USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Sarek, Amanda, Spock, Sybok, Michael... Czyli... co pewnego wiemy o tej rodzinie?
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 23 Lip 2017 12:25:42
Odpowiedz 
No właśnie... O tym, że Spock miał rodziców wiedzieliśmy od dawna, zresztą elementarna logika wskazywała na to, że mieć ich musiał. Ale... jego (przyrodni) brat i (przybrana) siostra wyskoczyli nam jak króliki z kapelusza iluzjonisty. Ha! Trzeba będzie bliżej przyjrzeć się tej wolkańsko-ziemskiej rodzince i zastanowić nad jej wewnętrzną dynamiką... oraz nad tym dlaczego Spock tak niechętnie wspominał o rodzeństwie (a raczej konsekwentnie o nim milczał)...
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 3 Sier 2017 12:28:16
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 9 Sier 2017 21:58:31
Odpowiedz 
Kolejna Trekowa strona snuje rozważana nt. tytułowej rodzinki:
https://trekfanproductions.com/the-sons-and-daught ers-of-sarek-by-jason-kovalik
Eviva
Użytkownik
#4 - Wysłana: 10 Sier 2017 12:07:47
Odpowiedz 
Hm, Sarek miał żonę przed Amandą (matkę Syboka). T'Lan bodajże jej było. Została potem najwyższą kapłanką (Wolkanie i religia? Mało to logiczne w sumie). Potem Sarek ożenił się z Amandą Grayson, z którą dorobił się Spocka i spasował na tym. Ostatnią żoną Sareka była Perin, z którą spór wygnał Spocka z rodzinnego domu. Krótko mówiąc, nie ładził się z macochą. Jednak i sam Spock najprawdopodobniej miał dzieci - jedno z Zarabeth, a potem z Saavik. Co się stało owym spiczastouchym teoretycznym wnukiem Sareka i Amandy? Jasna cholera wie, a mógłby to być ciekawy temat.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 10 Sier 2017 13:28:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Wolkanie i religia? Mało to logiczne w sumie

Kiedy nie do końca. Ich stosunek do logiki jest b. religijny w sumie (stad Straczynski - w swoim wiadomym projekcie - zwał Spocka - kapłanem). Cała ichnia planeta (przynajmniej od czasu jak im Archer przebudzenie fundnął) wygląda w sumie na klasztor o b. surowej regule, tylko taki ateistyczny, w stylu buddyjsko-taoistycznym.

Eviva:
Co się stało owym spiczastouchym teoretycznym wnukiem Sareka i Amandy? Jasna cholera wie, a mógłby to być ciekawy temat.

A propos wiedzącej cholery... To jest w ogóle ciekawe jak bardzo Wolkanie kryją te sprawy przed innymi - o siostrze Spock nie wspomniał ani razu, o bracie i narzeczonej dopiero gdy musiał, w ostatniej chwili. I nie wygląda to na prywatną skłonność kirkowego XO, raczej na jakąś gatunkową/kulturową normę. Wypadałoby się nad tym szerzej zastanowić.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 26 Paź 2017 18:50:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Analiza TrekYards poświęcona relacjom Sarek-Spock-Burnham (czyli czołowej rodzinie patologicznej ST, jak się zdaje):
http://www.youtube.com/watch?v=ivZR0UFl_wI

ps. Przyznam szczerze, że podobała mi się ironia sytuacji pokazanej w "Lethe" - Sarek - mając wiadomy wybór - faworyzuje Spocka, a ten mu bryka i (wiadomą scenę z filmu Abramsa* można tu chyba uznać +/- wspólną dla obu - czy ile ich tam - linii czasu) woli iść do GF (a przy tym najwidoczniej na ojca się - z wzajemnością - obraża**, co znów ładnie w "Journey to Babel" było widać).

