USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Wydarzenia z DS9 4x01 - 4x02
 Strona:  ««  1  2 
Autor Wiadomość
Slovaak
Użytkownik
#31 - Wysłana: 22 Sty 2006 21:37:08 - Edytowany przez: Slovaak
Tyle, ze w interesie tej 3 bylo to zeby nikt nie walczyl

Idealnie to rozwiązali ...atakując byłych sojuszników żeby ratować niedawnych wrogów którzy nadal byli zagrozeniem.

Jakim zdobycznym?

Tu chodziło mi o skutki wojny z Klingonami i Bird of Prey.
Grzybek
Użytkownik
#32 - Wysłana: 22 Sty 2006 21:46:16
...atakując byłych sojuszników żeby ratować niedawnych wrogów którzy nadal byli zagrozeniem.

Juz to przerabialismy Wywlolywal ich a ci w iscie Klingonski sposob dali mu odpowiedz strzalem w tarcze pewnie w mostek. Na upartego moge powiedziec, ze Klingoni to takze byli wrogowie. A patrzac na okres pokoju miedzy nimi a Federacja, jak i miedzy Federacja a Kardaz, moglbym sie pokusic ze wychodzi po rowno...

Tu chodziło mi o skutki wojny z Klingonami i Bird of Prey.

Oj dalej nie kumam :/ Ale to moze dlatego, ze jestem na bierzaco do 4x04 Indiscretion Reszte pamitam tyle co lecialo na Polsacie a bylo to troche dawno temu.
Slovaak
Użytkownik
#33 - Wysłana: 22 Sty 2006 23:19:28
Klingonski sposob

O! I tu jest właśnie sedno sprawy. Sisko chyba myślał że jak powie Klingonowi podczas wojny żeby odłożył broń to Klingon go usłucha. (już wogule pomijam że nikt by nie odłożył na rozkaz neutralnej frakcji:/) Heh, albo jeszcze że schowa Klingonom cel i wtedy przestaną walczyc


Reszte pamitam tyle co lecialo na Polsacie a bylo to troche dawno temu.

eh, to były czasy
Slovaak
Użytkownik
#34 - Wysłana: 22 Sty 2006 23:28:20
Jeszcze chciałem dodać że Klingoni w przeciwieństwie do Federacji szanują swoich sprzymierzeńców. Założę sie że ten dowódca którego zabił Martok chciał by rozwalić Sisko za ten ostrzał ale... to był jego sojusznik. Sisko jednak ma to gdzieś i jakby nie patrzeć zdradził swoich sojuszników ostrzegając Cardassian.
Grzybek
Użytkownik
#35 - Wysłana: 23 Sty 2006 00:43:38 - Edytowany przez: Grzybek
To ja znowu spojrze na to z drugiej strony

Klingoni w przeciwieństwie do Federacji szanują swoich sprzymierzeńców.

Tak? To dlaczego sojusznicy ich imperium, poniekad chyba najwieksi, dowiaduja sie o ich palnie ataku na Kardaz, w wyniku sprowadzenia na stacje, kolo ktorej pojawila sie Klingonska armada, Klingona/nina/nczyka? (Worf by mi pewnie dal za taki dyshonor bath'letem po plecach ) w sluzbie Gwiezdnej Floty? I dopiero wtedy, takze po nie malych wysilkach poznaja prawdziwy cel przybycia floty? Najwyzsza Rada powinna chociaz jakos zasyganlizowac Radzie Federacji mozliwosc "potencjalnego" ataku na Karadzje w zwiaku z "domniemanym" udzialem zalozycieli w aktualnym przewrocie politycznym. Ale nie! Lepiej wyslac flote, wcisnac jakas bajeczke o obronie alfy przed zmiennymi. Wbrew Bajoranskiemu prawu (BTW niezaleznemu rzadowi sprzymiezonemu z Federacja czyli sojusznikiem) zatrzymywac i przeszukiwac statki (takze bedace pod "bandera" Federacji) i byc wielce oburzonym, kiedy okret majacy strzec tej przestrzeni, strzela salwa ostrzegawacza ponad burta okretu dokonujacego takiego chaniebnego czynu. A pozniej byc wielce zaskoczonym i zbulwersowanym kiedy to ten sojusznik po trudach odkrywa prawde i nie popiera jego zdaniem bezpodstawnego ataku. Tak to sie nazywa prawdziwy sojusznik. Oby takich nam jak najwiecej...

