USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Renaissance "Beggars and Choosers" - pomoc humanitarna a kleptokracja
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 7 Lut 2018 15:53:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
W tytułowym odcinku* fanowskiego wirtualnego serialu ST pojawia się ciekawy, z Ziemi wzięty**, dylemat.

Otóż bohaterowie odkrywają tam, że pomoc humanitarna kierowana przez UFP do pogrążonej w zgliszczach (wiadomo, efekt Dominion War) Unii Cardassiańskiej dzielona jest według specyficznego klucza - przedstawiciele elit dostają znacznie większe przydziały żywności niż szarzy obywatele, a chorzy (np. z głodu wywołanego tak nierównym dzieleniem) bywają w ogóle przy tym podziale pomijani.

Oczywiście chcą coś z tym zrobić (zwł. jedyny w załodze Cardassianin traktuje rzecz b. osobiście), ale miejscowe władze odmawiają pójścia na ustępstwa (odbierając je kategoriach uszczerbku na prestiżu i ograniczenia suwerenności), nie chcą dzielić równo, a tym bardziej przystać na to, by podziału żywności dokonywali oficerowie GF.

W efekcie kapitan Cross decyduje (a Rada Federacji przyklepuje tę jego decyzję), że dostawy darów zostaną wstrzymane. (A wspomniany jedyny Cardassianin w załodze, porucznik Dojar, zdaje się mieć za złe swojemu dowódcy, że podjął tak radykalną decyzję, bo wie, że tym sposobem biedni nie dostaną nawet ochłapów.) Przy czym sprawa jest o tyle skomplikowana, że Cross jako dziecko siedział - w czasach w/w wojny - w cardassiańskim obozie jenieckim (de facto koncentracyjnym), co może budzić posądzenia o stronniczość i nieżyczliwość (czyt. chęć zemsty), nawet w XXV wieku.

No i teraz pytanie do Was: jak byście postąpili w tej sytuacji (tj. gdybyście zasiadali w Radzie UFP i mieli podtrzymać lub zakwestionować wiadomą decyzję)?

* Dostępny TU:
http://www.st-minutiae.com/stories/renaissance/1x0 4_Beggars_and_Choosers.pdf

** Wiadomo, kłania się pomoc humanitarna dla trzeciego świata, i częste zjawisko przywłaszczania sobie, przez funkcjonariuszy władz wspomaganych tak krajów, dostarczanych dóbr.
KAEM
Użytkownik
#2 - Wysłana: 7 Lut 2018 16:05:33
Odpowiedz 
Q__:
miejscowe władze odmawiają pójścia na ustępstwa [...] nie chcą dzielić równo, a tym bardziej przystać na to, by podziału żywności dokonywali oficerowie GF

Olać miejscowe władze - wysłać pomoc humanitarną z odpowiednim wsparciem wojskowym (które w razie problemów przypilnuje aby te "władze" nie przeszkadzały w uczciwym podziale).
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 7 Lut 2018 18:58:24
Odpowiedz 
KAEM

To będzie jeszcze pomoc humanitarna, czy już okupacja wojskowa (co do takiego np. admirała Thrawna b. by pasowało, ale do GF już niekoniecznie)?

I czy się jak w "Trudno nie być bogiem" Oramusa (sequel Strugackim dopisał, jak łatwo zgadnąć), w efekcie, nie skończy?
KAEM
Użytkownik
#4 - Wysłana: 7 Lut 2018 21:48:41
Odpowiedz 
Q__:
To będzie jeszcze pomoc humanitarna, czy już okupacja wojskowa

Jeśli obecność wojskowych ograniczy się do pilnowania właściwego podziału przekazywanego wsparcia to raczej trudno to nazwać okupacją
Q__:
ale do GF już niekoniecznie

Cóż, albo skutecznie albo zgodnie z utopijnymi ideałami
Kazeite
Użytkownik
#5 - Wysłana: 8 Lut 2018 00:03:20 - Edytowany przez: Kazeite
Odpowiedz 
KAEM:
eśli obecność wojskowych ograniczy się do pilnowania właściwego podziału przekazywanego wsparcia to raczej trudno to nazwać okupacją

A co to jest okupacja? Jest to czasowe zajęcie przez nasze siły zbrojne całości lub części terytorium nieprzyjaciela i tymczasowe wprowadzenie tam swojej władzy.