* http://www.youtube.com/watch?v=BJnRJvTx4uQ

** Ciekawe o co zresztą... Czy miała z tym coś wspólnego obecność w domu Michael, lub los Syboka, albo wolkański rasizm, albo świadomość bycia eksperymentem (pojawia się tu pytanie czy w istocie nim był... czy Sarek tylko tak gadał, by nie wyjść na emocjonalnego?), czy to były tylko jakieś b. prywatno-ambicjonalne sprawy między nimi?
Jo_anka
Użytkownik
#7 - Wysłana: 27 Paź 2017 09:31:56 - Edytowany przez: Jo_anka
Odpowiedz 
Q__:
ps. Przyznam szczerze, że podobała mi się ironia sytuacji pokazanej w "Lethe" - Sarek - mając wiadomy wybór - faworyzuje Spocka, a ten mu bryka i (wiadomą scenę z filmu Abramsa* można tu chyba uznać +/- wspólną dla obu - czy ile ich tam - linii czasu) woli iść do GF (a przy tym najwidoczniej na ojca się - z wzajemnością - obraża**, co znów ładnie w "Journey to Babel" było widać).

DSC wnosi problem katry i połączenia między Sarekiem i przybraną córką, powstałego przypadkiem, ale będące zapewne efektem dużego emocjonalnego zaangażowania Sareka w ratowanie/czy wręcz wskrzeszenia umierającej wychowanki. Możliwe, że Sarek miał świadomość, że faworyzuje mimo woli jedno z dzieci, i tym dzieckiem nie jest Spock.

Niemożliwy w gruncie rzeczy wybór, w jaki, idiotycznie, Sarek dał się wmanewrować, dowodząc tym samym, że w tej kwestii brakuje mu dystansu, mógł być skazaną na porażkę próbą uciszenia wyrzutów sumienia i zadość uczynienia synowi, a w praktyce skończył się gigantycznymi wyrzutami sumienia, wstydem i poczuciem winy za krzywdę wyrządzoną przybranej córce.
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 5 Lis 2017 11:01:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jo_anka

Jo_anka:
Niemożliwy w gruncie rzeczy wybór, w jaki, idiotycznie, Sarek dał się wmanewrować, dowodząc tym samym, że w tej kwestii brakuje mu dystansu, mógł być skazaną na porażkę próbą uciszenia wyrzutów sumienia i zadość uczynienia synowi, a w praktyce skończył się gigantycznymi wyrzutami sumienia, wstydem i poczuciem winy za krzywdę wyrządzoną przybranej córce.

A propos... Tekst o tym, że Sarek to zły ojciec był, czyli interesująca, detaliczna, analiza zachowań tegoż ambasadora w życiu prywatnym:
https://www.tor.com/2017/10/26/we-can-safely-say-t hat-sarek-of-vulcan-is-sci-fis-worst-dad/

Konkluzja taka, że całe zło przez to, że nie umiał otwarcie przyznać dwu rzeczy: 1. tego, że ma emocje, 2. tego, że wolkański sposób życia nie jest wcale tak idealny, jak jego zwolennicy głoszą, a Wolkanie to często p*** hipokryci. Cała reszta była pochodną.
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 7 Maj 2018 20:12:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Małżeństwo socjologów, Maria Jose i John Tenuto, o Spocku i Michael, i ich buntach przeciw rozkazom:
http://www.startrek.com/article/michael-burnham-an d-spock-vulcan-poetics
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 22 Maj 2018 10:56:03
Odpowiedz 
Martin-Green, jako kolejna już osoba z ekipy, twierdzi, że dostaniemy wyjaśnienie czemu Spock nie wspominał o siostrze:
http://deadline.com/2018/05/star-trek-discovery-so nequa-martin-green-interview-news-1202385551/
Dreamweb
Użytkownik
#11 - Wysłana: 24 Maj 2018 09:32:55
Odpowiedz 
Q__
We are so canon-specific and canon-compliant, and the moments where we are not, there is a reason for it.

Nie no, to jest wręcz zabawne. Raptem pierwsi rycerze kanonu się znaleźli. Skoro na wszystko będzie "reason" to rozumiem że sezon 2 będzie jedną długą litanią wyjaśnień głupot sezonu 1.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 24 Maj 2018 19:19:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Raptem pierwsi rycerze kanonu się znaleźli.

Doceniam nawiązanie do "rycerzy świętego Kontaktu" z "Solaris".

Dreamweb:
Skoro na wszystko będzie "reason" to rozumiem że sezon 2 będzie jedną długą litanią wyjaśnień głupot sezonu 1.

. A tak serio: przypuszczam, że dadzą jakieś jedno wyjaśnienie głównych odstępstw od kanonu (powiedzą, że zaszło/zajdzie nadpisanie linii czasu albo coś w ten deseń), natomiast tłumaczenie licznych bzdur fabularnych sobie darują*.

