USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Kapitan Lorca...
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
KAEM
Użytkownik
#61 - Wysłana: 15 Lut 2018 14:04:22 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Trek - mimo całego podziwu jaki jego bohaterowie mogą budzić (przynajmniej w niektórych odcinkach) nigdy nie kazał nam się bezkrytycznie ich czynami zachłystywać, tak jak Ty teraz zachłystujesz się Lorcą.

Polubiłem tę postać ponieważ wreszcie wniosła coś nowego do tego skostniałego od lat universum. Wreszcie ktoś odważył się zerwać z wizerunkiem utopijnego kapitana GF lansowanym od czasów NG.

Q__:
mieli stanowić wzorzec,

Sorki ale "wzorce" to są dobre w bajkach dla dzieci - tam faktycznie taka rola ma uzasadnienie. Chyba że traktujemy wcześniejsze Treki jako produkcje dla bardzo młodego widza...

Q__:
Po pierwsze: Isaacs, z całym doń szacunkiem, nie jest aktorem szekspirowskim.

Hmmmm a co ma piernik do wiatraka? Szekspir Treka nie stworzył (choć jak znam Ciebie znajdziesz jakiegoś linka potwierdzającego że być może jednak )
Stewarta bardzo lubię i cenię jako aktora i człowieka. Niestety w pierwszych odcinkach NG (a te porównujemy) jako kapitan GF nie wypadł zbyt dobrze. Doświadczenie teatralne IMO wręcz przeszkadzało mu w prawidłowym odegraniu tej roli. Owszem potem jakoś się wyrobił i zaczął zachowywać się jak kapitan na mostku a nie jak na deskach teatru ale z początku było średnio.

Porównaj sobie zachowanie Stewarta podczas bitwy (mówię o początku NG) a zachowanie Isaacsa...

Q__:
Zdaje się, że KAEM tak pojmuje pragmatyzm i troskę o przetrwanie (trzeba naklepać każdemu i wtedy nikt nie podskoczy),

Film powinien jak najbardziej odzwierciedlać zachowania naturalne, inaczej widz ma wrażenie sztuczności a to zazwyczaj przeszkadza w odbiorze.

Q__:
Trek usiłuje nas uczyć subtelniejszego podejścia (dobrze jest móc naklepać każdemu, ale to nie znaczy, że zaraz klepać wszystkich przy każdej okazji warto/należy/ma sens).

Gdyby tak było jak piszesz byłoby w sumie Ok ale tak nie jest . Ja napisałbym że NG-owska wersja Treka usiłuje wmówić widzom że człowiek w przypadku zagrożenia jest w stanie (a wręcz powinien) przejmować się nie tylko sobą ale także atakującym go wrogiem co jest bzdurą.

Q__:
Przy czym Toudi odpowiedział Ci celniej niż ja

Spoko, w facepalmach Sterwart był faktycznie świetny!
MarcinK
Użytkownik
#62 - Wysłana: 15 Lut 2018 14:09:11 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
KAEM:
Wreszcie ktoś odważył się zerwać z wizerunkiem utopijnego kapitana GF lansowanym od czasów NG.


Ale to już było

https://www.youtube.com/watch?v=XGcAbI-4_io
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 15 Lut 2018 17:20:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Sorki ale "wzorce" to są dobre w bajkach dla dzieci - tam faktycznie taka rola ma uzasadnienie. Chyba że traktujemy wcześniejsze Treki jako produkcje dla bardzo młodego widza...

Nie manipuluj, tylko przeczytaj jeszcze raz:
Q__:
nie zawsze (zwł. w wypadku Sisko i Archera) mieli stanowić wzorzec, mieli raczej - jak już napisałem - stanowić postacie (albo i pewne continuua postaci, Fontana się kłania) nad których czynami mamy dumać (bo problemy przed jakimi stają mają związek z naszymi), nie - bezrefleksyjnie je powielać



KAEM:
Hmmmm a co ma piernik do wiatraka?

Ano to, że im lepsze doświadczenie aktorskie (a trudno o lepsze niż granie w b. prestiżowych wystawieniach sztuk Willa S.), tym i aktorstwo lepsze.

KAEM:
Porównaj sobie zachowanie Stewarta podczas bitwy (mówię o początku NG) a zachowanie Isaacsa...

Zaraz... Po pierwsze sztuka nie ma po prostu wiernie odzwierciedlać życia (do tego wystarczą amatorskie zdjęcia i filmiki robione z komórki), ma je artystycznie przetwarzać, taka jej rola. Po drugie - trochę i prawdę życia obrażasz, jeśli sądzisz, że współczesne hollywoodzkie blockbusterowate - dość miałkie - aktorstwo jakoś szczególnie dobrze ją oddaje.

KAEM:
Film powinien jak najbardziej odzwierciedlać zachowania naturalne, inaczej widz ma wrażenie sztuczności a to zazwyczaj przeszkadza w odbiorze.

Dlaczego zakładasz, że bandyckie = naturalne?

(Nie chcę tu już z ogranymi przykładami typu Korczak, Kolbe, itd. wyjeżdżać.)

KAEM:
Ja napisałbym że NG-owska wersja Treka usiłuje wmówić widzom że człowiek w przypadku zagrożenia jest w stanie (a wręcz powinien) przejmować się nie tylko sobą ale także atakującym go wrogiem co jest bzdurą.

Czyli usiłuje "wmówić" ludziom to samo co mówi im spora liczba religii i filozofii. Ba, nawet prawo, które zna pojęcie przekroczenia granic obrony koniecznej.
MarcinK
Użytkownik
#64 - Wysłana: 15 Lut 2018 18:01:11
Odpowiedz 
KAEM:
Film powinien jak najbardziej odzwierciedlać zachowania naturalne, inaczej widz ma wrażenie sztuczności a to zazwyczaj przeszkadza w odbiorze.

Tylko że przy Lorce nawet Megatron wypada mniej przerysowanie
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 15 Lut 2018 18:32:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
nawet Megatron wypada mniej przerysowanie

Megatron jest w Combiner Wars/Titans Return fajny, to fakt. Chyba po raz pierwszy, zresztą, bo pamiętam jaką płaską karykaturą w starych komiksach i animacjach GEN1 był...