Czyli to co proponujesz to jest podręcznikowy przykład okupacji. I zarazem taka paranoja - hej, napadnijmy tę planetę, i zajmijmy jej część po to by rozprowadzać skutecznie pomoc humanitarną! Takie zdobywanie serc i umysłów tubylców, co?

Nie, coś takiego nie byłoby skuteczne, (jak wiemy z własnej historii), więc nie warto by było poświęcać dla tego ideałów Federacji.

Naiwnie przyjmujesz też że lokalne władze nie będą w stanie zakłócić dystrybucji owej pomocy humanitarnej, czy to przez działania dyplomatyczne, prowokacje, czy wręcz akcje sabotażu.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 8 Lut 2018 12:35:09
Odpowiedz 
KAEM

Zasadniczo argumenty, których użył Kazeite byłyby i moimi argumentami...

Kazeite

Nie powiedziałeś jakie widzisz rozwiązanie dylematu, przed którym stanęli Cross i Rada UFP?
KAEM
Użytkownik
#7 - Wysłana: 8 Lut 2018 12:36:36
Odpowiedz 
Q__:
Zasadniczo argumenty, których użył Kazeite byłyby i moimi argumentami...

Trudno mi się odnieść, nie czytam jego postów
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 8 Lut 2018 12:45:40
Odpowiedz 
KAEM

To zrób to dla mnie - i w imię zgodnej forumowej koegzystencji - i przeczytaj.
KAEM
Użytkownik
#9 - Wysłana: 8 Lut 2018 13:22:08
Odpowiedz 
Q__:
To zrób to dla mnie - i w imię zgodnej forumowej koegzystencji - i przeczytaj.

No dobra ten jeden jedyny raz (potraktuje to jak Twoją wypowiedź)

Czyli to co proponujesz to jest podręcznikowy przykład okupacji.

Kompletna bzdura (nic takiego nie zaproponowałem)

A co to jest okupacja? Jest to czasowe zajęcie przez nasze siły zbrojne całości lub części terytorium nieprzyjaciela i tymczasowe wprowadzenie tam swojej władzy.

Zgodnie z powyższą definicją to co zaproponowałem nie jest okupacją. Nie widzę abym gdziekolwiek napisał o wprowadzaniu swojej władzy czy o zajmowaniu terytorium...

Przesłanie pomocy humanitarnej w towarzystwie wojskowej eskorty która ogranicza się tylko i wyłącznie do ochrony i sprawiedliwego podziału tychże dóbr a w żaden inny sposób nie ingeruje w rządy prowadzone na danym obszarze nie można nazywać okupacją. Jeśli w ten sposób określana byłaby okupacja to mianem okupantów nazywane byłyby także obecne organizacje prowadzące misje humanitarne (choćby w ramach ONZ).
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 8 Lut 2018 13:43:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Przesłanie pomocy humanitarnej w towarzystwie wojskowej eskorty która ogranicza się tylko i wyłącznie do ochrony i sprawiedliwego podziału tychże dóbr a w żaden inny sposób nie ingeruje w rządy prowadzone na danym obszarze nie można nazywać okupacją.

A co jeśli - jak już Kazeite napisał - miejscowa władza uzna obecność w/w eskorty za casus belli i będzie nie tylko - tak to nazwijmy - czynnie przeciwstawiać się obecności owej eskorty, ale i dzieleniu w/w pomocy?

