technologię, łączył odkrycia różnych ras. Podejżewam że w sektorze z którego pochodził Borg nie istniały żadne wilekie i potężne cywilizacje, gdyż z pewnością Borg (wtedy jeszcze posiadający bardzo słabą w stosunku do obecnej technologię) został by dość szybko zniszczony. Planety które kolejno asymilował musiłały być dość dobrze rozwinięte (skąś Borg musiał wziąść swą technologię), a jednocześnie zbyt słabe by stawić Borgowi opór i na tyle ze sobą skłócone (będź nie utrzymujące kontaktów) by nie dały rady zawiązać konfedracji przeciw Borgowi. Podejżewam że założenia Borga są całkiem podobne do założeń Federacji: Rozwijanie się, badanie, nawiązywanie kontaktu, wymiana cywiliacyjno kulturowa. Co prawda odbywa się to w dalece różny sposób, ale Borg w moim odczuciu nie jest strukturą z założenia agresywną. Podejżewam że raczej chodzi tu o błędne pojmowanie "rozwoju", ale to już wina programistów z x. Czym uzasadniam swą tezę? Po pierwsze budową statków Borga. Wielkie, potężnie uzbrojone, ale przede wszystkim naszpikowanę wszystkim co pomaga w asymilacji. Mi to ptrzypomina klasę Galaxy: wielkie, potężnie uzbrojone i naszpikowane aparaturą badawczą. Znowu inne pojmowanie rozwoju Czym podpieram swą tezę? Galaxy nie miały szans z mniejszymi, a zaprojektowanymi do walki statkami, a i sześciany były niszczone przez znacznie mniejsze jednostki. Można się spierać, ale spójżmy na to tak: mamy 2 sześciany i jednego z nich przetopiliśmy na Sovereigny (mają technologię borga będzie ich duuużo). Kto Waszym zdaniem wygra? Gdzie ludzi kupa i Herkules pupa Z resztą... Borg wysyła sześcian. Sześcian zostaje zniszczony. Borg wysyła drugi sześcian. Gdzie tu logika? Każda agresywna cywilizacja od razu wysłała by flotę która bez problemu wycięła by w pień tą bezczelną federację. Borg raczej nie narzeka na brak okętów jak i nie boryka się z brakami kadrowymi... A jednak dział zupełnie inaczej. Mamy do czyniena z czymś co przypomina wysyłanie sond na nieznaną planetę. Fakt, dość dużych sond

Co do królowej Borg: Wydaje mi się że nie sprawuje ona władzy nad kolektywem, ale raczej kolektyw powołuję ją do istnienia by nadała mu cechy jednostkowego myślenia. Może w toku swych badań (asaymilacji wszystkiego i wszystkich) Borg stwierdził, że samodzielne umysły przewyższają pod pewnymi względami umysły kolektywne i postanowił je włączyć do kolektywu na innych zasadach (te same priorytety, ale myślą samodzielnie i dowodzą innymi). Wydaje mi się zę koncepcja ta nie była jednorazowym pomysłem. Widzeliśmy na filmach 2 takie przypadki: królową i zasymilowanego Picarda. Podejżewam więc że królowych (ew. królów) może być wiele, mogą mieć również jakąś chierarchię ważności, ale za to wszyscy oni podlegają bezwzględnie kolektywowi Borga. Kontrolują i dowodzą ogromnym ilościom tworów podegłych borgowi. Oczywiście nie wyklucza to możliwości przeskakiwania świadomości tych jednostek w przypadku śmierci korpusu. Podejżewam że może to też mieć związek ze stosunkowo spokojnym zachowaniem Borga. W niektórych sektorach aż się od niego roi, zwłaszcza przy tunelach podprzestrzennych, a tymczasem wiele okolicznych światów aż się prosi o asymilację Może ekspansję do innych sektorów prowadzą wyłącznie jednostki dowodzone przez samodzielne umysły? Możliwe też że tunele podprzestrzenne są tworem na tyle dla borga ciekawym że postnowił je badać tak długo, aż pojmie ich naturę. Wszak to droga komunikacji szybsza nawet od transwarp.

Czy można przejąć kontrolę nad Borg? Wydaje mi się że choć było by to straszliwie trudne, to jednak możliwe. Wymaga ło by to zarówno poznania kodu stworzoneho przez cywilizację x, wszelkich odyfikacji tego kodu wprowadzanych w miarę asymilowania nowych światów, jak i rozgryzienia diabelnie skomplikowanych algorytmów kodujących komunikację Borga. Dobrze by było rówież podebrać mu trochę technologii... Trudne, nawet bardzo, ale wydaje mi się że przy dużym szczęściu miało by szansę powodzenia. Cóż, w walce z Borgiem szczęście jest bardzo ważne, wszak żaden z sześcianów nie został pokonany w konwencjionalny sposób (ten z "FC" również, miejsce trafienia było nieprzypadkowe).

