USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Gdzie był Enterpise - E podczas wojny z Dominium ?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
Pah Wraith
Użytkownik
#91 - Wysłana: 9 Mar 2007 17:16:25
Spock, zdaje sie, dowodził...

zdaje się
Jurgen
Moderator
#92 - Wysłana: 9 Mar 2007 17:46:55
Tak czy owak rozdzielenie załogi Enterprise-E (acz przykre dla fanów) byłoby chyba obiektywnie prawdopodobniejsze w sytuacji wojny...

Myśle, że tak.

Spock, zdaje sie, dowodził...

zdaje się

I dobrze Ci się zdaje. Znaczy Q, bo Pah Wraith - wedle mojej wiedzy - się myli. Spock był dowódcą Enterprise (NCC - 1701) między TMP a STII. Tyle tylko, że okręt ten bybł wtedy okrętem szkoleniowym Akademii, nie było to więc typowe "polowe" dowództwo...
Q__
Moderator
#93 - Wysłana: 9 Mar 2007 18:02:00 - Edytowany przez: Q__
Pah Wraith

zdaje się

Zdaje mi się, że mi się jednak dobrze zdaje:
http://memory-alpha.org/en/wiki/Spock#Death_and_Re surrection

Jurgen

Tyle tylko, że okręt ten bybł wtedy okrętem szkoleniowym Akademii, nie było to więc typowe "polowe" dowództwo

Gwoli ścisłości: owszem, dowództwo polowe to nie było...
Picard
Użytkownik
#94 - Wysłana: 9 Mar 2007 19:36:22 - Edytowany przez: Picard
Delta

Łatwo jest zebrać do jednej załogi najlepszych i mówić, że jest najlepsza. Natomiast celem Floty powinno być dołożenie starań, by jak najwięcej załóg takie było

