USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Prawo i porządek we wszechświecie Star Trek.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#121 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:07:25 - Edytowany przez: Eviva
Beyond

Własnie. Można wychowywać dzieci, nawet wolkańskie, nie odbierając im prawa do miłości, do radości życia. Może wymagałyby trochę silniejszej kontroli, ale to, co im zrobiono, przypomina obcinanie dziecku nóżek, żeby przypadkowo nie zalazło, gdzie nie potrzeba.

W końcu potrzeba uczuć nie jest stricte ludzka, dzielą ją - wg Roddenberry'ego - wszystkie rasy rozumne. Czego Sarek, ceniony ambasador z niezwykle ważnej rodziny, szukał u ziemskiej nauczycielki? Logiki? Nie, szukał miłości, której mu brakowało. To prawo uniwersalne dla organizmów wyżej rozwiniętych. Swego czasu robiono takie okrutne eksperymenty - małe małpiątka miały do wyboru drucianą makietę, która oferowała pożywienie, albo futrzana, do której można się było przytulić. Nawet umierając z głodu wybierały futrzaną. Wychowywane bez osobnika, oferującego uczucia, choć fizyczne ich potrzeby były zaspokojone i nikt nie robił im krzywdy, małpki wyrastały na istoty o strasznie okaleczonej psychice. Dlatego też uważam, że Wolkanie przesolili z tą swoją filozofią. I to stanowczo.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#122 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:09:13 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Eviva

że Wolkanie przesolili z tą swoją filozofią. I to stanowczo.

woleli przesolić i połknąc niż umrzeć z głodu

Czego Sarek, ceniony ambasador z niezwykle ważnej rodziny, szukał u ziemskiej nauczycielki? Logiki?

na to pytanie to tylko Towarzysz sarek by odpowiedział, ziemskie kobiety ( nie tylko ziemskie) powoduje duzo zamieszania w zyciu kazdego faceta nizaleznie od rasy
Jurgen
Moderator
#123 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:10:59
A błąd - o ile skrót myślowy jest błędem - był raczej rzeczowy, niż logiczny

FederacyjneMSZ nazwał to skrótem myślowym. Ja mówiłem o tym, że przyjęliśmy pewne domysły (i to bez żadnych podstaw albo z bardzo słabymi) za fakty i na ich p[odstawie wyciągaliśmy wnioskiu. To jest błąd dotyczący sposobu rozumowania - błąd logiczny. Bląd rzeczowy dotyczyłby wniosków, jakie wyciągnęlibyśmy przy poprawnym sposobie rozumowania z okreslonych faktów.

A to ten tekst (ciekawe, czy zmiesci się w całości w jednym poście?):

Początek wszystkiego leży w mitach czasu i przestrzeni. Naukowcy wciąż nie są pewni, kiedy dokładnie "to" się stało - i pewnie zejdzie jeszcze co najmniej dłuższa chwilka zanim zaczną być naprawdę blisko. Mimo to, zakłada się, że wszechświat ma mniej więcej między 18 a 20 miliardów lat. Międzygwiezdna materia powstała i uformowała "chmury" gazowe, potem gwiazdy, planety... galaktyki. To, jak długo te planety istniały i czy tak zwana pierwsza generacja systemów gwiezdnych posiadała planety, na których mogło powstać życie, pozostaje czystymi spekulacjami. Faktem jest, że zakończyły swoje istnienie - z lub bez powstania na nich form życia - w parze z diagramem Hertzsprunga-Russela. Te "popioły" - kolejna generacja gazowej międzygwiezdnej materii, stała pozostałościami po nowych i supernowych pierwszej generacji - były budulcem dla drugiej generacji gwiazd. Nowe galaktyki, nowe światy. Wciąż musimy sobie przypominać, że czas przemija jak nieskończenie wolna, wolna sekwencja. Miliardy lat trwały procesy, do których się odnoszę. Życie pojedynczej gwiazdy jest co najwyżej jedną chwilą w bezmiarze wszechświata. A narodziny jednej, jedynej gwiazdy ściągają naszą uwagę do galaktyki zwanej Drogą Mleczną, do sektora zwanego Ręką Sagittariusa (Sagittarius' Arm), tak właściwie znajdującego się na obrzeżach drogi mlecznej, przedmieściach jeśli wolicie.

Gwiazda nazywa się "Słońcem", wokół niej krąży dziewięć - może dziesięć - pierścieni gazu. Bardzo szybkich, bardzo gorących. Ale w przeciwieństwie do centralnej gwiazdy, pierścienie kurczą się, nabierają sferycznego kształtu, coraz bardziej spada ich temperatura. Przypadkowość sprawia, że mniejsze pierścienie stają się planetami, największy zaś, centralny, Słońcem.
Akumuluje się stała materia, która wzmacnia efekty grawitacji, która znowu, kolejny raz przyśpiesza efekt kurczenia. Wszyscy znamy efekt: "nasze" dziewięć planet krążące wokół Słońca w "naszym" systemie słonecznym, istnienie dziesiątej planety jest sprawą sporną. Pas asteroidów pomiędzy Marsem i Jowiszem może być jej szczątkami.

Ale teraz zwróćmy uwagę na sąsiadów "Układu Słonecznego" - oczywiście sąsiadów na skale kosmiczną. Nasza fikcyjna podróż zabiera nas jakieś dziesięć lat świetlnych dalej, do części konstelacji nazywanej na Ziemi konstelacją Eridani (to, że jest uważana za konstelacje tzn. grupę gwiazd znajdujących się blisko siebie jest złudą, gwiazdy jednej "konstelacji" mogą być od siebie bardzo oddalone). Cały czas jesteśmy w sektorze Ręki Sagittariusa, 4.8 miliarda lat temu - mniej więcej w tym samym czasie, jaki omawialiśmy w Układzie Słonecznym - ten sam proces który doprowadził do narodzin naszej gwiazdy, ma miejsce i tutaj.

Widzimy centralny wir gazu międzygwiezdnego i pięć mniejszych pierścieni - pięć formujących się planet. Skupiamy naszą uwagę na czwartej i mniejszej piątej. Formują się w coś, co zazwyczaj nazywane jest podwójną planetą, będąc bardzo blisko siebie. Trzy wewnętrzne planety są albo za małe by utrzymać grawitacją swą atmosferę, lub znajdują się zbyt blisko swego słońca i atmosfera jest z nich wydzierana przez nie. W obu przypadkach życie nie może ewoluować. To samo dotyczy piątej planety, która jest zbyt daleko gwiazdy i przez to za zimna, a w dodatku posiadająca atmosferę jedynie do wysokości 65 centymetrów powyżej gruntu. Żadnej szansy na życie. Później piąta planeta zostanie nazwana Charis, który w mitologii Greckiej był kompanem Afrodyty.

Ale 2.6 miliardów lat później coś bardzo ważnego staje się z czwartą planetą, od tej pory zwaną Wolkanem, na wzór Rzymskiego boga kuźni (w rzeczy samej, planeta ta przypomina kuźnie, z jej wielkimi pustyniami i czerwonawym tlenkiem metalu pokrywającym grunt, który sprawia, że powierzchnia planety wygląda na czerwoną). Zaczyna na niej padać deszcz - przez "krótki" moment dwóch miliardów lat. Ciężkie, obciążone wodą i innymi żywotnymi pre-organicznymi materiałami chmury opróżniają się na zmurszałych skałach. Z początku woda od razu zmieniała się w parę, ale po kilku milionach lat skały wreszcie się schłodziły, a morza wody wypełniły niższe regiony powierzchni. Słynna "pra-zupa" uformowała się z wodnego roztworu gazów azotowych, metanu, amoniaku, dwutlenku węgla, gazów siarkowych i minerałów zawartych w skałach. Wraz z ochładzaniem się powierzchni, na planecie rodzi się życie...

