USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Discovery nabezpieczniejszy statek w ST?
 
Autor Wiadomość
resetta
Użytkownik
#1 - Wysłana: 4 Cze 2018 10:06:12 - Edytowany przez: resetta
Po przeczytaniu watku o najbardziej beznadziejnych sytuacjach z jakich wychodzily zalogi ST uderzylo mnie, ze tak naprawde nie bylo takich sytuacji w dotychczasowym sezonie DSC.

Co jak co, ale Discovery nie ma z czego wychodzic obronna reka jako statek. Nie ma tam odcinkow o tym jak statkowi i zalodze grozi katastrofa i maja czas odcinka na odkrecenie tego (o Muddzie dalej).

Mamy jedna scena kiedy statek wpada w studnie grawitacyjna, ale nie jest to zdarzenie fabularne na caly odcinek, tylko efekt specjalny, wizualna atrakcja na 3 minuty, kiedy statek odrywa sie i leci dalej.

Jest sytuacja kiedy naped baczkowy nie dziala, ale nie jest on niezbednym elementem do przetrwania ani do funkcjonowania statku, wszystko na nim dziala ok, zalodze nic nie grozi.

Nawet trafienie do innego wymiaru nie stanowi dla statku i wiekszosci zalogi odpowiedniego niebezpieczenstwa, bo nikt ich nie skanuje kwantowo i nie podejrzewa.

A, nie, mamy jedna scene jak Disco ucieka przed wybuchem napedu Charona... Ale to chyba jedyne i to na koniec sezonu, a nie jak wczesniej wiele razy w sezonie i ze caly odcinek temu poswiecony.

BTW jak sobie obejrzalam tak wyciete po calosci scenki CGI w kosmosie z Discovery walczacym, to nawet to dosc ladnie wyglada, tylko niestety zbyt krotkie w samym serialu. Oczywiscie sam statek wypada najgorzej z wygladu, a to wirowanie tuz przed skokiem nieodmiennie sprawia na mnie wrazenie Strusia Pedziwatra czy Dzieciola z kreskowki, robiacego sobie pip i jaja z przeciwnika, a przeciez to ma byc powazny element techniczny...

Ponadto nikt nie ginie z zalogantow przez caly sezon z powodow niebezpieczeństw w kosmosie czy tez walki jako takiej.

Landry ginie na wlasne zyczenie i z glupoty, odcinek z Muddem jest wewnetrznym sabotazem i raczej wyjatkiem potwierdzajacym regule oraz moze jedynym odcinkiem kiedy statek "ginie", ale tez jakos nas to niespecjalnie rusza, bo wszystko jest zbyt ekspresowe i bez stresu, ze moze sie nie udac. Lorca ginie zabity przez cesarzowa poza statkiem (zaskakujaco i z wlasnego zadufania), jego smierc nie ma zwiazku z samym statkiem.
Nie ma zadnych redshirtow i zdaje sie, ze ochrony tez nie, poza oficerem? W zwiazku z tym chyba po raz pierwszy nie mielismy randomowych zalogantow w zwiadzie odgornie skazywanych na odstrzal (a jeszcze jak brak kolorystyki w mundurach, to juz i zabawa nie ta)...
Culbert ginie z rak zaloganta, bo domyslil sie za duzo, chociaz zgodnie z kanonem jako teoretycznie jedna z glownych postaci powinien w ostatniej sekundzie zostac ocalony...

Wydaje mi sie, ze po raz pierwszy sam statek przestal byc elementem fabuly w takim stopniu jak wczesniej, przestalismy sie o niego obawiac, zamartwiac, a zaloga i oficerowie nie traktuja go jak drugiej matki, kochanki, tylko jak sprzet, ktory mozna zastapic i w ogole malo wazne tlo. Bo nawet ten naped grzybkowy jest zdaje sie mobilny, do zastosowania w dowolnym okrecie, do pewnego momentu jako widz sadzilam, ze pojda w strone tego, ze Discovery jest takie nietypowe, oryginalne przez ten naped i bedzie jak Entek robic za legende.
Czyzby zmiana podejscia? Bo do tej pory statki byly traktowane jak czlonkowie zalogi, jak zywe osoby jako istotne elementy fabul, gdzie ratowanie go bylo rownie wazne jak ratowanie ludzi.
Nie mielismy tez scen, ze jakies awarie i to takie, ze grozi to autodestrukcja. Statek nie byl tez zadnym elementem przetargowym dla nikogo jak w starych seriach. Nawet slynne baczkowanie wokol sarkofagu nie sprawialo na mnie wrazenia akcji narazajacej bardzo statek... chociaz bylo ladne i widowiskowe.
Wszystkie inne statki tam sa ponarazane i maja kariere jednoodcinkowa, a najbardziej sie dostalo Shenzou, ktory mial zadatki na statkowego bohatera serii...

I nie pamietam czy w odcinku z lapaniem niesporczaka na blizniaczym statku poginely redshirty... jezeli tak, to jest to jedyny taki odcinek.
Czyli bardzo malo trupow jak na tradycje ST czyz nie?
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 4 Cze 2018 12:58:21 - Edytowany przez: Q__
resetta

resetta:
Wydaje mi sie, ze po raz pierwszy sam statek przestal byc elementem fabuly w takim stopniu jak wczesniej, przestalismy sie o niego obawiac, zamartwiac, a zaloga i oficerowie nie traktuja go jak drugiej matki, kochanki, tylko jak sprzet, ktory mozna zastapic i w ogole malo wazne tlo.