Kłopot w tym,ze niekoniecznie tak musiało by się stać- pamietaicje,ze w przypadku załogii Enterpise-D/E mówimy o ludziach znajacych się ze sobą od lat, potrafiących rozeznać się w wlasncych silnych i słabych stronach wiedzących kogo na co stać i wiedzących jak współpracować z kolegami z załogii. W takim składzie owa załoga była bardzo skuteczna czego dowodzi chociażby fakt,iz ocaliła ona Federacje przed pewnym końcem z ręki Borg'a tak samo w ,,TNG: Conspiracy" Ci sami ludzie różnież ochronili UFP przed obcymi itp. A to wszystko dzieki wyksztalconenej przez lata wiezi miedzy zaloga i umiejetnosci korzystania przez poszczegolnych jej czlonkow z doswiadczenia wspolzalogantow. Druga rzecza jest okręt- załoga dobrze znała Enterpise-D oraz jego możliwości, z jego następcą też już zdąrzyła się zapoznać. Natomiast wyobraźcie sobie teraz,ze starsi oficerowie z Enterpise przeniesien zostają na inne okręty Floty: nie znają swoich nowych podwladnych ani oni nie znają ich, nie wiedzą czego mogą się po sobie spodziewać, nowi dowodcy nie potrafia tez rozeznac sie w mozliwosciach swego nowego okretu. Myslicie,ze w takich ololicznosciach oficerowie z Enterprise bardziej przysłużyli by się Federacji niż na swoich starych stanowiskach gdzie doskonale się spradzali? Pamietacje pewnie jakie decyzje podjoł Riker po porwaniu Jean-Luc'a przez Borg'a? Wszytskich oficerow pozostawil tam gdzie pelnili poprzednio służbe, tam gdzie Picard wiezyl, ze najlepiej sie sprawdza. Oczywisicie na miejsce poprzednich oficerow Enterprise trzeba było by powołac całkiem nową kadre, która też nie zna kapitana pod, którym przyszło by im służyć oraz ich nowej jednostki. Zresztą przypominam sobie tylko jeden przypadek gdy jeden oficer w czasie wony z Dominium przejoł obowiązki innego oddelegowenego do zadan, do ktorych bardziej by sie nadawał w tej chwili- mam na mysli Jadzie Dax, która zasiadła na fotelu kapitana Defianta po tym jak Sisko zyskła możliwość dowodzenia częścią floty, ale Dax dobrze znała załoge Defianta a ona znała ich, wiec przeciw wskazań nie było. Z całym szacunkiem ale czas wojny to nie najlepszy czas na dtarstyczne zmiany i eksperymenty.
Poza tym przyjrzyjmy się dokonanią oficerów Picarda na polu dowodzenia okretem ( nie zrozumcie mnie źle, to swietni fachowcy ale w swojej dziedzinie i tam sprawdzja sie najlepiej):
- Riker- w ,,TNG:Best of both worlds" mial wprawdzie smialy pomysl i skutecznypomysl na odbicie kapitana ale w ,,TNG:Rescals" dostał łupnia od Ferengi, a i pemięć o tym jak urzadził Enterpise-D była jeszcze dość świeża. Zresztą sami piszecie, iz dowodztwo pare razy proponowało mu objecie posady kapitana na innym okrecie ten sie jednak na to nie godzil. Czy madrze jest mianowac dowdca kogos kto nie czuje sie pewny w tej roli?
- Deanna- egzamin na oficera mostkowego zdawała parokrotnie, a rozwiazanie ostatecznego testu uprawniajacego do dowodzenia okretem, a polegajace na wysłaniu czlowieka na pewną śmierć nie przyszło jej łatwo. Nie wiem czy ktoś tak wrazliwy nadawał by sie do kierowania okretem w trakcje dzialan wojennych. Ale lepiej jednak bylo by pewnie posadzic ja na fotelu kapitanskim niz za sterami...
- Data- komende nad okretem sprawował dwukrotnie, raz w ,,TNG: Redemption" drugi raz w ,,TNG: Gambit". W jegoprzypadku przejawiła się w pełni trudnosc porozumienia się nowego kapitana z załogą, pierwszemu rzeczywisice czesto trudno bylo by sie pewnie pogodzic z tym,ze otrzymuje rozkazy od maszyny.
- Crusher- piecze nad statkiem miala w ,,TNG: Descent" oraz w innej lini czasowej w ,,TNG: All Good Things...". Nie wiem jak Wy ale jaodniosłem wrazenie,ze dowodzi poprawnie jednak jej glowna troska jest zapewnie bezpieczenstwa zalodze nie zas zwyciestwo w bitwie ewentualnej. Nie przejawila jakiegos specjalnego geniuszu i inwencji a scigajacy ja okret zbuntowanych Borg zniszczyla glownie dzieki pomyslowosci swoje zalogi. Beverly to swietny lekarz ale przecietny dowdca- i chyba nie mozna miec jej tego za zle...
- LaForge- wspaniały inżynier ale kiedy dowodził Enterpise w ,,TNG: The Arsenal of Freedom" omal nie stracił okretu i gdyby nie rozdziełił go i nie uciekł się do nietypowego postepu Enterpise-D mogl by mieć swoj tragiczny koniec znacznie wczesniej. Punkt za pomysłowość jednak w trakcje batalii z Jem Hadar mogł by nie mieć czasu na obmyslanie forteli, musial by to czynic znacznie szybciej aby ocalic siebie i zaloge- prawde powiedziawszy mial spore szczescie, iz wrog, z ktorym mial do czynienia byl tylko maszyna. Wprwdzie w odmiennej linii czasowej w ,,VOY:Timeless" byl kapitanem okretuklasy Galaxy jednak ta linia czasu nigdy do skutku nie doszla wiec nie wiadomi czy Geordi zdobedzie doswiadczenie potrzebne do sprawowania pieczy nad okretem, szczegolnie w tak trudnym czasie jakim byla wojna z Dominium.
Ja w kazdym razie chcial bym miec oficerow Enterprise tam gdzie sluzyli przez wiele lat i gdzie sie sprawdzali...