Wciąż jeszcze pada, ale niebo zaczyna się przejaśniać, bardzo powoli. Proste organiczne molekuły tworzą proste organiczne formy życia: bakterie. Niektóre z nich mają brzydki nawyk przetwarzania materii nieorganicznej w tlen - okropną truciznę dla wielu organizmów. Ale są też inne kreatury, które używają tej trucizny do produkcji dwutlenku węgla. Ewolucja testuje symbiozę organizmów produkujących tlen i bakterii, które wcześniej nie mogły używać tego gazu. Test zostaje zdany. Oba organizmy integrują się w pojedynczej komórce - komórce eukariotycznej.
Wraz z postępem ewolucji w czasie kolejnych miliardów lat, tworzą się bardziej skomplikowane formy życia. Pojedyncze komórki tworzą grupy, rodzą się organizmy wielokomórkowe. Co jest rzadkie, na planecie tej nie ma wyraźnego rozdziału pomiędzy zwierzętami a roślinami. Oba mają miedź w swoim składzie chemicznym. Jedynie proteiny są w 14% różne.

Wtedy, mniej więcej 2.4 miliona lat temu, dziwne stworzenie wchodzi na scenę. Jest dwunożne, porusza się wyprostowane i posiada szybko rozwijający się mózg. W tym momencie, ktoś mógłby zerwać się ze swojego fotela i krzyknąć "Co to jest do cholery! Przecież to ludzie!". Na wstępie powiem to: Twe oczy mają całkowitą rację! Oni rzeczywiście wyglądają jak wcześni przodkowie ludzi. Są jedynie nieco wcześniejsi, na Ziemi wyewoluowanie porównywalnej prymitywnej formy zajmie jeszcze 1.4 miliarda lat - ale tutaj, oto są! Nasi pierwsi Wolkani! Są oni wszystkim innym, niż eleganckimi inteligentami jakich znamy. Ich uszy są - uwaga! - zaokrąglone tak jak ludzkie. Ich ciało pokrywa gęste futro. Jedzą, śpią i żyją jak nasi przodkowie - robią wszystko by zaspokoić swoje fizyczne żądze, żadnych swoich decyzji nie poddają powtórnemu przemyśleniu. Po co zresztą mieliby się czymś martwić? Mają mnóstwo jedzenia i chronią się pod bezpiecznym, chłodnym cieniem lasów. Lekkie światło słońca przynosi trwającą na okrągło wiosnę z bujną wegetacją. T`Rukh - to Wolkańskie imię dla Charisa - zmienia swój wygląd, raz wyglądając jako świecący dysk, potem zmniejszając się do małego sierpa, w końcu znikając - aby na powrót pojawić się po kilku dniach. Znów, nikt nie zastanawia się dlaczego to się dzieje. Pozostaje to zagadką, tak samo jak procesy które powodują do opuchliny na brzuchach samic i narodziny małych Wolkaniąt. Po prostu istnieje coś zwanego "czasem uniesienia", przychodzącym co siedem słońc, ale kto by dopasował te zdarzenia do siebie. Po co?... Pewnego dnia osoba dotychczas żyjąca "ustaje". Ale dlaczego mielibyśmy się martwić, jeżeli myśli "ustałych" wciąż towarzyszą żyjącym (Dziwicie się? Pamiętajcie, że mówimy o Wolkanach!)? Uczucie jest obusiecznym mieczem (wybaczcie ten anachronizm). Może być darem, jeżeli pozytywne, lub katastroficzne w skutkach, jeżeli nie. Tak o tym sądzili. Dwuznacznie.

Ich krew, pań i panów, jest zielona, szmaragdowa dokładniej mówiąc. Są silniejsi i mają większą krzepę niż nasi prymitywni przodkowie mieli kiedykolwiek. Ich ewoluujący mózg zdolny jest do telepatycznej komunikacji. Z tego powodu wynalezienie mowy zajęło im nieco więcej czasu niż nam. 'Nie ma potrzeby, nie ma zysku' jak mawiał mój ojciec. Ale 700,000 lat później, nareszcie jest! Wypowiedziana po raz pierwszy przez Wolkana który podczas swych częstych podróży po raz pierwszy widzi góry. Światło T'Rukh delikatnie prześwieca przez poszycie leśne, jej blask jest odbijany przez powierzchnie jednego z wielu górskich jezior. Krzyk Wolkana jest krzykiem tryumfu, niewyczerpanej radości z tego, że znalazł tą ciekawą rzecz, którą zinterpretował jako ogromne drzewo, dotykające nieba: S'Heyah!!! Rzecz ta jest całkowicie nowa, niedoświadczona, odległa i przytłaczająca...

Wolkan ten odkrył coś: że jego rasa posiada nieodpartą ciekawość poznawania. Dotarcie na najwyższy szczyt zajmuje mu tydzień, a aby tam dojść przebyć musi wielką pustynię. Ale udaje mu się, po kilku udarach słonecznych dociera pod górę. Do tego czasu nauczył się już, że mądrzejszym jest podróżować przez pustynię w nocy, a w dzień odpoczywać w ocienionym miejscu. Gdy powraca do swej grupy, mówi wszystkim o ogromnym drzewie, które sięga samego nieba i na które można się wspiąć. Jego wyobrażenie tego "drzewa" wyrażone jest w pierwszym słowie: S'Heyah. W odległych mileniach góra ta nadal nosić będzie swe pierwsze imię: Seleyah. Wolkani spotykają się też z kolejnym fenomenem: pustynią. Nasz podróżnik opisuje ją swej grupie jako ogromne jezioro bez wody.

Nieprzewidywalna, rozsiewająca gorąco, świecąca kula światła na niebie. Nie każde słońce ma taką skłonność do wywoływanie burz promieniowania, jak te wokół którego krąży Wolkan, Nevasa lub 40 Eridani. Środowisko zaczyna zmieniać się dramatycznie. Większość bieżącej wody na planecie wyparowuje. Lasy znikają, atmosfera staje się cienka i sucha, tlen zostaje zjonizowany i wysoce radioaktywny. Wielu Wolkanów umiera z pragnienia, głodu lub na chorobę popromienną. Duszą się oddychając rzadkim powietrzem i giną w wielu pożarach buszu. Świat wokół nich nie jest już ich przyjacielem, ale podstępnym, nieustępliwym wrogiem, uśmiechającym się do ciebie jednego dnia, by następnego cię zabić. Odbiera ci tych, na których zależy ci najbardziej, braci, siostry, dzieci, rodziców, partnerów, zabiera twe jedzenie i schronienie, sprawia, że niemożli
Jurgen
Moderator
#124 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:12:54
Nieprzewidywalna, rozsiewająca gorąco, świecąca kula światła na niebie. Nie każde słońce ma taką skłonność do wywoływanie burz promieniowania, jak te wokół którego krąży Wolkan, Nevasa lub 40 Eridani. Środowisko zaczyna zmieniać się dramatycznie. Większość bieżącej wody na planecie wyparowuje. Lasy znikają, atmosfera staje się cienka i sucha, tlen zostaje zjonizowany i wysoce radioaktywny. Wielu Wolkanów umiera z pragnienia, głodu lub na chorobę popromienną. Duszą się oddychając rzadkim powietrzem i giną w wielu pożarach buszu. Świat wokół nich nie jest już ich przyjacielem, ale podstępnym, nieustępliwym wrogiem, uśmiechającym się do ciebie jednego dnia, by następnego cię zabić. Odbiera ci tych, na których zależy ci najbardziej, braci, siostry, dzieci, rodziców, partnerów, zabiera twe jedzenie i schronienie, sprawia, że niemożliwym jest oddychanie, zamienia życie w niekończący się horror. Wolkan nie posiada praktycznie żadnego księżyca, lecz tylko koszmarny T'Rukh, odbijający czerwonawe światło słońca, świecąc demonicznie czerwono. Jej mały księżyc, T`Rukhe-mai, Oko Wartownika (The Eye of The Watcher) wygląda jak źrenica w okropnym, gigantycznym oku, które bez zmrużenia wypatruje łupu.

