USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czemu Ziemia?
 Strona:  ««  1  2  3 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#61 - Wysłana: 27 Lut 2006 13:04:39 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Tuki Anvareth

Piszesz: ,,nie mówmy tu o okrętach podwodnych" i jako powód podajesz przeznaczenie tych stataków, które wypełniać mają wyłącznie misje bojowe. Ja jednak odważe się narazić na gniew przedstwiciela rasy Wookich jakim podobno jesteś i zaznaczyć wyraźną różnice rysującą się miedzy współczesną marynarką wojenną a Gwiezdną Flota na przykładzie łodzi podwodnych właśnie. W zasadzie nie mozna odmówić twym przemyslenią na temat łodzi podwodnych pewnej trafności, poza batyskafami przeznaczonymi do ratowania rozbitków uwięzionych wewnątrz zatopionych statków współczesne marynarki nie dysponują żadnymi okrętami podwodnymi mogącymi wypełniac inne misje niż tylko zadania patrolowo-bojowe. Tu rysuje się właśnie ta podstawowa różnica między GF a marynarkami wojennymi przełomu XX i XXI wieku: Flota Federacji ma bowiem okręty w dużej mieże przeznaczone do różnych celów, spośród, k otych badanie i dyplomacja jest jednym z najważniejszych powieżanych jej zadan. Prócz sławnego Defianta i klasy okrętów, któremu ów statek dal poczatek Gwiedna Flota nie ma statków przeznaczonych jedynie do walki! Przy czym trzeba zaznaczyć, izten ostatni typ okrętów poawił się stosunkowo niedawno i był on bezpośrednią reakcją dowództwa GF na realne zagrożenie ze strony Kolektywu Borg'a, nie odzwierciedla on jednak ogólnego podejścia GF do konstułowania statków gwiezdnych. Natomiast współczesne marynarki wojenne mogą się poszczycic okretami przeznaczonymi prawie wyłącznie do walki- prócz wspomnianych łodzi podwodnych są jeszce np. lotniskowce i niszczyciele- czy one wykorzystywane są w celach pokojowych? Poza tym pisze tu o różnicy w mętalnosci obu tych służb: Gf wykorzystuje swą infrastrukture przede wszytkim do badań i dyplomacjhi oraz - w pewnych wypadkach- do handlu, natomiast współczesne floty wojenne chodź mogły by to czynic nie robią ze swych okrętów innego urzytku jak tylko wykorzystują jej do walki tudzież zastraszania przeciwnika. Piszesz o projektach badawczych US Navy, ale przyznać musisz, że chodź zagadnienie to na pewno jest ciekawe to jednak misje polegające na ekspolracji- a tym bardziej na zasiedlaniu- morskich głębin nie stanowią priorytetu marynarki US i są w istotny sposób zmarginalizowane na rzecz zadań obronnych jakie owa flota ma spełniac.
Tuki Anvareth
Anonimowy
#62 - Wysłana: 27 Lut 2006 16:49:36
Odpowiedz 
Picard

Hmm powiem szczerze, ze nie bardzo Cie w tej chwili zrozumialem w stwierdzeniu:
Piszesz: ,,nie mówmy tu o okrętach podwodnych" i jako powód podajesz przeznaczenie tych stataków, które wypełniać mają wyłącznie misje bojowe.

Podalem Ci przyklady jednostek: Alvin, Halibut, NR-1 - ktore sa jednostkami wojskowymi, ale nie sa jednostkami bojowymi, a wykorzystywane sa takze w badaniach cywilnych. Przyklady takze Ci podalem. Wiec powiedz mi skad u Ciebie nagle wziely sie "wylacznie misje bojowe" ?

poza batyskafami przeznaczonymi do ratowania rozbitków uwięzionych wewnątrz zatopionych statków współczesne marynarki nie dysponują żadnymi okrętami podwodnymi mogącymi wypełniac inne misje niż tylko zadania patrolowo-bojowe.

Ani Halibut, ani Alvin, ani NR-1 nie sa jednostkami do ratowania rozbitkow z zatopionych okretow podwodnych. Bezzalogowe roboty do prac podwodnych - jak chocby te ktore pomagaly rosjanom nie tak dawno - takze takimi jednostami nie sa.
Nie przypominam sobie, zeby ten robot zadokowal na rosyjskiej lodzi i zabral na swoj poklad tych marynarzy.

Jesli dla Ciebie jednostki podwodne to tylko statki USS Seawolf (SSN-21) czy USS Virginia (SSN-774) czy inne bojowe okrety wchodzace w sklad flotylli okretow podwodnych US Navy - To wybacz - ale nie mamy o czym rozmawiac.

Okrety podwodne, nawet te bojowe takze prowadza badania - wykorzystuje sie nowoczesna aparature na nich zamontowana, poczynajac od czulych sonarow, na calej gamie czujnikow, w ktore mozna go wyposazyc w miejsce kilku torped, konczac.

Pozatym idac Twoim tokiem rozumowania - moge ze spokojem stwierdzic, ze statki GF sa okretami bojowymi. Co mnie interesuje, ze sa wykorzystywane do innych misji?
Maja na pokladzie uzbrojenie? - Maja
Strzelaja? - Strzelaja, co jest pokazywane nie raz.
No wiec? Od kiedy jednostki cywilne przenosza i wykorzystuja uzbrojenie?

Stwierdziles zebysmy wskazali Ci marynarki wojenne ktore zajmowalyby sie handlem i dyplomacja.
Wskazalismy Ci floty z wiekow XVI-XIX.
Odrzuciles ten argument, zmieniajac okres czasowy na floty XIX-XX wieczne.
Wypunktowalem Ci tylko niektore fragmenty z History of Marine Geology Research. Odrzucasz tez te argumenty - traktujac jako jednostki podwodne sluzace w marynakrach roznych krajow tylko te okrety ktore przenosza torpedy, rakiety tomahawk, glowice nuklearne i inne tego typu uzbrojenie.
Wskazalem Ci zastosowania "pokojowe" takze i tych okretow.
Te argumenty tez odrzucisz?
To moze wprost powiedz, jakie argumenty przyjmiesz? Oszczedzi nam to czasu na przeszukiwanie zrodel i wynajdowaniu kolejnych faktow wspolczesnych czy historycznych. I stwierdzimy - tak mamy takie argumenty, badz nie, nie ma zadnych informacji przemawiajacych za tym.

Piszesz o projektach badawczych US Navy, ale przyznać musisz, że chodź zagadnienie to na pewno jest ciekawe to jednak misje polegające na ekspolracji- a tym bardziej na zasiedlaniu- morskich głębin nie stanowią priorytetu marynarki US i są w istotny sposób zmarginalizowane na rzecz zadań obronnych jakie owa flota ma spełniac.