Q__

Podobniez lubisz czytac referaty- jak podoba sie ten?
Garak
Użytkownik
#95 - Wysłana: 9 Mar 2007 19:53:57
No, cóż Picard referat fajny, ale ja i tak będę się upierał przy swoim. W przypadku wojny doświadczeni dowódcy byli bezcenni. Pomyśl ilu załogantów mogło stracić życie, bo dowodzili nimi niedoświadczeni oficerowie? Co Twoich argumentów - Data pokazał, że potrafi zjednać sobie szacunek załogi i może być niezłym kapitanem. Nie zgodzę się też, że LaForge nie popisał się w ,,The Arsenal of Freedom" . W końcu nie stracił okrętu, no nie?

czas wojny to nie najlepszy czas na dtarstyczne zmiany i eksperymenty

To także nie czas na sentymenty i utrzymywanie załogi na siłę "bo im się dobrze współpracuje"
Q__
Moderator
#96 - Wysłana: 10 Mar 2007 01:07:10
Picard

Myslicie,ze w takich ololicznosciach oficerowie z Enterprise bardziej przysłużyli by się Federacji niż na swoich starych stanowiskach gdzie doskonale się spradzali?

Niestety, zgadzam sie raczej z tym co napisał Garak.

pierwszemu rzeczywisice czesto trudno bylo by sie pewnie pogodzic z tym,ze otrzymuje rozkazy od maszyny.

Tak mają wyglądać ideały Treka?

Podobniez lubisz czytac referaty- jak podoba sie ten?

Fajny, ale nie do końca się zgadzxam z jego tezami.
The_D
Użytkownik
#97 - Wysłana: 10 Mar 2007 03:28:06
Moim zdaniem większość forumowiczów niesłusznie wyżywa się na Rikerze wyciągając w kółko Generations i Rascals. Tym czasem był on całkiem niezłym taktykiem, którego umiejętności ujawniły się już w akademii. Jakoś mało osób przytacza TBoBW, Peak Performance (symulowana walka) czy też Insurrection. Z resztą w Rascals riker zachował się IMHO poprawnie. Raz, że został zaatakowany z zaskoczenia - nie spodziewał się agresji ze strony oficjalnych sojuszników. Po drugie obowiązkiem dowódcy jesttroszczyć się o bezpieczeństwo statku, ale jeszcze ważniejsze są interesy Federacji. Stosunki z Imperium, choć deklaratywne przyjazne zawsze były delikatną sprwą. Otwarcie ognia do klingońskiej jednostki mogłoby mieć fatalne skutki w relacjach Ziemia - Quo'nos, dlatego Riker zwlekał tak długo.
Delta
Użytkownik
#98 - Wysłana: 10 Mar 2007 07:52:07 - Edytowany przez: Delta
Picard
Czy madrze jest mianowac dowdca kogos kto nie czuje sie pewny w tej roli?

Chyba jesteś zbyt surowy dla Riker'a. To co napisałeś przypomina zarzuty komandor Shelby. On nie ma problemu z samodzielnym dowodzeniem (i chyba nigdy nie miał) on po prostu nie chciał odejść z tego okrętu i z załogi.

mówimy o ludziach znajacych się ze sobą od lat, potrafiących rozeznać się w wlasncych silnych i słabych stronach wiedzących kogo na co stać i wiedzących jak współpracować z kolegami z załogii.

Nie, no zgoda, że załoga musi się zgrać a to wymaga czasu, ale chyba nie chcesz mi wmówić, że przeniesienie kogoś na własne stanowisko (zasłużony awans poprawia morale) spowoduje nagle, że zapomną czego się nauczyli, czy zaczną reagować inaczej niż wynikałoby to z ich cech charakteru?
Masz rację, że nie powinno się robić drastycznych zmian w składzie załogi "minutę przed bitwą" bo to wpłynie na jakość załogi jako całości. Ale wojna z Dominium to nie jest najlepszy na to przykład. Bo Flota powinna przewidzieć, że może się zdarzyć sytuacja, w której przetasowania w personelu przyniosą więcej szkody niż pożytku i dlatego powinna to zrobić znacznie wcześniej. Nim wybuchła wojna, Riker był pierwszym Picarda prawie dziesięć lat, a od przynajmniej siedmiu Flota chciała go widzieć na samodzielnym dowództwie.