* Przy czym jeśli - w co wątpię - w dalszych odcinkach poprawią jakość scenariuszy i nowych nonsensów (zbyt wiele, w końcu to Trek) nie nasadzą będę nawet skłonny im to wybaczyć, uznając trudne początki za (poniekąd) niebyłe.
Dreamweb
Użytkownik
#13 - Wysłana: 25 Maj 2018 08:28:46 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Q__:
przypuszczam, że dadzą jakieś jedno wyjaśnienie głównych odstępstw od kanonu (powiedzą, że zaszło/zajdzie nadpisanie linii czasu albo coś w ten deseń), natomiast tłumaczenie licznych bzdur fabularnych sobie darują

Ciekawe czy powtórzy się historia z czasów Enterprise, gdzie najpierw twórcy potraktowali kanon miejscami dość luźno, fani wyrazili swoje niezadowolenie, no to zaczęli potem to łatać, zwłaszcza w 4 sezonie - a to historia o czołach Klingonów, a to o Vulcanach co odeszli od nauk Suraka...
Tylko że tam było parę dziur, z których część załatali, część olali. Tutaj - to są praktycznie same dziury.

Q__:
będę nawet skłonny im to wybaczyć, uznając trudne początki za (poniekąd) niebyłe

Mam podobnie (i poniekąd tak traktuję słabe początki TNG i ENT)
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 25 Maj 2018 12:23:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ciekawe czy powtórzy się historia z czasów Enterprise, gdzie najpierw twórcy potraktowali kanon miejscami dość luźno, fani wyrazili swoje niezadowolenie, no to zaczęli potem to łatać

Też mi to przychodzi na myśl, przy czym jedno mnie tam dziwi... W ENT wyszło im tak poniekąd spontanicznie - Berman i Braga nie znali TOS-u, kręcili też z niejaką dezynwolturą, bo marzyło im się nowe otwarcie (stąd brak ST w tytule), a potem, dla ratowania oglądalności, zatrudniono fanów - Coto i Reevesów-Stevensów (którzy nawet przedobrzyli z ilością łatania i nawiązywania). Tu - jeśli traktować serio słowa ludzi z ekipy i z okolic - powtórzenie tej drogi jest jakby zaplanowane od początku... Tylko dlaczego, skoro ostatnio coś takiego serial w kłopoty wpędziło?

Dreamweb:
Mam podobnie (i poniekąd tak traktuję słabe początki TNG i ENT)

No, ja jestem jednak obrońcą początków tamtych serii (czemu wielokroć dawałem wyraz)... (W TNG - na początku było więcej elementów SF no i Picard miał jaja, w ENT - prawda, oglądało się czasem boleśnie, ale sam przyznałeś, że było na owym etapie więcej eksploracji i oryginalności...)

Zresztą... Czy da się zamieść pod dywan odcinki zawierające takie sceny?
http://www.youtube.com/watch?v=kzNVkc4gB6U
http://www.youtube.com/watch?v=aCwXXLC2Q5M
http://www.youtube.com/watch?v=4GnnWKj3hGY
http://www.youtube.com/watch?v=FcwalxSWw6g
http://www.youtube.com/watch?v=5kZ-M8LsFwo
Dreamweb
Użytkownik
#15 - Wysłana: 2 Cze 2018 07:38:19
Odpowiedz 
Q__:
w ENT - prawda, oglądało się czasem boleśnie, ale sam przyznałeś, że było na owym etapie więcej eksploracji i oryginalności...

No bo było (być może były to ostatnie typowo eksploracyjne wątki w historii ST, także warto je docenić ). Tyle że wykonanie często kulało...

Q__:
Zresztą... Czy da się zamieść pod dywan odcinki zawierające takie sceny?

Oczywiście że były dobre momenty, ale potem było tylko lepiej (stąd i moja mimo wszystko nadzieja na poprawę DSC)...
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 2 Cze 2018 08:02:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Tyle że wykonanie często kulało...

Kulało, bo taką eksplorację trzeba pokazywać jednak w sposób dość podniosły i sieriozny (nawet jak się wrzuca żarty o José Jiménezie* miejscami), a u B&B wdał się jakiś taki infantylizm...