BTW. mnie przychodzi na myśl tylko jedno rozwiązanie - wysłanie Transporterem darów do mieszkań/domów wszystkich potrzebujących, takich tłumów zapewne cardassiańskie władze zwyczajnie nie dadzą rady zaaresztować (czy inaczej ukarać), ale to numer dobry na raz, drugim razem statek GF chcący przywieźć żywność na Cardassię zostanie zaatakowany przez miejscowe siły zbrojne.
KAEM
Użytkownik
#11 - Wysłana: 8 Lut 2018 14:07:31
Odpowiedz 
Q__:
A co jeśli - jak już Kazeite napisał - miejscowa władza uzna obecność w/w eskorty za casus belli i będzie nie tylko - tak to nazwijmy - czynnie przeciwstawiać się obecności owej eskorty, ale i dzieleniu w/w pomocy?

Zadaniem eskorty wojskowej jest dopilnowanie aby zapasy trafiły we właściwe ręce. Jeśli władza wyciąga po te zapasy łapki to po tych łapkach dostaje czyli obrywa tylko w przypadku w którym próbuje przechwycić zapasy (i nie jest to żadne okupacja a najzwyczajniejsza obrona). Eskorta wojskowa przy takich misjach jest przecież czymś naturalnym i stosowanym od lat.

Nie odniosłeś się do porównania do misji humanitarnych ONZ...
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 8 Lut 2018 14:43:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Jeśli władza wyciąga po te zapasy łapki to po tych łapkach dostaje czyli obrywa tylko w przypadku w którym próbuje przechwycić zapasy (i nie jest to żadne okupacja a najzwyczajniejsza obrona).

Jest drobna różnica - na operacje takie wyrażana jest jednak (choćby pośrednio, przez podpisanie Karty Narodów Zjednoczonych) zgoda przez miejscowe władze (co też oznacza, że opór przeciwko nim nie jest stawiany na poziomie ogólnokrajowym, mogą to być góra jakieś regionalne utarczki). Kiedy zgody takiej nie ma (Rada Bezpieczeństwa, pod naciskiem USA, zdecydowała) - patrz następny akapit.

KAEM:
Nie odniosłeś się do porównania do misji humanitarnych ONZ...

Bo do czego tu się odnosić, skoro z ONZ-em i jego działaniami kojarzą się również wojna koreańska i początek tego, co do dziś dzieje się w Iraku?
KAEM
Użytkownik
#13 - Wysłana: 8 Lut 2018 15:49:03 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Bo do czego tu się odnosić, skoro z ONZ-em i jego działaniami kojarzą się również wojna koreańska i początek tego, co do dziś dzieje się w Iraku?

mówimy o misjach "humanitarnych w asyście wojska" i do tego się odnieś a nie uciekaj w stronę Iraku

Pytanie wprost - czy według Ciebie taka asysta wojskowa (ograniczająca się tylko i wyłącznie do ochrony przekazywanych dóbr) ma cokolwiek wspólnego z okupacją?
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 8 Lut 2018 16:03:11
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Pytanie wprost - czy według Ciebie taka asysta wojskowa (ograniczająca się tylko i wyłącznie do ochrony przekazywanych dóbr) ma cokolwiek wspólnego z okupacją?

Odpowiem: jak wyobrażasz sobie przeprowadzenie takiej misji humanitarnej - chodzi mi zwłaszcza o skutki - jeśli przeciw niej postawione zostaną wszelkie siły podległe CCC (Cardassian Central Command), czym to się skończy? Albo wyrżnięciem tej misji, albo generalną naparzanką na Pelagiki*, Martele*, Promki, Sovki, Galaxy i Defianty z jednej, a przestarzałe Galory z drugiej strony...

* http://www.st-minutiae.com/stories/renaissance/tm/ appendix_a.html
KAEM
Użytkownik
#15 - Wysłana: 8 Lut 2018 16:19:38 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Napisałeś: "pogrążonej w zgliszczach Unii Cardassiańskiej". Zgliszcza raczej nie są zdolne do "generalnej naparzanki".