O! I tu jest właśnie sedno sprawy.

Zgodze sie! Tu walsnie jest ten pies pogrzebany!

Założę sie że ten dowódca którego zabił Martok chciał by rozwalić Sisko za ten ostrzał ale...

A ja zaloze sie, ze Sisko chcial rozwalic tego Bir Of Preya tylko za to, ze zatrzymal statek kobiety z ktora sie zwiazal pierwszy raz tak bardziej na powaznie po 4 latach od smierci jego zony, ale...

strzelil mu tylko nad burta, bo pomimo tego co czul wiedzial, ze to sojusznik. A w sojusznika sie nie strzela (przynajmniej nie zanim wyczerpia sie wsztystkie inne srodki perswazji). Czego na podstawie tego odcinka powiedziec o Klingonach nie mozna A to wszystko przez jednego zmiennego

eh, to były czasy

Zalezy od punktu widzenia. Nigdy nie przepadalem za moja podstawowka Choc z drugiej strony to byly najpiekniejsze, a za razem najgorsze chwile w zyciu...
Slovaak
Użytkownik
#36 - Wysłana: 23 Sty 2006 03:12:59
To dlaczego sojusznicy ich imperium, poniekad chyba najwieksi, dowiaduja sie o ich palnie ataku na Kardaz, w wyniku sprowadzenia na stacje, kolo ktorej pojawila sie Klingonska armada, Klingona/nina/nczyka? (Worf by mi pewnie dal za taki dyshonor bath'letem po plecach ) w sluzbie Gwiezdnej Floty? I dopiero wtedy, takze po nie malych wysilkach poznaja prawdziwy cel przybycia floty?

Tu już zmienny zadziałał odpowiednio. Zatajenie różni sie chyba nieco od zabijania.
Grzybek
Użytkownik
#37 - Wysłana: 23 Sty 2006 11:44:40
Tu już zmienny zadziałał odpowiednio.

Niech to bedzie zeminny. Ale on byl jeden a Klimgomow cale Imperium. Ktorys mogl sie pofatygowac aby juz nie udzielic dokladnych incormacji co, gdzie, kiedy i jak, ale chociaz, uprzedzic swojego sojusznika.

Zatajenie różni sie chyba nieco od zabijania.

Fakt to jest roznica. Ale kto tu zabil kobo pierwszy? I kto tu cos zaatajal? Siko wykonywal tylko swoje obowiazki. Kazdy dowodca okretu/placowki jest zobowiazany niezwlocznie odpowiedziec na sygnal sos (tymbardziej jednostki federacyjnej, o przestrzen sie nie bede rozpisywal bo jeszcze do konca federacyjna nie byla). Siko taki sygnal otrzymal i wypelnil obowiazki. A to ze Martok zabil tamtego kapitana, to wina Martoka nie Sisko. On wykonywal powierzone mu obowiazki. Przypomne znowu, ze Siko niegy nie strzelal pierwszy. Najpierw starafl sie nawiazac dialog, pozniej (zalerznie od sutyacji) strzelal ostrzegwczo, badz w silniki. To klingonska mentalnosc stworzyla ta cala przykra sytuacje, to wsztstko przez klingonska mentalnosc odpiwoednio pokierowana przez Zmiennego.
Slovaak
Użytkownik
#38 - Wysłana: 23 Sty 2006 17:22:11
Ale kto tu zabil kobo pierwszy?

Sisko zabił Klingonów. Klingoni zaczeli wprawdze wojne z Cardassia ale to nie dawało Sisko prawa do jakich kolwiek działań przeciwko sojusznikom. Z Cardassia nie było żadych paktów o wzajemnej pomocy a z Klingonami tak.