Cóż... Jeżeli macie jakieś pytania albo wątpliwości - podzielcie sie ze mną.
Dyplomata
Użytkownik
#11 - Wysłana: 17 Lut 2006 13:15:13
Odpowiedz 
Arthanis napisał :
Po pierwsze zastanawia mnie w jaki sposób powstał twór zwany Borgiem.

Może wskazówką będzie fim " Krótkie spięcie " - robor zostaje porazony
piorunem i staje się inteligentny . Podobnie mogło być w tym przypadku :
cywilizacja X skonstruowała nanity , uderzył w nie piorun lub zaatakował
je jakiś wirus i tak powstał Borg .
crash test
Anonimowy
#12 - Wysłana: 17 Lut 2006 18:40:12
Odpowiedz 
I tak powstal Chocapic
Anonim
Anonimowy
#13 - Wysłana: 17 Lut 2006 21:27:11
Odpowiedz 
Co do wirusa- wydaje sie to prawdopodobne, aczkolwiek wirusy same się nie piszą, więc ten, kto go by stworzył musiałby być strasznie inteligentny (sytem kolektywu od początków istnienia musiał się liczyć z możliwością takiego ataku), a po drugie naprawdę wszystkich bardzo nie lubić Z resztą celem wirusa na ogół jest zniszczenie systemu, a przecież system jak wiemy ma się całkiem dobrze... Jeżeli zaś wirus miałby przejąć nad borgiem kontrolę, to dla kogo? Przecież kolektyw działa bez zarzutu, więc to co go by kontrolowało też musiało by istnieć. Odkrycie tej istoty pewnie postawiło by na głowie cały świat Star Treka,

Co do pioruna- koncepcja trochę jakby na wyrost, bardziej bajka niż SF. Nie pasuje mi klimatem i jest zbyt banalna, dlatego się z nią nie zgodzę.

Poza tym przepraszam za anakoluty językowe w moim poprzednim poście. Pisałem trochę w pośpiechu, jak traz czytam moję błędy gramatyczne (BORG po 3 razyw zdaniu...) to aż mi głupio...
Arthanis
Anonimowy
#14 - Wysłana: 17 Lut 2006 21:28:19
Odpowiedz 
Proszę Moderatora o wstawienie mojej xywki, zapomniałem i przepraszam
WarLock II
Użytkownik
#15 - Wysłana: 17 Lut 2006 21:50:00
Odpowiedz 
Co do pioruna- koncepcja trochę jakby na wyrost, bardziej bajka niż SF. Nie pasuje mi klimatem i jest zbyt banalna

Dokładnie. Jeżeli twórcy Treka kiedykolwiek zabiorą się za historię początku kolektywu to mam nadzieje, że będą trzymać się z daleka od tak "nie klimatycznych" rozwiązań.

Witamy na pokładzie Arthanis
Lasik
Użytkownik
#16 - Wysłana: 18 Lut 2006 00:03:25
Odpowiedz 
Witam!
To moj pierwszy post na tej grupie,mimo ze czytam ja od dawna
Tym razem przylacze sie do dyskusji poniewaz zastanawia mnie agresywnosc Borga wobec Federacji...i chyba tylko wobec niej.Tzn. wiadomo ze Borg zaasymnilowal mnostwo innych cywilizacji w zasadzie w calym kwadrancie Delta o w duzej mierze w kwadrancie Beta, jednakze dlaczego uwzieli sie na Federacje? Przeciez po drodze maja Romulan i Klingonow...Chyba znacznie cennijsza dla Borga bylaby wysoce rozwinieta Romulanska technolgia (np. urzadzenia maskujace).Po takiej asymilacji i ustanowienia przyczolka w poblizu przestrzeni federacji upadek tej ostatniej bylby tylko kwestia czasu...
Oczywiscie wiadomo ze bezposrednia przyczyna pojawienia sie Borga byl Q ktory zaaranzowal spotkanie E-D z Borgiem. Ale tu sie pojawia nastepne pytanie. Jak musial leciec pierwszy szescian Borga, ze ominal przestrzen Romulan? Zakladajac ze lecial w kierunku Ziemi po linii prostej (jak najszybciej) musial tamtedy przelatywac skoro bitwa zostala stoczona przy Wolf 359. To Romulanie pozwolili jakiemus obcemu statkowi przeleciec przez wlasne terytorium... burak?
No i jak juz ten szescian zostal jakims cudem zniszczony to zastanawia fakt, ze Borg ciagle jechal po federacji...Romulan nie tknal (albo o czyms nie wiem)...a pomyslec jakby to ladnie wygladalo...szescian Borga zdejmuje maskowanie tuz przez Enterprise-E
Anonim
Anonimowy
#17 - Wysłana: 18 Lut 2006 00:47:12
Odpowiedz 
Przede wszystkim trzeba powiedziec, ze nie wiadomo, czy Romulanie nie mieli kontaktu z Borg. Myslisz, ze gdyby mieli, to by powiedzieli? Gdyby Szescian przelecial przez ich terytorium, zniszczyl kilka/kilkadziesiat warbirdow i skierowal sie na Federacje? Nie sadze, zeby akurat Romulanie trabili o tym na prawo i lewo . Czy "pozwolili jakiemus obcemu statkowi przeleciec przez ich terytorium"? A co tu mieli do niepozwalania? Nawet jesli wyslali flote okretow, Szescian mogl je wszystkie po prostu zmiesc.