Poza tym nadal nie jest to odpowiedzią na zadane pytanie, jeśli oczekujesz odpowiedzi, sam także od czasu do czasu odpowiadaj

Powtórzę dla przypomnienia: czy według Ciebie taka asysta wojskowa (ograniczająca się tylko i wyłącznie do ochrony przekazywanych dóbr) ma cokolwiek wspólnego z okupacją?
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 8 Lut 2018 16:44:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

Nie sprowadzaj dyskusji na poziom zabawy abstrakcyjnymi definicjami, kiedy mówimy o konkretnej - choć fikcyjnej - sytuacji (w której, jak twierdzę, wysłanie siłą uzbrojonego konwoju na teren UC skończy się walką, nie - dzieleniem żywności*).

* Pamiętajmy, że Cardassianie podjęli - nie licząc się ze stratami w ludziach - konfrontację z siłami Dominium. Jeśli ten duch się w nich utrzymał - walkę z GF też podejmą. Pamiętajmy również, że dzielenie żywności w skali planety, czy kilku, będzie wymagało (z przyczyn oczywistych - pomoc do miliardów Kardich ma trafić, a raczej regularnie trafiać) sił naprawdę potężnych liczebnie (nieodróżnialnych pod tym względem od inwazyjnych/okupacyjnych).

A co do:
KAEM:
Napisałeś: "pogrążonej w zgliszczach Unii Cardassiańskiej". Zgliszcza raczej nie są zdolne do "generalnej naparzanki".

Owszem, zapewne Unia Cardassiańska by taką konfrontację przegrała, ale pojawia się pytanie czy UFP powinna się w w nią pchać z powodów 1. moralnych, 2. wizerunkowych, 3. pragmatycznych (raz - okupacją lub wasalizacją Cardassii się to - w najlepszym wypadku* - skończy, jeśli się powiedzie, ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami; dwa - pojawia się pytanie czy Federacja - również wiadomą wojną osłabiona - mogłaby sobie, nawet wszystko inne pomijając, na taką awanturę zwyczajnie pozwolić, tym bardziej, że przyjęcie bardziej imperialistycznego kursu może tylko przysporzyć jej dodatkowych wrogów).

* Bo można sobie wyobrazić sytuacje a la lemowskie "Fiasko" czyli taką szlachetnych zamiarów realizację, że z drugiej strony kamień na kamieniu nie zostanie...

ps. Inna sprawa, że teraz dochodzę do wniosku, iż tytułowy dylemat jest nieco - w sposób typowo (post)DS9owski (gdzie mrocznie musi być, a możliwości technologiczne bywają cięte w dół) - naciągany. W złotej erze TNG wystarczyłoby jednorazowe dostarczenie samoreplikujących się (tak by na każdy dom po jednym się znalazło) Replikatorów. Albo i ta dostawa nie byłaby potrzebna, bo przecież Cardassianie - jak wiadomo - Replikatory, i ich technologię, posiadali (były na Terok Nor/DS9). To jest sztuczne wprowadzanie nierówności ekonomicznych w model post scarcity.
KAEM
Użytkownik
#17 - Wysłana: 8 Lut 2018 17:09:41
Odpowiedz 
Q__:
Nie sprowadzaj dyskusji na poziom zabawy abstrakcyjnymi definicjami, kiedy mówimy o konkretnej - choć fikcyjnej - sytuacji (w której, jak twierdzę, wysłanie siłą uzbrojonego konwoju na teren UC skończy się walką, nie - dzieleniem żywności).