Q__
Pah Wraith


Po przemyśleniu muszę przyznać wam rację. W Flocie są również i inne sposoby samorealizacji. Choć nadal uważam, że własne dowództwo to jeden z ważniejszych celów dla oficerów GF, a przynajmniej był to najważniejszy powód dla Rikera (sam to powiedział w TNG: The Best of Both Worlds). I wydaje mi się, że samodzielne dowództwo było również ważne dla Picarda. Pamiętacie ten odcinek TNG: Tapestry? Picard nie był zadowolony z tego jak historia mogłaby się rozegrać, gdyby nie został ranny w bazie Earhart. Pozycja komendanta Akademii Floty jakoś też nie wzbudziła w nim entuzjazmu. Kirk także namawiał go by trzymał się rękami i nogami fotela kapitańskiego.
Pah Wraith
Użytkownik
#99 - Wysłana: 10 Mar 2007 11:14:06
Q__

A, owszem, owszem.
Picard
Użytkownik
#100 - Wysłana: 10 Mar 2007 11:53:22
The_D

resztą w Rascals riker zachował się IMHO poprawnie

Nie sadze by rzeczywisice postapil tak jak nalezalo- od poczatku starcia jego okret stal w miejscu i obrywal z dwóch stron nie starajac sie nawet uniknac owych trafien- tylko niech nikt mi tu nie pisze,ze okret Galaxy nie moze manewrowac bo w ,,TNG: Best of both worlds" pozakazno jak statek ten unika trafienia wiazka trakcyjna Borg wiec... W zasadzie wszytsko co robi Riker toprosi o raporty o zniszczeniach- troche kiepsko sie w tym przypadku spisal, widac cierpi na klingonski kompleks...

Otwarcie ognia do klingońskiej jednostki mogłoby mieć fatalne skutki w relacjach Ziemia - Quo'nos

Ale to nie Enterpise byl w tym przypadku agresorem! To klingonskie jednostki przepusciły niesprowokowany atak na okret Federacji, bedacej ich sojusznikiem. Poza tym wystaczylo przeskanowac okrety wroga by dowiedziec sie kto siedzi za ich sterami...

Garak

Nie zgodzę się też, że LaForge nie popisał się w ,,The Arsenal of Freedom

Owszem przyznaje mu,ze byl pomyslowy ale troche zbyt dlugo zajelo mu obmyslanie tej strategii- w innych kolicznosciach, dysponujac okretem o mniejszym potencjale cala sprawa mogla sie skonczyc mniej pomyslnie dla Geordiego. Zreszta uwazam,ze jego kolega szef O'Brien bardziej nadawal sie do dowodzenia wlasnym okretem jako, iz mial doswiadczenie bojowe, szczegolnie w walce z Kardasjanami, ktore to doswiadczenie podczas zmagan z Domunium moglo okazac sie nieocenione u dowodcy biorac pod uwage,ze Kardas byl sojusznikiem przybyszow z kwadrantu Gamma. Kompetencji O'Briena dowodzą odcinki ,,TNG: The Wounded" oraz ,,DS9: Rules of Engagement"- jednak o ile dobrze pamietam wlasnego okretu ne dosal, czemu? Bo byl potrzebny tam gdzie najlepiej sie sprawdzal, gdzienajlepiej sprawdzaly sie jego umiejstonosci!
Delta
Użytkownik
#101 - Wysłana: 10 Mar 2007 12:14:04 - Edytowany przez: Delta
Picard
Kompetencji O'Briena dowodzą odcinki ,,TNG: The Wounded" oraz ,,DS9: Rules of Engagement"- jednak o ile dobrze pamietam wlasnego okretu ne dosal, czemu?