* http://en.wikipedia.org/wiki/José_Jiménez_(charact er)

Dreamweb:
Oczywiście że były dobre momenty, ale potem było tylko lepiej

Czy ja wiem? Na jedno lepiej, na drugie gorzej... Wykonanie niby gładsze, ale takie bardziej bazujące na sprawdzonych formułkach, mniej autentyzmu, mniej odwagi snucia wizji SF. Porównajmy "The Measure..." z głośnymi "The Pegasus" i "The First Duty". Dwa dalsze to - owszem, b. sprawnie nakręcona - prosta moralistyka, w której element fantastycznonaukowy stanowi zaledwie fabularny pretekst, dający się zastąpić czymkolwiek innym bez szkody dla sensu całości, natomiast o "TMotM" już się tego nie da powiedzieć. A trzeba jeszcze dodać, że wydały te późniejsze sezony TNG i takie potworki jak "Sub Rosa" (Anne Rice in... Spaaace!) przecież.
Dreamweb
Użytkownik
#17 - Wysłana: 2 Cze 2018 08:37:57
Odpowiedz 
Q__:
Porównajmy "The Measure..."

Ale ja tu mówię cały czas o 1 sezonie TNG, 2 sezon to już była wyraźna ewolucja...

Q__:
A trzeba jeszcze dodać, że wydały te późniejsze sezony TNG i takie potworki jak "Sub Rosa"

Bo 7 sezon TNG poza paroma dobrymi odcinkami miał wiele oznak twórczego wypalenia. Podobnie zresztą było z Voyagerem. Jedyny siódmy sezon na dobrym poziomie to miało DS9 moim zdaniem.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 2 Cze 2018 08:57:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ale ja tu mówię cały czas o 1 sezonie TNG, 2 sezon to już była wyraźna ewolucja...

A pierwszy taki znów zły był? "Encounter at Farpoint" stanowiący początek najbardziej udanej klamry fabularnej w dotychczasowych dziejach ST. "The Naked Now" - może i kiepski, ale czyniący bohaterów bardziej ludzkimi niż kiedykolwiek potem, w dodatku niosący długofalowe konsekwencje dla rozwoju postaci Daty (i nie tylko - pamiętajmy kogo w końcu Łysy poślubił)*. "The Big Goodbye" ojciec-i-matka wszystkich odcinków holodeckowych. "11001001" - mimo infantylnie łagodnego rozwiązania konfliktu fabularnego liczony przez wielu recenzentów za pierwszy stuprocentowo wybitny epizod TNG. "Conspiracy" - dowód, że nie trzeba wysilać się jak twórcy DSC, ani nazywać Tarantino, by fundnąć nam krwistego, niejednoznacznie zakończonego, Treka. "The Neutral Zone" - Roddenberryzm w pigułce i jeszcze powrót Romulan na dodatek.

* Nie dziwota, że wersja porno sięgnęła właśnie po nakedowe wątki w pierwszym rzędzie.

Dreamweb:
Bo 7 sezon TNG poza paroma dobrymi odcinkami miał wiele oznak twórczego wypalenia.

A szósty - początek rządów p. Taylor - to nie?

Dreamweb:
Jedyny siódmy sezon na dobrym poziomie to miało DS9 moim zdaniem.

Czy-ja-wiem? Miło było zobaczyć Kirę (wreszcie) w mundurze GF, ewolucję Damara, czy walczącego za Cardassię (czy też w imię zemsty) Garaka, ale nawet tak wielki wielbiciel DS9 jak Jurgen przyznawał, że popsucie Dukata, rosnące poza granice absurdu stężenie bajorańskiego mistycyzmu, ubóstwienie Sisko i eskalowanie wojen ("Dominium mało, dorzucimy Breenów!") powodowały, że najchętniej uznałby ten sezon za niebyły*. I chyba nie on jeden skoro dotrwało do finału DS9 raptem 4,9 miliona z czterdziestomilionowej widowni pilota tej serii...