Wraz ze zmianą środowiska Wolkana, zmieniają się jego mieszkańcy oraz ich język. Na każdym kroku spotkać można widać nienawistną, zazdrosną, zatwardziałą brutalność. Wiarę w siebie zastępuje strach, uzależnienie i złudność. Nie są już cząstką natury - teraz muszą w desperacji walczyć przeciwko niej, używając swego rozwijającego się mózgu. Ich umysły stają się wyostrzone jak brzytwy. To było źródłem do dzisiaj znanego Wolkańskiego intelektu. Radosne, niewinne pieśni, które jeszcze niedawno rozbrzmiewały w lasach, teraz zostały brutalnie stłumione. Wolkan stał się bardzo, bardzo cichym miejscem. Ale nie było to milczenie spokoju, lecz śmierci. Milczenie które umie podnieść włosy na czyimś karku, które innego przyprawia o dreszcze. Transformujące się środowisko miało swe efekty uboczne w biologii planety: promieniowanie powodowało mutacje w DNA. Większość z nich była śmiertelnych lub teratogenicznych, prowadzących do narodzin martwych lub zdeformowanych dzieci. Bardzo niewiele z tych mutacji wyszło na dobre, ale jednak. Jakby dla przeciwwagi w niektórych klanach dzieci rodzą się z dziwnym poblaskiem w oczach. Na początku, podejrzewa się, że są ślepe, ale to nieprawda. Tylko one mogą patrzeć poprzez świecące słońce i dobrze widzieć w ciemnościach, dzięki specjalnemu zawartemu w oczach pigmentowi. Od tego odkrycia narodziny takiego dziecka były traktowane jako błogosławieństwo, dobry omen. Inne dzieci na pierwszy rzut oka miały wady uszu. Ich uszy były większe niż normalnie i szpiczaście zakończone. Mimo, że struktura tych uszu była delikatniejsza, dzieci te nie były głuche. Uszy takie były zaletą w rzadkim powietrzu, gdzie dźwięk nie niesie się tak daleko jak na Ziemi. Wkrótce jednostki ze szpiczastymi uszami wiodły prym w polowaniach. Po latach ewolucja sprawiła, że wszyscy Wolkani mają szpiczaste uszy.

Aż do pojawienia się filozofa Suraka, Wolkani byli inteligentnymi, ale poddającymi się emocjom i agresji ludźmi. Było to odbiciem głęboko zakorzenionego poczucia niebezpieczeństwa i strachu po gwałtownej zmianie środowiska. Nie wierz nikomu prócz siebie. Zabijaj albo głoduj. Wszystko co jest jeszcze nieznane, obce, niepoznane jest zagrożeniem - zniszcz to, albo to zniszczy ciebie! Ale nawet dobrze znane rzeczy, które wydają się twymi przyjaciółmi mogą się nagle odwrócić przeciwko tobie. Musisz walczyć by przetrwać. Nastawienie to doprowadziło do najbardziej przerażającej wojny, jaką kiedykolwiek znano na jakiejkolwiek planecie - i jakiej mam nadzieje żadna planeta nigdy więcej nie dozna. Była to wojna która objęła nie tylko jeden region, ale całą planetę, a nawet siostrzaną T`Rukh, jak rozwijający się rak. Do tego czasu populacja Wolkanów zdążyła urosnąć do trzech miliardów. Po kataklizmie wojny spadła poniżej 200,000!

Romulanie nadal podtrzymują to stare nastawienie, nawet po wyrzuceniu ich z Wolkana - to cena jaką Wolkani muszą płacić za trwający pokój, który nastał po latach szaleństwa i ślepej nienawiści. To były czasy takiej ksenofobii, z jaką Romulanie powitali pierwszych ludzi. Jak do tej pory, nic się w ich zachowaniu nie zmieniło. Na szczęście, Wolkani nauczyli się swej lekcji. Surak odział ich w patynę logiki i pacyfizmu. Nauczyli się patrzeć na nieznane z ciekawością i akceptacją. Pierwsi ludzie którzy odwiedzili Wolkana byli zdziwieni ich bezinteresowną, bezkompromisową gościnnością i tłumionym zainteresowaniem. Jedynie szaleństwo pon farr przynosi z powrotem duchy przeszłości, natychmiast odsłaniając wnętrze Wolkan. Pon farr demonstruje, jacy Wolkani byli, w ciemnych czasach na początku. To przypomina nam, że emocje których oni zdają się nie odczuwać nie są pogrzebane na zawsze, ale tylko stłumione, jako efekt katastrofy która ich spotkała. Jeżeli czytając ten esej odniosłeś wrażenie, że nie do końca lubię Wolkan, musze powiedzieć, że wrażenie to jest błędne. Dzisiaj, mogę powiedzieć o Wolkanach tak: Są logiczni do obrzydzenia, odważni, wysoce inteligentni, pacyfistyczni, lojalni, niezawodni, gotowi do poświęcenia jeżeli jest to konieczne, niesamolubni, pełni ciepła - kiedyś to się odkrywa - i pełni wspaniałego poczucia humoru, którego niestety nigdy nie chcą pokazywać.
Jurgen
Moderator
#125 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:14:36
Historia Wolkana jest tajemnicza, zarówno w Federacji, jak i poza nią. Wolkani są bardzo skryci i mówią o sobie zazwyczaj jedynie to, co jest konieczne. Ta tajemniczość dotycząca przeszłości i niektórych zwyczajów jest chroniona przez traktat członkowski w Federacji. Wiele ze znanej historii T'Khasi jest szkicowa, a nawet apokryficzna. Początkowo nawet nazwa planety była nieznana. Nieporozumienie dotyczące nazwy wywodzi się jeszcze z czasu pierwszych kontaktów z ludźmi. Nazwa wolkańskiego macierzystego świata nie została wówczas wyjawiona. W obecności goście nazywali siebie Vuhlkanu, co jest rzeczywistym ekwiwalentem Wolkana, ale ludzie posunęli się dalej. Goście spoza świata zostali początkowo nazwani 'Voolcanu', a ich świat 'Voolcan'. Po utworzeniu Federacji ludzie nazwali T'Khasi 'Vulcanisem', a Wolkan 'Vulcanians' Potoczna wersja tej nazwy to 'Vulcan', która przyjęła się w języku angielskim. Określenie utrwaliło się i nie zostało anulowane przez terrańsko-wolkańskie konferencje lingwistyczne. Współcześni Wolkani mówią o sobie Vuhlkanu albo Vuhlkansular, a oficjalną nazwą naszego macierzystego świata jest T'Khasi, starożytne słowo. Poniżej zamieszczamy historię Wolkana, która jest znana w Federacji. Będziemy używać szeroko znanego określenia Wolkan.

Stulecia temu, Wolkan posiadał dwa księżyce bogate w metale. We wczesnym stadium lotów kosmicznych, były one głównym źródłem rudy, ponieważ sama T'Khasi posiadała małe złoża metali żelaznych.