Moment Q. Podpisales sie pod idiotycznym stwierdzeniem ze to co zasugerowalem jest "ksiazkowym przykladem okupacji". Zadalem Ci proste pytanie i wypadaloby na nie odpowiedziec a jesli odpowiedz brzmi "nie" to najzwyczajniej przyznac racje lub przeprosic.
Jesli niewygodne pytania mamy zamiatac pod dywan to taka rozmowa nie ma dla mnie sensu.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 8 Lut 2018 17:11:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

Zamiast tu prężyć muskuły przeczytaj jeszcze raz co napisałem post wyżej:
Q__:
dzielenie żywności w skali planety, czy kilku, będzie wymagało (z przyczyn oczywistych - pomoc do miliardów Kardich ma trafić, a raczej regularnie trafiać) sił naprawdę potężnych liczebnie (nieodróżnialnych pod tym względem od inwazyjnych/okupacyjnych).

Kazeite
Użytkownik
#19 - Wysłana: 8 Lut 2018 19:22:44
Odpowiedz 
Q__:
Nie powiedziałeś jakie widzisz rozwiązanie dylematu, przed którym stanęli Cross i Rada UFP?

Zgadzam się z rozwiązaniem zastosowanym - przerwać dostawy, nie bawić się w okupowanie obozu w celu sprawiedliwego rozdziału pomocy humanitarnej, bo prędzej czy później taka sytuacja ulegnie eskalacji i będzie sprawiała więcej złego niż dobrego. Bez współpracy lokalnych władz po prostu nie da się tej pomocy humanitarnej udzielać, nie wiadomo jakbyś się starał.

KAEM:
Kompletna bzdura (nic takiego nie zaproponowałem)

Zaproponowałeś rozwiązanie które siłą rzeczy będzie musiało doprowadzić do ścisłej kontroli obozu humanitarnego - bo lokalne władze "odmawiają pójścia na ustępstwa (odbierając je kategoriach uszczerbku na prestiżu i ograniczenia suwerenności), nie chcą dzielić równo, a tym bardziej przystać na to, by podziału żywności dokonywali oficerowie GF", jak to napisał Q.

Nasze ziemskie misje humanitarne, dla kontrastu, prowadzą je w kooperacji z lokalnymi władzami (jak już zresztą Q też napisał).

I odpowiadając na twoje pytanie, szanowny KAEMie, owszem, asysta wojskowa, nawet jeżeli chcesz żeby ograniczała się tylko i wyłącznie do ochrony przekazywanych dóbr jest okupacją.

Mamy ten hipotetyczny obóz na powierzchni planety, na który przesyłamy dary i dokonujemy ich podziału, odmawiamy lokalnym władzom dostępu do tych darów i dzielimy je po równo, wbrew ich życzeniom, i używamy siły by bronić tej sytuacji. Możesz to sobie nazywać "obroną" ile chcesz, ale będzie to w tym momencie okupacja, podług definicji

Ale, jak zwał tak zwał - nie ma to najmniejszego znaczenia dla drugiej części mojej odpowiedzi, i mojego pytania: jak masz zamiar skutecznie bronić tej żywności i zapewnić jej sprawiedliwy podział? Prędzej czy później lokalne władze znajdą sposób na skuteczny sabotaż, i co wtedy? Wzruszysz ramionami i odbudujesz obóz? Przeprowadzisz pokazowe aresztowania lokalnej administracji? Wyślesz żołnierzy na ulicę, by wykurzyć sabotażystów? A jak planujesz poradzić sobie z anty-federacyjnymi demonstracjami?
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 9 Lut 2018 01:21:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
nie bawić się w okupowanie obozu w celu sprawiedliwego rozdziału pomocy humanitarnej