Wyobraz sobie, ze stanowia priorytet - poznanie praw i warunkow panujacych pod powierzchnia wody pozwala na ulepszenie takze tych jednostek bojowych. Za jakis czas w glebiny wplyna cywilne okrety podwodne. Ktorych projekty beda opieraly sie na tym co do tej pory osiagnely marynarki wojenne, szczegolnie US Navy. Nie mowiac juz o tym, ze US Navy musi byc przygotowana na ten fakt - zeby moc ratowac ludzi z ewentualnych podwodnych kolonii, z zatopionych statkow.
Zastanawiales sie kiedys, dlaczego do akcji ratunkowych na morzu wysyla sie w wojskowe jednostki z ratownictwa morskiego? Jesli nie to Ci powiem - poniewaz oni maja najlepszy sprzet, najwieksze doswiadczenie z morzem. Zarowno na jak i pod powierzchnia. A dublowanie tych sluzb i tworzenie analogicznej sluzby cywilnej bylo by tylko marnotrawstwem srodkow finansowych i sprzetu.

Nie Picard, to nie jest zlosc wookieego. Jestem jedynie zirytowany tym, jak probujac gloryfikowac GF odrzucasz kolejne argumenty, ktore wskazuja, ze to czym jest wspaniala GF jest zaczerpniete z flot nam wspolczesnych i historycznych.
Poczynajac od struktury, rang, dyscypliny, zasad awansow i szkolenia, zadan na wyposazeniach okretow konczac - wszystko to wystepowalo / wystepuje w strukturach marynarek wojennych naszego swiata. Dokladajac do tego role GF jako sil bezpieczenstwa - mamy piekny militarny charakter tej organizacji. A to, ze polozono w niej nacisk na dzialania badawcze i dyplomatyczne - Na terytorium Federacji od wieelu lat panuje pokoj. Jak pisalem w innym temacie - Federacja upiekla dwie pieczeni na jednym ogniu. Ma okrety mogace prowadzic badania, a jednoczesnie zdolne do walki. Oszczedzila tym samym srodki na budowe calkowicie cywilnej flotylli okretow badawczych i jednoczesnie nie maja problemu z eskortami tych okretow, przez jednostki bojowe w czasie wykonywania misji badawczych. Bo chyba, nie wyobrazasz sobie ze Federacja poslalaby nieuzbrojony okret w nieznane zakatki galaktyki? Co do korpusow Marines - czy przypadkiem ich transportem nie zajmuje sie GF? Tak jak transportem US Marines, zajmuje sie US Navy. W czasie II Wojny Swiatowej, cywilny liniowiec pasazerski Queen Mary zostal przerobiony i wykorzystany do transportu zolnierzy - co automatycznie spowodowalo ze przestal byc okretem cywilnym.
Tuki Anvareth
Anonimowy
#63 - Wysłana: 27 Lut 2006 17:11:11
Odpowiedz 
Natomiast współczesne marynarki wojenne mogą się poszczycic okretami przeznaczonymi prawie wyłącznie do walki- prócz wspomnianych łodzi podwodnych są jeszce np. lotniskowce i niszczyciele- czy one wykorzystywane są w celach pokojowych?


Rozumiem ze wszystkie statki Federacji zostaly wyslane w cholere na misje badawcze do innych kwadrantow. A granice jej terytorium patroluja WYLACZNIE jednostki o przeznaczeniu bojowym - klasy Defiant?



Poza tym pisze tu o różnicy w mętalnosci obu tych służb: Gf wykorzystuje swą infrastrukture przede wszytkim do badań i dyplomacjhi oraz - w pewnych wypadkach- do handlu, natomiast współczesne floty wojenne chodź mogły by to czynic nie robią ze swych okrętów innego urzytku jak tylko wykorzystują jej do walki tudzież zastraszania przeciwnika.


Poniewaz na ziemi mamy podzial na flote cywilna i flote wojenna. Gdy tym czasem przestrzen kosmiczna w ST zdominowana zostala przez jedna flote - Gwiezdna.

Dodatkowo jest roznica miedzy srodowiskami - na sile probujesz rozdzielic flotylle podwodne od flotylli nawodnych. Jednoczesnie wskazujac na Gwiezdna Flote. Tyle ze w kosmosie masz tylko jeden typ srodowiska - proznie.
I na dobra sprawe wszelkie jednostki kosmiczne znane nam z ST, SW czy BSG i wielu wielu innych tego typu seriali i filmow - to polaczenie lotnictwa i marynarki.
Jean Luc
Użytkownik
#64 - Wysłana: 27 Lut 2006 18:11:55
Odpowiedz 
Temat jest ciekawy, tyle że ostatnio zredukował się w dyskusję pt. Czy GF to wojsko.
Może zgodzicie się, że oficerowie GF nie lubią myśleć o sobie jako o żołnierzach, i nigdy by się tak nie określili, ale jak przyjdzie co do czego to radzą sobie w działaniach bojowych co najmniej równie dobrze jak całkowicie zmilitaryzowani Cardassianie...

Ale ja nie o tym. Nie mam większych wątpliwości, ze po zniszczeniu Ziemi GF byłaby w stanie się zmobilizować i pokonać napastnika. Chociaż obawiam się że mogłaby się zdegenerować do czegoś w rodzaju Maquis z ciężkim uzbrojeniem.
Ale co zrobi Wielki Admirał Barkly (pogromca Romulan) jeśli jakaś planeta stwierdzi, że nie chce już należeć do Federacji?
Pozwoli im odejść?- to może wywołać lawinę rezygnacji. Wyśle do nich ze dwa okręty z misją "dyplomatyczną"?- po czymś takim bez wachania określiłbym Federację jako "crippled beyond repair". Pozostałoby jakieś postfederacyjne imperium.

A co potem? Po wojnie. Czy Ludzie będą mieli jeszcze serce do odbudowy struktur Federacji. Kto to sfinansuje? Niewątpliwie istnieje wiele ziemskich koloni, chociaż wiemy o nich zaskakująco mało i nie przychodzi mi do głowy żadna o potencjale porównywalnym z Ziemią.
Wielokrotnie tutaj porównywano zagładę Ziemi ze zniszczeniem Waszyngtonu. Tyle, że to nie oznaczało by likwidacji amerykańskiego potencjału przemysłowego, gospodarczego, etc.
Bliższą analogią byłoby zniszczenie wysp brytyjskich w czasach brytyjskiego imperium kolonialnego. Czy pozostawione same sobie, rozrzucone kolonie zdołałyby odtworzyć wspólny rząd? Czy chociaż spróbowałyby?