Jak wszystkie znane planety z życiem węglowym, Wolkan pokryty był w przeszłości w dużej części wodą. Oceany planety nie pozostawiły po sobie wielkiego śladu, z powodu aktywności wulkanicznej planety. Cykl ewplucyjny przebiegał w tych samych stadiach, jak na Ziemi. Jak na większości planet o mieszanym życiu gadzio-ssaczym, Wolkan posiadał w historii Okres Wielkich Gadów. Te stworzenia były podobne do dinozaurów na Ziemi, albo protoplastów Gornów. Na Wolkanie nigdy nie było oszałamiającej ilości gatunków, z powodu surowości klimatu. Z powodu silnej działalności wulkanicznej i tektonicznej, warstwa zawierająca skamielina jest wielokrotnie cieńsza niż na Ziemi. Często są tylko jeden niekompletny szkielet dla jednego gatunku. Podczas Ery Oceanicznej, na Wolkanie były najprawdopodobniej cztery główne kontynenty. Dowody na to można znaleźć na największych masywach Wolkana.

Wielkie Gady wymarły z powodu intensywnych rozbłysków słonecznych. Ich miejsce zajęły drobne zwierzęta. Ewolucja doprowadziła do powstania gatunku zwanego popularnie „cat-ape”, najwcześniejszego zidentyfikowanego protoplasty Wolkanów. Współcześni Wolkani ciągle posiadają niektóre cechy drapieżnego przodka o kociej naturze. Należą do nich duża siła, refleks i doskonała koordynacja ruchów. Snuje się domysły, że przodkowie Wolkanów mogli być "zaszczepieni" na planecie przez jedną z prastarych ras "Opiekunów" (The Preservers). Dowodem na to może być wielka mnogość ras wolkanoidalnych, np. Rigelian. Romulanie są jedynie potomkami kolonistów wolkańskich z przeszłości. Kontrargumentem jest, że Wolkani są związani genetycznie z fauną i florą swojej planety. Obecnie popularność zdobywa pogląd, że wszelkie gatunki wolkanoidalne są "zaszczepione" właśnie z Wolkana.

Wczesne życie wolkanoidalne ewoluowało na trawiastych nizinach. W czasie, kiedy rozwinęły się już inteligentne formy, nie było już lasów. Formy drzewiaste rozwijały się jedynie w czasach prehistorycznych. Ewolucja na sawannie wymusiła wykształcenie dobrego słuchu, aby znaleźć ofiarę w wysokiej trawie. Prehistoryczni Wolkani nie zamieszkiwali terenów górskich i wulkanicznych.

Wolkani wcześnie zaczęli używać ognia. Nie było to trudne na wulkanicznej planiecie. Źródłem była głównie lawa i pożary wzniecane przez pioruny. Epoka kamienia była względnie krótka, a z powodu niedoborów żelaza w skorupie planety, Epoki Żelaza w ogóle nie było. Wojny o terytoria ze złożami rudy były krwawe i niekończące się. W przeciwieństwie do żelaza, na Wolkanie jest dużo miedzi. Dlatego Wolkani mają krew opartą na miedzi. Podobne zjawisko zaszło u Andorian, ale z kobaltem. Miedź stała się podstawowym metalem w wolkańskiej metalurgii. Z powodu niedoboru drewna, domy budowano z darni, albo kamienia. Pospolite i obficie występujące trawy używane były do robienia strzech.
Jurgen
Moderator
#126 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:17:02
W czasach historycznych, nie było już wielkich zwierząt, jak słonie i żyrafy na Ziemi. Udomowiono za to stada zwierząt pasących się na równinach. Niektóre zostały zwierzętami domowymi, inne jucznymi, a jeszcze inne były zjadane. Stopniowo rozwijało się proste rolnictwo, ale warunki bardziej sprzyjały nomadycznemu trybowi życia.

Chociaż specjalizacja jest na Wolkanie rzadka, są dwie rasy Wolkanów. Pierwsza - jasnoskóra zamieszkująca północną półkulę (czasami zabarwienie przybiera nawet zielonkawy kolor, lecz przeciętnie jest takie jak na przykładach). Druga - ciemnoskóra zamieszkująca kiedyś półkulę południową. Większość Wolkanów ma czarne włosy, które siwieją przy starzeniu, ale niektórzy mają gen recesywny na włosy rudawe (Saavik). W regionach wiejskich takie zabarwienie włosów jest częstsze. Chociaż Wolkani toczyli okrutne i krwawe wojny o terytorium, nigdy nie prześladowali się ze względu na kolor skóry. W ogóle trudno jest Wolkanom zrozumieć problemy rasowe Ziemi i innych światów.

Na początku czasów historycznych, oceany skurczyły się do wielkich słonych jezior (lub niewielkich mórz). To zlikwidowało izolację kontynentów, jaka miała miejsce na Ziemi. Początkowo było wiele różnych dialektów, lecz podboje militarne szybko zredukowały liczbę języków. Jedna z największych grup języków powstała na Równinach Gol i miała znaczenie takie, jak język praindoeuropejski na Ziemi. Najpopularniejszym jej językiem był Starożytny Golicki Wolkański, chociaż nie wiadomo jak mówili o nim jego użytkownicy. Przetrwały jedynie jego strzępy, głównie dzięki inskrypcjom piktograficznym znajdowanym w rejonie Gol. Język standardowy używany w ceremoniach i literaturze wywodzi się bezpośrednio z SGW i przetrwał tysiące lat. Zazwyczaj nazywa się go "Old Vulcan" w Federacji, ale Wolkani nazywają go Os-Pid Vuhlkansu, czyli "Old High Vulcan" w Federacyjnym Standardowym Angielskim. Zwykli ludzie z regionu Gol i okolic mówią teraz dialektem zwanym "High Vulcan", odmianą OHV. Istnieje kilka innych ważnych języków, włączając w to oficjalny Współczesny Wolkański, używany w komunikacji i mediach. Jego historia jest niejasna i przypuszcza się, że to jest to sztucznie wymyślony język z czasów już po zjednoczeniu planety. Część etymologów uważa także, że Współczesny Wolkański może być potomkiem języka, który dał początek romulańskiemu. Niewielu pozaświatowców włada językami wolkańskimi, jako że są niezwykle trudne w wymowie i wymagają czułego i selektywnego słuchu.

Razem z rozwojem cywilizacji, następowała urbanizacja. Wolkana zaczęły pokrywać ufortyfikowane miasta. Niestety z powodu pustynnienia planety, coraz trudniej było o zasoby. Większość Wolkanów pozostała nomadami, podobnie jak plemiona z Sahary na Ziemi kilkaset lat temu. Wojny o wodę, zasoby naturalne i terytoria stały się powszednie, podobnie jak widok pustyni za oknem. Zawsze co najmniej 90% powierzchni planety było objęte konfliktami. To zwolniło rozwój cywilizacji i rozpoczął się długi okres stagnacji. Gorące i suche warunki przemieniły Wolkanów w silnych, ale bezlitosnych w drodze do przetrwania. Wolkani zawsze byli wojowniczy i awanturniczy, ale teraz najazdy na sąsiadów stały się powszechne. Pomimo tego, ciągle istniał prosty handel. Do czasu Suraka niczyje rządy, ani filozofia nie dominowały nad planetą. Archeologowie ciągle poszukują informacji, ale wydaje się, że okres przed Surakiem trwał setki tysięcy lat, o wiele więcej niż podobne okresy na innych światach.