Nie dostał, bo nie jest oficerem GF. A do awansu na kapitana nawet po skończeniu Akademii droga bardzo daleka.
Jurgen
Moderator
#102 - Wysłana: 10 Mar 2007 12:33:08
Moim zdaniem większość forumowiczów niesłusznie wyżywa się na Rikerze wyciągając w kółko Generations i Rascals. Tym czasem był on całkiem niezłym taktykiem, którego umiejętności ujawniły się już w akademii. Jakoś mało osób przytacza TBoBW, Peak Performance (symulowana walka) czy też Insurrection. Z resztą w Rascals riker zachował się IMHO poprawnie. Raz, że został zaatakowany z zaskoczenia - nie spodziewał się agresji ze strony oficjalnych sojuszników. Po drugie obowiązkiem dowódcy jesttroszczyć się o bezpieczeństwo statku, ale jeszcze ważniejsze są interesy Federacji. Stosunki z Imperium, choć deklaratywne przyjazne zawsze były delikatną sprwą. Otwarcie ognia do klingońskiej jednostki mogłoby mieć fatalne skutki w relacjach Ziemia - Quo'nos, dlatego Riker zwlekał tak długo.


Chyba jesteś zbyt surowy dla Riker'a. To co napisałeś przypomina zarzuty komandor Shelby. On nie ma problemu z samodzielnym dowodzeniem (i chyba nigdy nie miał) on po prostu nie chciał odejść z tego okrętu i z załogi.

Nie chciał odejść, bo na Entku Deanna zostawała. A tak poważnie, to zgadzam się z powyższymi tezami. Na tym forum zrobiliśmy sobie z Rikera trochę chłopca do bicia - być może jako kontrast z Picardem (tylko Entek i Archer są pod tym względem więksi). Natomiast dokładna analiza wydarzeń może przynieść odmienne wnioski

a przynajmniej był to najważniejszy powód dla Rikera (sam to powiedział w TNG: The Best of Both Worlds).

W odcinku, gdy odnaleziono Thomasa Rikera też wyraźnie to powiedział.

troche kiepsko sie w tym przypadku spisal, widac cierpi na klingonski kompleks...

No nie wiem, przypominacie sobie odcinek, gdy Riker w ramach wzmiany trafił na klingoński okręt - moim zdaniem uistawiał Klingonów lepiej niż Jadzia i Sisco. No i był pierwszy...

Zreszta uwazam,ze jego kolega szef O'Brien bardziej nadawal sie do dowodzenia wlasnym okretem jako, iz mial doswiadczenie bojowe, szczegolnie w walce z Kardasjanami, ktore to doswiadczenie podczas zmagan z Domunium moglo okazac sie nieocenione u dowodcy biorac pod uwage,ze Kardas byl sojusznikiem przybyszow z kwadrantu Gamma.

Nie dostał, bo nie jest oficerem GF.

No dokładnie (Delta, znowu sie zgadzamy). Poza tym, w czasie wojny z Cardassianami szef był zdaje się piechociarzem. A nawet generał piechoty dowództwa okrętu nie dostanie...
Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 10 Mar 2007 13:44:40
The_D

Moim zdaniem większość forumowiczów niesłusznie wyżywa się na Rikerze wyciągając w kółko Generations i Rascals. Tym czasem był on całkiem niezłym taktykiem

Owszem, popełniał błędy, ale w końcu fakt, że został kapitanem GF (a i wcześniej dostawał takie propozycje) o czymś świadczy...

Delta

załoga musi się zgrać a to wymaga czasu, ale chyba nie chcesz mi wmówić, że przeniesienie kogoś na własne stanowisko (zasłużony awans poprawia morale) spowoduje nagle, że zapomną czego się nauczyli, czy zaczną reagować inaczej niż wynikałoby to z ich cech charakteru?

Racja.

Po przemyśleniu muszę przyznać wam rację.

Dzię-ku-je-my.

nadal uważam, że własne dowództwo to jeden z ważniejszych celów dla oficerów GF

Słusznie uważasz, lecz różni są oficerowie. W końcu dla kogoś innego szczytem ambicji mogło być zostanie szefem Akademii Floty.

