USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czarne charaktery
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Barusz
Użytkownik
#1 - Wysłana: 10 Wrz 2005 01:53:39
Dla mnie w tej kategorii prowadzą:
1) W filmach - Królowa Borg w FC. Kobieca, wiedząca czego chce, krok po kroku rozpracowująca Datę. Samym swym pojawieniem się przewraca nasze myślenie o filmie do góry nogami (dla w dobry sposób- bo to dobry film był). Był tu o niej osobny topik, więc nie będę się rozpisywał.
2) W serialach - Gul Dukat - również znakomicie 'rozplanowana' postać, na początku - wiadomo, wredny okupant, po częsci osobiście odpowiedzialny za dramat Bajoru, acz - jak się wydaje - pragnący teraz pokoju z Federacją. Później ta postać rosła trochę na zasadzie 'kuli śniegowej' - każde związane z nią serialowe wydarzenie zmieniało trochę jej odbiór w oczach widza, a i życiorys który zyskał sobie w serialu był niebagatelny.

Jak widać jestem skrajnie mało oryginalny. A co Wy myślicie? Zw. o mniej znanych postaciach które mogłyby się znaleść w tym dziale na forum.
Pah Wraith
Użytkownik
#2 - Wysłana: 10 Wrz 2005 02:19:28
No, ale Gul Dukat nie jest szablonowym czarnym charakterem pokroju Królowej, Khana,, Shinzona itd. Własciwie ptrzez cały serial wahała się między skrajnościami. Raz troskliwy i kochający ojciec, raz okrutny morderca, raz opiekun Bajoran, raz okrutny kat, raz przyjacielski raz wrogi.

Moim zdaniem absolutny nr 1!
Slovaak
Użytkownik
#3 - Wysłana: 10 Wrz 2005 10:02:15
Pierwsze co mi sie nasuneło to Khan
Barusz
Użytkownik
#4 - Wysłana: 10 Wrz 2005 11:45:40
Akurat Khan czy Królowa też nie są 'szablonowi', w swoim mniemaniu niosą szczęście ofiarą (Khan uważał, że on powinnien rządzić Ziemią).
Potwór
Anonimowy
#5 - Wysłana: 10 Wrz 2005 12:00:24
Dla mnie zdecydowanie dominują tu negatywni bohaterowie Temporalnej Zimnej Wojny - Silik i jego tajemniczy mocodawca. Sposób w jaki autorzy ENT budują napięcie jest niezwykle wspaniały. Strzępki informacji o przyczynach Wojny są nad podawane tak, byśmy po prostu nie mogli oderwać się od ekranu. Co zaś najwspanialsze, do końca nie wiemy, czy Silik jest tak na prawdę zły, czy może to jednak on usiłuje 'odwrócić' kontinuum w dobrą stronę. Coś wspaniałego.

Z mniej znaczących zapadł mi w pamięć Garos - bohater ENT: "Civilization". Sposób w jaki wykorzystywał tę prewarpową cywilizację był tyleż okrótny, co doskonale pokazany.
Nika
Użytkownik
#6 - Wysłana: 10 Wrz 2005 17:59:10
raz opiekun Bajoran
Chyba Bajoranek

U Dukata jeszcze fajne było to, że on naprawdę chciał być dobry, tylko kiepsko mu to wychodziło.
Tak samo, jak Winn. Ona też bardzo chciała być dobrym, kochanym przez wszystkich vedekiem i kai.
Pah Wraith
Użytkownik
#7 - Wysłana: 10 Wrz 2005 18:08:55
^^ spoko

Akurat Khan czy Królowa też nie są 'szablonowi', w swoim mniemaniu niosą szczęście ofiarą (Khan uważał, że on powinnien rządzić Ziemią).