* Ja może byłbym mniej radykalny, ale z powodu 'Field of Fire" głównie (choć mam świadomość, że jest to fantastyka naukawa), i Kiry rzecz jasna.
Dreamweb
Użytkownik
#19 - Wysłana: 2 Cze 2018 09:27:48 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Q__:
"The Big Goodbye" ojciec-i-matka wszystkich odcinków holodeckowych

Z których dwa były naprawdę dobre: TNG Ship in a Bottle i VOY Worst Case Scenario. Cała reszta odcinków holodekowych była w najlepszym razie ciężkostrawna. Nie raz o tym pisałem, że jak wybieram się na oglądanie Star Treka, to chcę Star Treka, a nie western, kryminał, baseball, podróbkę Jamesa Bonda czy przygodę w Las Vegas, czy gdzie tam ten Vic oficjalnie urzędował (swoją drogą postać wprowadzona na siłę i mało potrzebna). Z tego względu ja raczej traktuję "The Big Goodbye" jako ojca i matkę owszem, ale niedobrego trendu, który niekoniecznie był Star Trekowi potrzebny.
Holodeki sprawdzały się albo jako element historii osadzonej w "realnym" świecie (jak te dwa odcinki z początku posta), ewentualnie jako krótki, parominutowy przerywnik czy "odstresowywacz" w fabule właściwej (co bardzo dobrze pokazał ORV w "About a Girl" - swoją drogą, ciekawe czy i tam doczekamy się odcinka w pełni holodekowego?* ). Wszystko co ponadto było nadużywaniem cierpliwości widza wg mnie.

*Edit: połowicznie się doczekaliśmy - Firestorm - i było to zrobione w dobrym ujęciu, takim właśnie w stylu Ship in a Bottle. Mam nadzieję, że historie typu cały odcinek bawimy się w rycerzy nam darują.

Q__:
A szósty - początek rządów p. Taylor - to nie?

Najlepszy sezon TNG moim zdaniem. Jako całość, bo pojedyncze odcinki oczywiście bywały lepsze w innych (ale o "Chain of Command" i "Tapestry" też nie można zapomnieć - absolutna czołówka TNG, i oba w sezonie 6 ).

Q__:
rosnące poza granice absurdu stężenie bajorańskiego mistycyzmu

Ja przede wszystkim doceniłem powiązanie tegoż mistycyzmu - który we wcześniejszych sezonach i mnie wkurzał - z wątkiem wojny i pewnego paradoksu predestynacji ("boskie" pochodzenie Sisko). Jak pierwszy raz oglądałem te początkowe odcinki sezonu, gdzie w końcu "matka" tłumaczy Benowi, skąd się wziął - byłem pod megawrażeniem. Innymi słowy - mistycyzm sam w sobie może i wnerwiał, ale w końcu się na coś przydał.

Q__:
Dominium mało, dorzucimy Breenów!

Owszem, może trochę na siłę ich dorzucili, ale dzięki temu mieliśmy bunt Damara, który już oglądało się dobrze.

Prawdziwymi potworkami w tym sezonie to były właśnie odcinki holodekowe, c.b.d.u.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 2 Cze 2018 10:16:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Z których dwa były naprawdę dobre: TNG Ship in a Bottle

Zauważ, że "Ship" zasadniczo stawia te same pytania, które postawiło "Goodbye", tylko mocniej (bardziej łopatologicznie?) je akcentuje...

Dreamweb:
VOY Worst Case Scenario

Ja wiem czy on znów taki dobry był? Początek nawet mocny, ale potem się sensacją i autoironią skończyło... Można było z tych założeń wyciągnąć znacznie więcej...

Dreamweb:
swoją drogą, ciekawe czy i tam doczekamy się odcinka w pełni holodekowego?

Przecież był, "Firestorm" się zwał i clownami straszył.

Dreamweb:
o "Chain of Command" i "Tapestry" też nie można zapomnieć - absolutna czołówka TNG, i oba w sezonie 6

Nie odmawiam im rozmaitych - wcale licznych - zalet (więc i miejsca w TNGowskiej czołówce), ale żaden z nich nie stanowi tego, czego bym w pierwszym rzędzie szukał w ST, choćby dlatego, że w obu realny komponent SF (więc i SFowego profetyzmu) jest idealnie nieobecny, w dodatku pierwszy (w finale) psuje Picarda IMHO, a drugi powtarza - owszem, zręczniej - morał z TOS-owego "The Enemy Within", strasząc przy tym reminiscencjami z ery meyerowo-bennettowej (czerwone mundurki, knajpy z podejrzanymi kosmitami).

Dreamweb:
Jak pierwszy raz oglądałem te początkowe odcinki sezonu, gdzie w końcu "matka" tłumaczy Benowi, skąd się wziął - byłem pod megawrażeniem.