Inna sprawa, ze Borg byc moze uzywal transwarp do przelotu przez romulanskie terytorium. Przy tych predkosciach okretu nie da sie wlasciwie w zaden sposob dosiegnac, dogonic czy czyms trafic .

Pomimo calej sympatii jaka darze film Krotkie Spiecie (na obozie czy innych wyjazdach czesto korzystalem z tekstu "ide do srula", ktory padl w pierwszej czesci Krotkiego Spiecia) musze przyznac, ze pomysl z piorunem jest bez sensu. Zadne to uzasadnienie. Wole juz jakis technobelkot .

Wirus - hmm, nie zawsze wirus musi byc destrukcyjny. Prowadzi sie obecnie badania nad zwalczaniem niektorych chorob genetycznych przy uzyciu wirusow - naprawialyby one DNA, niwelujac wspomniane choroby. Mozna sobie wyobrazic jakis szalenie skomplikowany system 'komputerowy', do ktorego wpuszczono by 'wirusa' na podobnej zasadzie. Sam kiedys sprawdzalem skutecznosc czegos takiego (w obrebie wlasnego komputera, oczywiscie - wszystko bylo niegrozne i superlatwe do wykrycia czy nawet deaktywowania) - pomyslalem, ze gdybym napisal wirusa, ktory przypadkowo dostalby sie do netu i doprowadzil do jakichs katastrof, to jedynym co bym mogl zrobic byloby wypuszczenie drugiego wirusa, ktory skanowalby pliki w poszukiwaniu swego zlego braciszka i usuwal go, po czym sam by sie kasowal (zeby nie zajmowac miejsca) jesli tylko w systemie istnialaby jeszcze jedna jego kopia. To dzialalo. Oczywiscie znacznie prosciej by bylo po prostu napisac program antywirusowy i go aktywowac, jednak trudno jest przekonac wszystkich do sciagniecia i uzycia go.

W superskomplikowanym systemie uniemozliwiajacym wykonanie jakiejs instrukcji na wszystkich wezlach to moglaby (czysto teoretycznie) byc jedyna metoda. Oczywiscie jesli nasz "antywirus" bylby bardzo zaawansowany i mial rozwinieta heurystyke i jedyny blad tkwilby w zabezpieczeniach, moglby przejac kontrole nad calym systemem i uzyskac inteligencje, czy nawet swiadomosc .

/Sh1eldeR

/Sh1eldeR
Anonim
Anonimowy
#18 - Wysłana: 18 Lut 2006 00:50:59
Odpowiedz 
Napisalbym: "ups, dwa razy sie podpisalem", ale zabrzmialoby to pewnie kretynsko i bylo zbyt oczywiste, wiec moze lepiej... nic juz nie napisze

/Sh1eldeR
Arthanis
Anonimowy
#19 - Wysłana: 18 Lut 2006 02:15:53
Odpowiedz 
Cóż... te rozważania na temat wirusa komputerowego wydaja mi się być w jakiś sposób przesadzone... W końcu niewydaje mi się aby wysoce złożony i cholendarnie skomplikowany twór jakim był Borg bazował na kodzie jakiegoś wirusa. Już łatwiej mi jest przyjąć koncepcję jakiegoś banalnego błędu w podstawowym oprogramowaniu (może w tym wypadku i wywołanego przez wirusa) który utopię zamienił w cybernetyczne piekło. Prawdę mówiąc dostrzegam w Borgu przestrogę przed oddawaniem wszystkich dziedzin życia maszynom...