Przypomne znowu, ze Siko niegy nie strzelal pierwszy. Najpierw starafl sie nawiazac dialog, pozniej

Ale w jakiej sytułacji to było... nie można wleciec komuś na pole bitwy i sie rządzić żeby przerwali walke a już napewno nie Klingonom.

To klingonska mentalnosc

Właśnie, Klingoni mają swoje zasady inne niż ludzie, inne rzeczy cenią i to włąsnie brak zrozumienia doprowadził to tylu dziesięcioleci wrogości pomiedzy Federacją a Klingonami. A kiedy wreszcie Curzonowi udało sie dojść do porozumienia to Sisko wszystko spaprał. Federacja nie jest jedyną siłą w Alfie żeby wszystkim rozkazywac i podporządkowywac tak jak im sie widzi. Bo z jakiej paki?
Grzybek
Użytkownik
#39 - Wysłana: 23 Sty 2006 17:57:20
Klingoni zaczeli wprawdze wojne z Cardassia ale to nie dawało Sisko prawa do jakich kolwiek działań przeciwko sojusznikom. Z Cardassia nie było żadych paktów o wzajemnej pomocy a z Klingonami tak.

Coz sprawdzilem ta teorie doglbniej. W monencie kiedy klingonska flota zajela zewnetrzne kardazjanskie kolonie, Rada Federacji potepila atak. W odpowiedzi Klingoni zerwali stosunki dyplomatyczne z Federacja i wycofali sie z ukladu na Khithomer. Nie jestem politologiem, ale dla mnie to wystarczy aby uznac, ze od tego czasu stosunki miedzy tymi dwiema nacjami sa nieuregulowane. Nie obowiazuja, zadne akty o nie agresji, ani tym bardziej o wzajemnej pomocy.

Ale w jakiej sytułacji to było... nie można wleciec komuś na pole bitwy i sie rządzić żeby przerwali walke a już napewno nie Klingonom.

W takiej sytuacji mogl nawet wleciec na pole walki i bez slowa do Klingonow rozpylic te trzy Bird Of Preye na atomy. Ale mimo wsztstko najpierw probowal zalatwic te sprawe polubownie, dajac Klingona szanse na wycofanie sie.

Właśnie, Klingoni mają swoje zasady inne niż ludzie, inne rzeczy cenią...

Wlasnie. gdyby byli badziej tacy jak my (nie chce tu nikogo krytykowac, czy zachwalac) nie doszlo by pewnie ani do ataku na Kardaz, ani na DS9, ani w pozienjszym czasie na inne instalacje gwiezdnej floty.

A kiedy wreszcie Curzonowi udało sie dojść do porozumienia to Sisko wszystko spaprał.

Chcialbym zauwazyc, ze Jadzia (Curzon) Dax byl/a przy kazdym incydencie w tym odcinku i ani razu nie padly slowa w stylu: "Ben przychamuj, niszczysz dorobek mojego zycia, niszczysz tak trudno wypracowany pokoj z Klingonami." Czy cos podobmego. Jadzia jak i reszta widziala slusznosc w podejmowanych przez Sisko decyzjach i ani ona ani nikt inny (oprocz Bashira jak wspominal o uzyciu urzadzenia maskujacego w alfie) nie zasugerowali mu, ze sie moze mylic, ze powinien spuscic z tonu.

Federacja nie jest jedyną siłą w Alfie żeby wszystkim rozkazywac i podporządkowywac tak jak im sie widzi.

Federacja niczego tu nikomu nie rozkazywala. Potepila jedynie atak na Kardazjan na arenie politycznej(galaktycznej?). W stosunku do Imperium klingonskiego nie padly zadne zadania. Probowano nawet sie skontaktowac z Gowronem aby jakos pokojowo rozwiazac ta sytuacje ale ten nie odpowiadal. Oficjalnie Federacja zajela stanowisko dopiero wtedy, gdy przy stacji przez nia zarzadzanej pojawila sie armada okretow, imperium ktore dopiwro co zerwalo stosunki dyplomatyczne, mogaca stacje ta zaatakowac. Wysylajac wlasna grupe okretow.
Slovaak
Użytkownik
#40 - Wysłana: 23 Sty 2006 18:48:49 - Edytowany przez: Slovaak
Wlasnie. gdyby byli badziej tacy jak my

Właśnie, przez takich były walki z Klingonami. Przez takich jak np. Sisko który zupełnie nie rozumie że Klingoni nie są ludzmi i to nie jego wojna. Nie wiadomo co by zrobili Klingoni ale to co zrobił Sisko jedyne co zrobił to zadarł z Klingonami i tyle, nic wiecej nie osiągnoł.