A jeśli ktoś miałby odtworzyć Federację to musieliby być Ludzie. Z całym szacunkiem dla Wolkan, Betazoidów i innych. Niektórzy latali w kosmosie od tysięcy lat i nie stworzyli nic nawet przypominającego Federację. Czekali na Archera?
Kiedy Sisko namieszał w linii czasowej i ludzie dokonali samozagłady zanim wyszli w kosmos (chyba; myślę ze jakąś bronią biologiczną) to Federacja nigdy nie powstała a Romulanie kręcili się koło Alfy Centauri.
Lasik
Użytkownik
#65 - Wysłana: 27 Lut 2006 18:41:34
Odpowiedz 
Bliższą analogią byłoby zniszczenie wysp brytyjskich w czasach brytyjskiego imperium kolonialnego.
Nie twierdzisz chyba ze na Ziemi istnieja jedyne w calej federacji niezbedne do jej istnienia komponenty-w stylu kopalnie, przemysl, stocznie, ze tylko na niej zyja inzynierowie, naukowcy, i inni 'madrzy ludzie'... Jesli tak by bylo to nie byloby federacji tylko Imperium Ziemskie
Wlasnie dlatego iwazam ze juz blizsze jest przyblizenie zniszczenia Waszyngtonu w USA, niz Wysp Brytyjskich w czasach kolonialnych...
Jean Luc
Użytkownik
#66 - Wysłana: 27 Lut 2006 18:57:38 - Edytowany przez: Jean Luc
Odpowiedz 
Bliższą analogią byłoby zniszczenie wysp brytyjskich w czasach brytyjskiego imperium kolonialnego.
Nie twierdzisz chyba ze na Ziemi istnieja jedyne w calej federacji niezbedne do jej istnienia komponenty-w stylu kopalnie, przemysl, stocznie, ze tylko na niej zyja inzynierowie, naukowcy, i inni 'madrzy ludzie'...


A w brytyjskich koloniach nie było kopalni i innych takich?

Pewnie, że w koloniach gwiezdnych jest przemysł itp, chociaż oczywiście na niższym (często znacznie niższym) poziomie a np. najlepsi naukowcy ciągną do Daystrom Institute, zupełnie jak dzisiaj do Stanów.
I mówię to tylko o koloniach zamieszkałych przez Ziemian. Vulkan, Andoria i co tam jeszcze na pewno co najmniej dorównują Ziemi ale już napisałem dlaczego uważam, że oni sami z siebie nie zdołali by odtworzyć Federacji, jeśli Ziemianie zaszokowani zniszczeniem domu, nie zabrali by się do tego z nimi.
Arthanis
Anonimowy
#67 - Wysłana: 27 Lut 2006 19:21:21
Odpowiedz 
Dlaczego planety miałyby składac rezygnację z członkostwa w Federacji? Z powodu problemów administracyjnych to raczej wykluczone. Odbudowa struktur władzy to zadanie pracochłonne i czasochłonne ale w żadnym wypadku nie na tyle trudne, by miało zniechęcić jakąś cywilizację do udziału w jakby nie patrzyć przynoszącym wszystkim korzyści układzie. Problemy finansowe raczej wykluczam, w końcu Ziemia to nie cała federacja... A zasoby ludzkie i surowcowe są jak najbardziej do zastąpienia innymi. Strach przed wrogami federacji to kolejny absurdalny pomysł, w końcu zarówno Borg jak i Dominium są przeciwnikami daleko straszniejszymi niż Romulanie, a mimo to podczas konfliktów z nimi Federacja nie miała problemów w falą rezygnacji z członkostwa. Poza tym spójżmy z innej strony: Jakie korzyści przyniosło by planecie X wypowiedzenie członkostwa? Bezpieczeństwo przed wrogami Federacji? Bzdura. Taka planetka od razu padła by łupem tego czy innego imperium. Czy to byłoby dla tej planetki korzystne? Przecież chyba żadna inna potęga Alphy nie jest równie wyrozumiała dla swoich członków, tolerancyjna i demokratyczna jak Federacja Planet. Żadna też nie dba w takim stopniu o dobro swych obywateli. W ostatecznym razie, gdyby planetka-dezerter znajdowała się w sercu ziem federacji, albo nie leżała w kręgu zainteresowań żadnej innej potęgi, czekałaby ją technologiczna i gospodarcza stagnacja. W końcu federacja to nie tylko wspólna armia, to przecież wielki system powiazań gospodarczo ekonomicznych oraz kulturowych. O ile utrata jednego z ogniw może być przez system zastąpiona innymi ogniwami, o tyle raczej wątpliwe by którekolwiek z tych ogniw po odcieciu się od systemu byłoby w stanie dalej równie skutecznie funkcjonować. Wątpię by ta planetę-ogniwo od razu miała przestać funkcjonować, ale jestem pewien że odejście z federacji byłoby odczuwalne w każdej dziedzinie życia. Zwłąszcza że nie istnieje żaden inny sojusz będący rozsądną alternatywą federacji, gwarantujący te same prawa i swobody (a więc sojusz z Dominium odpada - którzy obywatele federacji nagle zdecydowaliby się na życie pod bezwzględną dyktaturą?) , jak również równie silny gospodarczo i ekonomicznie (więc wszekie małe unie i sojusze również wykluczam). Poza tym kto normalny w tak cięzkich czasach zdecydowałby się na rezygnację z parasola ochronnego w postaci GF? Warto również zwrócić uwagę jaki by w Federacji zapanował stosunek do takiej planety-dezertera. Co prawda federacja to nie klingoni by mścić się za zdradę, ale i tak wszelka pomoc, czy to medyczna, czy wojskowa (a ta prędzej czy później z pewnością okazałaby się niezbędna, bo wątpię by którąkolwiek z planet federacji byłoby stać na samodzielne wystawienie floty okrętów, a bez tego to nawet piraci stanowiliby kolosalne zagrożenie) docierała by z niechęcią i opóźnieniem (niekoniecznie przypadkowym... różni są ludzie i różny jest ich stosunek do, jakby nie patrzeć, zdrajców). Prędzej czy później jeżeli planetki tej nie podbiliby np. Kartazjanie, to skamlałaby ona o powrót do federacji. Tak więc żaden choć odrobinę rozsądnie myślący rząd (a takie w federacji RACZEJ dominują) nie zdecydowałby się na odłączenie swej planety od federacji. I żadne emocje nie miałyby tu nic do rzeczy.