Picard

Owszem przyznaje mu,ze byl pomyslowy ale troche zbyt dlugo zajelo mu obmyslanie tej strategii- w innych kolicznosciach, dysponujac okretem o mniejszym potencjale cala sprawa mogla sie skonczyc mniej pomyslnie dla Geordiego.

Tak czy owak, skończyło się dobrze...

Delta

Nie dostał, bo nie jest oficerem GF. A do awansu na kapitana nawet po skończeniu Akademii droga bardzo daleka.

Excatly. O'Brien jest tylko podoficerem.

Jurgen

Na tym forum zrobiliśmy sobie z Rikera trochę chłopca do bicia - być może jako kontrast z Picardem

Ostatecznie na tle takiego dowódcy prawie każdy wypada blado.

No nie wiem, przypominacie sobie odcinek, gdy Riker w ramach wzmiany trafił na klingoński okręt - moim zdaniem uistawiał Klingonów lepiej niż Jadzia i Sisco

Pamiętam. Świetne.
Jurgen
Moderator
#104 - Wysłana: 10 Mar 2007 14:15:34
Ostatecznie na tle takiego dowódcy prawie każdy wypada blado.

Nie no, moim zdaniem właśnie Riker wcale nie wypadł blado, to my go na takiego robimy. Zeby nie być gołosłownym: w odcinku "peak Performance" nieźle klepnął Picardowi.
Q__
Moderator
#105 - Wysłana: 10 Mar 2007 14:38:49
Jurgen

Nie no, moim zdaniem właśnie Riker wcale nie wypadł blado, to my go na takiego robimy

Bo na tle doświadczonego Picarda sprawia wrażenie żółótodzioba, poza tym nie ma tej godności i powagi jaką okazuje stary Jean-Luc (o ile nie gania samochodzikami). Oczywiście wrażenia te nijak nie świadczą się o jego klasie jako oficera i mogą być mylące. Było, nie było Kirk (mimo swej "kirkowatości") jest legendą GF...

"peak Performance"

http://memory-alpha.org/en/wiki/Peak_Performance
Anonim
Anonimowy
#106 - Wysłana: 12 Mar 2007 14:29:57
eee z rikerem nie bylo zle... olewal awanse bo chcial zostac kapitanem enterprise... w ktorym s odc to mowi kiedy picard go pyta o to czemu odrzucuca awans... nie wiem czy to nawet nie bylo dwuodcinkowiec o borgu -najlepszy z obu swiatow- czy jakos tak... picard sie pyta czemu nie kce objac okretu, mimo ze to swietna jednostka a riker mowi z calym szcunkiem ale to nie enterprise... a w filmie pokolenia na koncu mowi do picarda ze zawsze marzyl o tym zeby zasiasc w tym fotelu... TYM wskazujac reka na fotel kapitana na mostku zniszczonego po lądowaniuent D....

PS..fajnie sie czyta te wasze dyskusje na forum...duzo sie moze dowiedziec poczatkujacy treker taki jak np. ja
szacunek dla doswiadczonych kolegow z forum startrek.pl


sumik13
Q__
Moderator
#107 - Wysłana: 12 Mar 2007 17:18:11 - Edytowany przez: Q__
sumik13

picard sie pyta czemu nie kce objac okretu, mimo ze to swietna jednostka a riker mowi z calym szcunkiem ale to nie enterprise... a w filmie pokolenia na koncu mowi do picarda ze zawsze marzyl o tym zeby zasiasc w tym fotelu... TYM wskazujac reka na fotel kapitana na mostku zniszczonego po lądowaniuent D....