Już chyba wszystko powiedziałem w tym temacie
Grzybek
Użytkownik
#41 - Wysłana: 23 Sty 2006 19:24:24
Właśnie, przez takich były walki z Klingonami.

Nie przez takich tylko przez Zmiennego.

... który zupełnie nie rozumie że Klingoni nie są ludzmi i to nie jego wojna.

Pretekstem ataku Klingonow byla ochrona Alfy przed zalozycielami. Mozna bylo powiedziec, ze ta wojna byla wojna wszystkich, gdzyz zostala zaaranzowana przez zalozycieli a jej celem bylo wprowadzenie zametu, podzialow i oslabienia nacji naszego kwadrantu. Przygotowywali w ten sposob Alfe do ataku. Sisko to rozumial i probowal temu przeciwdzialac.

Nie wiadomo co by zrobili Klingoni

Wiadomo! Wrocili by do starych zwyczajow. Sam Worf tak mowil No i sie oboje z tym zgadzamy

jedyne co zrobił to zadarł z Klingonami i tyle, nic wiecej nie osiągnoł

i nie dopuscil do masowych mordow wsrod Kardazjan itp itd...

Już chyba wszystko powiedziałem w tym temacie

Sie zgodze, ze zaczynamy sie krecic w kolo. Nadal twierdze, ze 3 osoba wprowadzila by troche swiarzosci do dyskusji. A moze i by rozwiala kilka watpliwosci...
Slovaak
Użytkownik
#42 - Wysłana: 23 Sty 2006 19:59:19
i nie dopuscil do masowych mordow wsrod Kardazjan

Raczej tylko odwlekł to. Nic nie wiemy natomiast o rzadnym przewrocie na Carassia kiedy Dukat obejmował spowrotem dowództwo gdy sie przyłączyli do Dominion. Zatem rząd Cardassi nie istniał, cała Unia Cardassiańska była podbita przez Klingonów.

Nie przez takich tylko przez Zmiennego.

Chodziło mi ogólnie, że przez ludzi którzy włąsnie nie rozumieją Klingonów, tego że Klingoni to nie ludzie i nie lubią jak im sie przerywa wojne. W dodatku nie próbował tego sojsznik wroga tylko własny.

Pretekstem ataku Klingonow byla ochrona Alfy przed zalozycielami. Mozna bylo powiedziec, ze ta wojna byla wojna wszystkich, gdzyz zostala zaaranzowana przez zalozycieli a jej celem bylo wprowadzenie zametu, podzialow i oslabienia nacji naszego kwadrantu.

No to Sisko nie udało sie zatrzymać Klingonów przed inwazją to po co jeszcze zaczynac konflikt Federacyjno-Klingonski?

Pozatym co byś zrobił: jesteś w Afganistanie by ścigać Binladena (podobno tam jest, ale go i tak nie znaleziono, czyli brak dowodów itp.) potem atakujesz Irak i nagle wkracza Chinczyk i mówi ci nie strzelaj do tego konwoju, który miałeś zniszczyć, bo Chinczyk uważa że jesteś tu bezpodstawnie i ta wojna jest niepotrzebna.
Grzybek
Użytkownik
#43 - Wysłana: 23 Sty 2006 21:28:31
Raczej tylko odwlekł to. Nic nie wiemy natomiast o rzadnym przewrocie na Carassia kiedy Dukat obejmował spowrotem dowództwo gdy sie przyłączyli do Dominion. Zatem rząd Cardassi nie istniał, cała Unia Cardassiańska była podbita przez Klingonów.