Tyle że są dość jednoznaczie złymi, czarnymi charakterami od początku do końca. A Dukat cały czas się zmienia.
Slovaak
Użytkownik
#8 - Wysłana: 10 Wrz 2005 18:20:12
Khan uważał, że on powinnien rządzić Ziemią

Jakoś nie moge znaleść czarnego charakteru który czynił by zło dla samego zła, zawsze czarny charakter uwaza ze robi dobrze tyle tylko ze inni sadza inaczej i daltego walka.
Pah Wraith
Użytkownik
#9 - Wysłana: 10 Wrz 2005 18:24:12
To się nazywa motywacja bohatera. Siła postaci Dukata jest taka, że jego motywacje (obserwowane przez nas) się zmieniają. Podobnie jak całe DS9 nie jest czarno-biały,lecz pełen odcieni szarości.
Barusz
Użytkownik
#10 - Wysłana: 10 Wrz 2005 20:45:15 - Edytowany przez: Barusz
Zgadzam się ze Slovaakiem. Nikt w ST nie czynił 'zła dla zła', stąd uwaga o wyjątkowości Dukata jest na tej płaszczyźnie pozbawiona cienia sensu. Jego postać mogła być co prawda wyjątkowo dobrze 'oświetlona', ale to wszystko.
Pah Wraith
Użytkownik
#11 - Wysłana: 10 Wrz 2005 21:41:03
Widać nie rozumiesz koncepcji psychologicznej budowy postaci. Zatem dalsza rozmowa na ten temat z tobą nie ma sensu.
Barusz
Użytkownik
#12 - Wysłana: 10 Wrz 2005 21:42:37
Bez takich osobistych uwag. Budować postać można lepiej lub gorzej, ale żaden z trekowych 'złych' nie był jednoznaczny. Chyba, że się z tym nie zgadzasz...
Pah Wraith
Użytkownik
#13 - Wysłana: 10 Wrz 2005 21:59:32
Zatem dalsza rozmowa na ten temat z tobą nie ma sensu.
Barusz
Użytkownik
#14 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:09:24 - Edytowany przez: Barusz
Powtarzasz się. Nie rób tego, bo ostro zaśmiecasz topik. Jeżeli nie masz siły dyskutować po prostu się powstrzymuj. I staraj się unikać osobistych wtrętów, proszę.
Delta
Użytkownik
#15 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:33:49
Nikt w ST nie czynił 'zła dla zła',
Była jedna taka postać -Armus z TNG: Skin of Evil (ten co zabił Tashę Yar).
Faktycznie większość złych bohaterów kieruje się jakimiś motywami. Nawet Borg (dążenie do perfekcji).
Wspominany tu Dukat jest świetnym przykładem "czarnego charakteru", ale moim ulubionym "czarnym charakterem" jest Ransom, naprawdę, mimo wszystko, szkoda mi go było.
Barusz
Użytkownik
#16 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:36:58
Była jedna taka postać -Armus z TNG: Skin of Evil (ten co zabił Tashę Yar).

Tak, przy czym on był tak na prawdę "złem które ktoś-tam (chyba pada określenie 'piękne istoty') z siebie zrzucił.


ale moim ulubionym "czarnym charakterem" jest Ransom, naprawdę, mimo wszystko, szkoda mi go było.

Z tym że on (w przeciwieństwie do innych) na końcu się zrehabilitował. I przyznał, że pobłądził.
Delta
Użytkownik
#17 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:42:56
Z tym że on (w przeciwieństwie do innych) na końcu się zrehabilitował. I przyznał, że pobłądził.

No nie jestem do końca o tym przekonany, że się przyznał. Uznał raczej, że on i załoga Equinox ma niewielkie szanse przeżycia i by ich uchronić (obowiązek kapitana) postanowił się poddać "Voyager'owi".
Co najwyżej odczuwał pewne wyrzuty sumienia, związane z tym, czego dokonał. Ale myślę, że do końca usprawiedliwiał to działaniem dla dobra załogi (nawet cytował Janeway jakiś przepis Floty, który w jego ocenie dawał mu prawo do takiego działania).
Barusz
Użytkownik
#18 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:44:37
Cytołał chyba nie pod sam koniec odcinka. A po scenie z 'Wirtualną Siedem' był już raczej pewien, że źle robił.
Christof
Użytkownik
#19 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:50:08 - Edytowany przez: Christof
Była jedna taka postać -Armus z TNG: Skin of Evil (ten co zabił Tashę Yar).

Ciekawie by było, gdyby udało mu się jakoś wydostać z tej planety, np. porwać statek ciekawskich Ferengi, którzy postanowili sprawdzić dlaczego glob ten objęty jest zakazem.
Delta
Użytkownik
#20 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:54:41
A po scenie z 'Wirtualną Siedem' był już raczej pewien, że źle robił.