Wyścig zbrojeń z dnia na dzień pogłębiał industrializację na Wolkanie. Wynajdywano coraz to doskonalsze metody na wytępienie przeciwnika (przeważnie nie brano jeńców, a całe osady były mordowane). Wojny pochłaniały wielkie ilości zasobów. Na Ziemi zajęło ok. dwustu lat przejście od silnika parowego do lotu kosmicznego. Na Wolkanie zajęło to ok. pięćdziesiąt lat. Wolkani szybko zbadali swój układ słoneczny i zaczęli eksploatować księżyce i asteroidy. W tym czasie Wolkan był na poziomie XXI-wiecznej Ziemi. Rozpoczął się nowy okres wojen na skalę planetarną. Używano broni nuklearnej i biologicznej. Populacja spadła bardzo gwałtownie. Wolkanom groziło wyginięcie. Zmiany musiały zajść albo planeta stałaby się pozbawiona życia. Było to ponad 4500 lat temu.

Przez większość dziejów na Wolkanie społeczeństwa były matriarchalne. Kobiety były przywódcami politycznymi, nauczycielkami, administratorami i przywódcami duchowymi. Kobiety aranżowały małżeństwa i one decydowały o liczbie potomstwa. Rodziło się więcej mężczyzn niż kobiet. Z powodu ograniczonej liczby partnerek, często miejsce miały pojedynki (kun-ut kali-fi). Walcząc na śmierć, tylko silniejsi i przebieglejsi. przeżywali i przekazywali swoje geny potomstwu. To były początki planowania genetycznego. Matriarchowie klanów przewidzieli większość aspektów życia. Mężczyźni osiągali wysokie pozycję i władzę, ale było to rzadkie. Przeważnie zostawali myśliwymi, robotnikami i żołnierzami. Młodzi mężczyźni wykazujący się inteligencją byli izolowani i edukowani w specjalny sposób. Zostawali oni naukowcami, wynalazcami, filozofami i poetami.
Delta
Użytkownik
#127 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:17:46
Eviva
Może wymagałyby trochę silniejszej kontroli, ale to, co im zrobiono, przypomina obcinanie dziecku nóżek, żeby przypadkowo nie zalazło, gdzie nie potrzeba.

Może nie jest to tak skrajne, ale porównanie jest trafne. Tyle, że ponownie wychodzi wolkańska logika i dobro ogółu przeważające nad dobrem jednostki, która może się poświęcić i być mniej emocjonalna. No i duże znaczenie ma mentalność. A mentalność jest rzeczą nabytą a nie elementem z którym się dany osobnik rodzi. Jeśli od początku mały Wolkan ma takie wzorce i takie zachowanie mu się wpaja, to jak skorupka za młodu nasiąknie, taką na starość ma mentalność. A wtedy jest dla niego naturalnym takie postępowanie. To tak samo jak z religią. Nikt nie rodzi się z mentalnością wyznawcy chrześcijaństwa czy islamu, ale obcując tylko z tym od dziecka, tacy się stajemy. I teraz wytłumacz np. zwolennikowi dżihadu że postępuje źle, bezmyślnie czy jest zaślepiony.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#128 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:19:36
Jurgen

dzieki


Na szczęście, Wolkani nauczyli się swej lekcji.

deja vu
Jurgen
Moderator
#129 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:20:07
Jednym z tych wybrańców był Surak. Był uważany za cudowne dziecko swoich czasów. Osoba Suraka i dotyczące jej zagadnienia stały się punktem zwrotnym w historii Wolkana. Inteligentny i dociekliwy chłopiec dostawał w szkołach najwyższe noty. Stawał się mistrzem we wszystkim, co studiował. Jako dorosły już mężczyzna dojrzał nieszczęście swojej cywilizacji i porzucił interes rodzinny, aby uczyć się u Mistrzów Gol. Zaczął rozwijać filozofię, która miała zrewolucjonizować Wolkanów. Idee Suraka są do tej pory dla wielu Wolkanów ważniejsze od własnego życia. Jego prawdziwe życie zostało zatajone. W pewnym momencie niewielką część informacji ujawniono pozaświatowcom, ale nie ma wątpliwości, że wiedzą oni tylko tyle, na ile Wolkani im pozwalają.

Surak zaczął dyskretnie przekonywać otaczających go Wolkanów do filozofii logiki i kontroli emocji. Rozwinął rygorystyczną regułę. Coraz więcej Wolkanów akceptowało jego nauki i sytuacja na Wolkanie zaczęła się zmieniać. Ludzie porzucili oręż i destruktywne emocje. W Federacji panuje mit, że Wolkani wyrzekają się wszystkich emocji. To nieprawda. Uczucia pozostają, ale pod ścisłą kontrolą. Kluczowy jest zewnętrzny przejaw emocji. Jak we wszystkich rewolucjach, grupa Wolkanów zbuntowała się przeciw zmianom. Było wiele prób zamachu na życie Suraka i ostatecznie stracił on życie podczas misji pokojowej. Wiele z historii tego czasu jest tajemnicą. Najważniejsze jest, że Surakowi udało się ocalić cywilizację od samozniszczenia i na zawsze zmienić społeczeństwo. Nie jest pewne, czy duża część buntowników zdobyła flotę statków i opuściła Wolkana, aby znaleźć swój świat. Większość z nich zginęła w kosmosie, ale część przetrwała. Romulanie są ich potomkami, żywym dowodem. Przypominają, jak Wolkani żyli przed Surakiem, pogłębiając ich hańbę.

Dokładna długość okresu między czasem Suraka, a pierwszym kontaktem z Ziemią jest nieznana. Wolkani zawstydzeni swoją barbarzyńską, emocjonalną przeszłością utrzymywali tę informację w tajemnicy. Niektórzy ludzie twierdzą, że Wolkani sami nie znają szczegółów, a nie chcą żeby inni zdawali sobie z tego sprawę. Jest to niezwykłe, ponieważ inne gatunki nieskrępowanie przyznają się do barbarzyńskiej przeszłości i utraty wiedzy spowodowanej wojnami lub katastrofami. To, co wiadomo na pewno to to, że Wolkanów od zagłady uratowała logika i kontrola emocji. Wolkani niewiele zmienili się w ciągu ostatnich dwóch mileniów. Nastąpił jedynie zauważalny rozwój nauki. Członkostwo w Zjednoczonej Federacji Planet nie wpłynęło prawie na codzienne życie matriarchalnych, etnocentrycznych Wolkanów. Ciągle przechodzą Kolinahr, Kun-ut kili-fi, Kahs-wan i Ka-nifur. Łączą się telepatycznie w dzieciństwie i przechodzą pon farr co siedem lat w dorosłym życiu. Historia Wolkana i jego mieszkańców jest skomplikowana i fascynująca. Każdego dnia ludzie uczą się czegoś nowego o swoich enigmatycznych, inteligentnych przyjaciołach.
Beyond
Użytkownik
#130 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:27:17 - Edytowany przez: Beyond
Delta

Tłumić, w sensie, nie okazywać. Same uczucia mają się dobrze nie są widoczne dla innych. A to jest pewna różnica w porównaniu z psychopatami, którzy jak mówisz, są egoistami.

Jeśli uczucia mają się w pełni dobrze jaki jest sens nie okazywania ich? Czyżby konieczność logicznego porozumiewania się miała kodować wzorzec hamowania impulsów, a w razie nie spełnienia stanowić natychmiastowy sygnał ostrzegawczy?

Czym jednak karmi się konspiracja, knucie, kłamstwo, chytrość, przewrotność? Niedopowiedzeniem, zatajeniem, logicznym mydleniem oczu, zewnętrznym opanowaniem.

Cóż. Być może nie jest to jedyna droga. Ale najlepsza jaką do tej pory udało im się znaleźć. Jest parę przypadków innej drogi, które nie zakończyły się (lub nie zakończyłyby się) najlepiej.