Z tym jestem troche w tyle ale... (bo jakze by inaczej
Sprobuj dokonac przewrotu kiedy wladze ponownie przejmuje wojsko (tu nie jestem pewien) i sprowadza do twojego kraju inna armie (konkretnie Jem'Hadar), ktora jest 1000 kroc liczniejsza i ma slawe jako jedna z najbardziej bezwzglednych i zabujczych w znanym wszechswiecie? W dodatku skutecznie rozprawia sie ze znienawidzonymi terrorystami (Maquis) w ulamku czasu jakim zajmowalo sie tym kardazjanskie wojsko. Ja bym z takim przewrotem poczekal do odpowiedniego momentu. Probowanie czegos gdy oni sa na miejscu to czyste samobujstwo.

Chodziło mi ogólnie, że przez ludzi którzy włąsnie nie rozumieją Klingonów, tego że Klingoni to nie ludzie i nie lubią jak im sie przerywa wojne. W dodatku nie próbował tego sojsznik wroga tylko własny.

Ok chodzilo o ogol. Ale skoro ogol tak sadzi to moze jest cos nie tak z Klingonami (inwazja o wtracaniu sie za chwile) Jakos nikt inny nie wpadl na taki wspanialy pomysl ze to moze byc robota zamiennego (oczywiscie podsuniety pomysl) i ze trzeba na ratowac Alfe (nie wiem czemu ale teraz mi sam z siebie przypomial komunizm i jego uszczesliwianie na sile) Co do wtracanie sie w bitwe, nadal widze to tak, ze Sisko nie zrobil tu niczego zlego. wyczul okazje do zakonczenia sporu i postranowil zaryzykowac aby spor zakonczyc. I prawie mu sie udalo. (ide o zaklad, ze ostatnie zdanie uzyjesz przeciw mnie)

No to Sisko nie udało sie zatrzymać Klingonów przed inwazją to po co jeszcze zaczynac konflikt Federacyjno-Klingonski?

Zatrzymac nie, ale udalo mu sie ja skonczyc. Klingoni przelamali linie Kardazjaniskich okretow i Kardaz Prime byla na ich lasce (jak i reszta impreuim) Sisko tym wyczynem ta reszte uratowal.

Pozatym co byś zrobił...:

Przyklad bardzo na czasie. Ale nie do konca oddaje powage tamtej sytuacji. Chinczycy sie Binladena nie musza bac bo on ma swoja swoja swieta wojne przeciw zachodowi. Czyli jakby powiedziec obecnie dalszemu wrogowi, albo nawet lagodniej panstwu o odmiennym ustroju politycznym. Ale z Chinczykiem daloby sie dogadac. Jak czlowiek z czlowiekiem. Nie jak czlowiek z Klingonem. Ty do niego ze chcesz porozmawiac a on ci salwe w okret. Ale wczuwajac sie w kontekst Twojego zdania, bym delikatnie mowiac go olal. Albo spytal sie jaki ma w tym interes (jaki mial Sisko juz sobie poewiedzielismy).
Slovaak
Użytkownik
#44 - Wysłana: 23 Sty 2006 22:24:09
Zatrzymac nie, ale udalo mu sie ja skonczyc. Klingoni przelamali linie Kardazjaniskich okretow i Kardaz Prime byla na ich lasce (jak i reszta impreuim) Sisko tym wyczynem ta reszte uratowal.

Nie uratował bo wojna trwała dalej, Dukat wciąż walczył na zdobycznym Bird of Prey a Sisko sam potem powiedział (kiedy Cardassianie przyłączyli sie do Dominium) że wojna przybrała pechowy obrót dla Klingonów. Wiec jedyne czego dokonał to wojna Federacji z Klingonami. Oczywiście po zerwaniu paktów i powróceniu Klingonów na 'starą droge' wojna mogła być tylko kwestią czasu ale podkreslam Mogła być a nie musiała.
Grzybek
Użytkownik
#45 - Wysłana: 23 Sty 2006 23:05:59
Nie uratował bo wojna trwała dalej, Dukat wciąż walczył na zdobycznym Bird of Prey

Auc! I mnie zagasiles Pisalem wczesniej, ze na biezaco to daleko poza ten odcinek nie jestem. Cieszylem sie nawet, ze poza nego nie wybiegamy ale... Pomyslmy...