Twierdzenie jakoby Zimia była czymś w rodzaju Wysp Brytyjskich, a Pozostałe planety koloniami uważam za całkowicie chybione. Ziemia, nawet jeżeli jest najpotężniejszą gospodarczo i najludniejszą planetą federacji, to zarówno jej gospodarka jak i zasoby ludzkie stanowią zaledwie ułamek całości. Ich utrata, aczkolwiek bolesna, nie mogłaby zaważyć o być albo nie być federacji. Federacja nie posiada silnie scentralizowanego rządu. Jest to raczej zarząd - ciało administracyjne wybierane w sposób demokratyczny, o zakresie kompetencji dotyczącym jedynie spraw ogółu. Wysoki stopień demokratyzacji i tolerancja wobec członków federacji są wynikiem silnej decentralizacji władzy, czegoś absolutnie przeciwnego do tego, co występowało w Imperiach Kolonialnych (nie tylko Wielkiej Brytanii). Już o tym pisałem, ale utrata władzy w zależności od stopnia jej scentralizowania jest różnie przez społeczeństwo odbierana. Władzę demokratyczną, zdecentralizowaną, tolerancyjną dobrą dla swych obywateli można zastąpić (po jej unicestwieniu w np. zamachu terrorystycznym) nową włądzą stosunkowo bezboleśnie, bo cały proces odbudowy będzie przebiegał przy pełnej współpracy społeczeństwa i resztek aparatu władzy. Co innego z władzą silnie scentralizowaną, dyktatrorską, znienawidzoną przez obywateli. Jej zniszczenie oznaczać będzie alebo wojnę domową (między dygnitarzami starego systemu, rebeliantami, a także kolejnymi uzurpatorami chcącymi dla siebie zagarnąć resztki władzy), albo rozpad państwa (bo często takie dyktatury w kupie trzyma jedynie osoba władcy i podległa jej armia), albo (w najlepszym razie) rewolucję i powołanie władzy demokratycznej. Wyobraź sobie co by sie stało ze stanami zjednoczonymi po wysadzenie w powietrze Waszyngtonu (zamieszki, choaos, ale w końcu sytuacja zostałaby opanowana przez wojsko i służby cywilne, a nowe wybory ustabilizowałyby państwo). I porównaj to z piekłem jakie by wybuchło w Rosji po wyleceniu w powietrze Kremla (kolonie rosyjskie skaczą sobie do gardeł, wojskowi dostają szału, komuś puszczają nerwy, buuum - i to wszystko w obrębie jedynie jednego państwa!). Zarówno USA jak i rosja są dosyć delikatnymi przykładami omowianych sytuacji (bo ani Rosja nie jest aż tak dyktatorska, ani USA takie demokratyczne), ale i tak zależność pozostałąby ta sama. Federacja Planetarna zdecydowanie bardziej przypomina model zdecentralizowanego państwa demokratycznego, niż dyktaturę. I właśnie dlatego uważam że porównanie Jean Luca było bardzo nietrafne.

Co do "odbudowy" Federacji to zgadzam się że najlepiej nadawaliby się do tego ludzie. Przynajmniej inicjatywa powinna należeć do nich. Już pisałem że są oni w świecie star treka rasą ciekawską, głodną odkryć, pokojową, zdolną do kompromisów i posiadającą niezwykłe zdolności mediacyjne. Cechy te nie wyparowałyby ze zniszczniem ziemi, bo w końcu w XXIV nie tylko na Ziemi ludzie żyją. Pamiętać należy o (międzyplanetarnych) migracjach ludności, licznych ludzkich koloniach, a także o wielu stacjach kosmicznych i okrętach GF, na których to ziemianie stanowią sporą część personelu. Ilość ludzi po wyparowniu ziemi zdecydownaie by zmalała, ale nie staliby się oni gatunkiem "na wymarciu". Po prostu przestali by odgrywać w federacji aż tak wielkią rolę.
Tuki Anvareth
Anonimowy
#68 - Wysłana: 27 Lut 2006 19:47:22
Odpowiedz 
Arthanis

Nikt nie twierdzi, ze wyjscie z Federacji byloby odrazu korzystne dla ktorej z ras. Zbyt dlugo byli w jej strukturach i nie ukrywajmy kazda jest zbyt mocno zalezna od tej struktury - zeby nagle dokonac skoku i byc w pelni samowystarczalnym.

Tylko nadal pozostaje otwarte pytanie:
Jak zostalaby oceniona po wszystkim Federacja - ktora nie byla w stanie ochronic swojego serca? Bo chyba wszyscy zgadzamy sie, ze Ziemia jako stolica pelni najwazniejsza role w Federacji.

Czy to co powstaloby na miejsce Federacji przypominaloby wogole dawna Federacje?
Gwiezdna Flota w wyniku zagrozenia ze strony Borg, ewoluuje w kierunku zdecydowanie bardziej militarnym.
Po zniszczeniu Ziemi - proces przebiagalby jeszcze szybciej, zeby wyeliminowac mozliwosc powtorki w przyszlosci.


Warto również zwrócić uwagę jaki by w Federacji zapanował stosunek do takiej planety-dezertera. Co prawda federacja to nie klingoni by mścić się za zdradę, ale i tak wszelka pomoc, czy to medyczna, czy wojskowa (a ta prędzej czy później z pewnością okazałaby się niezbędna, bo wątpię by którąkolwiek z planet federacji byłoby stać na samodzielne wystawienie floty okrętów, a bez tego to nawet piraci stanowiliby kolosalne zagrożenie) docierała by z niechęcią i opóźnieniem (niekoniecznie przypadkowym... różni są ludzie i różny jest ich stosunek do, jakby nie patrzeć, zdrajców).


Wynika z tego, ze Federacja nie jest w cale tak krysztalowa jak probujecie ja opisywac. Mozliwe jest, ze zniszczenie Ziemi, cofneloby rozwoj spoleczenstw o stulecia.

Ergo: Jakis zwiazek planet po zniszczeniu Ziemi by napewno powstal. Z tego wlasnie prostego powodu, ze planety zrzeszone sa zbyt zalezne od siebie wzajemnie, zeby moc gwaltownie operowac samodzielnie. Tylko ta Nowa Federacja napewno nie bylaby ta sama Federacja, z tymi samymi idealami i priorytetami.
Lasik
Użytkownik
#69 - Wysłana: 27 Lut 2006 20:12:35
Odpowiedz 
Nikt nie twierdzi, ze wyjscie z Federacji byloby odrazu korzystne dla ktorej z ras. Zbyt dlugo byli w jej strukturach i nie ukrywajmy kazda jest zbyt mocno zalezna od tej struktury - zeby nagle dokonac skoku i byc w pelni samowystarczalnym.
Wlasnie dlatego tez nie widze sensu zeby taka planeta miala nagle zresygnowac z czlonkostwa w federacji...wogole by sie to jej nie oplacalo...

Jak zostalaby oceniona po wszystkim Federacja - ktora nie byla w stanie ochronic swojego serca? Bo chyba wszyscy zgadzamy sie, ze Ziemia jako stolica pelni najwazniejsza role w Federacji.
A jak mialaby zostac oceniona? Podstepny atak, bez wypowiezdenia wojny, z jakimis oszolomami...To tak jakby w czasie zimnej wojny jakis ruski szpieg wjechal do stanow z nuklearna teczka i bez zadnych ogrodek odpalilby ja przed ogrodem Bialego Domu...Nie sadze zeby kraje NATO mialy pretensje do USA jako najwiekszej sily wojskowej w tej organizacji...reakcja bylaby wlasnie przecwina. Analogia do podbnej sytuacji w federacji chyba oczywista...

Czy to co powstaloby na miejsce Federacji przypominaloby wogole dawna Federacje?
Gwiezdna Flota w wyniku zagrozenia ze strony Borg, ewoluuje w kierunku zdecydowanie bardziej militarnym.
Po zniszczeniu Ziemi - proces przebiagalby jeszcze szybciej, zeby wyeliminowac mozliwosc powtorki w przyszlosci.