Ha, może i Gabrysia ktoś tak kiedyś - za sezon czy dwa (albo w powieści czy jakimś fanfilmie) - utrójwymiarowi?
MarcinK
Użytkownik
#66 - Wysłana: 15 Lut 2018 20:33:37 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__
Nie zapominajmy o jego inkarnacji z Armady
I najlepszej finałowej walce w historii serii
https://www.youtube.com/watch?v=2FDZZziHjx4&featur e=youtu.be&t=1m38s
Toudi
Użytkownik
#67 - Wysłana: 16 Lut 2018 07:02:27
Odpowiedz 
KAEM:
Polubiłem tę postać ponieważ wreszcie wniosła coś nowego do tego skostniałego od lat universum. Wreszcie ktoś odważył się zerwać z wizerunkiem utopijnego kapitana GF lansowanym od czasów NG.

Ale Gwiezdna Flota jest pełna nieutopijnych kapitanów. Ba, nawet admirałów.
I to już od czasów TOS. Więc do czego ty pijesz?

KAEM:
Sorki ale "wzorce" to są dobre w bajkach dla dzieci - tam faktycznie taka rola ma uzasadnienie. Chyba że traktujemy wcześniejsze Treki jako produkcje dla bardzo młodego widza...

facepalm
Proszę, przeczytaj drobny druczek.

KAEM:
Porównaj sobie zachowanie Stewarta podczas bitwy (mówię o początku NG) a zachowanie Isaacsa...

A wiesz, że Picard w odróżnieniu od Lorci wielu bitem uniknął?

KAEM:
Ja napisałbym że NG-owska wersja Treka usiłuje wmówić widzom że człowiek w przypadku zagrożenia jest w stanie (a wręcz powinien) przejmować się nie tylko sobą ale także atakującym go wrogiem co jest bzdurą.

Nie wiem jakiego jesteś wyznania, ale najpopularniejsze w naszym regionie mówi, aby po tym jak ktoś cię spoliczkuje to masz mu wystawić drugi policzek...

Ale to co opisuje, pokazuje dlaczego DSC nie zrozumiał ducha Trek. Ludzie w Treku przekroczyć ten magiczny punkt rozwoju, gdzie ich własne potrzebny są zawsze na pierwszym miejscu. Mieli pokazać, że wspólnie da się osiągnąć więcej. Że pokojowe rozwiązania są lepsze niż siłowe (ale to oczywiście nie wyklucza umiejętności użycia siły). Że troska również o swojego wroga lepiej wpłynie na rozwój całości, niż jego unicestwienie.
To jest przesłanie. I tak to przesłanie często wyda się naiwne. Ba, często wyda się nierealne, jak się spojrzy dziś w wiadomości. Ale gdy przesłanie dotrze do odpowiednio dużej liczby, jest szansa, że jednak zacznie ono zmieniać świat na lepsze...
KAEM
Użytkownik
#68 - Wysłana: 16 Lut 2018 15:22:24 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Ano to, że im lepsze doświadczenie aktorskie (a trudno o lepsze niż granie w b. prestiżowych wystawieniach sztuk Willa S.), tym i aktorstwo lepsze.

Gra w teatrze a gra w filmie (zwłaszcza w filmie SF) to nie to samo. Może ta teatralność (którą tak wiele osób krytykuje w NG) była właśnie (ubocznym) efektem wcześniejszych doświadczeń Sterwarta

Q__:
Zaraz... Po pierwsze sztuka nie ma po prostu wiernie odzwierciedlać życia (do tego wystarczą amatorskie zdjęcia i filmiki robione z komórki), ma je artystycznie przetwarzać, taka jej rola

a co to ma do zdania które zacytowałeś czyli:
KAEM:
Porównaj sobie zachowanie Stewarta podczas bitwy (mówię o początku NG) a zachowanie Isaacsa...

Q__:
Dlaczego zakładasz, że bandyckie = naturalne?

Obrona własnej załogi czy nawet gatunku kosztem atakującego wroga nie jest bandytyzmem - jest czymś naturalnym.

Q__:
(Nie chcę tu już z ogranymi przykładami typu Korczak, Kolbe, itd. wyjeżdżać.)

Kolbe to przypadek jeden na milion, poza tym on chyba poświęcił (dla innych) siebie a nie tych których miał bronić lub tych za których odpowiadał więc przykład od czapy.

Q__:
Czyli usiłuje "wmówić" ludziom to samo co mówi im spora liczba religii i filozofii. Ba, nawet prawo, które zna pojęcie przekroczenia granic obrony koniecznej.

Ludzkość została zaatakowana przez Klingonów, którzy właśnie byli w drodze do zniszczenia Ziemi. To oni byli strona atakującą. Rozpieprzenie Kronosa mieściło się jak najbardziej w granicach obrony koniecznej (zresztą dowództwo GF uznało dokładnie tak samo)

Toudi:
Nie wiem jakiego jesteś wyznania, ale najpopularniejsze w naszym regionie mówi, aby po tym jak ktoś cię spoliczkuje to masz mu wystawić drugi policzek...

Mówić (innym) a samemu coś robić to zupełnie odrębne sprawy - przypomnij sobie w jaki sposób kilkaset lat wcześniej to wyznanie samo nastawiało drugi policzek innym (choćby podczas wypraw krzyżowych)...

Toudi:
Ale to co opisuje, pokazuje dlaczego DSC nie zrozumiał ducha Trek. Ludzie w Treku przekroczyć ten magiczny punkt rozwoju, gdzie ich własne potrzebny są zawsze na pierwszym miejscu. Mieli pokazać, że wspólnie da się osiągnąć więcej. Że pokojowe rozwiązania są lepsze niż siłowe (ale to oczywiście nie wyklucza umiejętności użycia siły). Że troska również o swojego wroga lepiej wpłynie na rozwój całości, niż jego unicestwienie.

Takie utopijne pomysły miałyby (być może) sens tylko w przypadku gdyby wszystkie inne rasy miały podobne podejście a jak wiemy nie miały. Wizja Roddenberry'ego nawet przez Was nazywana jest utopią. Dziś w takich bzdurnych teorii nikt niż nie chce nawet w kinie dlatego Trek musi się zmieniać aby nie drażnić tą wyjątkowo absurdalną utopią.