Wiec jedyne czego dokonał to wojna Federacji z Klingonami.

Wojna dzieki ktorej ujawnil, ze w Najwyrzszej Radzie klingonskiej jest Zmienny, ktory to wszystko zapoczatkowal.
Wojna dzieki ktorej wszyscy sie nauczyli czym moze byc zmienny w strukturach dowodczych (jak by nie patrzec taka wiedza to kozysc), i sie wyczulili na przyszlosc w tej kwesti. Nie odwazylby sie na tak odwazny plan (chirurgiczna zmiana wygladu, lot on Kronos w celu zdemaskowania zmiennego) gdyby ponownie nie zaufol sobie. Mogl zlekcewazyc Odo, kiedy ten mu mowil, ze wyczul zmiennego (bo tak to chyba bylo) ale tego nie zrobil. Nadal jego celem bylo nie dopuszczenie do dalszego oslabiania sil Alfy w obliczu wspolnego wroga.

Byles blisko , ale jeszcze nie zmieniles mojego pogladu w tej kwestii Nadal to widze tak, ze jego interwencja w sprawie Rady byla najmniejszym mozliwym zlem, ktore moglo przyniesc wiele kozysci (choc teraz widze ich i wiele mniej)
Slovaak
Użytkownik
#46 - Wysłana: 24 Sty 2006 12:31:57
Wojna dzieki ktorej ujawnil, ze w Najwyrzszej Radzie klingonskiej jest Zmienny, ktory to wszystko zapoczatkowal.

To Odo wykrył zmiennego...Sisko nie miał tu nic do rzeczy. I to nie miało nic wspólnego z wojną... znaczy niezależnie od tego czy by wybuchła czy nie to i tak tylko Odo w ten sam sposób mógł go wykryć. Pozatym to był tylko łud szczęścia dla Sisko że mógł coś dobrego zrobić.
Garak
Użytkownik
#47 - Wysłana: 24 Sty 2006 12:45:23
Inaczej Dukat walczył by na Cardassiańskim statku dowodząc jakimś wiekszym zespołem a nie chował sie na zdobycznym. Widocznie walczyła już tylko partyzantka.
cała Unia Cardassiańska była podbita przez Klingonów

Z tego wynika, iż Twoim zdaniem flota kardaska już nie istniała. W związku z tym nasuwa się pytanie: skąd wzięły się kardaskie jednostki, które walczyły póżniej po stronie Dominium? Odbudowali flotę już po przyłączeniu się do niego? Tylko dlaczego w takim razie budować mieli Galory i Hideki, zamiast skoncentrować się na znacznie lepszych jednostkach Dominium. I jakim cudem zdołali w tak szybkim tempie odbudować całą flotę?
No i jeśli Unia padła pozostają pytania, które zadawałem wcześniej: przeciwko komu walczyli w dalszym ciągu Maquis. Nie przypominam sobie by była mowa, iż nagle walczą z okupacją klingońską.
Slovaak
Użytkownik
#48 - Wysłana: 24 Sty 2006 13:22:11
Uważam że oficjalnie wojna została zakonczona, rzad rozwiązany czy zabity a trwała okupacja i walki partyzanckie (podobnie jak na Bajo przed przybyciem federacji). Jako dowód podam że Dukat był w radzie Detapa jakimś ministrem od spraw wojskowych czy coś a po wydarzeniach z Way of... dowodził małą jednostką zdolną zniszczyc co najwyżej małe meteory i dopiero potem zdobył Bird of Prey i zaczoł walke, albo już wczesniej walczył. Tak czy siak nie dowodził wiekszymi siłami, bo widocznie te z jakiegos powodu nie walczyły... choć musiały istniec.

A Maquis walczyli o swoje kolonie o swoje domy, nie chcieli podbić Uni a tylko wypedzic Cardassian ze strefy zdemilitaryzowanej.
 Strona:  ««  1  2 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Wydarzenia z DS9 4x01 - 4x02

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!