Z tym sie zgodze. Mysle ze po takim ataku 'nowa' federacja i GF najpierw by postawila wszystko na zabezpieczenia przed podobna sytuacja zanim znow by wrocila do dawnych priorytetow (ekspolracja kosmosu).

Wynika z tego, ze Federacja nie jest w cale tak krysztalowa jak probujecie ja opisywac. Mozliwe jest, ze zniszczenie Ziemi, cofneloby rozwoj spoleczenstw o stulecia.

Ergo: Jakis zwiazek planet po zniszczeniu Ziemi by napewno powstal. Z tego wlasnie prostego powodu, ze planety zrzeszone sa zbyt zalezne od siebie wzajemnie, zeby moc gwaltownie operowac samodzielnie. Tylko ta Nowa Federacja napewno nie bylaby ta sama Federacja, z tymi samymi idealami i priorytetami.

Mysle ze nie powstal by zaden nowy zwiazek planet tylko dotychczasowa feredacja istanialby tylko bez Ziemi, z inna stolica, odmieniona GF (bardziej wojskowa) i z cala cywilizacja bez stolicy (ziemiania). W zwiazki z czym raczej rozwoj by sie zatrzymal w miejscu niz cofnal...
Tuki Anvareth
Anonimowy
#70 - Wysłana: 27 Lut 2006 23:54:56
Odpowiedz 

A jak mialaby zostac oceniona? Podstepny atak, bez wypowiezdenia wojny, z jakimis oszolomami...To tak jakby w czasie zimnej wojny jakis ruski szpieg wjechal do stanow z nuklearna teczka i bez zadnych ogrodek odpalilby ja przed ogrodem Bialego Domu...Nie sadze zeby kraje NATO mialy pretensje do USA jako najwiekszej sily wojskowej w tej organizacji...reakcja bylaby wlasnie przecwina. Analogia do podbnej sytuacji w federacji chyba oczywista...


Po 11 wrzesnia, na sluzbach bezpieczenstwa nie pozostawiono suchej nitki. Oberwalo sie CIA, FBI i innym sluzbom.
Dlaczego? Bo dopuscili do takiej sytuacji.
Dopiero w nastepnej kolejnosci oberwalo sie talibom.
I tu szukaj analogii - Ci ktorzy mieli stac na strazy bezpieczenstwa dali mowiac bez ogrodek - dupy.

Oberwaloby sie starej Federacji - za to ze zapatrzona w "pokojowa eksploracje kosmosu" zapomniala o obronie wlasnego terytorium.
Oberwaloby sie GF - za to ze z cala swoja armada okretow, sieciami czujnikow, stacjami bojowymi i siatkami szpiegowskimi dopuscila pojedynczy okret do stolicy Federacji - w efekcie czego wyparowalo kilkadziesiat miliardow istnien, a planeta zamienila sie w kompletna pustynie.
Picard
Użytkownik
#71 - Wysłana: 28 Lut 2006 09:47:46
Odpowiedz 
Tuki Anvareth


Oberwaloby sie GF - za to ze z cala swoja armada okretow, sieciami czujnikow, stacjami bojowymi i siatkami szpiegowskimi dopuscila pojedynczy okret do stolicy Federacji

Trzeba zaznaczyć, iz okręt Shinzona był całkowicie, ale to zupełnie niewykrywalny. Niezależnie wiec od starań GF jego przybycie na orbite Ziemi pozostało by całkiem niezauważone. Na nic zdały by się tu wspomniane sieci czuinków oraz statki wyposażone w jedne z najwspanialszych sensorów w galaktyce. Gwiezdej Floty nie można wiec było by winić za tąkatastrofę chodź zapewne znalazło by się wielu takich, którzy by to czynili.
Wracając ząs do twoich argumentów odnośnie rzekomego militarnego charakteru wzmiankowanej Floty, nadal nie mogę się w tej kwestii z Tobą zgodzić. Tak jak pisałem już uprzednio: chodź przytoczone przez Ciebie przykłady badań morskich głębin prowadzonych prez marynarkę wojenną USA są ciekawe zadania te nie są pryirytetem tej organizacji a lwią część czasu poświęca ona na to do czego została powołana mianowicie do obronny wód terytorialnych Stanów. W tym właśnie tkwi główa różnica pomiedzy GF a np. US Navy- jak i każdą inną współczesną organizacją o charakterze militarnym- większość statków i placówek GF jest przeznaczona do różnorakich zadań, w tym przede wszytkim do badań przestrzeni kosicznej i działań dyplomatycznych zas współczesne marynarki wojenne trudnią się w główej mierze obronnością. Jest jeszcze jedna bardzo ważna różniaca: czy na obecnych jednostkach wojennych jakiegokolwiek państwa przebywają rodziny oficerów tam służących? Czy pracuje tam również personel cywilny, wykonujący n statku pewne określone zadania? N statakach oraz w placówkach Gwiezdej Floty owe przypadki nie należą do żadkości zaś w przypadku dzisiejszych marynarek wojennych nie słyszałem o tym by osoby cywilne przebywały stale na pokładzie okrętów.
Tuki Anvareth
Anonimowy
#72 - Wysłana: 28 Lut 2006 11:16:36
Odpowiedz 
I znowu piszesz o okretach bojowych. Wiec powtorze po raz kolejny - okrety wchodzace w sklad marynarek wojennych to nie tylko okrety o przeznaczeniu czysto bojowym.

a lwią część czasu poświęca ona na to do czego została powołana mianowicie do obronny wód terytorialnych Stanów.


Rozumiem ze okrety Floty wogole nie patroluja terytorium Federacji, a w szczegolnosci jej granic - majac takich "milych" sasiadow i wszystkie zostaly wyslane na misje badawcze do innych kwadrantow?

czy na obecnych jednostkach wojennych jakiegokolwiek państwa przebywają rodziny oficerów tam służących?
[/i]

Wez poprawke, ze sa roznice w odleglosciach - okrety GF spedzaja lata na misjach. I nie ma mozliwosci odeslania zalog na urlopy do rodzin. A poniewaz rozlaka z rodzinami to obciazenie psychiczne - Federacja widocznie doszla do slusznego wniosku, ze lepiej wysylac cale rodziny.


Czy pracuje tam również personel cywilny, wykonujący n statku pewne określone zadania?


Tak, na jednostkach wchodzacych w sklad marynarek wojennych pracuja cywile - w szczegolnosci cywilni naukowcy wykorzystujacy je do badan. Przyklady Ci podalem.
W garnizonach wojskowych takze pracuja cywile, ba w garnizonie Dowodztwa Wojsk Ladowych w cytadeli, w Warszawie warty przelni takze formacja nazywajaca sie "Oddzial Wart Cywilnych".

N statakach oraz w placówkach Gwiezdej Floty owe przypadki nie należą do żadkości zaś w przypadku dzisiejszych marynarek wojennych nie słyszałem o tym by osoby cywilne przebywały stale na pokładzie okrętów.