Jakoś obaj unikacie bezpośredniej odpowiedzi na zdanie: "Porównaj sobie zachowanie Stewarta podczas bitwy (mówię o początku NG) a zachowanie Isaacsa..." Czyżby Stewart w tym porównaniu wypadał aż tak źle że wolicie przemilczeć?
Toudi
Użytkownik
#69 - Wysłana: 16 Lut 2018 15:51:50
Odpowiedz 
KAEM:
Mówić (innym) a samemu coś robić to zupełnie odrębne sprawy - przypomnij sobie w jaki sposób kilkaset lat wcześniej to wyznanie samo nastawiało drugi policzek innym (choćby podczas wypraw krzyżowych)...

Obłudę należy wskazywać i piętnować. Nie pochwalać i ustawiać za wzór do naśladowania. Tak, uważam, że większość chrześcijan do obłudnicy i dewoci.

KAEM:
Takie utopijne pomysły miałyby (być może) sens tylko w przypadku gdyby wszystkie inne rasy miały podobne podejście a jak wiemy nie miały. Wizja Roddenberry'ego nawet przez Was nazywana jest utopią. Dziś w takich bzdurnych teorii nikt niż nie chce nawet w kinie dlatego Trek musi się zmieniać aby nie drażnić tą wyjątkowo absurdalną utopią.

Hmm, to dlaczego na samej Ziemi jest tak wiele religii i filozofii? Przecież w myśl twojego warunku, wszystkie powinny być identyczne!

Przykro mi, że nie chcesz szukać doskonałości. Ale marazm masz za oknem. Wyjrzyj za nie. Wyjdź na dwór. Dostaniesz to czego szukasz. Nie musisz się męczyć z trekiem i nami, którzy marzą o czymś więcej dla ludzkości. My będziemy nadal tego szukać, tego pragnąć i tego wymagać od treka.
Q__
Moderator
#70 - Wysłana: 16 Lut 2018 16:28:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Gra w teatrze a gra w filmie (zwłaszcza w filmie SF) to nie to samo.

To też zależy od konwencji filmu, filmy bywają b. rozmaite. Sprowadzając wszystko do hollywoodzkiej średnizny jako do uniwersalnego "złotego wzorca" wykazujesz głębokie niezrozumienie sztuki filmowej.

KAEM:
Może ta teatralność (którą tak wiele osób krytykuje w NG) była właśnie (ubocznym) efektem wcześniejszych doświadczeń Sterwarta

Po pierwsze Trek był teatralny minimum od TOS "The Conscience of the King" i pozostał taki po Roddenberry'm i Stewarcie (choćby "Duet" się kłania).

Po drugie: jakich wiele osób, konkretniej?

KAEM:
Obrona własnej załogi czy nawet gatunku kosztem atakującego wroga nie jest bandytyzmem - jest czymś naturalnym.

Nie zawężaj - obronę własnej załogi (czy gatunku) widzieliśmy wiele razy w wykonaniu Picarda (pamiętasz te rachunki trupów?). Natomiast zachowań Gabrysia L. do roli tej troski o swoich ludzi nie sprowadzisz - przecież manipulował nimi by wrócić do domu i traktował ich dość podle (dowodem niebezpieczna sytuacja z przeciążonym Stametsem; dowodem jak łatwo załoga się od niego odwróciła).

KAEM:
Ludzkość została zaatakowana przez Klingonów, którzy właśnie byli w drodze do zniszczenia Ziemi. To oni byli strona atakującą. Rozpieprzenie Kronosa mieściło się jak najbardziej w granicach obrony koniecznej (zresztą dowództwo GF uznało dokładnie tak samo)

Skoro okazało się, że nie ma takiej potrzeby (sprawę dało się załatwić inaczej), to stanowczo w definicji konieczności się nie mieściło.

(Inna sprawa, że dylemat, o którym mówisz był już w Treku, znacznie lepiej, przedstawiony. Tam chodziło o zniszczenie Zmiennych/stołecznego świata Dominium. I tam to miało sens - Zmienni byli impregnowani na dialog znacznie bardziej niż Klingoni, ich planeta faktycznie stanowiła centrum, w którym wszelkie istotne dla Dominium decyzje zapadały, itd. I tam nawet stałem po stronie Garaka i Sekcji 31, opowiadających się za wdrożeniem opcji General Order 24.
Sytuacja z DSC jest na tym tle tak naciągana, że szkoda nawet ją serio analizować.)

KAEM:
Dziś w takich bzdurnych teorii nikt niż nie chce nawet w kinie dlatego Trek musi się zmieniać aby nie drażnić tą wyjątkowo absurdalną utopią.

To twoje prywatne zdanie, niekoniecznie znajdujące potwierdzenie (co widać choćby po tym, że TMP i TNG wciąż są najpopularniejszymi Trekami, że banksowy cykl Kultura - jeszcze bardziej utopijny niż ST, a wyraźnie do niego nawiązujący - święcił tryumfy, że "Opowiadanie świata" Le Guin - również rzecz z tradycji ST się wywodząca - kosiło nagrody, a także po tym, że ORV publiczność DSC odbiera, bo więcej w nim utopii).

KAEM:
Jakoś obaj unikacie bezpośredniej odpowiedzi na zdanie: "Porównaj sobie zachowanie Stewarta podczas bitwy (mówię o początku NG) a zachowanie Isaacsa..." Czyżby Stewart w tym porównaniu wypadał aż tak źle że wolicie przemilczeć?

Wiesz, jak ktoś zechce porównać pracę naukową geniusza z pijacką przyśpiewką, to też niekoniecznie na to, że ktoś zechce z taką tezą dyskutować, może liczyć.

A serio: napisałem już, że wolę szlachetny teatralizm Stewarta od miałkości aktorstwa Isaacsa w DSC (przy czym nie aktora winię a reżyserów i scenarzystów).