Co ładnie komponuje się z tym jak traktowana jest większość mostkowych (o czym ledwo co rozmawialiśmy), ze zredukowaniem ekranowej obecności technologii do słabych CGI, i ze spłyceniem kultury klingońskiej*. Wszystko - poza paroma bohaterami - zostaje sprowadzone do rzędu nieistotnego tła, bo co się państwo twórcy będą wysilać...

* Tak, wiem, Klingoni nie są zbyt kulturalni.

resetta:
Ponadto nikt nie ginie z zalogantow przez caly sezon z powodow niebezpieczeństw w kosmosie czy tez walki jako takiej.

Ale już załogantów Shenzhou ów immunitet nie obejmuje (Georgiou, Conner).

resetta:
czy w odcinku z lapaniem niesporczaka na blizniaczym statku poginely redshirty...

Jeden, niejaki Kowski:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Kowski
("My name is Kowski, Jan Kowski" się nasuwa.)

resetta:
Czyli bardzo malo trupow jak na tradycje ST czyz nie?

Acz są to trupy należące do podzbioru, który ma nas bardziej obchodzić niby.
resetta
Użytkownik
#3 - Wysłana: 4 Cze 2018 13:49:37
No, ale znow wykrecasz kota ogonem. Napisalam, ze inne statki w okolo sa zagrozone i jednoodcinkowe, a Discovery nie. Z samych zalogantow startrekowo ginie jeden redshirt. A reszta w malej ilosci i w sposob, bardzo zalezny od nich, a nie tak jak drzewiej, ze sluzba na statku floty, nawet flagowym, to skrajne niebezpieczenstwo, bo ginie sie masowo poza glowna obsada g.
Shenzhou zas to jakas masakra, statek i zaloga, ktore budza cieplejsze uczucia niz Disco zostaja na samym poczatku zmasakrowani, a statek porzucony jako wrak, a nie zabrany... Niby ma za soba 14 letnia sluzbe, ale serial nie pokazal nam jej...
Nadal wiec, poki co, Discovery jest najbaezpieczniejszym statkiem floty... po tej stronie universum... Moze to, ze mirrorowa zaloga zginela w calosci wraz ze statkiem jest usprawiedliwieniem tego, ze temu nie moze sie za duzo stac g.
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 4 Cze 2018 13:56:52 - Edytowany przez: Q__
resetta

resetta:
No, ale znow wykrecasz kota ogonem.

Że o Shenzhou wspomniałem?

resetta:
Napisalam, ze inne statki w okolo sa zagrozone i jednoodcinkowe, a Discovery nie.

Co do zasady ogólnej (tj. tego, że jest to taki serial wojenny bez wojny w sumie) zgoda, rzecz jasna. Celne spostrzeżenie.

(Przy czym, teoretycznie ma to fabularne uzasadnienie, w końcu Discovery to taka tajna broń, która pojawia się, i znika zanim jej ktoś zdąży oklep spuścić. Okręt-superbohater, jak się śmiałem.)

resetta:
sluzba na statku floty, nawet flagowym, to skrajne niebezpieczenstwo, bo ginie sie masowo poza glowna obsada

Przy czym jednak zauważmy, że - nie licząc Lorki, który specyficzny przypadek jest (a poza tym teoretycznie może jak nie z grzybowego backupu się objawić, to w wersji prime wrócić) - i Georgiou (która na swój sposób powraca)*, cała reszta ginących jest spoza czołówki (Landry i Culber nie byli w niej wymieniani), technicznie to też są redshirci tylko dłużej pokazywani** i noszący relatywnie wysokie stopnie***.

* Swoją drogą: pierwszy raz w Treku ten patent by zabić postać i mieć postać stosowany jest z rozmysłem, w wypadku Tashy i Dax samo tak wychodziło. (Inna sprawa, że nie czyni go to oryginalnym.)

** Fani grali to pierwsi - kłania się komandor Prescott z Farraguta (występujący pod koniec wraz z mirrorowym sobowtórem, który mógł go przeżyć, nawiasem mówiąc).

*** Przypominają się zaraz śp. XO i CMO Voyagera.
resetta
Użytkownik
#5 - Wysłana: 4 Cze 2018 19:40:33
Q__:
resetta:
No, ale znow wykrecasz kota ogonem.

Że o Shenzhou wspomniałem?

Ze skupiasz sie na czyms innym niz jest temat i offtopikujesz. Staralam sie uwzglednic te wszystkie rzeczy, o ktorych napisales, wiec tylko je powtarzach.
Sprobuj sie odniesc do hipotezy.


Q__:
resetta:
Napisalam, ze inne statki w okolo sa zagrozone i jednoodcinkowe, a Discovery nie.

Co do zasady ogólnej (tj. tego, że jest to taki serial wojenny bez wojny w sumie) zgoda, rzecz jasna. Celne spostrzeżenie.