Inna kwestia. Na forum (czytam je od dawna) pojawia się czasem koncepcja starcia Borga z albo Dominium, albo podęgami Alphy (Romulanie+Klingoni+Federacja). Prawdę mówiąc gdybym miał obstawiać kto wygrałby otwartą wojnę to stawiam na Borga (te kilkanaście tysięcy sześcianów daje pewną przewagę...). Nie istniej w świecie Star Treka cywilizacja (pomijam Q i inne dziwne byty) zdolna pokonać Borga w otwartej wojnie, ani choćby stawić mu równego czoła. Ale uważam jednocześnie że do otwartej wojny nigdy by nie doszło. Borg prowadzi otwarte działania wojenne jedynie przeciw potęgom stanowiącym dla niego jakieś zagrożenie, a i przeciw nim wysyła siły liczące co najwyżej kilkanaście jednostek (przykład - gatunek 8ileśtam). Gdy zaś wróg nie stanowi bezpośredniego zagrożenia i w dodatku jest daleko to czeka go co najwyżej wizyta zwiadowczo-asymilacyjna w postaci kostki. Nawet gdyby doszło do otartej wojny, to wydaje mi się że grupy uderzeniowe Borga (w charakterystycznej dla niego stosunkowo niewielkiej ilości) nie dałyby rady ani samobójczym atakom jem-hadar (takie 100 myśliwców kosztuje w końcu mniej surowców niż 1 sześcian... kalkulacja z każdej strony opłacalna), ani kombinacji flot i technologii potęg Alphy (broń taleoronowa, maskowanie, działa jonowe, rozpraszacze, plazma, fazery, różne typy torped).

W tym momencie chciałbym obalić teorię o znakomitych zdolnościach adaptacyjnych borga. Pamiętacie scenę w której załoga Enterprise-D telepotruje się na pokład kostki by uwolnić Picarda? Drony w miarę strzelania z fazerów zyskują na nie odporność. Przekichane. Ci do nich strzelają, a ci nic sobie z tego nie robią... Tymczasem w First Contakcie mamy do cyznienia z analogiczną sytuacją na pokładzie E-E. Co jest? Odpornośc na fazery wyparowała? Borg uodparnia sie jedynie na pewne częstotliwości broni, zmiana jej częstotliwości pozwala na kontynację ostrzału. Ponieważ odporność wyparowała, to podejżewam że borg z pewnych przyczyn ją wyłączył. Logika nakazałaby odpornośc tę utrzymać co najmniej do czasu zasymilowania Federacji. Sam sie nasuwa wniosek że borg może się uodpornić na każdą broń, ale z jakiegoś powodu nie na wszystko jednocześnie. I tu może tkwić klucz do pokonania kostek bronia konwencjonalną, może tylko lekko podrasowaną w celu losowego zmieniania częstotliwości (tak jak fazery pulsacyjne). A jeżeli dodać do tego różne niekonwencjonalne cacka (taloronki) i błyskotkliwość dowódców pokroju Picarda, to wynik starcia byłby prawie że przesądzony... Zgadzam się że zniszczenie sześcianu stanowi wielkie wyzwanie, ale warto się zastanowić czy na pewno jest sens go niszczyć. Wystarczy go w końcu ogołocić z dron, sam sie zdetonuje, albo zamieni się w latający złom. O ile unicestwienie takiego giganta może być bardzo trudne, to wytłuczenie opartych wszakże na tkance organicznej dron można już spokojnie prowadzić za pomocą zarówno ostrzału, jak i abordażu (kłania się broń biała, borg nie wykazuje na nią żadnej odporności). Każda drona daje jakąś moc obliczeniową, utrata więksozści z nich znacznie powinna obniżyć wydajność sześcianu. Natomiast nawet filozofom się nie śniło jakie technologie można by wydobyć z choćby wraku kostki Borga... Takie osiągnięcie mogłoby się okazać przełomowe. Borg musi zdawać sobie z tego sprawę, bo woli unicestwić cały okręt niz zaryzykować przjęcie nad nim kontroli (gdy data uśpił załogę sześcianu jednostka była w pełni sprawna, jedynie załoga była nieaktywna. A mimo to sześcian został zdetonowany...). Co do infiltracji Bogra przez zmiennokształtnych to uważam ten pomysł za chybiony. Co by to iało niby dać? Borg gdy nie czuje zagrożenia ani nie ma interesu w niszczeniu intruza to spokojnie pozwala się przechadzać po własnej jednostce (no chyba że ci z TNG mają u niego jakieś fory... ). Nawet jeśli zmiennym udałobu się dostać do jednostki i skutecznie zakamuflować to co miałoby to im niby dać? Bez dostępu do sieci umysłów borga infiltracja ta była by conajmniej bezużyteczna.