Tym bardziej, że obozu takiego nie ma (w opisanej sytuacji dostawy szły bezpośrednio do lokalnych magazynów, kierowanych przez lokalnego superintendenta) teren pod niego trzeba by dopiero wywalczyć - i to już by było terytorium okupowane.
Dalej - pojawia się pytanie co ze szlakami dystrybucji dóbr na powierzchni planety (jeśli będzie tylko obóz, lokalna władza może zwyczajnie zablokować rodzimej ludności dostęp doń; a nawet jeśli tego nie uczyni - podział dóbr będzie nierówny, bo datki dostanie tylko ten kto tam dotrze, widzę oczami duszy te milionowe tłumy okupujące tereny wokół takiego obozu i obracające je w slumsowisko) i z korytarzem przestrzeń Federacji-w/w obóz. To również będą terytoria okupowane.
Kazeite
Użytkownik
#21 - Wysłana: 9 Lut 2018 12:09:57
Odpowiedz 
No to tym bardziej - bez absolutnej kontroli (aka okupacji) kilkunastu wybranych punktów, rozsianych równo po całej planecie, nie będzie jak rozdawać tej pomocy humanitarnej - nie bez obrócenia jej części w slumowisko, tak jak napisałeś.

Tutaj prędzej trzeba skupić się na odbudowie infrastruktury... albo kiepską żywność rozdawać, żeby elitom nie smakowała
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 9 Lut 2018 12:13:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
Tutaj prędzej trzeba skupić się na odbudowie infrastruktury...

Co to ja pisałem parę postów wyżej o Replikatorach?

Kazeite:
albo kiepską żywność rozdawać, żeby elitom nie smakowała

Według niektórych źródeł żywność wolkańska nie miała - z nielicznymi wyjątkami (zupa plomeek się kłania) - zbyt dobrego smaku, posiadając za to wysokie wartości odżywcze. Może to jest jakiś trop?
Kazeite
Użytkownik
#23 - Wysłana: 9 Lut 2018 15:18:57
Odpowiedz 
Q__:
Co to ja pisałem parę postów wyżej o Replikatorach?

Żeby w każdym domu były, tak, ale nie o to mi chodziło. Replikatory replikatorami, ale na powietrze nie chodzą - coś musi je zasilać, tak? Ergo, infrastruktura musi być.

Q__:
Według niektórych źródeł żywność wolkańska nie miała - z nielicznymi wyjątkami (zupa plomeek się kłania) - zbyt dobrego smaku, posiadając za to wysokie wartości odżywcze. Może to jest jakiś trop?

Jak tak to przemyślałem, to... nie. Znaczy, pomysł w ogóle. Nie to, żeby był rzucony zupełnie na serio, ale tak czy owak, nawet jak elity będą zbyt wybredne żeby jeść mało smaczną zupę, to będą mogli ją odsprzedać komuś kto ją lubi, więc tak czy owak asymetryczny rozdział pomocy humanitarnej będzie.
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 9 Lut 2018 15:37:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
Replikatory replikatorami, ale na powietrze nie chodzą - coś musi je zasilać, tak?

Tak, tylko pytanie - co (popatrzmy na samoreplikujące się miny z DS9, które bez problemu w Próżni się "mnożyły")?
I tu - gdy mówimy o XXV wieku - nie wykluczałbym nawet, że czerpią potrzebne molekuły znikąd (poniekąd). Voyager przywiózł z Kwadrantu Delta technologię particle synthesis? Przywiózł (w końcu skądś GF w XXVI wieku Dauntlessy miała, z nią w pakiecie). Polega ona - co prawda według źródeł niekanonicznych - na robieniu cząstek realnych z wirtualnych? Polega. Czemu nie użyć tego w nowszej generacji Replikatorów?

Kazeite:
Jak tak to przemyślałem, to... nie.

Żartowałem przecie.
Kazeite
Użytkownik
#25 - Wysłana: 9 Lut 2018 18:38:27
Odpowiedz 
Q__:
popatrzmy na samoreplikujące się miny z DS9, które bez problemu w Próżni się "mnożyły"

Bo miały w środku reaktorek i zapas materiału do replikacji, co tak czy owak nie będzie wiecznie działać.

Q__:
Żartowałem przecie

Tak, wiem - dlatego napisałem "nie to, żeby był rzucony zupełnie na serio"
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 10 Lut 2018 00:01:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
Bo miały w środku reaktorek i zapas materiału do replikacji, co tak czy owak nie będzie wiecznie działać.