Nawiasem: zwróć uwagę, że w realnym życiu zdarzają się zachowujący teatralnie ludzie (i to niekoniecznie ludzie niepoważni), zacytuję pewnego mocno kontrowersyjnego autora (któremu trudno jednak odmówić kwiecistości i celności opisu):

"Raz tylko widziałem Geremka z bliska, zapewne nawet podaliśmy sobie ręce. Było to w 1981 r. w gabinecie Rakowskiego jako wicepremiera, w obecności Cioska, majstra od gaworzenia z „Solidarnością”. Geremek majestatycznie chodził po gabinecie, każdym ruchem pokazując, że oto nosi głowę męża stanu, oto podnosi rękę męża stanu, oto rusza nogą męża stanu. Coś perorował o sytuacji z ogromnym namaszczeniem i poczuciem znaczenia każdego swego słowa.
/.../
Geremek należy do trzech-czterech ludzi, którzy rządzą Polską. Zabawne, że mając taki łeb i taką władzę, dba o to, aby tę swoją rolę akcentować i uzewnętrzniać w telewizji każdym słowem i gestem. Mówi, podkreślając intonacją, że cokolwiek wypowie, ma to wartość i wagę worka złota. Nosi się jak monarcha, na oczach milionów wręcz puchnie od ważności. Takie przedstawienie urządzają z siebie na ogół ludzie, którzy władzy nie mają, lecz obnoszą tylko jej pozór. Tymczasem to polityk poważny i rozważny, a władzę ma rzeczywistą. Jednym słowem, facet wyjęty jakby z prowincjonalnego teatrzyku, który nieudolnie i mozolnie udaje kogoś, kim jest rzeczywiście."


"Alfabet Urbana"

Toudi

Toudi:
My będziemy nadal tego szukać, tego pragnąć i tego wymagać od treka.

Amen, Bracie.
KAEM
Użytkownik
#71 - Wysłana: 17 Lut 2018 01:39:35 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Toudi:
Hmm, to dlaczego na samej Ziemi jest tak wiele religii i filozofii? Przecież w myśl twojego warunku, wszystkie powinny być identyczne!

Przeczytaj jeszcze raz zdanie które komentujesz, chodziło o coś zupełnie innego.

Toudi:
rzykro mi, że nie chcesz szukać doskonałości. Ale marazm masz za oknem. Wyjrzyj za nie. Wyjdź na dwór.

Inaczej odbieramy obecny świat, może dlatego że ja staram się w nim dostrzegać jak najwięcej zalet, Ty jak widzę doszukujesz się tylko wad w "wszystkiego co dobre" szukasz w bajkach o dalekiej przyszłości.

Toudi:
My będziemy nadal tego szukać, tego pragnąć i tego wymagać od treka.

Luzik, wymagajcie Czy ja Wam bronię czegokolwiek wymagać od Treka? Skoro jeszcze do Was nie dotarło że Trek się zmienia i Wasze wymagania pozostaną na zawsze tylko Waszymi życzeniami to jest Wasz problem a nie mój
btw nie wiem jak Wy przeżyjecie Treka Tarantino ;)

Q__:
dowodem jak łatwo załoga się od niego odwróciła).

W sumie to nie była jego załoga. Jego załoga wytrzymała rok tortur i do końca wierzyła ze wróci.

Q__:
wolę szlachetny teatralizm Stewarta od miałkości aktorstwa Isaacsa w DSC

A ja wolę świetną grę Isaacsa w DSC niż patrzenie na to jak aktor teatralny próbuje nauczyć się gry w filmie ;) Fakt faktem że w końcu nauczył się i w dalszych sezonach było OK.
Q__
Moderator
#72 - Wysłana: 17 Lut 2018 14:13:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Czy ja Wam bronię czegokolwiek wymagać od Treka? Skoro jeszcze do Was nie dotarło że Trek się zmienia i Wasze wymagania pozostaną na zawsze tylko Waszymi życzeniami to jest Wasz problem a nie mój

Wiesz, że brzmi to cokolwiek jak "jedzcie g*** i oblizujcie się przy tym ze smakiem, bo to teraz w modzie"? Ja jednak - choć wierzę w coś takiego jak postęp - nie zgodzę się, że należy tak bezrefleksyjnie iść z duchem czasu.

KAEM:
btw nie wiem jak Wy przeżyjecie Treka Tarantino ;)

Bez problemu. Tarantino jest wybitnym twórcą, czego o autorach DSC powiedzieć nie sposób. Łatwiej wybaczę odejście od wizji G.R. komuś, kto w to miejsce zaoferuje własną, również ciekawą, niż bandzie szmirusów (a tym, jak dotąd, okazują się twórcy Discovery).

KAEM:
W sumie to nie była jego załoga. Jego załoga wytrzymała rok tortur i do końca wierzyła ze wróci.

Zabawne, zmieniasz tezę w trakcie argumentowania, ledwo co twierdziłeś, że tak wspaniale dbał o załogę USS Discovery.

KAEM:
A ja wolę świetną grę Isaacsa w DSC niż patrzenie na to jak aktor teatralny próbuje nauczyć się gry w filmie ;

Powiedz co w grze Isaacsa (który również, nawiasem mówiąc, od bycia aktorem teatralnym wyszedł) jest świetnego...
MarcinK
Użytkownik
#73 - Wysłana: 17 Lut 2018 16:14:46
Odpowiedz 
KAEM:
btw nie wiem jak Wy przeżyjecie Treka Tarantino ;)

Tarantino zazwyczaj wie co robi.
Fajnie by było gdyby nakręcił film-antologię rozgrywającą się w różnych epokach (dając nam powrót Kirka, Picarda, Sisko, Kaśki, Archera) z jakimś punktem wspólnym w postaci jakiegoś obcego artefaktu czy czegoś takiego.
Q__
Moderator
#74 - Wysłana: 17 Lut 2018 16:20:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Fajnie by było gdyby nakręcił film-antologię rozgrywającą się w różnych epokach (dając nam powrót Kirka, Picarda, Sisko, Kaśki, Archera) z jakimś punktem wspólnym w postaci jakiegoś obcego artefaktu czy czegoś takiego.

W sumie jest gotowy scenariusz na taki film, który należałoby "tylko" podrasować. Napisała go D.C. Fontana na potrzeby gry Star Trek: Legacy. Zarys fabuły przedstawiony w trailerze Bring Back Kirk, choć po fanboysku przepakowany również - jak pisałem - zdradza pewien potencjał (inaczej by tak kultowy w fandomie nie był).
KAEM
Użytkownik
#75 - Wysłana: 17 Lut 2018 17:12:07
Odpowiedz 
Q__:
Ja jednak - choć wierzę w coś takiego jak postęp - nie zgodzę się, że należy tak bezrefleksyjnie iść z duchem czasu.