Jeszcze jedna kwestia: przelot Borga przez przestrzeń Romulan. Zgadzam się z tym co pisał Sh1eldeR, ale dopuszczam jeszcze jedną możliwość. Otóż trzeba pamiętać że wszechświat jest trójwymiarowy. galaktyki mają jedynie 2 wymiary. W zależności od tego z której strony nadleciał Borg mógł on nawet nie zachaczyć o terytorium Romulan. Nie należy zakładać że leciał on ze swojego terytorium po linii prostej. Dlaczego? Borg posiada wiedzę o wielu nieznanych dla ras Alphy tunelach podprzestrzennych. Możliwe że skorzystał z takiego który wyrzucił go tuż przy granicach federacji (np. "nad" federacją), nie musiał więc przecinać ani choćby nawet zachaczać o tereny Romulan. Wydaje mi się że gdyby doszło do wielkiego starcia floty Romulańskiej z Borgiem, to w całej sadze Star Treka pojawiłaby się jakaś o tym wzmianka...

WarLock II: Siema! Nie przywitałem się wcześnie, przepraszam za nietakt
Anonim
Anonimowy
#20 - Wysłana: 18 Lut 2006 04:10:20
Odpowiedz 
Z ta trasa Borga (ze 3D) to swietny pomysl, Arthanis! A moze tam istnieja jakies "subspace rifty" w rodzaju tych co daly kopa Sisko gdy lecial w drewnianym stateczku? Federacja nic o nich nie wie, bo nie chce im sie tracic czasu i jednostek na przeszukiwanie pustej przestrzeni nieco "nad" galaktyka. A Borg mogl sobie poslac pare tysiecy Cube'ow tylko w tym celu.

Bo moja teoria szczerze mowiac nie trzyma sie za bardzo kupy, gdy sie uwzgledni znany fanom sposob dzialania transwarp - najpierw od jakiegos wezla transwarp musi poleciec jeden statek i "rozwinac" za soba tunel transwarp, on leci w normalnym warp, dopiero te lecace tunelem moga leciec duzo szybciej. Wiec ten pierwszy Szescian nie mogl rozwinac tunelu transwarp.

Przypadkowo przyszlo mi na mysl wytlumaczenie, czemu Borg atakowal UFP tak ostroznie. Pierwszy Szescian to zwiadowca - i tu nie dziwota, ze byl tylko jeden. Natomiast drugi... mogl ciagnac za soba tunel transwarp dla reszty floty . A ze zostal zniszczony, to tunel sie zapadl. Pierwszy nie rozwijal za soba tunelu, bo Borg nie byl pewien czy warto.

Nie mowie ze sam wierze, ze tak wlasnie bylo, ale mamy kolejna hipoteze...

Walka Cube'a z Romulanska flota IMO nie musialaby wyjsc na jaw, ale tylko dlatego, ze to sa Romulanie. W przypadku Klingonow ktos predzej czy pozniej by sie sypnal w kantynie przy paru glebszych .

Obawiam sie, ze na chwile obecna polaczone sily UFP, Romulan, Klingonow i Dominium nie dalyby rade Borgowi jesli nie uwzglednimy "genialnych wynalazkow" podczas wojny. Sorry, ale kazda z tych poteg bylaby w stanie pokonac jednego, moze dwa Cube'y (choc pamietajmy, ze bez "oszukiwania" poki co zadna z ras z naszego wszechswiata nie zniszczyla na ekranie ani jednego Szescianu!) . A okretow Borg moze poslac 10 000...

Wzmacniajac bron, stosujac maskowanie na wszystkich okretach i wymieniajac sie uzbrojeniem nasze potegi moglyby podjac walke moze z 20 Szescianami i to atakujac pojedynczo. Tak przytlaczajacej liczby okretow, jakie ma w zapasie Borg, za cholere nie da sie pokonac inaczej niz koszac je jeden za drugim.

Rozwiazania: bron biologiczna (promieniowanie talaronowe), torpedy transfazowe, "wirus komputerowy", czy "zagadka nie do rozwiazania" (w ktorym to odcinku bylo?), do tego wszystkiego przydalby sie pancerz ablatywny znany z Voya...

/Sh1eldeR
Jurgen
Moderator
#21 - Wysłana: 18 Lut 2006 10:47:43
Odpowiedz 
Jak to nikt nie rozwalił sześcianu bez oszukiwania? Picard rzeczywiście oszukiwał, ale Kaśka na pewno nie

Zagadka-nie-do-rozwiązania pojawiła się chyba w odcinku z droną, którą załoga nazwała Hugh, "I, Borg" jeżeli dobrze pamiętam.
Anonim
Anonimowy
#22 - Wysłana: 18 Lut 2006 13:03:39
Odpowiedz 
Rozwalila normalny Szescian bez uzycia technologii z przyszlosci itd? Sorry, nie widzialem calego Voyagera... ale w tej sytuacji to pewnie jeszcze dlugo go nie zobacze