A znów Brooks bronił się rękami i nogami przed tym wątkiem uznając go za głupi. Ech, gdzie się wówczas podziało nie-mistyczne traktowanie Wormhole Aliens znane z sezonu pierwszego?

Dreamweb:
ale dzięki temu mieliśmy bunt Damara, który już oglądało się dobrze.

W sumie by go pokazać wystarczyło zasugerować, że Zmienna trochę za bardzo się rozpanoszyła na Cardassii Prime (tu jakaś egzekucja, tam trochę pomiatania miejscowymi...).

Dreamweb:
Prawdziwymi potworkami w tym sezonie to były właśnie odcinki holodekowe, c.b.d.u.

Ale chyba nie "It's Only a Paper Moon" masz na myli?
Dreamweb
Użytkownik
#21 - Wysłana: 2 Cze 2018 11:30:20
Odpowiedz 
Q__:
Przecież był, "Firestorm" się zwał i clownami straszył

Wiem, dlatego edytowałem tamten post, bo użyłem niejakiego skrótu myślowego - chodziło mi o to, czy nie ujrzymy u nich odcinka w stylu tańczący Meksykanin, tylko rozciągnięty na 40 minut (wolałbym nie). Firestorm natomiast jak już wspomniałem był OK, podobnie jak
Q__:
It's Only a Paper Moon

bo w obu przypadkach holodek był też tylko narzędziem służącym do opowiedzenia historii dotyczącej świata realnego. Zresztą Paper Moon to był w sumie taki Hollow Pursuits w wersji hard, tak jak Nog był tam "podkręconym" Barclayem. OK, Nog przeżył okrucieństwa wojny, Reg chyba nie (ciekawe czy całą wojnę przesiedział na tej stacji z Zimmermanem?), ale obu im chodziło o ucieczkę od codziennych problemów.
Zresztą Hollow Pursuits i Paper Moon są w sumie takim gorzkim komentarzem do odcinków typowo holodekowych, coś w stylu: ludzie macie realny świat, zostawcie to holodekowe badziewie.

Q__:
Ech, gdzie się wówczas podziało nie-mistyczne traktowanie Wormhole Aliens znane z sezonu pierwszego?

Tylko że to się da pogodzić. Tak jak dla Kiry od sezonu 1 do 7 oni zawsze byli Prorokami, tak dla takiej Dax (jednej i drugiej) zawsze byli kosmitami z dziury... Kwestia interpretacji tych samych faktów. Jeden powie że w Dukata pod koniec wstąpił szatan, inny powie że opanował go kosmita bezcielesny...
U nas to samo jest - to co jedni uważają za dzieło bogów, inni za wytwór kosmitów co to nas kiedyś odwiedzili - Däniken się kłania (a jeszcze inni za dzieło ludzi).
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 2 Cze 2018 16:21:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Firestorm natomiast jak już wspomniałem był OK

Dodajmy jeszcze, że zrewolucjonizował (szkoda, że bez stempelka kanoniczności) sposób pokazywania technologii holodeckowej. Pierwszy raz widzimy z zewnątrz jak taka symulacja wygląda.

Dreamweb:
Zresztą Hollow Pursuits i Paper Moon są w sumie takim gorzkim komentarzem do odcinków typowo holodekowych, coś w stylu: ludzie macie realny świat, zostawcie to holodekowe badziewie.

Zauważ jednak do kogo taki morał jest skierowany - do zaczynających mylić rzeczywistość z nierzeczywistością. Póki nie mylisz - holodeck nie jest szkodliwy.

Dreamweb:
Tak jak dla Kiry od sezonu 1 do 7 oni zawsze byli Prorokami, tak dla takiej Dax (jednej i drugiej) zawsze byli kosmitami z dziury...

Dla Kiry od początku byli... nazewniczo, bo przecież początkowo należała do frakcji świeckiej, antyklerykalnej, a potem zaczęli ją psuć tak bardzo, że od biedy i to jej papieżowanie ze STO da się uznać za logiczną konsekwencję jej ewolucji...

Dreamweb:
Kwestia interpretacji tych samych faktów. Jeden powie że w Dukata pod koniec wstąpił szatan, inny powie że opanował go kosmita bezcielesny...
U nas to samo jest - to co jedni uważają za dzieło bogów, inni za wytwór kosmitów co to nas kiedyś odwiedzili - Däniken się kłania (a jeszcze inni za dzieło ludzi).