Nie przebywaja na stale - ale przebywaja. Nawet w trakcie dzialan wojennych - np. akredytowani dziennikarze. Przebywaja na nich takze analitycy, jesli jest to potrzebne, niekoniecznie musza to byc osoby scisle powiazane z wojskiem.
W trakcie cwiczen Baltops - do portu marynarki wojennej Gdynia - Oksywie wpuszczano cywili, by mogli zwiedzac statki biorace udzial w manewrach (niestety po 11 wrzesnia ta mozliwosc ze wzgledow bezpieczenstwa zablokowano, nie wiem jak jest w tej chwili, czy ponownie zezwolono na to)

Nie twierdzilem nigdzie ze Gwiezdna Flota jest organizacja czysto militarna. A jedynie, ze ma TAKZE charakter militarny.
Gdyby marynarki wojenne nie byly stricte militarnymi organizacjami - zapewne ilosc cywili jaka bylaby na okretach takze znaczaco by wzrosla.

Zreszta czy przypadkiem cywile na okretach GF, w szczegolnosci rodziny zalogantow, ktore nie pracuja bezposrednio dla GF nie maja ograniczonych praw jesli chodzi o poruszanie sie po okrecie czy dostep "do informacji"? Bo dla mnie przypominaja oni bardziej akredytowanego dziennikarza, ktorzy relacjonuje dzialania wojenne z pokladu np. amerykanskiego lotniskowca, niz zaloge okretu. Idac Twoim tokiem myslenia, moglbym stwierdzic, ze pasazerowie transatlantykow plynacy z Anglii do Stanow Zjednoczonych sa zalogantami tychze statkow.
Picard
Użytkownik
#73 - Wysłana: 28 Lut 2006 13:51:56
Odpowiedz 
znowu piszesz o okretach bojowych. Wiec powtorze po raz kolejny - okrety wchodzace w sklad marynarek wojennych to nie tylko okrety o przeznaczeniu czysto bojowym.

Rozmumie Cię tyle, że głównym zastosowaniem floty wojennej jest...właśnie: prowadzenie działań zbrojnych! Pierwsze skrzypce we wszelkiego rodzaju flotach tego typu grają statki przeznaczone właśnie do walki. W przypadku Federacji sprawa ma się jednak inaczej. Na pierwszym mieiscu są właśnie okręty wielozadaniowe, które w głównej mierze wysyłane są na długie misje badawcze. Co zaś się tyczy patrolowania: na pewno misje tego rodzaju mają miejsce również w przypadku XXIV wiecznej Gwiezdnej Floty, tyleże ograniczja się one z konieczności do kluczowych dla Federacji obszarów- np. pobliża romulańskiej strefy neutralnej- gdyż cały obszar UFP jest stanowczo zbyt rozległy by można go było stale kontrolować. Wiecej nawet: we wzmiankowanej przestrzeni znjadują się planety, na temat, których do niedawna Federacj nie miała zbyt wiele informacji i wymagają one gruntownego zbadania: przykładem takiego świata jest planet Ba'Ku leżąca w samym środku tzw. Ciernistego Pola, mgławicy gazu metreonowego, która jes żródłem dość specyficznego promieniowania metreonowego regenerującego strukturę genetyczną humanoidów. Pierścienie otaczające planete Ba'Ku skupiają owe promieniowanie iprzesyłają je na powierzchnie czyniąc z niej naturalnyraj. Jedno z najbardziej atrakcyjnyc- równiez ze zwględu na badania z zakresu medycyn- miejsc w Kwadrancje, o którym UFP praktycznie nic nie wiedziała! Wieć roztoczenie przez GF kontroli i opieki nad całą przestrzenią UFP to mit.

W trakcie cwiczen Baltops - do portu marynarki wojennej Gdynia - Oksywie wpuszczano cywili, by mogli zwiedzac statki biorace udzial w manewrach

Nie pisze o okazjonalnych wizytach polegajacych na zwiedzaniu danych jednostek w porcje lecz stałej obecności cywili na okrętach Gwiezdnej Floty! Mowa tu zarówno o cywlinych badaczach jak także o rodzinach oficerów. Jeśli chodzi o tych ostatnich i przytaczany przez Ciebie argument, ze statki GF wysyłane są na długoletnie misje: to prawda jednak GF w przeszłości nie stosowało podobnych udogodnień dla służących w niej oficerów, gdyż zwyczjanie na okrętach Floty nie było miejsca i warunków dla osób cywilnych. Dlatego też cześć oficerów stała przed trudnym wyborem: służba bądź rodzina. Jeśli zaś chodzi o ograniczenia w poruszaniu się po statku: tu Cię moge zaskoczyć gdyż nie zauważyłem by osoby cywline, co do których nie było żadnych podejrzeń o wrogie zamiary, a które przebywały na danej jednostce GF miały w jakikolwiek sposób ograniczony dostęp do określonych partii statku- przynajmniejnie bardziej niż szeregowy załogant. Kapitan Jeaneway wpuszczał na mostek Voyagera jednostki, którą dowodziła dwójke obcych, którą przygarnęła podczas podróży zaś mój ,,imiennik" pozwalał nawet osobie cywilnej, w danym czasie zaledwie kandydującej do akademii na okazjonalne sterowanie lotem Eneterprise. Postępowanie nie dopuszczalne na okrętach wojennych, prawda? Co do dostępu do tajnych danych: jest ograniczony tak dla osób cywilnych jak i dla niższego personelu Floty, wieć to akurat nie jest silny argument...

Nie twierdzilem nigdzie ze Gwiezdna Flota jest organizacja czysto militarna. A jedynie, ze ma TAKZE charakter militarny.