Nie. Nie o wojne chodzi. O samo traktowanie obiektu. Normalnie inne statki powinny miec szanse wyjscia calo z jakiejs sytuacji oprocz Discovery. Jednakze jezeli mamy je w okolicy, towarzystwie Discovery, zostana zniszczone, robia za reshirta, niezaleznie czy to wojna, czy spokojny czas, czy inne universum, czy Discovery im pomaga i ma realna szanse pomoc.
Jednoczesnie samo Discovery nie tyle jest supermenem i unika zagrozen dzieki swoim mocom, co te zagrozenia go nie widza i omijaja. Wybitny merysuizm dotyczy w tym przypadku statku nie tylko Michaliny, bo rzecz ma sie i wtedy kiedy jej nie ma nim oraz dotyczy zalogantow poza glowna obsada.
W TOS wojny nie bylo, statek teoretycznie musial zawsze byc ocalony, ale jednak poddawano go presji, wydarzeniom, ktore jasno pokazywaly zagrozenie w jakim sie znajdowal i nie bylo pewne czy nie poniesie bardzo dotkliwych uszkodzen oraz szkod w obrebie zalogi.
Tutaj to wrecz baczkujaca krolicza lapka...

Georgiu nie byla zalogantem Discovery, jest poza hipoteza. Gdyby byla, zgodnie z nia powinna przezyc g Cesarzowa jest zalogantem Discovery - moze zyskala aure ochronna :P
Landry i Culber nie zgineli w wyniku dzialan Lorki lub sytuacji, w ktorej znalazl sie statek, ale jednoczesnie zginac nie powinni w ogole jako postaci potencjalnie szersze niz cameo i redshirt. To troche tak jakby zabic Wesa po 3 odcinkach, czy Troi. Gdy sie pojawili nie mieli umocnionej swojej roli, bylo i sa jednak poboczni, byli na drodze do znalezienia swojego miejsca w fabule i znaczeniu.

Zabic postac i miec postac w przypadku Treka to po prostu wykorzystanie zabawy czasem, innej rzeczywistosci albo innego wymiaru, ewentualnie hologramu, klona - czyli znalezienie drogi do wskrzeszenia lub zrobienia duplikatu. Dlatego samo zabicie nic nie znaczy i chyba najsilniej z seriali burzy czwarta sciane, czyli problemy z kontraktami aktorow.
Dlatego widzowie nie byli pewni, ze Georgiu nie zyje oraz ze Lorca tez zarowno mirrorowy jak i nasz.
W ST nic nie ginie poza redshirtami g.

Granie fanow mnie nie interesuje o tyle czy tworcy sciagneli od nich czy wpadli niezaleznie, chociaz sam pomysl uzywania mirrorow jest juz oklepany mocno od lat 90 w Treku.

Tak wiec jest ten statek najbezpieczniejszy na tle innych i w tym sezonie, czy jednak miesci sie w normie z trupami? A moze to ja nie widze tych stresowych, niebezpiecznych sytuacji dla statku?
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 4 Cze 2018 21:17:59 - Edytowany przez: Q__
resetta

resetta:
Sprobuj sie odniesc do hipotezy.

Hipoteza zasadniczo sprowadza się do tego, że tak naprawdę scenarzyści DSC nie umieją pisać (nie w 100%, bo pewne sceny i wątki im wyszły). Tak jak już stwierdziłaś:
resetta:
W TOS wojny nie bylo, statek teoretycznie musial zawsze byc ocalony, ale jednak poddawano go presji, wydarzeniom, ktore jasno pokazywaly zagrozenie w jakim sie znajdowal i nie bylo pewne czy nie poniesie bardzo dotkliwych uszkodzen oraz szkod w obrebie zalogi.

I nie dotyczyło to tylko TOS-u, ale i wszystkich pozostałych serii (poza DISCO), niby się wiedziało, że nikt z głównych (poza b. rzadkimi wyjątkami) nie zginie, niby redshirci (również poza paroma wyjątkami) emocjonalnie ani nas ziębili, ani grzali, niby uszkodzenia były zazwyczaj naprawiane z odcinka na odcinek, ale twórcy (poza najbardziej nieudanymi epizodami) umieli sprawić, że czuliśmy emocje, których - z dystansu patrząc - czuć nie powinniśmy, udzielał nam się nastrój bohaterów czy wyrazistych postaci drugoplanowych.
Twórcy DSC niby nie mają ograniczeń - mogą uśmiercić każdego na dowolny sposób, mogą nawet zniszczyć statek, ale nie potrafią sprawić by nas to szczególnie obeszło. (M.in. dlatego, że mają kłopot z emocjonalnym związaniem widzów z bohaterami, a śmierci wprowadzają na zasadzie prostych shockerów, bez odpowiedniej oprawy - nie czuje się by te zgony cokolwiek znaczyły, po prostu są.) Nie potrafią też układać historii, które w szczegółach wyraźnie by się nie rozłaziły (częścią tego problemu jest - znany i z nowych Epizodów SW - brak umiejętności budowania tła, którego jednym z przejawów jest to, o czym mówisz*).

* Nie tylko w tym topicu, i nie Ty jedna zresztą, bo mamy tam wojnę bez wojny, statek bez załogi, bohaterów bez osobowości, itd.

Dlatego też niezbyt wiem jak da się to ugryźć z perspektywy in universe.

resetta:
Granie fanow mnie nie interesuje o tyle czy tworcy sciagneli od nich czy wpadli niezaleznie, chociaz sam pomysl uzywania mirrorow jest juz oklepany mocno od lat 90 w Treku.