Skupiłbym się na Tal'Shiar. Jak wiemy służby te są znienawidzone przez większość społeczeństwa, również wojsko, niechętną ciągłym konfliktom, wszechobecnemu zastraszaniu i mordom. "Mój ojciec zasłużył sobie na śmierć tym, że był starcem gotowym otwarcie bronić swoich ideałów" (cytat niedokładny).

Jacy z definicji powinni być oficerowie służb? Logiczni, analitycznie, bezwzględni kiedy tego wymagają zasady, niepobudliwi emocjonalnie, postępujący, a przede wszystkim wypowiadający się jedynie we w pełni wykalkulowany sposób.

Wychodzi na to, że Romulus jest gnębiony przez uosobioną Volkańską filozofię

Do wszystkich:

Na posty na które nie zdążyłem odpowiedzieć, odpowiem jutro. Teraz już powoli uciekam.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#131 - Wysłana: 14 Paź 2008 22:29:56
Delta

Tyle, że ponownie wychodzi wolkańska logika i dobro ogółu przeważające nad dobrem jednostki, która może się poświęcić i być mniej emocjonalna

topola wspominała coś o volkańskim powiedzeniu, które nawiazuje do twojej wypowiedzi
Delta
Użytkownik
#132 - Wysłana: 15 Paź 2008 13:43:42 - Edytowany przez: Delta
Beyond
Jeśli uczucia mają się w pełni dobrze jaki jest sens nie okazywania ich?

Nie wiem. Może to jakiś uboczny efekt? Może tak długo ich kultura starała się tłumić emocje, że okazywanie ich jest przejawem złego smaku czy niestosownego zachowania? Tak jest w wielu różnych kulturach, pewne rzeczy, które w jednej kulturze są normą, w drugiej są uznawane za zachowanie niepożądane. W tym wypadku mój domysł jest taki, że skoro zaczęli temperować i pohamowywać swoje emocje, które uważali za odpowiedzialne za swoje agresywne zachowanie, to okazywanie nadmiernej emocjonalności było źle widziane. W miarę upływu czasu (czyli tego 1500 lat) z każdym pokoleniem ukrywali emocje coraz lepiej, stąd poprzeczka, poniżej której ktoś był uznany za emocjonalnie niezrównoważonego, szła coraz wyżej. I coś jest na rzeczy, bo okazywanie emocji przez Wolkana to nie tylko okazanie własnego niezrównoważenia emocjonalnego, to także obraza dla innych Wolkan wśród których przebywa. Czyli w ten sposób narażony jest on na ostracyzm ze strony innych. Tym niemniej Wolkanie mają emocje nadal, bo podobnie jak w przypadku pon farr, natury nie da się oszukać. Czyli biologicznie są zdolni do ich okazywania, wypracowane normy społeczne zakazują im tego.

a w razie nie spełnienia stanowić natychmiastowy sygnał ostrzegawczy?

To może być sygnał ostrzegawczy. Wolkanie obawiają się powrotu do poprzedniego stylu życia. Nadmierne okazywanie emocji może być dla nich pierwszym symptomem zbaczania z kursu.

Czym jednak karmi się konspiracja, knucie, kłamstwo, chytrość, przewrotność? Niedopowiedzeniem, zatajeniem, logicznym mydleniem oczu, zewnętrznym opanowaniem.

Dlatego w ENT wielokrotnie mówiono, że Wolkanie potrafią doskonale kłamać. A Romulanie, również przecież potomkowie dawnych Wolkan, tacy są nadal.

Skupiłbym się na Tal'Shiar. Jak wiemy służby te są znienawidzone przez większość społeczeństwa, również wojsko, niechętną ciągłym konfliktom, wszechobecnemu zastraszaniu i mordom.

Są znienawidzone przynajmniej przez część społeczeństwa. Ale ta nienawiść może mieć różne podłoże. Flota może mieć własne ambicje i Tal'Shiar jest tu konkurencją, przeciętny obywatel obawia się, że służby się nim zainteresują lub nienawidzi je jak komandor Toreth, której wypowiedź przytoczyłeś, za osobistą tragedię. Sama instytucja jest jednak potrzebna i założę się, że nawet przeciwnicy Tal'Shiar zdają sobie z tego sprawę, a prawdopodobnie jest też spora grupa osób, która będąc lojalna nie miała nieszczęścia zwrócić na siebie uwagi wywiadu, więc nie ma powodów do nienawidzenia tej instytucji. Problemem dla przeciwników Tal'Shiar nie jest to, że wywiad Imperium posługuje się kłamstwem czy zastraszaniem, tylko to, że zdobył za dużą władzę i nie zamierza jej oddać. Tal'Shiar strawiło wieki na zdobyciu tej pozycji. Oryginalnie prawdopodobnie miało podobny status jak kardasjańska Kasta Obsydianowa -odpowiadało przed cywilnymi władzami (nadal zresztą formalnie odpowiada przed nimi). To pośredni dowód na to jak stoczyło by się wolkańskie społeczeństwo, gdyby wróciło do dawnych praktyk. Wolkańskie V'Shar też pewnie musi posługiwać się przynajmniej częścią metod Tal'Shiar. Ale nie ma takiej władzy. Powrót do dawnego stylu życia umożliwiłby jej zyskanie, tak samo jak to się stało z romulańskim wywiadem. Dlatego Wolkanom bardziej opłaca się być takimi jakimi są, wyznając filozofię Suraka, niż odrzucić ją i z czasem stać się społeczeństwem takim jak romulańskie lub nawet takim jakim sami Wolkanie niegdyś byli.

Jacy z definicji powinni być oficerowie służb? Logiczni, analitycznie, bezwzględni kiedy tego wymagają zasady, niepobudliwi emocjonalnie, postępujący, a przede wszystkim wypowiadający się jedynie we w pełni wykalkulowany sposób.

Owszem. I Romulanie mają ku temu predyspozycje, w końcu są potomkami Wolkan.

Wychodzi na to, że Romulus jest gnębiony przez uosobioną Volkańską filozofię

Być może. Romulan i Wolkan zbyt wiele łączy, by byli diametralnie odmienni. Mają wspólne pochodzenie, czyli podobne uwarunkowania biologiczne, które wpływają na rozwój kultury i społeczeństwa, oraz wspólną, do Czasu Przebudzenia, kulturę, co też musi mieć na nich jakiś wpływ. Jeśli Romulanie to Wolkanie, którzy nie chcieli się podporządkować filozofii Suraka, to jest prawdopodobne, że zabrali ze sobą zwyczaje i strukturę społeczną taką, jaka panowała na Wolkanie przed Czasem Przebudzenia. Czyli obydwa społeczeństwa miały tę samą bazę. Dopiero dalszy odrębny rozwój zróżnicował Wolkan i Romulan. Ale coś musiało pozostać w kulturze obu ras, bo fundament był ten sam. To tak samo jak różne państwa europejskie, których społeczeństwa różnią się od siebie, mają wspólną łacińską bazę, od której zaczęły.

FederacyjneMSZ
topola wspominała coś o volkańskim powiedzeniu, które nawiazuje do twojej wypowiedzi

Chodzi Ci o to, że "jeden człowiek może przywołać przyszłość"?
Jurgen
Moderator
#133 - Wysłana: 15 Paź 2008 14:38:14
Jeśli uczucia mają się w pełni dobrze jaki jest sens nie okazywania ich?