IMHO w przypadku akurat Treka należy gdyż wychodzi mu to na dobre. Tak, wiem masz na ten temat inne zdanie ;)
Q__:
Bez problemu. Tarantino jest wybitnym twórcą,

OK, w takim razie czekamy
Q__:
Zabawne, zmieniasz tezę w trakcie argumentowania, ledwo co twierdziłeś, że tak wspaniale dbał o załogę USS Discovery.

Odpowiedziałem Ci po prostu na Twój argument a Ty zamiast odnieść się do tego merytorycznie zaczynasz wywijać kota ogonem.
Q__:
Powiedz co w grze Isaacsa (który również, nawiasem mówiąc, od bycia aktorem teatralnym wyszedł) jest świetnego...

Przecież napisałem, co najmniej kilka razy. Ale OK powtórzę: zobacz jak zachowuje się podczas bitwy Lorca (stoi na mostku, widać że jest maksymalnie skoncentrowany, wydaje szybkie precyzyjne rozkazy, po prostu widać że to bitwa) a jak Picard (nóżka na nóżkę, i spokojne "Panie Worf proszę odpalić pierwszą torpedę fotonową", zero dynamiki, jak w teatrze na jakiejś kiepskiej sztuce )
MarcinK:
Fajnie by było gdyby nakręcił film-antologię rozgrywającą się w różnych epokach (dając nam powrót Kirka, Picarda, Sisko, Kaśki, Archera) z jakimś punktem wspólnym w postaci jakiegoś obcego artefaktu czy czegoś takiego.

Zgadzam się, to mogłoby byś mega ciekawe. Zresztą jak dobrze kojarzę (choć może przeczytałem to gdzieś indziej) Tarantino wspominał w którymś wywiadzie że właśnie coś mniej więcej takiego w Treku by go interesowało.
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 17 Lut 2018 18:06:53
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
IMHO w przypadku akurat Treka należy gdyż wychodzi mu to na dobre. Tak, wiem masz na ten temat inne zdanie ;)

No to tu mamy uczciwie sporządzony protokół rozbieżności, z którymi to rozbieżnościami potrafimy żyć.

KAEM:
OK, w takim razie czekamy

Czekamy .

KAEM:
Odpowiedziałem Ci po prostu na Twój argument a Ty zamiast odnieść się do tego merytorycznie zaczynasz wywijać kota ogonem.

No, nie do końca, bo kiedy obaliłem pierwszą z Twoich tez spróbowałeś dokonać jej podmiany na drugą.

Przy czym i drugą obalić się da - zauważ, że Gabryś zostawił za sobą w MU szlak trupów osób, które miały pecha mu zaufać (mBurnham, Ava, Barlow, którego pozwolił zabić Maddoxowi), więc nadal nie widać by o swoich się troszczył.

KAEM:
Przecież napisałem, co najmniej kilka razy. Ale OK powtórzę: zobacz jak zachowuje się podczas bitwy Lorca (stoi na mostku, widać że jest maksymalnie skoncentrowany, wydaje szybkie precyzyjne rozkazy, po prostu widać że to bitwa) a jak Picard (nóżka na nóżkę, i spokojne "Panie Worf proszę odpalić pierwszą torpedę fotonową", zero dynamiki, jak w teatrze na jakiejś kiepskiej sztuce )

Być może Picard lepiej nad sobą panuje, po prostu.
KAEM
Użytkownik
#77 - Wysłana: 20 Lut 2018 11:05:08 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
No, nie do końca, bo kiedy obaliłem pierwszą z Twoich tez spróbowałeś dokonać jej podmiany na drugą.

Nic nie obaliłeś a ja nic nie podmieniałem. Manipulujesz

Q__:
Przy czym i drugą obalić się da - zauważ, że Gabryś zostawił za sobą w MU szlak trupów osób, które miały pecha mu zaufać (mBurnham, Ava, Barlow, którego pozwolił zabić Maddoxowi), więc nadal nie widać by o swoich się troszczył.

Sam kiedyś podałeś przykład ile to trupów narobił Picard więc sam sobie zaprzeczasz.
Fakt jest taki że załoga Lorki po roku tortur bez słowa poszła za nim do walki.
W recenzji do której linka w temacie DSC podał mozg było zdanie które - w różnej formie - psiałem wiele razy:
"Wbrew temu, w jakim kierunku finalnie zmierza bohater, okazuje się być wedle mnie jednym z bardziej ludzkich kapitanów w historii serialu"

Q__:
Być może Picard lepiej nad sobą panuje, po prostu.

Picard Stewarta zachowywał się nienaturalnie. Człowiek podczas walki (w której może zginać wraz z kilkoma setkami podległych mu ludzi) zachowuje się inaczej, nie siedzi sobie w pozycji "nóżka na nóżkę" i nie wydaje komend w stylu "panie Worf proszę o odpalenie pierwszej torpedy fotonowej". Lorca Isaacsa jest o kilka klas lepszy - oglądając DSC czuć że na ekranie toczy się bitwa, oglądając początki NG człowiek ma wrażenie że jest w teatrze na kiepskiej sztuce. Stewart oczywiście później nauczył się grać dynamiczne sceny ale początki miał kiepskie.
Q__
Moderator
#78 - Wysłana: 20 Lut 2018 11:20:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Nic nie obaliłeś a ja nic nie podmieniałem. Manipulujesz

Czyżby? Sprawdźmy:
KAEM:
Kapitanem GF był IMHO bardzo dobrym (pomijam jego motywacje a skupiam się na działaniach i osiągniętych celach). Był surowy ale skuteczny, nie odmawiał pomocy innym (kolonia górnicza, Gagarin, Sarek). Działał (trochę) innymi metodami niż utopce ale za to był skuteczny. Dzięki niemu został pokonany okręt flagowy wroga, dzięki niemu złamano maskowanie klingonów i w zasadzie dzięki jego działaniom została ocalona Federacja i Ziemia (gdyby nie Lorca, do naszego universum nie trafiłaby Cesarzowa, nikt nie podłożyłby bomby a wtedy Burnham nie miałaby czym przekonać klingonki do zaszantażowania reszty ich gatunku). Lorca miał także duży wpływ na poznanie właściwości napędu sporowego (choćby po przez przekonanie Stametsa do niektórych działań). Owszem manipulował załogą ale który kapitan nie manipulował.