Ale to ciekawe o tyle, że ekipa Farraguta pokrywa się w dużej mierze personalnie z ekipą Continues, z którą zżyty jest jak wiadomo Rod Roddenberry, jeden z producentów DSC.
resetta
Użytkownik
#7 - Wysłana: 6 Cze 2018 04:02:43
Ja nie wiem... Ja o zupie... ty o d...
Hipoteza nie brzmi czy scenarzysci sa glupi, tylko czy Discovery jest najbezpieczniejszym statkiem w ST, bo nie stawiany jest w naprawde grozacych mu sytuacjach, zas zaloganci nie gina podczas sluzby praktycznie. Podczas gdy wszystkie inne statki to maszynki do miesa dla zalogantow poza glowna obsada...

Nie chodzi tez o to, ze nie czujemy emocji w stosunku do zalogi czy samego statku w momencie kiedy sa narazani... Bo nie sa.
To sa dwie rozne sprawy i nie ta hipoteza, ktora postawilam.
Na koncu masz dwukrotnie proste pytanie, ale nie, nie odniesiesz sie do niego, tylko o wszystkim innym, o czym juz rozmawialismy w watku o DSC.
Nie wiem jak juz ci to lapatologiczniej przedstawiac. No, ale jezeli nie chcesz podjac tematu, to nie.

W DSC owszem probuja stsowac metode Martina, ze niby ma byc zaskakujaco, bo kazdy moze zginac. Tyle, ze na dluzasz mete to dziala raz, za pierwszym razem, a potem rodzi zobojetnienie i nue oraz postawe, eeee nie bede sie angazowal, wnikal w postac emocjonalnie, bo pewnie i tak do odstrzalu za pare odcinkow. To nawet u Martina slabo juz dziala, a co dopiero tutaj w kontynuatorze ST, gdzie co jak co, ale niezaleznie od oswiezenia serii, wizualiow, fabuly, jedno co powinno byc niezmienne i charakterystyczne, to mocne psychologicznie postaci, ktore lubimy lub nie lubimy.
Szkoda, ze tutaj lubienie pojawia sie z powodu samych osob aktorow, a nielubienie czesto a bo mi sie mordy nie podoba i juz, albo jest denerwujacy i glupi, a nie taki rys postaci jest ze scenariusza.

Moze ktos inny z forum podejmie temat, czy DSC jest najmniej smiertnym statkie czy nie. A moze nie ma co zakladac tematow, bo i tak nikogo juz to nie interesuje.
Dreamweb
Użytkownik
#8 - Wysłana: 6 Cze 2018 06:45:54
resetta:
A moze nie ma co zakladac tematow, bo i tak nikogo juz to nie interesuje.

W dużej mierze tak jest, bo DSC już mało kogo interesuje. Ile osób tu o nim aktywnie dyskutuje, trzy? Nawet hejterzy, dawniej aktywniejsi, przestali się odzywać bo pewnie większość osób uznała, że szkoda czasu...

resetta:
Z samych zalogantow startrekowo ginie jeden redshirt. A reszta w malej ilosci i w sposob, bardzo zalezny od nich, a nie tak jak drzewiej

Ja myślę że to mógł być zamysł scenarzystów, że odchodzimy od tej tradycji padających jak muchy przypadkowych załogantów, która była ikoniczna dla serii ale też i obiektem wielu drwin. Teraz nie ma już praktycznie sytuacji, że nieznani nam załoganci giną w sposób typowo startrekowy, czyli a to jakiś przypadkowy strzał z phasera, a to mordercza roślina na nieznanej planecie itd... Wyjątki były (gość zabity przez niesporczaka na Glennie) ale nieliczne. Jak od wielu tradycji uniwersum, tak i od tej odeszli w DSC... Co samo w sobie nie byłoby złe, tylko że zamiast tego mamy bohaterów pierwszoplanowych ginących nie w taki właśnie sposób, tylko w wyniku czegoś co twórcy chcą widzieć jako intrygi scenariusza, a w rzeczywistości to raczej takie na siłę powpychane wątki. W tym sensie widać inspirację innymi serialami współczesnymi, na co już kiedyś narzekałem, że dawniej to ST wyznaczał szlaki a nie nimi podążał...
Czyli w tym sensie Discovery wychodzi jako najbezpieczniejszy okręt, ale wyjaśnienia tego nie ma z punktu widzenia uniwersum (może poza tym, że zawsze może szybko uciec dzięki grzybom, ale to akurat redshirtów na misjach poza statkiem mało by ratowało). Wyjaśnienie jest z zewnątrz uniwersum.

resetta:
Wydaje mi sie, ze po raz pierwszy sam statek przestal byc elementem fabuly w takim stopniu jak wczesniej, przestalismy sie o niego obawiac, zamartwiac, a zaloga i oficerowie nie traktuja go jak drugiej matki, kochanki, tylko jak sprzet

Owszem bo dawniej główny okręt był traktowany jako osoba, jeszcze jeden bohater serialu... Zwłaszcza przez takich ludzi jak Scotty czy Geordie. A teraz jest bo jest... A skoro to Stammets jest głównym inżynierem, to nie wchodzi w tradycje tamtych postaci, bo ma swoje grzybki i to nimi się jara, i je faktycznie traktuje osobowo.
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 6 Cze 2018 19:30:20 - Edytowany przez: Q__
resetta

resetta:
Ja nie wiem... Ja o zupie... ty o d...
Hipoteza nie brzmi czy scenarzysci sa glupi, tylko czy Discovery jest najbezpieczniejszym statkiem w ST, bo nie stawiany jest w naprawde grozacych mu sytuacjach

Zamiast się tak od razu nadymać wczytaj się jeszcze raz w część mojej poprzedniej wypowiedzi dotyczącą tła. Doprecyzuję: chodziło mi o to, że skoro tła nie widzimy, bo nie jest dla scenarzystów ważne, to tak naprawdę nie wiemy czy każda z bitew - choć zwykle krótkie i efektowne/efekciarskie - nie była okupiona jakimiś kosztami w redshirtach, tylko, po prostu, nic nam o tym nie powiedziano (nie mówiąc już o pokazaniu), bo kogo (z twórców) jakiś background obchodzi. Znaczy: sugeruję, że przy tej metodzie scenopisarstwa trudno o czymkolwiek przesądzać, bo oglądamy jakieś urywki.