Tu się z Tobą zgodze! Po coś bowiem te wszytkie fazery i wyrzutnie torped montuje się na statakach GF, również tych: ,,śmiało podążających tam, gdzie jeszcze nikt nie dotarł".
Jean Luc
Użytkownik
#74 - Wysłana: 28 Lut 2006 16:34:04
Odpowiedz 
Dlaczego ktoś miałby występować z Federacji?
Z tego co widzimy na ekranach telewizorów, większość ciężaru utrzymania działających struktur Federacji spoczywa na barkach Ludzkości. Nawt jeśli ludzie są najliczniejszą rasą w Federacji to nie wierzę, żeby stanowili więcej niż 1/10 całej populacji istot zamieszkujących wszystkie sfederowane planety. Na okrętach ta proporcja jest jednak odwrócona. Nawet na wielorasowej DS9 mieliśmy miejscowych Bajoran, Ziemian oraz mieszankę innych ras.
Pewnie dlatego, że Ziemianie nudzą się życiem w raju więc gremialnie wstępują do GF, biorą się za teraformowanie i co tam jeszcze
Teraz, po ataku Shizona, Ziemi nie ma, ludzkie kolonie w większości są zbyt słabo rozwinięte by przeznaczyć tyle środków i zasobów ludzkich na pozaplanetarne operacje co kiedyś Ziemia. Więc, inne rasy będą musiały bardziej się przyłożyć, pociągnąć wózek, przynajmniej do czasu aż ludzie otrząsną się z szoku. Czy wszystkim będzie się to podobać? I nie mówię tu o Volkanach ani żadnej innej z "głównych" ras ale np. o tych rybowatych z początku Insurection. Wiemy to po sobie- fajnie jest być w NATO na wypadek ataku, ale nasi żołnierze wyruszający do Iraku to już nie jest takie fajne...
I nie wydaje mi się by Cardassianie czy Breen byli tak głupi by atakować pierwszych dezerterów, pokazując innym co ich czeka jeśli pójdą taką ścieżką.
Nie uważam że Federacja zupełnie by się rozpadła. Raczej stałaby się znacznie luźniejszym sujuszem, czymś w rodzaju dzisiejszego ONZ.
Havoc
Użytkownik
#75 - Wysłana: 28 Lut 2006 16:37:52
Odpowiedz 
Według mnie GF jest przede wszystkim organizacją wojskową, a dopiero w dalszym rzędzie badawczą, itp. W filmach i serialach może MÓWIĄ co innego, ale to co WIDZIMY na ekranie pokazuje coś wręcz przeciwnego. Kaśka czy Picard mogą uważać siebie za badaczy, ale jeden fakt jest niepodważalny (wedug mnie oczywiście ). Dużo lat spędzili w akademii GF i później już we flocie, ucząc się taktyki, dowodzenia okrętami, podstaw budowy okrętów, itd. Archeologia czy też inne "kierunki naukowe" to raczej dodatek i bardziej hobby, niż priorytet w ich obowiązkach jako kapitanów okrętów GF.

Wiem, że ten argument jest trochę naciągany, ale zarówno Kaśka, jak i Picard, gdy odbiorą wezwanie pomocy od znanych lub nieznanych istot podczas badania jakiegoś fenomenu kosmicznego, to polecą na ratunek wymachując szabelką, a nie zostaną kontynuować badania z powodu iż "są badaczami".
Arthanis
Użytkownik
#76 - Wysłana: 28 Lut 2006 16:53:39 - Edytowany przez: Arthanis
Odpowiedz 
Tuki:
Wez poprawke, ze sa roznice w odleglosciach - okrety GF spedzaja lata na misjach. I nie ma mozliwosci odeslania zalog na urlopy do rodzin. A poniewaz rozlaka z rodzinami to obciazenie psychiczne - Federacja widocznie doszla do slusznego wniosku, ze lepiej wysylac cale rodziny.

Weź pod uwagę że jeszcze jakieś 300-400 lat temu okrety trudniące się eksploracją również odbywały wieloletnie wyprawy - a mimo to rodzin marynarzy nie przewoziły. Zjawisko to w Gwiezdnej Flocie jest precedensem. Zauważ że okręty w gwiezdnej flocie to już nie tylko okrety - to latające miasta, przewożące setki ludzi różnych zawodów z których zaledwie część to żołnierze. Po ich wyposarzeniu, wszechobecnych wygodach jak i dostępie do rozrywek i zajęć rekreacyjnych nie mozna mówić o nich jak o zwykłych okrętach. Prawdę mówiąc system społeczny na okręcie federacji (np. na Galaxy) bardziej przypomina mi strukturę wioski niż gołą hierarchię wojskową wspartą paroma niezbędnymi cywilami. Jest naturalnie wódz (kapitan), jego zastępcy (oficerowie), zwykli żołnierze (marynarze), są mieszkańcy wykonujący wszelkie inne obowiązki (nie ma ich wiele, dzięki replikatorom), są też kobiety i dzieci. Wioska (okręt) to nie tylko mury obronne (kadłub, osłony i uzbrojenie), to również wiele innych budynków (sekcji, pokładów) pełniących wiele publicznych funkcji takich jak rozrywka (holodek, teatr, delfinarium), integracja (mensa pokładowa, bary) jak i bardzo wygodnych mieszkań (kajut), również takich, które mogą ugościć wysokich dygnitarzy innych wiosek (dyplomatów innych ras). Wódz (kapitan) ma ogromne kompetencje, bo odpowiada nie za okręt i załogę, ale za całe społeczeństwo. Podlega naturalnie seniorowi (dowództwu) [bo gród (okręt) nie jest jego własnością] i wykonuje jego rozkazy, które polegają zarówno na obronie granic, jak i ich poszerzaniu (czy też badaniu co tam sie w nich kryje). Ale ostateczne słowo należy do wodza, to on odpowiada za swój lud (załogę) oraz często musi podejmować decyzje bez wiedzy seniora i to tak by godnie go zaprezentować (np. zadecydować o obronie obcego statku, udzielić pomocy nieznanym przybyszom, odpowiedzieć na wezwanie o pomoc).

Wydaje mi się że warto czasem spojżeć na okręty GF jako na właśnie takie latające wioski otoczone kadłubem zamiast muru obronnego, a dopiero potem zastanawiać się co jest ostatecznym celem istnienia takich wiosek. Są one jedynie najzwyklejszą armią (z paroma bonusowymi kompetencjami), czy też wielofunkcyjnym mobilnym przedmórzem i (nieraz jedyną w okolicy) reprezentacją federacji? Kompetenccje kapitanów jak i różnorodność zadań GF skłaniają mnie ku tej drugiej tezie.
Picard
Użytkownik
#77 - Wysłana: 28 Lut 2006 20:57:22
Odpowiedz 
W filmach i serialach może MÓWIĄ co innego, ale to co WIDZIMY na ekranie pokazuje coś wręcz przeciwnego. Kaśka czy Picard mogą uważać siebie za badaczy, ale jeden fakt jest niepodważalny (wedug mnie oczywiście
Havoc