Człowiek taki jak Ransom, raczej wiedział to od początku. Przecież przez całe życie prawdopodobnie posługiwał się jakimś kodeksem moralnym (zakładam, że zbliżonym do ideałów Floty, bo przecież jakoś został mianowany kapitanem), musiał wiedzieć że popełnia zbrodnię. Okoliczności, w jakich się znalazł, doprowadziły do tego, że tak postępował, ale czynił to w pełni swiadomie.

A przy okazji, Ransom jest doskonałym przykładem na to, jak słabo sami siebie znamy. Z jednej strony uważamy, że nie postapilibyśmy tak czy inaczej, a z drugiej, są sytuacje, które wymuszają na nas robienie rzeczy o jakie się wcześniej nawet nie podejrzewaliśmy. Tak było np. z Sisko, gdy wciągnął Romulan do wojny z Dominium.
Pah Wraith
Użytkownik
#21 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:56:22
Faktycznie większość złych bohaterów kieruje się jakimiś motywami. Nawet Borg (dążenie do perfekcji).

Wspomniane tu postaci są dość jednowymiarowe. Kiedy widzimy Khana, to wiemy, że będzie do ostatka walczył z Kirkiem, i że w końcu zginie, próbując się go pozbyć. Królowa Borg ma jeden wyznaczony cel, do którego wraz z całym Kolektywem (a właściwie jako jedność) dąży i wiadomo, że z tego nie zrezygnuje. Shinzon - patrz. Khan

A Dukat jest jednak nieco mniej przewidywalny.


Co więcej, te postaci były zparojektowane do tego, by nie kochać nikogo (Khan jest władczy, raczej poderwał tę kobitkę z załpgi niż ją pokochał, a potem mu sie spodobała, ząś następnie wygodnie się jej pozbyto). Zionący nienawiścią Shinzon jest już bliżej bycia ciekawą, bardziej realistyczna/wiarygodną postacią: scena obiadu z Picardem, w której widać że jest autentycznie ciekaw, powoduje, że staje się wtedy zwykłym człowiekiem. Tak jak wnuk, który siada przy dziadku, opowiadającym mu o korzeniach jego rodziny, z wypiekami na twarzy i otwartą buzią. Shinzon był tam przez chwilę tym dzieckiem.

Dukat zaś kochał swą córkę, choć stosował wobec niej twardą miłość, jednak mu na niej zależało. Był dumny z jej osiągnięć, choć, jak każdy ojciec, nie zgadzał się z wieloma jej wyborami.
Świetny dowódca, człowiek stworzony do rozkazywania. Urodzony przywódca, wspaniały umysł.

Doskonale umotywowana postać. Kojarzy mi się z Hitlerem, on też popadł w szaleństwo i upatrywał szans na opstateczną wygraną w siłach nadprzyrodzonych.

Bardzo barwna i przekonująca postać.
Barusz
Użytkownik
#22 - Wysłana: 10 Wrz 2005 22:58:17 - Edytowany przez: Barusz
Właśnie nie, Delta. Scena z Siedem była po to, by to sobie uświadomił. Wcześnie zakładał (zapewne przekonywał sam siebie), że wszystko jest w porządku, przecież te istoty to tylko zwierzęta, a on nawet nie starał się o tą technologię.
Barusz
Użytkownik
#23 - Wysłana: 10 Wrz 2005 23:02:49
Wspomniane tu postaci są dość jednowymiarowe. Kiedy widzimy Khana, to wiemy, że będzie do ostatka walczył z Kirkiem, i że w końcu zginie, próbując się go pozbyć.

Nie wiemy. Chodźby dlatego, że pierwotnie (w TOSie) nie zginoł. Ale mi chodziło o jego motywacje - był pewnien, że jego rządy wyjdą Ziemii na zdrowie, że tylko silni i potężni mogą prowadzić planetę. To właśnie on kojarzy się z Hitlerem.