Aczkolwiek... da się również bronić tezy o wyjątkowym bezpieczeństwie Discovery stosując w roli punktu wyjścia słowa Cornwell: "most advanced ship in the fleet, the cornerstone of our entire defense against the
Klingons"
, bo skoro taki zaawansowany jest ów statek, to i bezpieczniejszy pewno (i tu wracamy do mojej tezy, że zdąża uciec zanim oberwie, bo przecież w napędzie jego przewaga).

Przy czym: jeśli mamy uparcie, czy raczej rozpaczliwie, szukać fabularnych punktów zaczepienia, zwróć uwagę na jedno - oni tam bardzo rzadko na zwiad w szerszym gronie chodzili (i to w całym DSC, nie tylko w odcinkach o Discovery*). A skoro wyprawiało się dwóch (a raczej dwoje, bo Burnham z Tylerem zwykle) czy troje bohaterów objętych fabularnym immunitetem, to technicznie nie miał kto zginąć, z przyczyn oczywistych (acz oczywistych tylko out-of-universe). (Gdzie, rzecz jasna, taki minimalistyczny skład zwiadów to jest ciąg dalszy braku troski o tło.)

* Tak, mówię o pilocie, gdzie polować na T'Kuvmę poszły we dwie Michaśka z Philippą.

And one more thing: pilot wiozący Lorcę zabity przez podwładnych L'Rell był częścią personelu NCC 1031*, co nam trochę bilans trupów zmienia**, no i pojawia się pytanie czy i ochroniarze Cornwell zarżnięci przez obstawę Dennas byli przydzielonymi jej na szybko załogantami Disco (co zmieniłoby ów bilans jeszcze bardziej...), czy jej własnymi ludźmi (a rozstrzygnąć tego praktycznie się nie da, bo choć teoretycznie do admiralskiego stanowiska pasuje podróżowanie ze świtą, to z drugiej strony ktoś może się upierać, że lecąc na bardzo mały dystans, w dodatku do swojego kochasia, mogła osobiście poprowadzić prom - w końcu były takie precedensy, i później - gdy okazało się, że musi zastąpić Sareka - musiała zażądać od Gabrysia przydzielenia świty***).

* http://memory-alpha.wikia.com/wiki/USS_Discovery_p ersonnel#Male_shuttle_pilot

** Pokazując zarazem, że szeregowi załoganci pojawiają się (także by ginąć) tylko wtedy, gdy ich fabularna obecność jest nieunikniona. (I jednocześnie, że śmiertelność redshirtów już do fabuły jakoś wprowadzonych jest jednak procentowo wysoka.)

*** Znów mści się brak pokazywania tła (choć Menosky i tak postarał się bardziej niż koledzy, fundując nam dialogi przy Replikatorach żarcia, w ludnej mesie) i rozmaitych procedur (słyszymy, że leci, potem widzimy ją już rozmawiającą z Lorcą w jego gabinecie), co daje pole do dużej dowolności w snuciu domysłów.

resetta
Dreamweb

resetta:
A moze nie ma co zakladac tematow, bo i tak nikogo juz to nie interesuje.

Dreamweb:
W dużej mierze tak jest, bo DSC już mało kogo interesuje. Ile osób tu o nim aktywnie dyskutuje, trzy? Nawet hejterzy, dawniej aktywniejsi, przestali się odzywać bo pewnie większość osób uznała, że szkoda czasu...

Skądinąd powtarza się sytuacja z kinowymi "dwunastką" i "trzynastką", dyskusje o których zamarły błyskawicznie, jak tylko każdy kto chciał podzielił się refleksjami z oglądania. Widać nowy Trek nie jest tak wdzięcznym tematem do rozmów, ani nawet sporów, jak stary. Ale z drugiej strony... przecież nadal o tym DISCO gadamy, czyż nie?

Dreamweb

Dreamweb:
A skoro to Stammets jest głównym inżynierem, to nie wchodzi w tradycje tamtych postaci, bo ma swoje grzybki i to nimi się jara, i je faktycznie traktuje osobowo.

Główny inżynier o osobowości pasującej raczej de stereotypu głównego oficera naukowego (choć niekoniecznie z ST, bo co ciekawe, Trek nigdy nie pokazał nam w załodze klasycznego hollywoodzkiego naukowca, z gatunku Victora Bergmana i postaci grywanych przez Goldbluma). W sumie można to uznać za odświeżające, acz mające i swoje minusy, rozwiązanie.
resetta
Użytkownik
#10 - Wysłana: 16 Cze 2018 17:00:02 - Edytowany przez: resetta
Ja napisalam konkretnie.
Potwierdzic lub nie, na podstawie tego co widzimy na ekranie. Czyli ile trupow. Bez dywagacji, ze cos poza kamera czy ze scenarzysci cos tam.