Cóż, jak oficer Floty powinien umieć wznieść sie ponad osobiste motywy. (BTW: w czasie wojny z Dominium Enterprise-0 już nie istniał, więc ten motyw Rikerowi odpada...)

fajnie sie czyta te wasze dyskusje na forum...duzo sie moze dowiedziec poczatkujacy treker taki jak np. ja
szacunek dla doswiadczonych kolegow z forum startrek.pl


Zawsze miło czyta sie takie teksty
Pah Wraith
Użytkownik
#108 - Wysłana: 12 Mar 2007 17:45:18
w czasie wojny z Dominium Enterprise-0 już nie istniał, więc ten motyw Rikerowi odpada...)

ale istniał E-E
Q__
Moderator
#109 - Wysłana: 12 Mar 2007 19:24:21
Pah Wraith

ale istniał E-E

Ale to już nie był ten sam fotel

(BTW: ciekawe dlaczego nie odbudowano Enterprise-D skoro, tak "na oko" dokonując refitu Entka klasy Constitution wykonano chyba więcej czynności niż by ich wymagała naprawa najsłynniejszej jednostki klasy Galaxy...)
Jurgen
Moderator
#110 - Wysłana: 12 Mar 2007 20:49:06
(BTW: ciekawe dlaczego nie odbudowano Enterprise-D skoro, tak "na oko" dokonując refitu Entka klasy Constitution wykonano chyba więcej czynności niż by ich wymagała naprawa najsłynniejszej jednostki klasy Galaxy...)

W świecie ST - nie wiem, w rzeczywistości - wysytarczy porównać okresy produkcji np. samochodów w latach 60-tych, 70-tych, czy 80-tych, a obecnie. Teraz lifting robi się po mniej więcej 4 latach, a po kolejnych 4 - wymiana, bo się opatrzył. Dawniej samochody produkowano znacznie dłużej (nie tylko legendy typu VW garbus, czy Citroeny 2CV lub DS). Galaxy tez sie najwyraxniej opatrzył...
Q__
Moderator
#111 - Wysłana: 12 Mar 2007 21:18:01
Jurgen

W świecie ST - nie wiem, w rzeczywistości - wysytarczy porównać okresy produkcji np. samochodów w latach 60-tych, 70-tych, czy 80-tych, a obecnie. Teraz lifting robi się po mniej więcej 4 latach, a po kolejnych 4 - wymiana, bo się opatrzył. Dawniej samochody produkowano znacznie dłużej (nie tylko legendy typu VW garbus, czy Citroeny 2CV lub DS). Galaxy tez sie najwyraxniej opatrzył...

Wszystko to prawda. Tyle tylko, że jeśli w świecie ST urzymałoby się do chwili obecne tempo rozwoju technicznego statki powinny być wycofywane jako przestarzałe... po kilku miesiącach...
Garak
Użytkownik
#112 - Wysłana: 13 Mar 2007 08:10:52
Bez przesady. Nie patrzcie na samochody, tylko na współczesne okręty, czy samoloty. Projektując nowe lotniskowce Amerykanie zakładają dla nich 50 lat służby. A co poniektóre statki powietrzne mają szansę na ponad 60 lat kariery (oczywiście po liftingu )
Jurgen
Moderator
#113 - Wysłana: 13 Mar 2007 13:52:23
Bez przesady. Nie patrzcie na samochody, tylko na współczesne okręty, czy samoloty. Projektując nowe lotniskowce Amerykanie zakładają dla nich 50 lat służby. A co poniektóre statki powietrzne mają szansę na ponad 60 lat kariery

W sumie racja. Większość drogich urządzeń służy znacznie dłużej niż samochody. Poza tym, wojskowi umieją liczyć, więc jak sprzęt nadaje się do użytku, to nie wyrzuca się go, bo dziś można ładniejszy wyprodukować. Teza Q jest więc raczej błędna, a postęp nie jest aż tak szybki.
Natomiast samochody to rzecz zupełnie inna, w dużej części winni jesteśmy temu sami. I tu fani podobni są do konsumentów: po prostu Entek D sie opatrzył, jak co niektóre samochody. Poza tym, przy samochodach dochodzi jeszcze kwestia konkurencji: skoro mój konkurent "powiększa" samochód, to ja tez muszę (nawet jak mój jest jeszcze dobry), żeby nie zostać w tyle. Wystarczy popatrzeć na VW polo i golfa. Aktualne polo (a więc samochód segmentu B) jest większy niz pierwszy golf (segment C)...
Anonim
Anonimowy
#114 - Wysłana: 13 Mar 2007 14:14:46
Teraz ta klasa nazywa się B+ w przypadku Polo. VW obecnie robi słabe auta ;]. Psują się, są drogie i słabo wyposażone w porównaniu do konkurencji w wersji podstawowej. W tej klasie wybrał bym Focusa 2 lub Civica ;]. Nowa Kia zaskoczyła rynek. Podstawowa wersja kosztuje 54 tyś. zł. Jest lepiej wyposażona od golfa który kosztuje 66 tyś zł.
Jurgen
Moderator
#115 - Wysłana: 13 Mar 2007 15:15:09
Teraz ta klasa nazywa się B+ w przypadku Polo. VW obecnie robi słabe auta ;]. Psują się, są drogie i słabo wyposażone w porównaniu do konkurencji w wersji podstawowej. W tej klasie wybrał bym Focusa 2 lub Civica ;]. Nowa Kia zaskoczyła rynek. Podstawowa wersja kosztuje 54 tyś. zł. Jest lepiej wyposażona od golfa który kosztuje 66 tyś zł.