Nie okazywanie ich i panowanie nad nimi (tzn. mam je, ale nie kierują one w żaden sposób moim postepowaniem) ma głębokie uzasadnienie także w naszej kulturze (w tej części, która dała początek filozofii Wolkan). W kilku naszych filozofiach uważa się, że nie da się oddzielić emocji negatywnych od pozytywnych, więc albo panujesz i nie okazujesz żadnych, albo nie masz szans na opanowanie tylko tych negatywnych. I może tego obawiają się Wolkani?
Eviva
Użytkownik
#134 - Wysłana: 15 Paź 2008 15:38:29
Jurgen

Panowanie nad emocjami, a dążenie do całkowitego ich wyparcia to dwie różne sprawy. To te emocje sprawiają, że jesteśmy ludźmi, nie maszynami myślącymi na biologiczny napęd. Wolkanie działają na własną niekorzyść, bo bez emocji nie ma też motywacji do zmian, a bez zmian społeczeństwo popada w chińską stagnację i w końcu musi upaść. A jednostkowo - robienie z siebie robota nie jest niczym chwalebnym. Dobrze ujął to Data, mówiąc Spockowi, że dobrowolnie wyzbył się tego, czego zdobyciu on, android, poświęca całe swe życie.
Madame Picard
Moderator
#135 - Wysłana: 15 Paź 2008 17:06:17
Eviva

To te emocje sprawiają, że jesteśmy ludźmi
Tylko widzisz... Wolkanie nie są ludźmi .

Wolkanie działają na własną niekorzyść, bo bez emocji nie ma też motywacji do zmian
W przypadku Wolkan niekoniecznie. Dla nich motywacją do zmian i rozwoju jest logika. W końcu przecież wolkańskie społeczeństwo jakoś się rozwija, powstają nowe wynalazki, nowe technologie, nowe idee i odkrycia. Nie idzie im to może bardzo szybko, ale też Wolkanie żyją znacznie dłużej niż ludzie.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#136 - Wysłana: 15 Paź 2008 18:17:16
Delta

Potrzeby wielu są ważniejsze niz potrzeby jednostek

tak topola skwitowała reeda co do strat w obszarze delfickim, te wolkanskie powodzenie jest aktualne co do róznych sfer zycia Wolkan
Jurgen
Moderator
#137 - Wysłana: 15 Paź 2008 19:20:28
Panowanie nad emocjami, a dążenie do całkowitego ich wyparcia to dwie różne sprawy.

Przecież Wolkani nie wypierają swoich emocji, tylko je kontrolują - nie pozwalaj ąc by one panowały nad nimi.

Tylko widzisz... Wolkanie nie są ludźmi

Eviva
Użytkownik
#138 - Wysłana: 15 Paź 2008 19:27:53 - Edytowany przez: Eviva
Jurgen
Przecież Wolkani nie wypierają swoich emocji, tylko je kontrolują

Oni ich nie kontrolują, oni próbują je wymazać. Temu właśnie służy trening kolinahr - Spock oblał finałowy test dlatego, że coś wogóle poczuł, nie dlatego, że to okazał.

Madame Picard
Tylko widzisz... Wolkanie nie są ludźmi

W tym sensie, w którym pisze, są. W ich rdzennym języku słowo "Wolkanin" znaczy "człowiek", a "człowiek" znaczy "Obcy", "kosmita z planety Ziemia". Cytat z "Kosmicznego szpitala:

"Wszystkie rasy rozumne mówią o sobie 'człowiek' a inne rasy nazywają nieludzkimi, tak że jest to nazwa bez znaczenia."
Jurgen
Moderator
#139 - Wysłana: 15 Paź 2008 19:52:21
Oni ich nie kontrolują, oni próbują je wymazać. Temu właśnie służy trening kolinahr - Spock oblał finałowy test dlatego, że coś wogóle poczuł, nie dlatego, że to okazał.

Eviva, jesteś tego pewna? Bo z wypowiedzi samych Wolkan na przestrzeni całego treka wynikają różne wnioski... Co do samego Kolinahr, to nie wszyscy go przechodzą, a nawet podejmują.
Eviva
Użytkownik
#140 - Wysłana: 15 Paź 2008 20:07:06 - Edytowany przez: Eviva
Jurgen
Eviva, jesteś tego pewna?

Niestety, jestem pewna. Do tego właśnie dążą i to przepełnia mnie smutkiem.

Ale zleźmy już może z Wolkan (jakkolwiek dwuznacznie to by nie zabrzmiało) i zastanówmy się nad czymś innym.
Jestem świeżo po odcinku TNG "Half a Life". Przyznam, ze wywarł na mnie wyjątkowo przygnębiające wrażenie. Nie dlatego, że mówi o odległej planecie i innej rasie, ale dlatego, że mówi o nas, i to tak wyraźnie, jak tylko można. Ciekawe, co Wy myślicie o takim pięknym rozwiązaniu?
Jurgen
Moderator
#141 - Wysłana: 15 Paź 2008 20:40:53
Niestety, jestem pewna. Do tego właśnie dążą i to przepełnia mnie smutkiem.

No dobrze, a co np. "stary" Spock tłumaczył "młodemu" Spockowi w TASie?

Natomiast "Half a Life" rzeczywiście jest dosyć dołujący. Wydaje mi się jednak, że - być może celowo - przerysowuje on pewien problem, z którym się uporaliśmy.
Eviva
Użytkownik
#142 - Wysłana: 15 Paź 2008 20:44:57
Jurgen
Tłumaczył, ale niekoniecznie musiał mieć rację - patrzył z punktu widzenia półczłowieka.

przerysowuje on pewien problem, z którym się uporaliśmy.

Jesteś pewien, że się uporalismy? Nie sądzę. Domy opieki są przepełnione, a przed każdymi świętami również oddziały szpitalne, na które kochające rodziny podrzucają zniedołężniałych bliskich. Nie potępiam ich, chcą odpocząć choć trochę, ale to jednak paskudne. Cieszę się, że ja nie będę nikomu kamieniem u szyi. Nie mam dzieci ani młodej rodziny, gdy będę staruszką, zajmie się mną opieka społeczna i nikt nie będzie czuł się z tego powodu winny.
Delta
Użytkownik
#143 - Wysłana: 15 Paź 2008 21:26:13
FederacyjneMSZ
Potrzeby wielu są ważniejsze niz potrzeby jednostek

A to o to chodziło.

Eviva
Spock oblał finałowy test dlatego, że coś wogóle poczuł, nie dlatego, że to okazał.

Spock oblał bo nie uzyskał odpowiedzi na swoje pytania.

Wolkanie działają na własną niekorzyść, bo bez emocji nie ma też motywacji do zmian, a bez zmian społeczeństwo popada w chińską stagnację i w końcu musi upaść.

To by tłumaczyło dlaczego reszta kwadrantu ich technologicznie dogoniła. Co nie doprowadziło do ich wyginięcia, bo, na szczęście dla Wolkan, powstała Federacja.

A jednostkowo - robienie z siebie robota nie jest niczym chwalebnym.

Bo sądzisz wg. nas ludzi. Wolkanie na temat tłumienia emocji mają chyba skrajnie odmienny pogląd.

Dobrze ujął to Data, mówiąc Spockowi, że dobrowolnie wyzbył się tego, czego zdobyciu on, android, poświęca całe swe życie.

Prawda. Tylko to stwierdza jedynie, że Data i Spock mają różne priorytety. Nie ocenia, które z nich są lepsze.
Eviva
Użytkownik
#144 - Wysłana: 15 Paź 2008 21:34:11
Delta

Prawda. Tylko to stwierdza jedynie, że Data i Spock mają różne priorytety. Nie ocenia, które z nich są lepsze.