Widac, ze nie tylko ja o tym pomyslalam.
https://www.youtube.com/watch?v=O-fGfdba-ac

Aczkolwiek autor zrezygnowal z DSC, bo to dopiero kilkanascie odcinkow.
Ja mam te swiadomosc i podkreslilam, ze poki co i po wlasnie tych kilkunastu odcinkach. A jak bedzie jak zakoncza serial, to juz co innego.

Nie nadymam sie, tylko wkurzam, ze ze trzy razy mowie, a mam wykrecanie sie od tematu.
Nie mozna bylo tak od razu jak z tym przykladem z Admiral i jej obstawa?

Pomijacie tez to co ja mowilam o samym statku jako takim, ze nie byl stawiany w realnych zagrozeniach, ze nie czuje sie w serialu, ze moglby byc zniszczony itp. Co zwieksza tez wrazenie, ze samej zalodze nic nie grozi...
Nie chodzi nawet o to traktowanie jak sprzet, ale ze ten sprzet nie tyle nawet jest traktowany jak mary sue czy niezniszczalny, co nie poddawany na ekranie zadnej presji. W ST ciagle mamy chociazby awarie... Ktore same w sobie sa bardzo czesto wyjsciem do watku fabularnego calego odcinka. Czyzby tutaj zrezygnowano tez z takiego motywu? Ze nie bedzie juz glupiutkich awarii teleportow, konsol? Ze wszystko dziala doskonale, chyba, ze jest uszkodzone mechanicznie, jak w zyciu, jak samolot.
I jako statek, ktory bral czynnie udzial w walkach w wojnie okazal sie jedynym, ktory te wojne przetrwal i z wyjsciowa zaloga...

Nie wiem, zakladam, ze obstawa Admiral byla spoza DSC, wydawalo mi sie, ze ona leciala skads tam... nie z DSC.
Co do obstawy Lorci, tak, mozna doliczyc tych ludzi z obstawy. Nadal bedzie to jednak ponizej pozostalych kapitanow i ich statkow w ST.

Dream, chodzilo mi o w ogole zakladanie tematow na tym forum, niezaleznie od DSC. Bo o samym DSC to moge sobie podyskutowac nie tylko tutaj, sa jednak nowi ludzie, ktorzy o nim gadaja jako o serialu jako takim, nie o ST glownie.

Ten link z Memory Alfa pokazuje jeszcze jeden wklad DSC w kanon - nowi obcy. I cos dobrego kolejnego, tyle, ze jezeli ja musze zalapac, ze tacy tam byli dzieki nerdom na takiej stronie, bo w samym serialu tego nie zauwazylam, to tez niedobrze...
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 16 Cze 2018 17:49:30 - Edytowany przez: Q__
resetta

resetta:
Potwierdzic lub nie, na podstawie tego co widzimy na ekranie. Czyli ile trupow. Bez dywagacji, ze cos poza kamera czy ze scenarzysci cos tam.

Tylko, że widzisz... Nie wydaje mi się to możliwe, ze względu na to, że ten serial mocno odbiega techniką narracji od pozostałych (burnhamocentryzm, większe niż dotąd dziury logiczne, urywkowość, gnanie na złamanie karku). Trudno pomijać ten kontekst.

resetta:
Nie mozna bylo tak od razu jak z tym przykladem z Admiral i jej obstawa?

Nie, bo musiałem się skupić, przypomnieć sobie to i owo (w niektórych wypadkach zrobić rewatch jakichś scen, czy sprawdzić kto przeżył, a kto zginął, na MA). Tobie umknęli Obcy, mnie ulotniły się z pamięci inne szczegóły.

resetta:
I jako statek, ktory bral czynnie udzial w walkach w wojnie okazal sie jedynym, ktory te wojne przetrwal i z wyjsciowa zaloga...

W sumie też nie wiemy (a przynajmniej nie wiemy bez podpierania się analizami tych, którzy sto razy sprawdzili każdy szczegół*), bo w zasadzie nie pokazano nam załóg innych statków (poza Shenzhou), góra ich właśnie ginących dowódców. (No, może mostek Gagarina jeszcze mignął - nie pamiętam, sprawdzę.)

* A propos szczegółów... nurtuje mnie teraz czy flagowiec Cornwell, którym przyleciała na bzyki z Lorcą i statek którym przybyła powitać prawie po wolkańsku powracającego do macierzystej linii czasu Discovery to była ta sama jednostka? A nie pamiętam, bo fabuła do przodu gnała...

EDIT:
Sprawdziłem linie dialogowe podpierając się transkrypcjami i widzę, że nawet w tym wypadku tła zabrakło, nie wiadomo nawet co to za statki były - za pierwszym razem słyszymy, że był to po prostu her cruiser (cruiser może sugerować klasę Constitution wspominaną w tym samym odcinku, zawsze jakiś konkret), ze drugim, że vessel /.../ Federation signature. I tyle. Zdaje się, że ich nawet nie pokazano.

Odświeżyłem też sobie (po raz kolejny, może teraz w końcu te szczegóły zapamiętam?) scenę z Gagarinem - faktycznie, mostek - i mostkowych - zaprezentowali:
http://www.youtube.com/watch?v=5HLNn9AZrZg

resetta:
Nie wiem, zakladam, ze obstawa Admiral byla spoza DSC, wydawalo mi sie, ze ona leciala skads tam... nie z DSC.

Leciała ze swojego flagowca, na Discovery*. Ale nie pokazali nam czy sama, czy z kimś. A na takie małe dystanse często latało się bez świty, pilotując samemu, nawet gdy się było Picardem.