/Sh1eldeR
Arthanis
Anonimowy
#23 - Wysłana: 18 Lut 2006 14:30:23
Odpowiedz 
Coż... Z tego co mi się udało zauważyć Borg nie ma zwyczaju atakowanie kogokolwiek choćby ułamkiem swych sił. Prowadzi on coś w rodzaju kalkulacji siły oponenta i wysyła na niego ilość sześcianów zdaniem Borga wystarczającą do jego unicestwienia. Absolutnie się zgadzam że na chwilę obecną nawet sojusz Federacji, Romulan, Klingonów i Dominium miałby szanse na pokonanie 10000 kostek (a może i kilka razy więcej...) dosyć niewielkie.... Ale otwarta wojna z zaangażowaniem choćby znaczącego ułamka sił (powiedzmy 200-300 sześcianów) nie jest "w stylu" Borga. Nie wiem czy to jakieś techniczne ograniczenie, czy po prostu wykalkulowana taktyka, ale tak czy inaczej siły udeżeniowe IMO składałyby się zaledwie z kilku-kilkunastu Cube. Jeżeli Borg zaangażowałby do wojny 10000 sześcianów to idąc moim tokiem myślenia Konfederacja (KE+UFP+RE+DE) musiała by już posiadać jakieś 500000 nieźle podrasowanych okrętów i całkiem spore terytorium. A wtedy losy wojny mogły by się potoczyć niekoniecznie dla Borga pozytywnie. Borg wysyła siły adekwatne do zagrożenia. Pierwszy sześcian atakujący Ziemię został zniszczony prawie że przez przypadek, wiec nie było podstaw by w drugim ataku zwiększać liczebnośc grupy uderzeniowej. Drugi sześcian został już pokonany prawie że normalnie, więc Borg cofnął się w czasie by wezwać posiłki. Moim zdaniem te posiłki bardzo możliwe że składałyby się z zaledwie 1-2 sześcianów, bo w dalszym ciągu kalkulacja nie pozwalałaby Borgowi na zaangażowanie sił nieadekwatnych do zagrożnia. Gdyby kierował się on ludzką logiką po pierwszym niepowodzeniu na wszelki wypadek wysłał by od razu 3-4 jednostki. W końcu na brak okrętów raczej nie narzeka... A jednak jest coś co ogranicza możliwości ekspansji Borga... Nie wiem co to, ale moze na jakimś filmie to pokażą.

Co do spotkania Borga z Romulanami wydaje mi sie ono mało prawdopodobne. Absolutnie się zgadzam że gdyby sześcian wykończył kilkadziesiąt Warbirdów to z pewnością Tal-Shiar i Senat zrobiliby wszystko by ukryć ten fakt zarówno przed sąsiadami, jak i przed społeczeństwem. Ale nie wiem czy tak łatwo ukryć wraki sporych jakby nie patrzeć jednostek, tajemnicze zniknięcia załóg, a przede wszystkim ukryć ten fakt przed może nie tak skutecznymi, ale zawsze funkcjonującymi i spełniającymi swoje zadania wywiadami innych ras. Mozna ukryć wiele, ale wielka kosmiczna bitwa i to najprawdopodobniej tuż przy granicy ze strefą neutralną musiałaby przyciągnąć czyjąś uwagę. Nie chodzi mi o to że nie doceniam mozliwości machlojek ze strony Romulan... Mi to się wydaje ciężkie do wykonania nawet jak dla nich...

Przeciw twojej teorii /Sh1eldeR wydaje się też przemawiać fakt że borg nie wykazuje żadnego zainteresowania Romulanami, a mknie wprost na federację. Cele na drodze Cube'a dzielone są na cele do asymilacji i cele do zniszczenia. Ignorowanie okrętów i kolonii po drodze do celu jest jakby nie w jego stylu... Kolonia federacji po drodze do ziemi zostaje zniszczona, bo wszystko co warte asymilacji Borg może odnaleźć również na Ziemi i nie zawraca sobie głowy podrzędnym aczkolwiek pracochłonnych celem. Można jeszcze przyjąć koncepcję że Borg przelatując przes terytorium Romulan natknął się jedynie na zamaskowane okręty Imperium i z jakichś przyczyn nie potrafił ich wykryć. Flota Romulan "odprowadziła" kostkę do granicy z federacją i dałą sobie z nią spokój, a ta nawet nie dowidziała się o obecności zamaskowanych ptaszków w okolicy...