Wedłóg mnie zaś jest dokładnie odwrotnie! Otóż Pikuś i Kaśka nie uważają sięza badaczy- oni są badaczami. Przypatrz się zresztą wydarzenia z trekowych seriali by przekonać się jaki był naprawdę stosunek misji badawczych, dyplomatycznych i innych nie militarnych zadań do wojskowych zadań wypełnianych przez rozliczne zalogii Gf na przestrzeni lat? Patrzac na TOS, TNG oraz Voyagera można doiść do jasnego wniosku, że statki Federacji wysyłane są raczej w celu pokojowej eksploracji wszechświata niż z zadaniem pacyfikowania niegrzecznych obcych. W całaym ,,Star Trek'u" zobrazowano tylko jedną wojnę i nie wybuchła ona ze względu na rzekomy charakter Gwiezdej Floty. Nie można wieć chcyba raczej rzec, iż wspomniana instytucja jest w pierwszym szeregu organizacją militarną zaś na dalszym miejscu stoją pokojowe zadania jakie ma ona wypelniać. Aby pojąć ten fakt wystarczy wskazać różnice jaka istnieje między postępowanie GF i np. grupy SG-1 z innego znakomitego serialu SF ,,StarGate". Członkowie wzmiankowanej formacji często mówią o sobie napotkanym na obcych planetach ludzią czy obcym, iz są badaczami co jednak nie pokrywa się z prawdą gdyż mimo, że jest wśród nich aż dwóch naukowców przypadających na cztery osoby tworzące zespól to jednak ich misja ma charakter przede wszystkim zwiadowczy nie zaś badawczy. Za każdym razem załoga SG-1 taszczy ze sobą mnóstwo cieżkiej broni- chodź mogła by się zadowolić Zapami, których użycie nie powoduje permanentnych uszkodzeń celu- natomiast personel GF zawsze, nawet na terenach gdzie panuje potencjalne niebezpieczeństwo zadowala się bronią w postacii ręcznych fazerów. Weźmy za przyklad ,,ST: Rebelie" tam drużyna Picarda transportuje się na teren, na którym przebywają potencjalnie wrodzy tubylcy mimo to żaden z członków ekspedycji nie jest wyposażony w żaden rodzaj uzbrojenia poza standardowym fazerem typu II...
Havoc
Użytkownik
#78 - Wysłana: 28 Lut 2006 21:27:00
Odpowiedz 
Gdyby Kaśka albo Pikuś byli badaczami, to siedzieliby na jakimś Oberth'cie w środku mgławicy, a nie buszowaliby po całym kosmosie na pokładzie najnowocześniejszych okrętów GF.
A to,że GF jest organizacją militarną (według mnie), to nie znaczy jeszcze iż musi być agresywna, może być nastawiona defensywnie a mimo to być organizają przede wszystkim wojskową.

A fakt, że na rozpoznanie wybierają się zawsze z ręcznymi fazerami i w większości zwiad robią oficerowie mostka, to raczej świadczy o tym, że mimo wszystko są bandą amatorów.
Picard
Użytkownik
#79 - Wysłana: 28 Lut 2006 21:38:55
Odpowiedz 
Havoc

byli badaczami, to siedzieliby na jakimś Oberth'cie w środku mgławicy, a nie buszowaliby po całym kosmosie na pokładzie najnowocześniejszych okrętów GF.

Własnie to buszowanie po najdalszych zakątkach wszechświata świadczy o tym, że GF żywo interesuje się badaniami kosmusu i poznawaniem napotkanych tam fenomenów jak także nawiązywaniem przyjaznych, bądź chodzćby poprawnych stosunków z nowymi obcymi rasami. Oberthy w ogóle raczej żadko się spotyka gdyż ich wyposażenie defensywne jest paradoksalnie zbyt słabe by mogłuy one wywiązywać sięz powierzanych im misji badawczych: w końcu jak udowodniły wydarzenia z ST III nigdy nie wiadomo co takiego biednego, małego Obertha moze spotkać podczas badania jakieś ciekawej planet...Obsadzanie tak słabego i starego okrętu najlepszymi dowódcami jacy służą w szeregach GF było by sporym błędem! Zresztą okrety, którymi latajązarówno Picard jak i Jeaneway są zdecydowanie jednostkami bardziej wielozadaniowymi i w głównej miże nadająsiędo badań niż do militarnego podboju kosmosu- nie napiszesz chyba, że Galaxy czy Intrepid są okrętami wojennymi? Co innego Defiant czy Prometeusz ale te ostatnie konstrukcje to ,,płody" ostatnich czasów i stanowiąraczej ewenement w szeregach statków Gwiezdnej Floty.
Havoc
Użytkownik
#80 - Wysłana: 28 Lut 2006 22:56:33
Odpowiedz 
Picard

To, że włóczą się po galaktyce nie świadczy o tym, że są badaczami. To, że jako kapitanowie okrętów są odpowiedzialni za kontakt i dyplomację z nowo poznanymi gatunkami również nie czyni ich badaczami. To, że sami nazywają się badaczami należy traktować raczej jako przenośnię, anie traktować dosłownie. Badaniami nowych mglawic, komet, światów,itd. zajmują się ich podwładni a nie oni sami.
Według mnie to, że przeczytają po wszystkim raport to trochę za mało bym mógł ich nazwać badaczami. Fakt iż umożliwią swoim ludziom wogóle wykonać, te badania również nie czyni ich badaczami. W końcu mają "prikaz" GF o wybadaniu wszelkich nowości, z którymi w Federacji nie mieli dotąd do czynienia.
Stwierdzenie, że Pikuś i Kaśka to najlepsi dowódcy też jest mocno wątpliwe. Najlepsi w czym! W "badaniach" czy w walce.

Zresztą okrety, którymi latajązarówno Picard jak i Jeaneway są zdecydowanie jednostkami bardziej wielozadaniowymi i w głównej miże nadająsiędo badań niż do militarnego podboju kosmosu- nie napiszesz chyba, że Galaxy czy Intrepid są okrętami wojennymi?

Nikt nigdy nie mówił o "militarnym podboju kosmosu", o ile się nie mylę to w DS9 padło zdanie, że Federacja nigdy nie rozpoczęła żadnej wojny. Powiedzenie, że Galaxy i Intrepid są okrętami wojennymi to przesada. Ale stwierdzenie iż są one również okrętami wojennymi jest jak najbardziej zgodne z tym co widzieliśmy na ekranie! W końcu to wynika samo z określenia okręt wielozadaniowy.
Anonim
Anonimowy
#81 - Wysłana: 4 Mar 2006 21:43:38
Odpowiedz 
Ewoluowała metoda walki na bardziej wydajną i adekwatną.
Okręty czysto wojenne robi się jeżeli przeciwnik jest znany.
Wcześniej trzeba go zbadać.
Stąd badawczo dyplomatyczne nastawienie okrętów.
Pozatym trzeba jakoś ludzią wmówić dlaczego flota wojenna rośnie,oczywiście bo "bezbronne" statki badawcze są niszczone.
"Musimy się bronić!"
Takie są uroki demokracji.

Jak mówi sztuka wojny-"Poznaj swego wroga".Atakuj kiedy się nie spodziewa-"Mamy pokojowe zamiary".A to,że większość ras się na to nabiera to już ograniczenie twórców Startreka.

Zawsze można potem udawać pokrzywdzonego.Cassus beli zawsze się znajdzie gdy jest potrzeba.

Na miejscu każdek potężnej rasy niszczył byl flote Federacji jak tylko zbliżyłaby się do przestrzeni,którą uważam za swoje terytorium.Bez negocjacji i z zaskoczenia.
Jak mogą się wszyscy kosmici nabierać na "przychodzimy w pokoju".W konsekwencji i tak doprowadzi to do wojny.


Dlaczego ziemia?Bo inne rasy federacji nie były na tyle głupie aby wskazywać swoją ojczystą planete jako cel numer jeden dla każdego wrogo nastawionego imperium,które zechce podbić Federacje.
A jak wiadomo w wypadku wojny zawsze warto zniszczyć centra dowodzenia najpierw.
 Strona:  ««  1  2  3 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czemu Ziemia?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!