* Potem dopiero stamtąd do Klingonów, na chybcika.
resetta
Użytkownik
#12 - Wysłana: 16 Cze 2018 20:44:29 - Edytowany przez: resetta
Ale to czas wojny... i w koncu Admiral. Nie wydaje mi sie zeby oni latali gdziekolwiek bez obstawy... A kapitanowie, to sobie moga, ale jak widac Lorca tez sam nie latal.

To tez troche odstaje od maniery, ze kapitan wszedzie sam lezie i wszystko sam robi. Tutaj Lorca sie nie pcha jak nie musi, a jak musial, to od razu go zgarneli i nie do konca mial taka fabularna nietykalnosc. Chyba to mozna uznac za plus, mimo ze to jest eksperyment dopasowywany do wyniku... czyli musi byc porwany, to go wypychamy ze statku i porywamy, a nie tworzymy ku temu jakas naprawde realna historie.
I chyba tez po raz pierwszy nie mamy sytuacji, ze obcy sobie skanuja fedkowe zalogi i np. teleportuja jak chca i potrzebuja czy siebie, czy ich do siebie. Ten statek jest latajaca mery sue :P

Szkoda, ze tutaj nie ma dzialu dzielacego dyskusje na odcinki. Nie ma gdzie np. jakichs ciekawostek dopisac, zeby to nie zatonelo w pisaninie.
Jak chocby to, ze te koszmarne chinskie ciasteczka producenci chcieli wywalic, a Izaak im nie pozwolil, wiec jak utlukli postac, to ta satysfkacja Admiral, ze moze ich sie pozbyc jest behindowa :P

W sumie ten michalocentryzm tez jest w jakis sposob ciekawym podejsciem w serii, poprzez zmiane ciezaru opowiesci oraz schematu z grupy kapitan plus oficerowie maja przygody. Zmienia to tez opcje, ze oni zawsze byli nietykalni nawet jak cos im sie czasowo dzialo. Z takim podejsciem nietykalna pozostaje juz inna i tylko jedna osoba, ktora jest w centrum, a zabici moga byc oficerowie i kapitan, co tez czynione jest im z rozkosza :P
No chyba, ze michlocentrym zacznie sie rozciagac na postaci satelity z nia powiazane jak ten Tayler czy Tilly...
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 16 Cze 2018 23:34:15 - Edytowany przez: Q__
resetta

resetta:
Ale to czas wojny... i w koncu Admiral.

Ale też sam środek przestrzeni Federacji, okolice Ziemi i Vulcana...

resetta:
To tez troche odstaje od maniery, ze kapitan wszedzie sam lezie i wszystko sam robi. Tutaj Lorca sie nie pcha jak nie musi, a jak musial

Zauważmy, że dotychczasowi kapitanowie to byli herosi, eksploratorzy (nawet najbardziej osiadły z nich, Sisko), a tu mamy mirrora chcącego przetrwać w nieprzyjaznym środowisku, by wrócić do domu i się odegrać*. Kompletne odwrócenie priorytetów. Zgoda, to było jakoś odświeżające.

* Przy czym: jak już do tego domu wrócił, to pchał się od razu tradycyjnie na pierwszą linię. Początkowo z sukcesami (gładko wykończył Maddoxa).

resetta:
Szkoda, ze tutaj nie ma dzialu dzielacego dyskusje na odcinki. Nie ma gdzie np. jakichs ciekawostek dopisac, zeby to nie zatonelo w pisaninie.

Ale zawsze można założyć nowe tematy o poszczególnych odcinkach. Czyń honory, jeśli masz na to ochotę.

resetta:
W sumie ten michalocentryzm tez jest w jakis sposob ciekawym podejsciem w serii, poprzez zmiane ciezaru opowiesci oraz schematu z grupy kapitan plus oficerowie maja przygody.

Zgoda, gdyby było lepiej zrealizowane, i nie oznaczało tak ostrej redukcji tła. (Inna sprawa, że w Treku tło zaczęło się na dobre pojawiać dopiero wraz z TMP, a tu mamy niby pre-TOS.)

resetta:
a zabici moga byc oficerowie i kapitan, co tez czynione jest im z rozkosza :P

Acz odwracalnie (jak się zdaje)*.

* Gdzie odwracalnych zgonów widzieliśmy w ST całkiem sporo.
resetta
Użytkownik
#14 - Wysłana: 17 Cze 2018 18:15:37 - Edytowany przez: resetta
E, to juz wole zrobic jeden pt. behindy DSC.

Raczej trudno powiedziec, ze Lorca jest mirrorem, co chce tylko przetrwac. Srodowisko kompletnie nie jest dla niego nieprzyjazne, dla niego to odbieranie dzieciom lizakow. Osiaga co chce, lazi gdzie chce, dociera do jakich chce szczebli, wkreca dowodztwo jak chce i zaloge tez. Nawet pewnie nie odczuwa zadnego zagrozenia ze strony fedkow, a jego zachowanie z bronia i trauma, to raczej odruch warunkowy wyniesiony z mirrora. Ma rownie wielkie ego jak Kirk, ale nie widzi sensu w lataniu po zadupiach zamiast wysylaniu tam ludzi.
Robi co chce w naszym swiecie, ale robi tylko tyle co uwaza i co moze go przyblizyc do celu. Wlasciwie to chyba to przelinkuje do watku o nim.
Ma wlasnie podejscie mech, do teg owszystkiego czym fedkowie i ich kapitanowie sie jaraja.
Wyraznie to pokazal przy wielorybie.
Pewnie nawet tych Klingonow by nie tlukl, gdyby nie uwazal ich za karaluchow.