Z całego tekstu jasno wynika, że chwalisz go jako kapitana w służbie GF/UFP.

KAEM:
Sam kiedyś podałeś przykład ile to trupów narobił Picard więc sam sobie zaprzeczasz.

Nie zaprzeczam. Nie liczy się tylko czysty rachunek trupów, a i powody dla których te trupy padły. Chcesz uznać, że policjant, który zastrzelił 10 gangsterów, czy żołnierz który zabił w bitwie 100 wrogów, jest gorszy moralnie od psychopaty, który poderżnął gardło "tylko" 3 przypadkowym osobom? Swoista logika...

KAEM:
Fakt jest taki że załoga Lorki po roku tortur bez słowa poszła za nim do walki.

Najwidoczniej był dobrym manipulatorem, bo nie widzieliśmy by na lojalność załogi zasługiwał, widzieliśmy natomiast jak poświęcał (słyszeliśmy też, że ich zabijał) swoich ludzi dla egoistycznych celów.

KAEM:
"Wbrew temu, w jakim kierunku finalnie zmierza bohater, okazuje się być wedle mnie jednym z bardziej ludzkich kapitanów w historii serialu"

Zwróć jednak uwagę, że tekst ten z pochwałą zawiera krytykę, bo wychodzi na to, że zdaniem autora dla scenarzystów DISCO bardziej ludzki = zły.

KAEM:
Picard Stewarta zachowywał się nienaturalnie. Człowiek podczas walki (w której może zginać wraz z kilkoma setkami podległych mu ludzi) zachowuje się inaczej, nie siedzi sobie w pozycji "nóżka na nóżkę" i nie wydaje komend w stylu "panie Worf proszę o odpalenie pierwszej torpedy fotonowej".

Wszystko zależy od stopnia opanowania tego człowieka.

A bywają na tym świecie zimnokrwiści ludzie:
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/las-vegas-ochroni arz-do-konca-zachowal-zimna-krew-i-instruowal-tlum /dgbsh2n
KAEM
Użytkownik
#79 - Wysłana: 20 Lut 2018 12:38:22
Odpowiedz 
Q__:
Z całego tekstu jasno wynika, że chwalisz go jako kapitana w służbie GF/UFP.

A czy ja napisałem ze go nie chwaliłem???? Przypomnijmy może (jak już tak koniecznie chcesz czepiać się każdego słowa). Napisałem ze był dobrym kapitanem GF, Ty napisałeś że załoga go szybko opuściła, ja odpisałem ze to nie była jego załoga a jego załoga była mu wierna nawet po jego rocznej nieobecności która spędzili w torturach. I tu nagle ogłosiłeś że obaliłeś jakieś moje tezy a ja uciekam do innych...


Q__:
KAEM:
"Wbrew temu, w jakim kierunku finalnie zmierza bohater, okazuje się być wedle mnie jednym z bardziej ludzkich kapitanów w historii serialu"=
Zwróć jednak uwagę, że tekst ten z pochwałą zawiera krytykę, bo wychodzi na to, że zdaniem autora dla scenarzystów DISCO bardziej ludzki = zły.

Nie widzę tu żadnej krytyki. ja odbieram to tak "w końcu w ST kapitan nie zachowuje się sztucznie/utopijnie tylko zachowuje się jak człowiek"

Q__:
Wszystko zależy od stopnia opanowania tego człowieka.

Tu nie chodzi o opanowanie tylko o umiejętność przedstawienia (zarówno pod względem scenariusza jak i gry aktorskiej) bitwy w której mogą zginąć setki ludzi. Widz musi czuć że jest to walka a nie słodka scenka teatralna. Isaacs potrafił od pierwszych odcinków takie wrażenie stworzyć, Sterwart musiał się tego nauczyć.
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 20 Lut 2018 13:17:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Napisałem ze był dobrym kapitanem GF, Ty napisałeś że załoga go szybko opuściła

Skoro jego załoga GF go opuściła, to znaczy, że nie był dobrym kapitanem dla tej załogi, inaczej mieliby wątpliwości.

KAEM:
Nie widzę tu żadnej krytyki.

A jednak tam ona jest, bo to
KAEM:
"w jakim kierunku finalnie zmierza bohater"

ostatecznie nie czyni go ludzkim po prostu, a Przerysowanym Zuym z Krainy Przerysowanych Zuych, i autor recenzji ma świadomość, że w tym kierunku sami twórcy każą jego czyny finalnie interpretować.

KAEM:
Tu nie chodzi o opanowanie tylko o umiejętność przedstawienia (zarówno pod względem scenariusza jak i gry aktorskiej) bitwy w której mogą zginąć setki ludzi. Widz musi czuć że jest to walka a nie słodka scenka teatralna.

Nie rozumiemy się. Wewnętrzne poczucie odpowiedzialności nie musi zaraz przekładać się na ekspresję typu "jestem odpowiedzialny za życie załogi, ach jaki jestem odpowiedzialny", to jest właśnie naiwne, że oczekujesz od ludzi (fikcyjnych, ale ludzi), że będą zachowywać się zgodnie z jakimś hollywoodzkim standardem emocjonalnej ekspresji. Oczekujesz też, że profesjonalista, dla którego takie bitwy to rutyna będzie się nimi ekscytował, jak to Ty byś robił posadzony w jego fotelu. Tymczasem jest to któraś z kolei bitwa Picarda, który w owych czasach jest już tak starym wojownikiem, że doczekał się manewru swojego imienia. Ekscytował to się on zapewne, ale pod Maxią.
KAEM
Użytkownik
#81 - Wysłana: 20 Lut 2018 13:34:21
Odpowiedz 
Q__:
Skoro jego załoga GF go opuściła, to znaczy, że nie był dobrym kapitanem dla tej załogi, inaczej mieliby wątpliwości.