Powiedzmy (bo nie pamiętam czy aspekt techniczny ich budowy był na ekranie dyskutowany), ale jak tak, to pojawia się pytanie o granice tej wydajności. Będę chyba musiał zajrzeć do Manuala DS9, bo według MA różne ciekawe informacje zawiera:

In the Star Trek: Deep Space Nine Technical Manual more detailed information is given of the self-replicating mines. Their shells are described as duranium cargo containers. They are cloaked with miniature cloaking devices and have proximity and contact sensors for detonation with a neutrino source counter for distance keeping with one another, a thruster system of a class-1 probe with a single fuel source designed for station keeping and a combiner tank with a premixed charge of a standard photon torpedo warhead serves as the explosive.
The replication system is further explained as well. Each mine has initially only 1/65 of the material stored in them for a single replacement mine. Replicators however transfer material to one another where it is needed in the field through networking. As stated in DS9: "A Time to Stand", the neighbor of a detonated mine does seem to replace the lost mine in the end, material however comes from at least 65 different mines. As stored material begins to run out the mines have a zero-point extraction system for matter replenishment.

http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Self-replicatin g_mine

EDIT:
No to przeczytałem...

10.0 TACTICAL SYSTEMS
/.../
10.7 Specialized ordnance
The most recent development in deployable ordnance from the Deep Space 9 weapons facilities is the self-replicating mine, a small but capable device that incorporated a networked replicator unit and a matter-antimatter warhead. The mine was first suggested by Diagnostic and Repair Technican Rom and fabricated in response to the impending-invasion by the Jem'Hadar fleet late in 2373. A shell of mine was maneuvered to envelop the neutrino point source marking opening of the wormhole.
The basic shell of the mine is adapted from an octagonal duranium cargo container 1.76 meters across and 1.85 meters tall, and outfitted with off-the-shelf equipment for detonation station keeping, and replication for filling in gaps in the wormhole perimeter. The explosive system consists of a stripped-down standard photon torpedo warhead and includes only the central combiner tank into which the cryogenic deuterium and antideuterium have been premixed, but kept separated by a long-term toroidal magnetic field driver. The contact and proximity sensors would command the driver to collapse the field, allowing the matter and antimatter to detonate. Complete fuzing of the miner envelope was delayed until the entire shell was in place, in order to prevent warhead fratricide.
Station-keeping thrusters were cannibalized from a class-1 instrumented probe and connected to a single cold-gas nitrogen pressure tank. Modulation of the warhead magnetic field was also used to keep the mines aligned within a four-frequency icosahedon geodesic sphere. A neutrino source counter was incorporated into the sensor package to keep the mines at a uniform distance from the wormhole opening.
The replicator system was designed to accommodate a swarm detonation of up to twenty mines and still maintain the total shell. The replicator was a kludge of Cardassian and Starfleet types and included a raw-matter supply container able to contribute enough mass to build one-sixty-fifth of a complete mine. Mass for any one new mine was transported through the replicator's subspace emitters from as many mines away as was necessary, in a bucket-brigade system. As distributed over the entire shell, enough mass was stored to replace over 2.500 mines. In the event the mass supply dwindled below 85 percent, the replicator sections were designed to extract particles from the zero-point vacuum domain to replenish the system. The threshold was set deliberately high because of the long lead time required to produce small numbers of particle pairs.
The minefield was eventually taken down by antigraviton beams generated by the reconfigured station's deflector array while it was temporarily under the control of Gul Dukat, and shortly before the station was retaken by Starfleet and Klingon forces. The resultin matter-antimatter detonations had little effect on the wormhole, within which the Jem'Hadar fleet reinforcements had vanished.


"Star Trek Deep Space Nine Technical Manual"
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Renaissance "Beggars and Choosers" - pomoc humanitarna a kleptokracja

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!