Tak czy siak pomysł z Romulanami wydaje mi się trochę "na siłę". Zbyt mało przełanek wskazuje na tę koncepcję, pozostawia ona zbyt wiele pytań na które nie ma odpowiedzi. O wiele bardziej logiczne i budzące znacznie mniej wątpliwości wydaje mi się przyjęcie, że Borg skorzystał z jakiegoś tunelu podprzestrzennego i wynurzył się "ponad" (ew. "pod") granicami Federacji. Borg zna lokalizację takich tuneli, a z pewnością zależałoby mu na jak najbardziej optymalnym wyliczeniu kursu przy uwzględnieniu wszelkich anomalii kosmicznych (również np. czarnych dziur). Zakładanie że Borg leciał linią prostą w jednej płaszczyźnie wydaje mi się więc już z założenia "odrobinę" naciągane.
Jurgen
Moderator
#24 - Wysłana: 18 Lut 2006 14:49:22 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Oczywiście żartowałem (była buźka). Ja też całego Voyagera nie oglądałem, więc nie mogę wykluczyć, że kiedyś Kaśka wklepała mu bez "oszustw". Ona, a raczej scenarzyści, są do tego zdolni
Lasik
Użytkownik
#25 - Wysłana: 18 Lut 2006 20:01:09
Odpowiedz 
Nadal mnie nie przekonuja wasze agumenty co do przybycia pierwszej kostki Borga z nad/pod terytoriuum federacji. Jak zauwazycie we wszystkich mapach jakie dotad widzialem Wolf 359 jest 'na prawo i troche ponizej' Slonca. Po co kostka mialaby zbaczac z trasy do Ziemi jesliby leciala z gory lub dolu? Jak dobrze pamietam jest nawet wyraznie powiedziane ze kieruje sie prosto w kierunku Ziemi...
Jezeli nasza galatkyka jest na tyle plytka 'w glab', ze mozemy zalozyc ze szescian nie mogl przyleciec z jej obrzezy (bo i po co mialby specjlanie nadkladac trasy ze swego kwadrantu) to z powyzszego wynika, ze musial przyleciec gdzies z terytorium Romulan/Klingonow. Klingonow mozna skreslic bo bysmy sie na pewno o tym dowiedzieli. Zostaja Romulanie...
Teoria Arthanisa jakoby ze szescian Borga nie zauwazylby zamaskowanych okretow Romulan ma powazna wade... Nawet jesli by nie zauwazyli by okretow to z pewnoscia musieli zauwazyc przeciez cala cywilizacje...rozciagajaca sie na przestrzeni kilkuset (klilku tysiecy?) lat swietlnych. Nie sadze zeby nie zbadali jej techniki do asymilacji...a przypominam ze jak nie asymiluja to niszcza...
Zgadzam sie ze Romulanie byliby wstanie ukryc nieduza potyczke z Borgiem. ale juz nie powazna bitwe.ale wcale nie jest powiedziane ze by przegrali...przeciez zwyciestwo kostki Borga pod Wolf359 z flota fedracji byla w zasadzie zasluga zasymilowanego Picarda...Borg nie majac takiego atutu od Romulan moglby przegrac...tym bardziej jakby nie widzial okretow ktore do niego strzelaja
Podsumowujac nadal wydaje mi sie ze ten caly Borg jest niedociagniety
Anonim
Anonimowy
#26 - Wysłana: 18 Lut 2006 21:05:13
Odpowiedz 
Cóż... Twierdzę że kostka mogła się wynurzyć tuż nad lub tuż pod terutorium federacji. A nie tuż nad lub tuż pod samą Ziemią. Galaktyka ma kształt mniej więcej płaski, naturalnie conieco wystaje tu i tam, ale w dużym przybliżeniu wygląda ona jak dysk. Wcale nie jest powiedziane że Worf 359 meści się idealnie w płaszczyźnie galaktyki. Borg mógł się wynurzyć nad (pod) płaszczyzną galaktyki w pobliżu np strefy neutralnej (bo np. tam wychodzi jakiś nieznany federacji tunel podprzestrzenny). Leciał, jak sam piszesz, kursem wprost na Ziemię. Znaczyłoby to mniej więcej tyle że z każdą chwilą lotu coraz bardziej zbliżał się do płaszczyzny galaktyki. A im bliżej płaszczyzny galaktyki tym większa szansa na natknięcie się na jakiś układ planetarny. No i tym sposobem będąc już stosunkowo blisko Ziemi "nadział się" na worf 359 i stoczył tam bitwę. Absurdem jest twierdzenie że najbardziej optymalny (najszybszy) kurs z terytorium Borga do terytorium Federacji ciągnie się po linii prostej wzdłóż płaszczyzny galaktyki. Galaktyka obfituje w ogromną liczbę skrótów (np. tunele podprzestrzenne), o których istnieniu Borg wie i z których lubi korzystać. I tak właśnie podejżewam że było właśnie w tym przypadku.

Co do przejścia Borga przez terytorium Romulan to muszę przyznać że średnio mnie te teorie przekonują. Natomiast nie mogę się zgodzić że kostka przecinając tereny "zielonych" musiała koniecznie natknąć się na ślady ich cywilizacji. Jeżeli założymy że Borg nie wykrył zamaskowanych Romulańskich jednostek, to całkiem prawdopodobne że nie natknął się na żadne inne ślady cywilizacji. Odległości między układami planetarnymi są ogromne, a większość z nich jest poza tym niezamieszkana. Tereny które ewentualnie "przecinał" Borg leżą bardzo daleko od serca imperium. Wszystko to pozwala przypuszczać że przy z góry narzuconym kursie i przy całkiem dużej prędkości sześcian mógł nie tylko nie natknąć się, ale wręcz przeoczyć drobne ślady obcej cywilizacji.