Nie masz racji.
Załoga "opuściła go" nie dlatego że był złym kapitanem tylko dlatego że dowiedzieli się iż pochodzi z MU.
Przypomnę Ci że gdy Burnham skontaktowała się ze statkiem to Saru stanowczo zakomunikował że wolałby ten rozkaz odebrać od Lorki.
To świadczy o tym że jako kapitana cenili go, dopiero gdy dowiedzieli się ze jest kimś innym odpuścili

Q__:
autor recenzji ma świadomość

Nie "autor ma świadomość" tylko TWOIM zdaniem autor ma na myśli. To nie to samo. Moim zdaniem ma na myśli coś zupełnie innego (co opisałem w poprzednim poście).
Q__:
Nie rozumiemy się. Wewnętrzne poczucie odpowiedzialności nie musi zaraz przekładać się na ekspresję typu "jestem odpowiedzialny za życie załogi, ach jaki jestem odpowiedzialny", to jest właśnie naiwne, że oczekujesz od ludzi (fikcyjnych, ale ludzi), że będą zachowywać się zgodnie z jakimś hollywoodzkim standardem emocjonalnej ekspresji

Nie z żadnym hollywoodzkim standardem tylko w miarę naturalnie, tak jak zachowałby się żywy człowiek w podobnej sytuacji.
Żaden dowódcza podczas stanu najwyższego zagrożenia nie zachowywałby się tak jak Stewart w pierwszych sezonach NG (to było sztuczne, nienaturalne, sztywne).
Q__
Moderator
#82 - Wysłana: 20 Lut 2018 14:07:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Nie masz racji.
Załoga "opuściła go" nie dlatego że był złym kapitanem tylko dlatego że dowiedzieli się iż pochodzi z MU.

Mam, zwróć uwagę (scena jest w zwiastunie stosownego odcinka) jak entuzjastycznie załoga zareagowała na słowa Saru "Make no mistake: Discovery is no longer Lorca's. She is ours.". Gdyby był takim dobrym kapitanem ktoś miałby cień wątpliwości chociaż.

KAEM:
Nie "autor ma świadomość" tylko TWOIM zdaniem autor ma na myśli. To nie to samo. Moim zdaniem ma na myśli coś zupełnie innego (co opisałem w poprzednim poście).

Powiem tak. Spytaj kilka osób, o których wiesz, że mają rozwiniętą zdolność czytania ze zrozumieniem, jakie sensy w zacytowanym fragmencie widzą.

KAEM:
Nie z żadnym hollywoodzkim standardem tylko w miarę naturalnie, tak jak zachowałby się żywy człowiek w podobnej sytuacji.
Żaden dowódcza podczas stanu najwyższego zagrożenia nie zachowywałby się tak jak Stewart w pierwszych sezonach NG (to było sztuczne, nienaturalne, sztywne).

Nie sądzę byś miał prawo się o tym wypowiadać o ile nie miałeś okazji oglądać zachowania weterana wielu bitew w ogniu walki.
Niestety, nie mam pod ręką wehikułu czasu żebyś mógł np. marszałków Napoleona w akcji podziwiać.

ps. Wracając jeszcze do:
KAEM:
człowiek ma wrażenie że jest w teatrze na kiepskiej sztuce.

W Royal Shakespeare Company grają kiepskie sztuki? O tempora, o mores...
KAEM
Użytkownik
#83 - Wysłana: 20 Lut 2018 14:46:16
Odpowiedz 
Q__:
Mam, zwróć uwagę (scena jest w zwiastunie stosownego odcinka) jak entuzjastycznie załoga zareagowała na słowa Saru "Make no mistake: Discovery is no longer Lorca's. She is ours.". Gdyby był takim dobrym kapitanem ktoś miałby cień wątpliwości chociaż.

To było już po tym gdy dowiedzieli że że Lorka pochodził z MU. Wcześniej (dałem Ci przykład) reagowali zupełnie inaczej

Q__:
Powiem tak. Spytaj kilka osób, o których wiesz, że mają rozwiniętą zdolność czytania ze zrozumieniem, jakie sensy w zacytowanym fragmencie widzą.

Starasz się być złośliwy - nie wychodzi Ci....

Q__:
W Royal Shakespeare Company grają kiepskie sztuki? O tempora, o mores...

Nie rozmawiamy o Royal Shakespeare Company tylko o mostku Ent-D podczas bitwy. Jeśli dla Ciebie to to samo to naprawdę gratuluje wyobraźni!
Toudi
Użytkownik
#84 - Wysłana: 20 Lut 2018 14:54:24
Odpowiedz 
KAEM:
Załoga "opuściła go" nie dlatego że był złym kapitanem tylko dlatego że dowiedzieli się iż pochodzi z MU.

I to ma dobrze świadczyć o załodze czy kapitanie?

To co zrobili to przecież jest bunt. Nawet większy niż ten Michała z pilota DSC. Lorca był ich kapitanem, nadanym oficjalnym rozkazem dowództwa. Na tym etapie załoga nie mogła wiedzieć, że dowództwo nie wie o jego pochodzeniu (i jak wiemy z kolejnych odcinków, dowództwo nie ma problemów z osadzeniem na stołku kapitana człowieka z MU, zatajając, że z MU ta jednostka pochodzi). Na tym etapie Lorca nie wykazał jeszcze egoistycznych zamiarów.

KAEM:
Przypomnę Ci że gdy Burnham skontaktowała się ze statkiem to Saru stanowczo zakomunikował że wolałby ten rozkaz odebrać od Lorki.

To także pokazuje, jak bardzo Saru nie nadaje są na stanowisko na którym się znajduje. Nie wykazuje inicjatywy. Ma problem z osądem sytuacji. W ocenie sytuacji jest gorszy od Daty czy 7z9. Dla niego Michał jest tylko cywilem. Do tego jej nie ufa, za bunt z pilota (heh ile ironia).

Ale i tak jestem pod wrażeniem, że udało im się tę konsekwencję w zachowaniu Saru zachować przez cały sezon.
Q__
Moderator
#85 - Wysłana: 20 Lut 2018 15:14:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
To było już po tym gdy dowiedzieli że że Lorka pochodził z MU. Wcześniej (dałem Ci przykład) reagowali zupełnie inaczej

Wniosek jest prosty: wcześniej zmuszali się do posłuszeństwa, bo to jednak kapitan, którego GF nad nimi postawiła. Gdy ten mechanizm blokujący przestał działać dali wyraz swojemu autentycznemu stosunkowi do Gabrysia.

KAEM:
Starasz się być złośliwy - nie wychodzi Ci....

Nie, zaczynam wątpić czy potrafisz prawidłowo wnioskować.

KAEM:
Nie rozmawiamy o Royal Shakespeare Company tylko o mostku Ent-D podczas bitwy. Jeśli dla Ciebie to to samo to naprawdę gratuluje wyobraźni!