Co więcej, te postaci były zparojektowane do tego, by nie kochać nikogo (...) Dukat zaś kochał swą córkę, choć stosował wobec niej twardą miłość,

IMO to jest sprzeczne.
Delta
Użytkownik
#24 - Wysłana: 10 Wrz 2005 23:05:27
Masz rację, Pah Wraith, ale trzeba pamiętać, że wiele z tych postaci pokazało się tylko w jednym filmie lub w pojedyńczym odcinku. Dukat (podobnie jak kilka innych postaci np. Seska, Weyoun) występuje regularnie w całym serialu. Scenarzyści mieli czas na pokazanie wielowymiarowości postaci, której nie mogli pokazac u postaci pojawiających się w jednym odcinku.
Wspomniałeś o relacjach Dukata z córką i o Khanie. Oglądałeś TOS: Space Seed? Pokazane (pobieżnie ale jednak) są relacje Khana i Marlii MacGivers, którą zresztą Khan wspomina w ST II.
Przykład ten pokazuje, że nawet tak epizodyczna postać nie jest pokazana tylko pod jednym kątem.
Barusz
Użytkownik
#25 - Wysłana: 10 Wrz 2005 23:07:07
Seska raczej też była jednoznacznie zła (nawet kardazjański patriotyzm jej nie usprawiedliwiał).
Delta
Użytkownik
#26 - Wysłana: 10 Wrz 2005 23:13:08
Właśnie nie, Delta. Scena z Siedem była po to, by to sobie uświadomił. Wcześnie zakładał (zapewne przekonywał sam siebie), że wszystko jest w porządku, przecież te istoty to tylko zwierzęta, a on nawet nie starał się o tą technologię.

O ile pamiętam to Ransom usprawiedliwiał się, w tej scenie z Siedem, podobnie jak przed Janeway, mówiąc, że nie miał wyjścia. Siedem, we wspomnianej scenie "kazała" mu znależć inne wyjście. Nadal jednak nie usłyszeliśmy od Ransoma przyznania się: "postąpiłem źle, spróbuję to naprawić". Nawet gdy mówił swojej załodze, o poddaniu się Janeway nie wspomniał o tym. Też powiedział tylko, że powinni spróbować znaleźć inne rozwiązanie sytuacji w której się znaleźli, by móc z tego wyjść cało. Nawet jeśli mieli by siedzieć w celi na "Voyager".
Barusz
Użytkownik
#27 - Wysłana: 10 Wrz 2005 23:16:13
Od pocżątku musiał czuć, że to co robi jest złe, ale zagłuszał w sobie tę myśli. Dopiero 'wirtualna Siedem' "wyciągneła" z niego tę myśli.
Delta
Użytkownik
#28 - Wysłana: 10 Wrz 2005 23:17:23
Seska raczej też była jednoznacznie zła (nawet kardazjański patriotyzm jej nie usprawiedliwiał).

Ale miała np. kilka okazji na zabicie Chakotay'a i nie zrobiła tego. Mogła zabic całą załogę "Voyager'a" i też tego nie uczyniła. Gdy ją zdemaskowano, powiedziała, że zrobiła to dla dobra załogi (postąpiła w stylu Maquis). Jest zła, ale nie jest postacią tylko czarną. Cytując wcześniejszą wypowiedź Pah Wraitha, jest "pełna odcieni szarości".
Barusz
Użytkownik
#29 - Wysłana: 10 Wrz 2005 23:19:02
W Chakotayu się kochała, co do załogi, to chyba uznała, że na tej planecie czeka ich jeszcze gorszy koniec.
Delta
Użytkownik
#30 - Wysłana: 10 Wrz 2005 23:26:44
Od pocżątku musiał czuć, że to co robi jest złe, ale zagłuszał w sobie tę myśli. Dopiero 'wirtualna Siedem' "wyciągneła" z niego tę myśli.

Właśnie. Próbował się usprawiedliwiać, ale wiedział że było to złe. I dlatego trochę mi go szkoda. Wydaje się być ofiarą okoliczności, w jakich się znalazł.

W Chakotayu się kochała, co do załogi, to chyba uznała, że na tej planecie czeka ich jeszcze gorszy koniec.

Ale jesnocześnie można by uznać, że dała im szansę na przeżycie. Nie zabiła ich, bezbronnych, z zimną krwią. To chyba swiadczy, że nie jest całkowicie "czarną" postacią, że są w niej odcienie szarości.
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czarne charaktery

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!