Natomiast bez wątpienia twierdzę że ew. potyczkę z Borgiem Romulanie by przegrali. No może gdyby zaangażowali kawał floty, to przy wielkich stratach i ogromnym szczęściu udałoby im się wygrać... Ale losy jakiejś potyczki (powiedzmy 70-80 ptaszków na kostkę) byłyby raczej przesądzone. Jednostki romulan były tak samo nieprzystosowane do walki z Borgiem jak federacja pod Worf 359. Maskowanie niewiele by tu pomogło, bo gdyby Bogr zorientował się że wali w niego coś niewidzialnego to od razu kombinowałby jak tu takie coś wykryć/złapać i zniszczyć/zasymilować. Nieagresywne warbirdy mogły nie zwrócić jego uwagi,a le jakikolwiek atak zaciekawiłby pewnie kolektyw. Poza tym jakkolwiek Borg mógłby mieć pewne problemy ze zlokalizowaniem a więc i zniszczeniem wroga, to romulanie mieliby z tym problemy ręcz kolosalne. Jaka Broń Romulańska była wówczas zdolna do unicestwienia ogromnego, regenerującego się i posiadającego zolność adaptacji celu? Biedni byliby ci romulanie.

Muszę jednak przyznać że teorie z przelotem Borga przez teytorium Romulan nie przypadły mi do gustu...

Co do zwycięsta pod Worf 359 dzięki pomocy Locutusa uważam to za teorię mocno naciąganą. Z pewnością Pickard stanowił dla Kolektywu jakąś pomoc, ale bez przesady. Wyjście z bitwy z kilkudziesięcioma okrętami praktycznie bez strat to osiągnięcie zbyt wielkie nawet jak na Pickarda. Z resztą wydaje mi się absurdalne żeby Borg planował cały atak w oparciu o asymilację Pickarda. Asymilacja kapitana była jedynie jednym z celów pobocznych: przydatna ale w żadnym razie nie niezbędna.
Arthanis
Anonimowy
#27 - Wysłana: 18 Lut 2006 21:06:31
Odpowiedz 
tamten ost należy do mnie
Arthanis
Jurgen
Moderator
#28 - Wysłana: 18 Lut 2006 21:29:27
Odpowiedz 
Być może Borg przelatywał przez tereny Romulan, ale nie zainteresował sie nimi z pewnego powodu. Otóż dzięki Q znał już Federację (i zapewne z baz danych Enterprise D wiedział o Klingonach i Romulanach). Wiedział, że Federacja jest tworem dość oryginalnym i niespotykanym, bo składa się z wielu różnych ras, kultur i technologii. Z punktu widzenia kolektywu asymilacja Fedków daje im więcej niż asymilacja Romulan i Klingonów.
Arthanis
Anonimowy
#29 - Wysłana: 18 Lut 2006 21:47:22
Odpowiedz 
Może i masz rację, ale ja i tak uważam że najprostrze i budzące najmniej wątpliwości jest założenie że Borg terytorium romulan nie naruszył. Borg jest głupi jak but. Działa jak kalkulator, umie policzyć dużo i dokładnie ale fantazji to raczej nie posiada... Wątpię by mu się chciało analizować czyja asymilacja jest bardziej opłacalna. Natknął się na federastów, no to huzia na federastów. Zasymilował by ich, to wziąłby się za następnych. W sytuacji gdy się posiada tak ogromną flotę i wysyła jedynie 1 okręt można mówić tylko i wyłącznie o misji zwiadowczo rozpoznawczej. Być może takie pojedyńcze ataki będą się powtarzały aż do momentu gdy Borg dosięgnie federację swym terytorium. A wtedy ruszy na nią jakimiś poważnymi siłami... tak czy siak żadnej z ras Alfy borg nie uważa narazie za zagrożenie. Posiadają one na chwilę obecną bardzo niski dla Borga priorytet, tak, że narazie nie warto poważnie brać się za ich asymilacje...
Havoc
Użytkownik
#30 - Wysłana: 18 Lut 2006 21:53:41
Odpowiedz 
Mnie zastanawiają Voth! Niewiele o nich wiemy, ale to co pokazano na ekranie robi mooocne wrażenie. W końcu teleportowali całego Voyagera do środka swojego okrętu! I zdalnie przejeli nad nim kontrolę. Tego nawet BORG nie potrafił.
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czy Borg jest taki idealny?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!