Rozmawiamy o jakości aktorstwa. Aktorstwo ćwiczone w prawdopodobnie najlepszym teatrze świata, na dorobku najwyżej cenionego dramaturga, nie może być kiepskie,

A czy to samo? Cóż, i sztuki Willa S. i TNG należą do dóbr światowej kultury, i istotną rolę w skali globu odgrywają.
KAEM
Użytkownik
#86 - Wysłana: 20 Lut 2018 16:15:48
Odpowiedz 
Q__:
Wniosek jest prosty: wcześniej zmuszali się do posłuszeństwa, bo to jednak kapitan, którego GF nad nimi postawiła. Gdy ten mechanizm blokujący przestał działać dali wyraz swojemu autentycznemu stosunkowi do Gabrysia.

Mam inne zdanie - załoga była po jego stronie. Zmienili zdanie dopiero gdy dowiedzieli się że jest kimś innym niż myśleli.
Q__:
Starasz się być złośliwy - nie wychodzi Ci....
Nie, zaczynam wątpić czy potrafisz prawidłowo wnioskować.

Nadal Ci nie wychodzi....

Q__:
Rozmawiamy o jakości aktorstwa. Aktorstwo ćwiczone w prawdopodobnie najlepszym teatrze świata, na dorobku najwyżej cenionego dramaturga, nie może być kiepskie,

Aktorstwo teatralne a aktorstwo filmowe to nie to samo. Świetny aktor teatralny może być słabym aktorem filmowym. Stewart nauczył się w końcu grac w filmie ale to musiało potrwać.

Q__:
A czy to samo? Cóż, i sztuki Willa S. i TNG należą do dóbr światowej kultury, i istotną rolę w skali globu odgrywają.

Co do sztuk WS to większość ludzi owszem zaliczy je do dóbr światowej kultury, co do NG... większość wyśmieje taką tezę (tzn większość tych którzy w ogóle będą wiedzieli co to jest "Star Trek The New Generation") <ROTFL>
Toudi
Użytkownik
#87 - Wysłana: 20 Lut 2018 16:32:28 - Edytowany przez: Toudi
Odpowiedz 
KAEM:
Mam inne zdanie - załoga była po jego stronie. Zmienili zdanie dopiero gdy dowiedzieli się że jest kimś innym niż myśleli.

Ale co się dla załogi wówczas zmieniło? Jakby się dowiedzieli, że nie urodził się na Ziemi tylko na Marsie to też mieli go za to wykląć?

KAEM:
Star Trek The New Generation"

The NEXT Generation
Q__
Moderator
#88 - Wysłana: 20 Lut 2018 17:14:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Mam inne zdanie - załoga była po jego stronie. Zmienili zdanie dopiero gdy dowiedzieli się że jest kimś innym niż myśleli.

Przypomnij sobie wobec tego atmosferę na Discovery we wczesnych odcinkach sezonu (zwł. w "Context Is for Kings"). Czy tak wygląda szczęśliwa, wpatrzona w swojego dowódcę, załoga?
Zauważ także jak nędznie wypada Saru póki służy jako XO Gabrysia, i jak błyskawicznie staje się dobrym oficerem, gdy nie ma go już nad głową.

(Przy czym, nawiasem mówiąc, ja też Lorcę - jako bohatera, nie człowieka - polubiłem, uważam, że to była postać z potencjałem i - gdy scenarzyści nie przeszkadzali - dobrze zagrana. Tylko mam wrażenie, że zmarnowana przez samych twórców.)

KAEM:
Nadal Ci nie wychodzi....

Zamiast się przekomarzać przeczytaj zacytowany fragment jeszcze parę razy, albo posłuchaj mojej rady.

KAEM:
Aktorstwo teatralne a aktorstwo filmowe to nie to samo.

Powtórzę: to zależy od konwencji w jakiej film jest kręcony. Nie sprowadzaj wszystkiego do uśrednionej formuły amerykańskiej rozrywki.

KAEM:
Co do sztuk WS to większość ludzi owszem zaliczy je do dóbr światowej kultury, co do NG... większość wyśmieje taką tezę (tzn większość tych którzy w ogóle będą wiedzieli co to jest "Star Trek The New Generation") <ROTFL>

Ciekawe zatem, że tak duży odsetek naukowców, kosmonautów i miliarderów inwestujących w technologie kosmiczne wyraźnie ceni Treka (a Trek w świadomości ogółu to TOS i TNG zazwyczaj) i nie ukrywa jego wpływu na swoje biografie.

(Nawiasem: trochę dziwne, że fan TNG umiejący dyskutować o aktorstwie Stewarta nie zna tytułu serialu, o którym mówi.)
KAEM
Użytkownik
#89 - Wysłana: 20 Lut 2018 21:28:58 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Toudi:
Ale co się dla załogi wówczas zmieniło? Jakby się dowiedzieli, że nie urodził się na Ziemi tylko na Marsie to też mieli go za to wykląć?

A co ma do tego miejsce jego urodzenia. Tu chodziło o to że był zupełni kimś innym niż myśleli
Q__:
Przypomnij sobie wobec tego atmosferę na Discovery we wczesnych odcinkach sezonu (zwł. w "Context Is for Kings"). Czy tak wygląda szczęśliwa, wpatrzona w swojego dowódcę, załoga?

A przypomnij sobie reakcję załogi podczas pomocy Gagarinowi czy podczas zwycięstwa nad Sarkofagiem...
Q__:
Tylko mam wrażenie, że zmarnowana przez samych twórców

Tu sie z Tobą zgadzam
Q__:
trochę dziwne, że fan TNG umiejący dyskutować o aktorstwie Stewarta nie zna tytułu serialu, o którym mówi

Zwykły błąd, zdarza się, wierz mi ze jakoś strasznie się tym nie przejmę (nawet gdy obaj zwrócicie mi uwagę) ;)
Toudi
Użytkownik
#90 - Wysłana: 20 Lut 2018 21:33:22 - Edytowany przez: Toudi
Odpowiedz 
KAEM:
Tu chodziło o to że był zupełni kimś innym niż myśleli

A kim był z punktu widzenia załogi. Załogi, nie twojego jako widza. Bo póki co odrzucili go bo urodził się w MU nie w Prime.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Kapitan Lorca...

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!