Zanim Stamets powiedzial mu, ze wykona juz tylko jeden skok i zadnego wiecej, wydawalo sie, ze Lorca chce go wtaejmniczyc, a przynajmniej po rozgromieniu Klingonow poskakac tak troche po innych wymiarach... A przynajmniej, ze chcial Stametsa przekonac do swiadomej zgody na skok do mirrora.
A w mirrorze ma mStametsa za dupka i kogos, kogu nie nalezy ufac, jest tchorzem, zdrajca, smieciem i chetnie go zabije...
Nie pasowalo mi to. Raczej powinni byc rownorzednymi badasami, wzajemnie sie wykorzystujacymi i ze swiadomoscia, ze obaj sa niebezpieczni i inteligentni. Chociaz Stamets to raczej waz i truciciel, preferujacy nie brudzenie sobie rak, a Lorca zolnierz, lubiacy bezposrednie konfrontacje i wyciskanie zycia z przeciwnika, zeby bolalo.

I odnosilam wrazenie, ze jest typem, ktory nic sobie nie robi z opinii, niebezpieczenstwa, szczegolnie jak wierzyl w przeznaczenie, ze jemu nic stac sie nie moze.
Po prostu on wyraznie uwaza takie starotrekowe zagrywki za glupie.

Ty i to twoje TMP... Jak z Kartagina. Jak napisze przepis na jajecznice, to tez przy tym napiszesz, ze w TMP to robili ja tak i tak? g
Spokojnie mozna zrobic drinking game z tego kiedy napiszesz te trzy literki...
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 17 Cze 2018 23:26:29 - Edytowany przez: Q__
resetta

resetta:
Raczej trudno powiedziec, ze Lorca jest mirrorem, co chce tylko przetrwac. Srodowisko kompletnie nie jest dla niego nieprzyjazne, dla niego to odbieranie dzieciom lizakow.

Tylko, że tu wychodzi jego ograniczenie, ograniczenie, które nosi we własnej głowie - o czym była mowa w jego finalnej rozmowie z Michaśką. Środowisko jest może i tak przyjazne, że jeszcze by go do domu odstawiło (mimo wojny) gdyby ładnie poprosił, ale on tak nie umie, potrafi grać tylko na paranoicznych regułach jakie zna ze swojej macierzystej linii czasu*, dlatego zawsze będzie wietrzył w każdym przeciwnika i w efekcie zachowywał się jak otoczony przez wrogów.

* Jest to zresztą ograniczenie większości mirrorów owej ery (bodaj tylko mSpock się wyłamuje), gdyby potrafili myśleć bardziej rozsądnie, to - zamiast się ciągle mordować nawzajem - jakiś konsensus by wypracowali, może nawet utopijną-UFP-bis stworzyli...

resetta:
A w mirrorze ma mStametsa za dupka i kogos, kogu nie nalezy ufac, jest tchorzem, zdrajca, smieciem i chetnie go zabije...
Nie pasowalo mi to. Raczej powinni byc rownorzednymi badasami, wzajemnie sie wykorzystujacymi i ze swiadomoscia, ze obaj sa niebezpieczni i inteligentni. Chociaz Stamets to raczej waz i truciciel, preferujacy nie brudzenie sobie rak, a Lorca zolnierz, lubiacy bezposrednie konfrontacje i wyciskanie zycia z przeciwnika, zeby bolalo.

Owszem, mStamets został kompletnie zmarnowany jako postać (więc i wątek jego interakcji z Lorcą również).

resetta:
Ty i to twoje TMP... Jak z Kartagina. Jak napisze przepis na jajecznice, to tez przy tym napiszesz, ze w TMP to robili ja tak i tak?

Skoro uważam TMP za najlepszego z nakręconych Treków, nie dziw się, że - chcąc równać w górę - porównuję wszystko do tego wzorca.

ps. Jeszcze wracając do:
resetta:
Shenzhou zas to jakas masakra, statek i zaloga, ktore budza cieplejsze uczucia niz Disco zostaja na samym poczatku zmasakrowani, a statek porzucony jako wrak, a nie zabrany...

To porzucenie, to jednak burak z wielkimi tradycjami, tak samo Picard porzucił Stargazera .
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 28 Lis 2018 09:37:48
resetta

Wracając do Twojego tytułowego pytania:
resetta:
Discovery nabezpieczniejszy statek w ST?

Chyba jednak nie (choć jednocześnie b. trwały), zważywszy na to, że ComicBook.com* sugeruje kanoniczność, a nie alternatywnoczasowość, rozwiązania z "Calypso"
https://comicbook.com/startrek/2018/11/12/star-tre k-discovery-continuity-error-calypso/

* Strona (małe literki na dole w Terms of Service ich macierzystej domeny!) będąca własnością CBS-u:
https://popculture.com/page/termsofservice

Swoją drogą to dość dziwne... Najpierw bawić się naście odcinków w (dość oczywiste, co prawda) zgadywanki, a potem zaspoilerować zakończenie całości ledwo się pierwszy sezon skończyło... (Czyżby była to więc zarazem sugestia, że s2 będzie ostatnim?)
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Discovery nabezpieczniejszy statek w ST?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!