Ileż lat temu wałkowaliśmy to z Pah Wraithem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=1690&page=0#msg65739

Ale tu nawet nie chodzi o mistycyzm (w tym zakresie - w wypadku ST - jestem tylko na nie), ale i o wykonanie (w pierwszym rzędzie) i w tym wypadku jestem już bardzo na nie, bo takie strasznie komiksowe* to było...

* W pejoratywnym znaczeniu; siła Alary jest komiksowa, ale pozytywnie.

ps. Wracając jeszcze do:
Dreamweb:
7 sezon TNG poza paroma dobrymi odcinkami miał wiele oznak twórczego wypalenia.

Mimo wszystko muszę tego sezonu nieco bronić, bo - z drugiej strony - te dobre odcinki to przecież wybitne "Parallels" i "Lower Decks", b. oryginalny formalnie epizod "Phantasms" czy wspomniany "The Pegasus". A także - IMHO przereklamowany i nielogiczny, ale zawierający b. mocne sceny, finał - "All Good Things...". Za dużo tego by spisać całość na straty.

Zresztą TNG nie miało czegoś takiego jak sezon bez dobrych odcinków, z tego co pamiętam.
Dreamweb
Użytkownik
#23 - Wysłana: 2 Cze 2018 19:47:23
Odpowiedz 
Q__:
Dodajmy jeszcze, że zrewolucjonizował (szkoda, że bez stempelka kanoniczności) sposób pokazywania technologii holodeckowej. Pierwszy raz widzimy z zewnątrz jak taka symulacja wygląda

Owszem, jest to zrobione dobrze i z sensem, dużo większym niż "sławetny" wielopokładowy holodek z VOY "Killing Game":

1

Tylko niech mi ktoś jeszcze wytłumaczy, jak to jest jak do symulacji wchodzą dwie "realne" osoby i jedna idzie w jedną stronę, druga w drugą i oddalają się od siebie na znaczny dystans, a były takie sytuacje w ST... Jeśli tło "przewija" się za jedną z nich, to druga powinna walnąć o ścianę... Chyba że holodek używa jakichś sztuczek optycznych, że są tak naprawdę od siebie 5 metrów, a wygląda na 500 metrów itd.
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 2 Cze 2018 20:11:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Chyba że holodek używa jakichś sztuczek optycznych, że są tak naprawdę od siebie 5 metrów, a wygląda na 500 metrów itd.

Zdaje się, że dość prosto to wyjaśnić. Po pierwsze podłoga w holodecku jest - w razie potrzeby - ruchoma (jak w czasie ćwiczeń na bieżni - idziesz a tkwisz w miejscu, jeśli sterujący programem komputer tak postanowi), po drugie - użytkownik symulacji jest (co na przykładzie Alary widzieliśmy*) otoczony bąblem symulowanego środowiska. Zdaje się, że gdy dwie (trzy, cztery) osoby znajdują się blisko siebie otoczone są jednym takim bąblem, gdy się od siebie na pewną odległość oddalą dostają osobne bąble i nie widzą już oddalających się pleców kolegi (który aż tak daleko nie odszedł) tylko malejące w oczach plecy jego symulacji. Zastanawiam się tylko jak komputer by sprawę załatwił gdyby dwaj użytkownicy uparli się oddalać od siebie idąc tyłem i patrząc na siebie? Wykorzystał do rozdzielenia bąbli moment, w którym mrugną? Zrobił coś by odwrócić ich uwagę?

* Ale przypomnijmy to sobie:
resetta
Użytkownik
#25 - Wysłana: 4 Cze 2018 10:50:17
Odpowiedz 
Rany boskie ludzie, chce dowiedziec sie o rodzinie Spocka, a mam o holodekach cala strone, Ds9 ze spoilerami i Orv...
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 4 Cze 2018 13:03:00
Odpowiedz 
resetta

Przyzwyczajaj się, co najmniej od 2005 tak tu dyskusje zdryfowywały.
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 8 Lis 2018 19:42:53
Odpowiedz 
Współproducent DSC Jordon Nardino o wiadomym wątku wyboru Sareka z "Lethe":
http://www.youtube.com/watch?v=KDWsIf7G_4k
http://www.startrek.com/article/watch-sarek-s-impo ssible-choice
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Sarek, Amanda, Spock, Sybok, Michael... Czyli... co pewnego wiemy o tej rodzinie?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!