Anonim, w zasadzie bym się zgodził ze wszystkim co piszesz (poza tym Civiciem, wolałbym Focusa), tyle tylko, że to taka mała dygresja była, bo forum (i ten temat) poświęcone sa Star Trekowi, a nie motoryzacji.

PS Kia świetne recenzje w Niemczech zbiera.
Q__
Moderator
#116 - Wysłana: 13 Mar 2007 17:43:08
Garak

Bez przesady. Nie patrzcie na samochody, tylko na współczesne okręty, czy samoloty.

Przecież lekko ironizowałem z tymi "miesiącami"...

Projektując nowe lotniskowce Amerykanie zakładają dla nich 50 lat służby. A co poniektóre statki powietrzne mają szansę na ponad 60 lat kariery (oczywiście po liftingu

I dlatego, IMHO Enterprise-D powinien zostać odbudowany...

Jurgen

po prostu Entek D sie opatrzył

Mógł sie opatrzeć scenarzystom czy widzom, ale dla Gwiezdnej Floty był nadal przydatny... Dlatego powinien zośtać naprawiony...

Anonim
Jurgen

Może po prostu załózcie w różnościach topic o motoryzacji?
Pah Wraith
Użytkownik
#117 - Wysłana: 13 Mar 2007 18:12:42
Q__
No, cóż, operacja podniesienia spodka w całości mogła być ciuteniek zbyt kosztowna. Poza tym, wewnątrz panował totalny bałagan. Ponadto nie wiemy w jakim stanie był spód spodka.

Gdybyśmy jednak mieli wierzyć w przyszłość jaką zaserwował Q w "All good things" można by śmiało założyć, że jednak spodek został odzyskany.
Q__
Moderator
#118 - Wysłana: 13 Mar 2007 18:17:25 - Edytowany przez: Q__
Pah Wraith

Gdybyśmy jednak mieli wierzyć w przyszłość jaką zaserwował Q w "All good things" można by śmiało założyć, że jednak spodek został odzyskany.

Osobiście by mnie to tylko cieszyło... Ciekawe tylko co się stało do tego czasu z Sovkiem? I czy zobaczymy jeszcze filmy lub seriale z udziałęm Enterprise-D...
Pah Wraith
Użytkownik
#119 - Wysłana: 13 Mar 2007 18:29:46
Osobiście by mnie to tylko cieszyło.

Z drugiej strony patrząc na to co za straszydło zeń zrobiono jakoś do tej przyszłości mi nie spieszno... :]
Q__
Moderator
#120 - Wysłana: 13 Mar 2007 18:59:59
Pah Wraith

Z drugiej strony patrząc na to co za straszydło zeń zrobiono jakoś do tej przyszłości mi nie spieszno...

A zważywszy, że Roddenberry chciał w kolejnym serialu (którego skarlałą wersją jest ANDzia) przedstawić upadek Federacji, w ogóle nie ma się co śpieszyć do tej przyszłości... ;]
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Gdzie był Enterpise - E podczas wojny z Dominium ?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!