Tak naprawdę jedynym, co to potwierdza, jest stara prawda, że każdy chce tego, czego nie ma i co jest dla niego w jakiś sposób nieosiągalne. Na tej samej zasadzie Murzynki prostują sobie włosy, a Japończycy robią sobie fryzurę afro, która pasuje im jak świni chasydzki kapelusz. Jednym słowem, właściwa każdej istocie rozumnej przekora, która nie pozwala zaakceptować tego, co się ma i Michaela Jacksona gania po chirurgach plastycznych, a Wolkaninowi każe bezustannie gwałcić swą naturę.
Madame Picard
Moderator
#145 - Wysłana: 16 Paź 2008 10:49:20
Eviva

Oni ich nie kontrolują, oni próbują je wymazać. Temu właśnie służy trening kolinahr
No bo jeśli ostatecznie wymażą emocje, to już na pewno one nigdy nad nimi zapanują. To... logiczne :-].

W tym sensie, w którym pisze, są.
Nie. Nawet jeśli tak siebie nazywają w swoim języku. Mają inną konstrukcję biologiczną, psychologiczną i - last but not least - kulturową. I nie są ludźmi, są Wolkanami. To nas emocje czynią ludźmi; ich "ludźmi" czyni logika.

jedynym, co to potwierdza, jest stara prawda, że każdy chce tego, czego nie ma i co jest dla niego w jakiś sposób nieosiągalne.
Trafna uwaga.
Jurgen
Moderator
#146 - Wysłana: 16 Paź 2008 10:53:40
Tłumaczył, ale niekoniecznie musiał mieć rację - patrzył z punktu widzenia półczłowieka.

Nie musiał, ale to pokazuje, że sprawa nie jest oczywista. Owszem, gdy patrzę na Sareka... Nie, nawet nie na niego. Miałem napisać, że jak patrzę na Sareka (zwłaszcza tgo z filmów), to owszem, można byłoby tak przyjąć. Ale już przy Tuvoku nie zgodziłbym się z tą tezą. Do Tuvoka jak ulał pasuje, to co McCoy (bo tak był podpisany tekst, któy wklejałem) pisał o Wolkanach... Ale wracając do Sareka i STIII: przecież Sarek powinien być po Wolkańsku zadowolony i dumny z syna, który pośięcił życie ratując swoją załogę i okręt, nie? A nie był. Więc nawet ten, którego uznawałem za wyznacznik "wokańskości"
nie wyzbył się emocji, a "tylko" kontrolował je.

Jesteś pewien, że się uporalismy? Nie sądzę.

Jeżeli przez "uporaliśmy się" rozumiesz wyeliminowanie problemu, to nie, nie udało nam się to. Ale to jest oczywiste, że problemu nie da się wyeliminować. Natomiast my (mówię tu o świecie zachodnim) wprowadziliśmy system ubezpieczeń społecznych (lepszy lub gorszy, to juz inna sprawa), który pozwala ludziom, kiedy straca już zwłaszcza dla gospodarki znaczenie produkycjne, miec źródło dochodu. Ludzie już nie pracujący mają zapewnioną opiekę medyczną (znów, lepsza lub gorszą, ale to dotyczyc każdego). Nie ma tez obowiązku przejścia na emeryturę. Zauważ, że przy niektórych zawodach, gdzie "przejście na emeryturę" - jak w różnego rodzaju instytucjach państwowych - jest regulowane dość sztywno (to inny aspekt tego odcinka) nie zawsze musisz przejść na emeryturę. Jeżeli taki np. profesor czuje się na siłach, nie musi przechodzić na emeryturę w wieku 60/65 lat, może wykładać i prowadzić pracę naukową do 75 roku życia.

a Wolkaninowi każe bezustannie gwałcić swą naturę.

I wracamy do pytania, co byłoby, gdyby jej nie gwałcili? Nuklearna apokalipsa jakieś 2000 lat temu... Więc to nie tylko przekora.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#147 - Wysłana: 16 Paź 2008 11:01:02 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Delta

bo, na szczęście dla Wolkan, powstała Federacja.

tez na szczeście obalono Vlasa, który działałał wbrew naukom, Na volkanie nie za dobrze się działo przed panowianiemT pau, wtedy władza która miała gdzieś nauki Suraka prowadziła politykę ksenofobii, nietolerancji, wrogości etc etc, odważył się nawet zaatakowac ambasede największego wasala jakim była wtedy Ziemia. To moim zdaniem obala mit mówiący ze Volkanie przestrzegający nauki Suraka są nietolerancyjni, wrogo nastawieni itp, To zgnilizna w Najwyższym Dowództwie doporowadała do powolnego upadku volkan ( przypomne że Romki chciały sie wtedy "zjednoczyć" z kuzynami a vlas był ich człowiekiem) a jak mówi powiedzenie ryba psuje sie od głowy to społeczeństwo musiało sie podporzadkować dowództwu. Przypomne o matce t pol któa została usunięta,( oficjalnie sama zrezygnowała). Polityka prowadzona przez V,lasa prowadziła do powolnego powrotu starej natury ( a wszystko na zlecenie Romulan). To wyjasnia postawe Volkan przed panowaniem T pau i po objeciu przez nia władze


Wolkanie są pańskimi dłużnikami.
{58475}{58559}Pokój i długie życie.
{58677}{58744}Być może jest pan|świadkiem początku nowej ery.
{58746}{58820}Nie tylko dla Wolkana,|ale również dla Ziemi.
{58823}{58914}Minister nakazał wprowadzenie|mniej agresywnej polityki wobec was. -(łaske nam zrobili)
{58916}{58976}Najwyższe Dowództwo|zostanie rozwiązane.
{58983}{59041}Nie będziecie musieli|oglądać się za siebie.
{59043}{59115}Już czas aby Ziemia|była samodzielna. ( lepiej póxno niż wcale)
Madame Picard
Moderator
#148 - Wysłana: 16 Paź 2008 11:04:32
Bo w ogóle ci Wolkanie sprzed czasów T'Pau to jacyś tacy romulańscy byli...
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#149 - Wysłana: 16 Paź 2008 11:07:45 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Madame Picard

Bo w ogóle ci Wolkanie sprzed czasów T'Pau to jacyś tacy romulańscy byli...

bo Romulanie chcieli zniszczyc volkan ale w białych rekawiczkach, żeby sobie delikatnych zielonych rączek nie poprudzić...


Zawiedliście!|Lata pracy zostały zaprzepaszczone!{59410}{59473}Ja mam być obwiniany,|za twoją niekompetencję?
{59475}{59564}- Trzeba było zabić Archera!|- Ty wplątałeś w to ludzi.
{59566}{59636}Muszę opuścić Wolkana.|Moja tożsamość może zostać odkryta.
{59638}{59691}- A co ze mną?|- Nie teraz.
{59693}{59753}Twoje zniknięcie|wzbudziłoby podejrzenia.
{59779}{59835}To tylko małe opóźnienie.
{59837}{59938}Zjednoczenie naszych narodów,|to tylko kwestia czasu.
Spohkh
Użytkownik
#150 - Wysłana: 16 Paź 2008 11:34:02
W tym sensie, w którym pisze, są.
Nie. Nawet jeśli tak siebie nazywają w swoim języku. Mają inną konstrukcję biologiczną, psychologiczną i - last but not least - kulturową. I nie są ludźmi, są Wolkanami. To nas emocje czynią ludźmi; ich "ludźmi" czyni logika.



Przykro mi, Madame, nie znosze przeczyc damom, ale w tej sprawie to Ty nie masz racji, gdyz określenie "człowiek" w sensie kulturowym jest równowaznie z dłuższym określeniem "istota obdarzona intelektem". I w tym sensie, gdy Wolkanin mówi "Jestem Wolkanem" to jakby mówił "jestem człowiekiem", tylko w swoim języku. Ku. Prawda, Q?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Prawo i porządek we wszechświecie Star Trek.

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!